Stowarzyszenie Inżynierów Polskich w Kanadzie, Oddział w Ottawie Stowarzyszenie Inżynierów Polskich w Kanadzie, Oddział w Ottawie

SIP INICJUJE SERIĘ POLSKICH FILMÓW

29-go stycznia 2002 miał miejsce pierwszy wieczorek filmowy zorganizowany z inicjatywy kol. Mieczysława Piraszewskiego, na którym została wyświetlona zabawna komedia Roberta Glińskiego "Kochaj i rób co chcesz". Tak ilość przybyłych (około 60 osób), jak i wyniki krótkiej ankiety, którą uczestnicy wypełnili po wieczorku, pokazały zainteresowanie filmami o lekkiej i pogodnej tematyce. Ponieważ kol. Piraszewski posiada piękną kolekcję polskich filmów na DVD, które zapewniają wysoką jakość tak obrazu jak i dźwięku, możemy się spodziewać dalszych, równie miłych wieczorków. Gratulacje dla Zarządu SIP za doskonałą inicjatywę! Zachęcam wszystkich, którzy nie mogli przybyć na wieczorek inauguracyjny do skorzystania z następnych pokazów filmowych.

Maria F. Zielińska

Początek strony


WSTĘP ORGANIZATORA

Filmem tym chcemy rozpocząć cykl prezentacji kina polskiego, być może nie z najwyższej półki, ale kina popularnego, skierowanego do masowego widza. Prezentacje odbędą się w Domu Polskim SPK. Prezentowane filmy będą pokazywane z DVD, co będzie gwarantowało wysoką jakość zarówno dźwięku jak i obrazu. Prezentacje te są skierowane do całej Polonii ottawskiej. Wszyscy mogą czuć się zaproszeni. Pokaz jest nieodpłatny, chociaż drobne datki na rzecz SIP Ottawa będą mile widziane. W trakcie pokazu będzie też przeprowadzona ankieta na temat repertuaru następnych pokazów. Do dyspozycji jak na razie posiadam około 25 tytułów w swojej prywatnej filmotece. Ilość filmów ciągle się zwiększa, wiec wybór może być coraz większy.

Mieczysław Piraszewski

Początek strony


PARĘ SŁÓW O FILMIE

"A to Polska właśnie"... remizy, stodoły i muzyka disco polo. Sławek Wiśniak mieszka na wsi, znakomicie gra na organach, ma talent, ale możliwości zrobienia kariery nie ma żadnych. Przełom przychodzi razem z występem na festynie gwiazdy disco polo Samanti. Zastępując "chorego" członka zespołu, Sławek dochodzi do wniosku, że może odnieść sukces. Dzięki ciężkiej pracy i wyrzeczeniom dociera w końcu do Warszawy. Droga do kariery stoi otworem, ale trzeba się jeszcze zmierzyć z Samanti i stojącą za nią wytwórnią. Udany film, w sympatyczny sposób ukazuje wyśmiewane disco polo. Uświadamia widzom, że ludzie, którzy się zajmują tym rodzajem muzyki to bynajmniej nie półgłówki, lecz często zdolni muzycy zmuszeni do "robienia" pieniędzy.

Reżyseria: Robert Gliński
Obsada: Rafał Olbrychski, Monika Kwiatkowska, Agata Buzek, Kasia Bujakiewicz, Zbigniew Zamachowski
Gatunek: komedia
Czas trwania: 95 min
Format koloru: Kolor
Format obrazu: 4:3
Typ płyty: płyta jednostronna - jednowarstwowa
Dźwięk: AC3 (2.0) - polski
Napisy: brak

Początek strony


RECENZJA FILMU "KOCHAJ I RÓB, CO CHCESZ"

TOMASZ TIURYN

Disco polo, mimo że jak się wydaje fala popularności w ostatnich sezonach trochę opadła, jest jednym z fenomenów kulturowych ostatniego dziesięciolecia w naszym kraju. Tymczasem główne media, przede wszystkim publiczne, powstrzymywały się przed nagłaśnianiem zjawiska, ograniczając się do kilku kulturoznawczych i socjologicznych analiz. Robert Gliński podejmuje karkołomną, ale uwieńczoną sukcesem próbę wejścia w skórę tej kultury, ale tak by nie ulec do końca jej nadmiernemu uproszczeniu, zachować choć odrobinę dystansu, a jednocześnie oddać najważniejsze jej motywy, opisać ujmujący, prowincjonalny charakter.

Nie należy jednak skupiać uwagi jedynie na disco polo, gdyż ta muzyka, mimo że obecna w filmie, jest tu jednocześnie słowem - kluczem, hasłem odsyłającym do całej skali zagadnień, do konkretnych ludzi i konkretnego stylu życia. Świat "Polski B" zostaje pokazany przez Glińskiego w błyskotliwych skrótach, trochę ironicznie, a przede wszystkim ciepło. Małe miasteczko położone gdzieś na wschodzie - życie skupione wokół rodziny, jeden zamożny przedsiębiorca, który daje pracę większości mieszkańców, prowincjonalna parafia. Dla młodych wytchnieniem jest tu jezioro i wypady do pobliskiej dyskoteki na discopolowe imprezy. Tryb życia raczej powolny i nieciekawy dynamizują takie wydarzenia, jak wiec wybory kandydata do Senatu (jego hasło to "Wolę polskie gówno w polu niż fiołki w Neapolu") albo koncert gwiazdy disco polo - księżniczki cygańskiej Samanti. Gliński chwyta, w gęstym od obyczajowych szczegółów opisie, ten małomiasteczkowy, wiejski styl, który zwykle mieszkańcom miast jest znany tylko zza szyby jadącego samochodu - świat osobliwego przemieszania elementów folkloru i zachwytu tandetną produkcją z Zachodu, świat, którego wizualny pejzaż w równym stopniu jest ukształtowany przez import z Niemiec, jak i przez gospodarcze kontakty z przybyszami zza wschodniej granicy. Wizja Glińskiego, mimo że operująca dosadnym często skrótem - w języku bohaterów, w kształtowaniu postaci, w przedstawieniu realiów ich życia - nie popada w karykaturę. Reżyser zachowuje niezbędny minimalny dystans, nigdy jednak nie traci kontaktu z filmową materią - przez cały czas widz ma wrażenie obcowania w naturalny sposób z ta rzeczywistością.

Ale film nie poprzestaje na kreowaniu sielskiej atmosfery - filmowy Kaliszew pokazany jest przyjaźnie, zaznaczony zostaje jednak także brak perspektyw, marzenia o lepszym, intensywniejszym życiu, strach przed wejściem w kierat codziennych rodzinnych i zawodowych obowiązków. Dla głównego bohatera Sławka, absolwenta konserwatorium, jego próba wyjazdu do Niemiec na dalsza naukę jest właśnie formą ucieczki - kiedy kończy się porażką, pozostaje jedynie wizja szczęśliwej przyszłości u boku córki najbogatszego człowieka w miasteczku. Życie młodego chłopaka, szukającego szczęścia gdzieś w szerokim świecie, trochę zbyt łatwo reżyser zamyka w konwencji bajki - opowiada jedynie historię sukcesu, który umożliwia Sławkowi powrót w chwale do rodzinnego miasteczka, pozbawiając go jednocześnie marzeń o wyrwaniu się na szerokie wody życia. Happy end czyni z "Kochaj i rób, co chcesz" przede wszystkim film o miłości - disco polo love story zanurzone głęboko w kulturowym konkrecie, w obserwacjach na temat polskiej prowincji. Fabuła okazuje się na końcu dość schematyczna, niektóre perypetie Sławka mogą wydawać się niezbyt prawdopodobne, jednak całość dobrze się broni umiejętnym oscylowaniem miedzy frapującym obyczajowym opisem a łagodną sztampą akcji, prowadzonej lekko, z dużym poczuciem humoru i dobrymi dialogami. Te ostatnie są zresztą nie tylko dobrze napisane, ale też wyjątkowo, jak na polskie standardy, wyraźnie nagrane.

Film Glińskiego urzeka przede wszystkim dlatego, że budzi wiarę w oswajająca funkcję kina - w to, że rzeczywistość przez swoje odbicie w sztuce staje się bardziej interesująca i jednocześnie przyjazna. Pod tym wglądem "Kochaj i rób, co chcesz" wypełnia lukę. W każdej dojrzałej kulturze świat prowincjonalny jest siedliskiem swoistej magii, jest oazą życia spokojnego i może gnuśnego, ale zatopionego w swojskości, przyjaznego ludziom. U nas tak naprawdę prowincja jest kulturze obca - świat nieopisany wydaje się wrogi i niezrozumiały. Film Glińskiego, zawieszony w pół drogi między bajką i realizmem, zrobiony jak pomieszanie "Kilera" ze "Śmiercią dziecioroba", w ważny sposób przyczynia się do zmiany myślenia o świecie - opowiada o prowincji w jej własnym, jarmarcznym języku.

Początek strony