Stowarzyszenie Inżynierów Polskich w Kanadzie, Oddział w Ottawie Stowarzyszenie Inżynierów Polskich w Kanadzie, Oddział w Ottawie

"PIANISTA" Romana Polańskiego

Korzystając z okazji, iż ottawskie kino "Bytowne" sprowadziło do stolicy Kanady na kilka projekcji najnowszy film polskiego reżysera Romana Polańskiego zatytułowany "Pianista", SIP oddział Ottawa, dzięki inicjatywie państwa Marii i Jana Zielińskich, zorganizował wspólną wyprawę członków stowarzyszenia na ten tak dużo reklamowany przez media film. Tak więc 3 lutego 2003 13-sto osobowa grupa polskich inżynierów spotkała się na projekcji wyżej wymienionego filmu. Miłą i dużą niespodzianką był fakt, iż kino było wypełnione prawie do ostatniego miejsca. Szczęśliwie organizatorzy, państwo Zielińscy, postarali się o rezerwację miejsc, tak że nawet Ci, którzy przyszli tuż przed początkiem seansu, cieszyli się doskonałymi miejscami. Po projekcji część grupy udała się do pobliskiej kawiarni, aby na żywo przy kawie i szklaneczce piwa podzielić się uwagami na temat filmu.

Dużo zostało powiedziane na temat tego filmu i wiele profesjonalnych recenzji jest dostępnych do przeczytania w internecie, ale pozwolę sobie zamieścić, za pozwoleniem autora, Piotra Huszcza, korespondenta Komunikatów Ottawskich, taki oto komentarz, który w pełni oddaje nasze wrażenia z projekcji.

Lidia Zielińska

Po obejrzeniu "Pianisty"

W dobie, kiedy nic już nie dziwi i zaskakuje przeżyłem prawdziwy szok po obejrzeniu filmu Romana Polańskiego "Pianista". Znana większości Polaków historia życia pianisty i kompozytora Władysława Szpilmana została przedstawiona z przenikającą do szpiku kości autentycznością, ze zwróceniem nieprawdopodobnej uwagi na szczegół (tłusty osad w wannie do kąpieli, ślady po zdjętych ze ścian obrazków, kit uszczelniający okienne szyby...), nie mówiąc już o kostiumach, wystroju wnętrz, z których bije zapach gotowanych ziemniaków i kapusty... Jest to film o wojnie tak nam wszystkim dobrze znanej z jej tragediami, które w mniejszym lub większym stopniu dotknęły pokolenia naszych rodziców a co za tym idzie i nas samych. Jest to film ukazujący człowieczeństwo u szczytu heroizmu i na dnie upokorzenia... Jest to film o ludziach złych i dobrych po obu stronach barykady... Wartością filmu jest ukazanie wojny taka jaka była, bez silenia się na odpowiedź po czyjej stronie była racja i bez udowadniania, że my to my, a oni to oni. Z pozoru monotonna akcja filmu została mistrzowsko przedstawiona trzymając widza na krawędzi krzesła... Zręcznie dobrana muzyka, opierająca się głownie na utworach Chopina dodaje obrazowi miękkości i grozy. Film zrobiony na miarę geniuszu, wzruszający, wyciskający łzy, okrutny i ... bliski sercu.

Piotr Huszcz

Początek strony