BIULETYN Nr. 144 - STYCZEŃ 2006

SPIS TREŚCI

KONGRES POLONII KANADYJSKIEJ - KOMUNIKAT PRASOWY

Nadzwyczajny Walny Zjazd Kongresu Polonii Kanadyjskiej odbył się w Toronto, w siedzibie Stowarzyszenia Polskich Kombatantów Koło nr 20, w dniach 26 i 27 listopada 2005 roku.

Ten pierwszy w historii Kongresu Nadzwyczajny Walny Zjazd zwołano na wniosek Rady KPK w celu oceny działalności Zarządu Głównego KPK w obecnej kadencji i ewentualnego udzielenia bądź nieudzielenia Zarządowi wotum zaufania. W drugim dniu obrad odbyło się głosowanie wniosku o wotum nieufności dla ZG KPK z jednoczesnym natychmiastowym odwołaniem ZG. Większością głosów 84:76 wniosek ten został przyjęty.

Delegaci Nadzwyczajnego Walnego Zjazdu KPK jednogłośnie uchwalili, że Rada KPK pod przewodnictwem Władysława Lizonia przejmie sprawowanie funkcji Zarządu Głównego do czasu następnego Walnego Zjazdu, który odbędzie się jesienią w roku 2006, w Calgary w Albercie.

Rada KPK, licząca w chwili obecnej 26 członków, składająca się z prezesów okręgów KPK, prezesów organizacji centralnych i prezesa Fundacji Millennium, przejmie funkcję Zarządu Głównego KPK w terminie do 15 grudnia 2005 r.

Dotychczasowy Prezes ZG KPK Grzegorz Sobocki zaakceptował decyzję Nadzwyczajnego Walnego Zjazdu KPK słowami: "Proszę Państwa, Vox Populi. Chciałem podziękować całemu mojemu zarządowi, chciałem podziękować Państwu. Jest to decyzja organizacji, którą akceptujemy. Życzymy następcom, aby działali lepiej niż my", oraz podziękował członkom swojego zarządu za współpracę.

Władysław Lizoń
Przewodniczący Rady KPK

Początek strony

WALKA O INŻYNIERA

Politechnikom ubyło najwięcej studentów spośród wszystkich uczelni publicznych. W tym roku przyjęły o 4,5 tysiąca osób mniej niż przed rokiem

Problemy z naborem mają niemal wszystkie politechniki w kraju. Z danych Ministerstwa Edukacji wynika, że coraz mniej chętnych jest głównie na studia zaoczne i wieczorowe.

- Na studia zaoczne przyjęliśmy o 17% mniej studentów niż przed rokiem - potwierdza Bohdan Utrysko, pełnomocnik rektora Politechniki Warszawskiej ds. rekrutacji. Na Politechnikę Białostocką w tym roku dostało się aż o 60% mniej kandydatów niż przed rokiem. Na Politechnice Świętokrzyskiej liczba studentów zaocznych zmniejszyła się o połowę.

Coraz mniej kandydatów wybiera też studia dzienne. Na warszawską politechnikę zgłosiło się w tym roku 9200 osób, w ubiegłym - ponad 11 tysięcy. Na Politechnice Białostockiej zostało przyjętych 1000 osób mniej niż przed rokiem. Gorzej było też na Politechnice Gdańskiej oraz Wrocławskiej. W Gdańsku o jeden indeks walczyło w tym roku niemal dwóch kandydatów (rok wcześniej trzech), we Wrocławiu liczba kandydatów spadła o 20%.

Inżynier po korepetycjach

Co w tej sytuacji robią politechniki? Zdarza się, że kiedy nikt nie interesuje się niektórymi kierunkami, uczelnia je zamyka. Czasem politechniki przyjmują uczniów słabiej przygotowanych i proponują im dodatkowe zajęcia z matematyki, żeby mogli nadrobić zaległości.

W tym roku nie ruszyły m.in. studia na zarządzaniu i inżynierii produkcji na Politechnice Białostockiej. Uczelnia przygotowała 60 miejsc, ale zgłosiło się zaledwie 20 chętnych.

- Dochodzi do paradoksu: kandydaci nie interesują się elektrotechniką czy studiami na wydziale mechanicznym, po których bez problemu dostaną pracę - mówi prof. Władysław Koc, prorektor do spraw kształcenia na Politechnice Gdańskiej. - Przyjmujemy czasami młodzież gorzej przygotowaną z matematyki czy fizyki. Dopiero potem staramy się nadrabiać ich zaległości - dodaje.

Trudne studia

Dlaczego na politechniki jest coraz mniej chętnych? Przyczyny są dwie: niż demograficzny (to problem wszystkich polskich szkół wyższych) i fakt, że są to trudne studia, a młodzież jest do nich źle przygotowana. - Moi koledzy nie chcieli iść na politechnikę, bo tu ciężko się studiuje - tłumaczy Arkadiusz Orczykowski, student V roku Politechniki Warszawskiej. - Wielu z nas dochodzi tylko do drugiego, trzeciego roku, bo nie daje sobie rady.

Zdaniem uczelni winne są szkoły średnie, bo to one źle uczą przedmiotów ścisłych. - Trafiają do nas uczniowie fatalnie przygotowywani z matematyki, z fizyki. Szkoły nie potrafią ich zainteresować tymi przedmiotami. Musimy wyręczać nauczycieli i nadrabiać zaległości - mówi prof. Koc.

Profesorowie uczelni technicznych od dawna przekonują ministra edukacji, że matematyka powinna być obowiązkowa na maturze.

Uczelnie w szkole

Jak zachęcić młodych do studiów na politechnice? Uczelnie swoją szansę widzą w tym, że absolwenci ścisłych kierunków są coraz bardziej poszukiwani na rynku pracy. Politechniki organizują dla kandydatów dni otwarte, prezentują się na targach edukacyjnych, proponują zajęcia wyrównawcze z matematyki, odwiedzają szkoły średnie.

- Chcemy uczniom szkół średnich zaproponować koła zainteresowań na uczelni, żeby oswoili się z matematyką - mówi prorektor Bazyli Krupicz z Politechniki Białostockiej. Takie koło matematyczne prowadzi już m.in. Politechnika Świętokrzyska. - Młodzież chętnie przychodzi. Wielu z nich zostaje potem naszymi studentami - tłumaczy prof. Andrzej Kapłon, prorektor ds. studenckich na uczelni.

Uczelnie chcą kusić nowymi atrakcyjnymi kierunkami (taką jest np. inżynieria biomedyczna w AGH) i współpracą z konkretnymi pracodawcami, co gwarantuje ich absolwentom zatrudnienie.

- Ciekawie zapowiada się nasza współpraca z firmą MAN. Przyjęli pod opiekę ponad 20 osób, które po praktykach będą mieć szansę na pracę - dodaje prof. Andrzej Kapłon.

ANNA PACIOREK
KATARZYNA SADŁOWSKA

Jak radzą sobie europejskie uczelnie

Cała Europa narzeka, że spada zainteresowanie studiami technicznymi. W Wielkiej Brytanii oblegane są tylko prestiżowe uczelnie jak Oxford, Cambridge czy Imperial College. W Niemczech potrzeba o 10 tys. inżynierów więcej, niż jest absolwentów tych uczelni. Uczelnie techniczne współpracują tu ze szkołami średnimi. Dzięki temu kandydaci na studia są lepiej przygotowani mówi Jute Werner z Uniwersytetu Technicznego w Hamburgu. Jednak wiele uczelni w pogoni za studentami nie stosuje żadnych wstępnych egzaminów. Poziom nauczania jest za wysoki, studiujących ubywa z semestru na semestr. Ma temu zapobiec nowy system finansowania uczelni w niektórych krajach związkowych: wysokość dotacji dla uczelni będzie zależała od liczby absolwentów, a nie studentów I roku.

Francja stawia na dobre przygotowanie młodych do studiów. Proponuje tzw. klasy przygotowawcze jeszcze pod patronatem szkół średnich. Nie ma to jednak nic wspólnego z kursami, które przygotowują na studia. Do klas obleganych przez kandydatów do wyższych szkół technicznych często trudniej się dostać niż na same studia.

W Wielkiej Brytanii nauki ścisłe i studia techniczne promuje brytyjskie Ministerstwo Edukacji już w szkole średniej mówi Hanna Sykuska, doktorantka Wydziału Elektrycznego Imperial College w Londynie. Niektóre szkoły wyższe tworzą atrakcyjne kierunki, aby przyciągnąć chętnych na studia. Powstają więc kierunki interdyscyplinarne, takie jak inżynieria chemiczna.

Piotr Jendroszczyk z Berlina, Grzegorz Dobiecki z Paryża, Katarzyna Bany z Londynu

Rzeczpospolita nr 256/2005 r.

Początek strony

POLSKIE RADIO MA 80 LAT

1 lutego 1925 r. nadano pierwszy program radiowy na fali 385 metrów ze stacji nadawczej Polskiego Towarzystwa Radiotechnicznego. 80 lat później, 1 lutego punktualnie o godz. 12.00 w Muzeum Techniki otwarto wystawę prezentującą historię Polskiego Radia, od jego powstania przez rok 1927, kiedy to Polskie Radio pierwsze zainicjowało międzynarodową wymianę programów, aż do czasów obecnych.

Wystawa wspaniale ilustruje intensywną radiofonizację kraju w okresie międzywojennym. Pokazano na niej również produkowane w tym czasie polskie odbiorniki radiowe. Historyczne studio ze stanowiskami pracy ówczesnych spikerów wywołuje łezkę w oku starych radiowców.

Na początku działań wojennych, mimo zniszczenia w 1939 roku radiostacji w Raszynie, Warszawa II nadawała przemówienia prezydenta Stefana Starzyńskiego oraz komunikaty i odezwy dowódcy obrony Warszawy, generała Waleriana Czumy. Nim radio musiało przejść do konspiracji, nadawało informacje i ogłaszało alarmy lotnicze.

W 1944 r. działalność rozpoczęła rozgłośnia "Pszczółka", nadająca z bocznicy kolejowej w Lublinie. Pierwsze lata powojenne to okres odbudowy zniszczonych rozgłośni, uruchamianie nowych na ziemiach zachodnich, jak również rozwój radiowęzłów.

20 listopada 1944 r. Polskie Radio stało się przedsiębiorstwem państwowym. Od 1948 r. wchodziło w skład Centralnego Urzędu Radiofonii, a następnie Komitetu ds. Radiofonii "Polskie Radio".

Na potrzeby kompozytorów, radia, telewizji i filmu uruchomiono w 1957 r. Studio Eksperymentalne będące w tym czasie jedną z niewielu na świecie pracowni dźwięku, muzyki elektronicznej. Wiele osób jeszcze pamięta - a może ma w domu - odbiorniki produkcji zakładów "Diora" czy zestaw przenośny radia i przystawki radiofonicznej typu "Wanda" zasilanej z sieci bądź trzema rodzajami baterii. Do dziś w niektórych domach można spotkać jeszcze sporo odbiorników i telewizorów produkowanych w Zakładach "Kasprzaka" w Warszawie, "Unimorze" w Gdańsku czy "Diorze" w Dzierżoniowie.

W 1961 r. nadano pierwszą próbną audycję stereofoniczną.

Dla ludzi młodych od 1962 r. uruchomiono "Trójkę", zaś w 2004 r. Radio BIS. Dla melomanów działały trzy orkiestry i Chór Polskiego Radia.

W 1974 r. w Konstantynowie postawiono najwyższy wówczas na świecie maszt o wysokości 646 m i uruchomiono nadajnik o mocy 2000 KW. Dzięki temu można było słuchać PR w Afryce Północnej i na ogromnych obszarach Związku Radzieckiego.

W 2003 r. rozpoczął się proces tzw. cyfryzacji radia.

Starsi słuchacze i ci, którym o przedwojennym programie radiowym wspominali rodzice czy dziadkowie, z rozrzewnieniem wspominają Wesołą Lwowską Falę, Chór Dana, Mieczysława Fogga, który zresztą śpiewał jeszcze wiele lat po wojnie. Potem doszły Filipinki, Czerwone Gitary i wiele, wiele innych zespołów.

Radio to nie tylko muzyka, ale i słowo, a może głównie słowo, i to w teatrze radiowym, jak i reportażu czy w publicystyce. Słuchacze cenią sobie audycje, w których mogą nawiązywać kontakt z prowadzącym i gośćmi, jak i programy nocne (od 1966 r.).

Osobny rozdział PR prezentowany na wystawie to ludzie, reżyserzy, prezenterzy, pisarze, aktorzy, dyrygenci czy kompozytorzy. To takie nazwiska jak: Jan Parandowski, Zenon Kosidowski, Jarosław Iwaszkiewicz, Maria Dąbrowska, Grzegorz Fitelberg, Aleksander Zelwerowicz, Zofia Rysiówna, Bronisław Pawlik, Hanka Bielicka, Irena Kwiatkowska i cała plejada aktorów i kompozytorów młodego pokolenia. To dzięki zespołowi wybitnych reżyserów, pisarzy i aktorów, takich między innymi jak Jan Mularczyk, Jerzy Janicki, można usłyszeć najdłuższy serial na świecie "Matysiakowie" i "W Jezioranach".

W Przeglądzie Technicznym nie sposób nie wspomnieć o audycjach popularnotechnicznych i naukowych, jak i o takich dziennikarzach, jak Krzysztof Michalski, Tadeusz Sznuk - notabene Honorowych "Złotych Inżynierach PT".

Radio to dziennikarze radiowcy, ludzie kultury, ale też inżynierowie, bez których nawet największe arcydzieło nie dotarłoby do milionów słuchaczy.

Ryszard Szlasa
Przegląd Techniczny nr 1/2005 r.

Początek strony

INTEGRACJA POLONIJNYCH ORGANIZACJI INŻYNIERSKICH

W PT 25/2004 rozpoczęliśmy druk materiałów z IV Sympozjum "Polacy Razem", które odbyło się 2004 października ub.r. w Wilnie. Zaprezentowaliśmy wówczas relację z tego inżynierskiego spotkania oraz wystąpienia Janusza Ptaka, zastępcy sekretarza Krajowej Rady Federacji Polonii Francuskiej, i prof. Romualda Brazisa, rektora Universitas Studiorum Polona Vilnensis w Wilnie. Obecnie, publikując wystąpienia Bożenny Brooker, sekretarza generalnego Europejskiej Federacji Polonijnych Stowarzyszeń Naukowo-Techniczny, oraz Andrzeja Drzewieckiego, przedstawiciela Stowarzyszenia Inżynierów Polskich w Kanadzie, wracamy do wileńskiego spotkania. Przypomnijmy, że celem, organizowanych z inicjatywy Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT, międzynarodowych sympozjów "Polacy Razem" jest integracja środowisk inteligencji technicznej polskiego pochodzenia oraz wymiana doświadczeń z działalności polonijnych stowarzyszeń inżynierskich. Kwestie związane z realizacją tej idei w praktyce zajmują dużo miejsca w prezentowanych dziś wystąpieniach.

W 2004 r. byliśmy świadkami ważnego dla polonijnych środowisk inżynierskich wydarzenia, jakim było powstanie Europejskiej Federacji Polonijnych Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych (EFPSNT).

Jednym z inicjatorów powołania Federacji było Stowarzyszenie Techników Polskich w Wielkiej Brytanii (STPwWB). Oprócz STPwWB w pracach Komitetu Inicjującego uczestniczyły: Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Polskich w Austrii (VPI), Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Polskich we Francji (SITPF) oraz Zrzeszenie Federalne Polskich Inżynierów i Techników w Niemczech (ZFPITN). Okazją do rozpowszechnienia tej inicjatywy wśród istniejących polonijnych stowarzyszeń inżynierskich z krajów Unii Europejskiej były obchody 85lecia Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Polskich we Francji w roku 2002.

Inauguracja działalności Europejskiej Federacji Polonijnych Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych odbyła się na kilka dni przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej, 23 kwietnia 2004 r. w Londynie, w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym.

W uroczystości inauguracyjnej uczestniczyli przedstawiciele życia społecznego i politycznego z Polski i Wielkiej Brytanii, m.in.: dr Stanisław Komorowski - ambasador RP w Wielkiej Brytanii; senator Grzegorz Lipowski - reprezentujący senacką Komisję ds. Emigracji i Polaków za Granicą, wiceprezes FSNT NOT; Ryszard Kaczorowski - były prezydent RP na Obczyźnie; Helena Miziniak - prezydent Europejskiej Federacji Wspólnot Polonijnych, reprezentująca również Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii; Jacek Gierliński - dyrektor Departamentu Integracji Europejskiej, reprezentujący ministra nauki i informatyzacji; Krystyna Milewska - radca ambasady polskiej w Londynie ds. nauki i edukacji; Wojciech Falkowski - rektor Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie (PUNO) w Londynie oraz Artur Rynkiewicz - wiceprezes Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego (POSK).

W trakcie londyńskiego spotkania podpisano statut Federacji, wypracowany przez Komitet Inicjujący i zatwierdzony przez walne zebrania czterech organizacji założycielskich.

Odbyło się też pierwsze Walne Zgromadzenie Delegatów EFPSNT. Podczas obrad określone zostały cele i zadania Federacji. Celem podstawowym działania organizacji jest wspieranie integracji polonijnych środowisk naukowo-technicznych i techniczno-gospodarczych w Europie, uznając równocześnie ich niezależność i różnorodność. Do jej głównych zadań zaliczono między innymi:

reprezentowanie wspólnych interesów polonijnych środowisk naukowo-technicznych i techniczno-gospodarczych wobec władz polskich, władz Unii Europejskiej, a także wobec władz wszelkich organizacji międzynarodowych i pozarządowych,

popieranie współpracy polonijnych środowisk naukowo-technicznych i techniczno-gospodarczych ze środowiskami inżynieryjno-technicznymi w Europie,

propagowanie osiągnięć polskiej i polonijnej myśli naukowo-technicznej i gospodarczej.

Na pierwszym walnym zebraniu delegatów wybrano władze, siedzibę oraz zatwierdzono oficjalną nazwę Federacji (Europejska Federacja Polonijnych Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych). Członkami zwyczajnymi EFPSNT zostały: Stowarzyszenie Polskich Inżynierów i Techników w Austrii, Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Polskich we Francji, Zrzeszenie Federalne Polskich Inżynierów i Techników w Niemczech oraz Stowarzyszenie Polskich Techników w Wielkiej Brytanii.

Władze Federacji stanowi zarząd, sprawowany na zasadzie rotacyjnej przez zarządy członków zwyczajnych (kadencja jednoroczna) oraz sekretariat generalny wybierany na trzyletnią kadencję spośród wszystkich członków stowarzyszeń będących członkami zwyczajnymi EFPSNT.

Funkcję zarządu Federacji pierwszej kadencji pełni Zarząd Stowarzyszenia Techników Polskich w Wielkiej Brytanii. Natomiast w skład Sekretariatu Generalnego weszli: Eur. Eng. Bożenna Brooker (STPwWB) - sekretarz generalny, Dipl. Ing. Paweł Raczew (VIP) - zastępca sekretarza oraz mgr inż. Zbigniew Wilimowski - skarbnik (STPwWB). Na siedzibę Federacji wybrano Wiedeń.

Poza oficjalnym programem obrad uczestnicy londyńskiego spotkania wzięli udział w uroczystej Mszy Św. w kościele garnizonowym w Londynie, pojechali na wycieczkę statkiem po Tamizie z Westminster do Greenwich, a na zakończenie uczestniczyli w uroczystej kolacji, jaka odbyła się na zakotwiczonym na Tamizie statku.

Bożenna Brooker Eur. Eng.
sekretarz generalny
Europejskiej Federacji Polonijnych Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych
Przegląd Techniczny nr 2/2005 r.

Początek strony

PUCHAR ZA WYOBRAŹNIĘ

Wojtek Jaśkowski i Kuba Gogolewski zwyciężyli w organizowanym przez Microsoft największym międzynarodowym konkursie technologicznym dla młodzieży - Imagine Cup World Festival 2005. Stworzyli najlepszy algorytm sztucznej inteligencji, kierujący poczynaniami bohatera gry strategicznej. W finale Polska reprezentowana była również przez zespół z Politechniki Łódzkiej, który zajął trzecie miejsce.

Wojtek Jaśkowski i Kuba Gogolewski, studenci IV roku informatyki na Politechnice Poznańskiej, którzy startowali w kategorii "Tworzenie Gier", przyznają, że programowanie systemów czasu rzeczywistego, a do takich kategorii można zaliczyć środowisko tej gry, jest wyjątkowo trudnym zadaniem. O skomplikowaniu napisanego przez nich algorytmu świadczyć może chociażby jego długość - 5 tys. linii kodu. Nagrodę (8 tys. USD) odebrali podczas oficjalnego ogłoszenia wyników, które odbyło się w ramach Imagine Cup World Festival w Jokohamie. Trzecie miejsce (3 tys. USD), ustępując drużynie kanadyjskiej, zajęli Rafał Gliszczyński i Przemysław Makosiej, studenci V roku informatyki na Politechniki Łódzkiej. W Imagine Cup 2005 uczestniczyło 535 studentów uczelni technicznych z Polski.

- Wspaniale patrzeć na młodych ludzi, z fascynacją i zaangażowaniem tworzących swoje projekty i rozwiązania. "Imagine Cup" to dla nich możliwość stawienia czoła ogromnemu wyzwaniu, a jednocześnie wzięcia udziału w przedsięwzięciu, które jest szansą na satysfakcjonującą rywalizację i dobrą zabawę. Właśnie ci młodzi ludzie w przyszłości zapewnią innowacyjność i rozwój nowym technologiom - powiedział Bill Gates.

Kategoria "Tworzenie Gier" wymagała od uczestników nie tylko umiejętności algorytmicznych i programistycznych, ale także wiedzy na temat sztucznej inteligencji i gier strategicznych. Zawodnicy mieli za zadanie zaprojektowanie algorytmu sztucznej inteligencji, kierującego poczynaniami bohaterów gry. Podróżując po organizmie profesora Hoshimi i sterując nanorobotami i białymi krwinkami, mieli za zadanie uratować go przed złośliwymi wirusami.

W głównej kategorii konkursu, "Projektowanie Oprogramowania", zwyciężył zespół z Rosji. Natomiast w kategorii "Krótki Film" wśród 6. finalistów znaleźli się Julia Górniewicz i Jacek Barcikowski z Uniwersytetu Warmii i Mazur w Olsztynie. Zadaniem było stworzenie animacji, która zaprezentuje problem barier między ludźmi. Do konkursu przygotowali 1,5-minutową animację Pudełka (Boxes), stworzoną w technice 2D. W Jokohamie zmierzyli się z drużynami z Indii, Kanady, Meksyku, Turcji i USA.

Konkurs Imagine Cup powstał z myślą o młodych twórcach technologii informatycznych. Tegoroczna, trzecia już edycja konkursu odbyła się pod hasłem "Tworzenie świata, w którym technologie znoszą wszelkie bariery między ludźmi".

Imagine Cup stale się rozwija. W pierwszej edycji, w jedynej kategorii (Software Design) rywalizowało 1 tys. studentów z 25 krajów, a w tegorocznym Imagine Cup już ponad 16 tys. studentów, reprezentujących 92 kraje i rywalizujących w 9 kategoriach konkursowych. Konkurs składał się z 4 rund. W pierwszej, przeznaczonej do rejestracji uczestników, wzięło udział ok. 2 tys. drużyn z całego świata. Druga miała charakter eliminacji krajowych i wyłoniła po 8 zwycięskich drużyn z każdego kraju. W trzeciej wzięło udział 120 zespołów, z których 6 zakwalifikowało się do finału światowego.

W zakończonym 1 sierpnia jokohamskim finale wzięło udział 80 drużyn (212 studentów z 44 krajów). Następny Imagine Cup World Festival odbędzie się w 2006 r. w Delhi i przebiegnie pod hasłem "Wyobraźmy sobie świat, w którym technologia pozwala nam wieść zdrowsze życie".

- Cieszy nas bardzo sukces Polaków, tym bardziej że tegoroczna rywalizacja przebiegała na bardzo wysokim poziomie. Polscy studenci mają szeroką wiedzę w zakresie nowoczesnych technologii i ogromny potencjał twórczy. Jesteśmy przekonani, że będą umieli skorzystać z tych atutów również później, w życiu zawodowym - powiedział Karol Wituszyński z polskiego oddziału Microsoft.

Warto dodać, że miesiąc wcześniej Adrian Kaczmarczyk ze Szczytna, 19-letni student I roku informatyki, wygrał europejski konkurs Gatekeeper Test, również organizowany przez firmę Microsoft. Konkurs ma formułę quizu online z pytaniami z zakresu bezpieczeństwa komputerów i systemów informatycznych. Idea przedsięwzięcia powstała w Holandii, gdzie gra jest organizowana z sukcesem już od 2 lat. W październiku zeszłego roku podobny test, pod nazwą Strażnik Systemu, odbył się również w Polsce. Duże zainteresowanie inicjatywą sprawiło, iż firma zdecydowała się rozwinąć formułę konkursu i zaprosić do udziału w nim informatyków z 19 krajów Europy, w tym z Polski.

Składający się z 20 pytań Gatekeeper Test nawiązywał do bieżącej problematyki bezpieczeństwa. Każdego dnia konkursu, o godzinie 10 rano, na stronie gry www.gatekeepertest.com, pojawiały się dwa nowe zadania, na które trzeba było udzielić odpowiedzi w ciągu kilkudziesięciu sekund od momentu ich wyświetlenia.

boj
Przegląd Techniczny nr 19/2005 r.

Początek strony

BUDOWNICZY DROGI ŻELAZNEJ

Mija 200 lat od narodzin Stanisława Wysockiego, twórcy drogi żelaznej warszawsko-wiedeńskiej, pierwszej, którą Polacy zbudowali własnymi siłami i we własnym interesie.

W trudnej a przełomowej pod względem technicznym epoce, w jakiej przyszło mu żyć, należał do tych nielicznych, którzy - na przekór przeciwieństwom zbiorowego polskiego losu - starali się nadążać za głównym nurtem światowego postępu technicznego.

To ich dokonania pozwoliły odrodzić się w pełni Polsce, także w dziedzinie twórczej myśli technicznej, w Dwudziestoleciu Międzywojennym. Należy zatem Wysocki do wyjątkowo zasłużonych "organiczników" okresu zaborów i zasługuje na wdzięczną pamięć potomnych.

INŻYNIER W BANKU

W 1830 r. rozpoczął pracę jako inżynier w Banku Polskim, kierując budową składów i magazynów. Podczas Powstania Listopadowego służył w Gwardii Narodowej w randze porucznika. Po upadku powstania powrócił do pracy w Banku. W ramach jej obowiązków zapoznawał się w Gdańsku z urządzeniami magazynów zbożowych. Zaprojektował magazyn we Włocławku i nadzorował jego budowę, zakończoną w 1834 r. W 1835 r. został naczelnym inżynierem Banku Polskiego.

Po otwarciu 15 IX 1830 r. linii Manchester-Liverpool nastał okres szalonej rozbudowy sieci kolejowej, która niebawem miała całkowicie zmienić geografię gospodarczą krajów rozwiniętych i przyniosła istotną demokratyzację, jako pierwszy szeroko społecznie dostępny środek komunikacji pasażerskiej na znaczne odległości, co miało określone konsekwencje obyczajowe.

Nic więc dziwnego, że hrabia Henryk Łubieński (1793-1883), inicjator planu rozbudowy krajowego przemysłu rządowego w Królestwie Kongresowym, a w tym czasie wiceprezes Banku Polskiego, przedstawił 1 I 1835 r. zarządowi tej kluczowej dla polskiej gospodarki instytucji memoriał zatytułowany "Pierwszy ogólny projekt pobudowania drogi żelaznej między Warszawą a granicą południową Królestwa".

Celem tej inwestycji miało być zapewnienie dostaw węgla i soli. Sprawę zlecono do rozpatrzenia Wysockiemu, który w lutym 1835 r. opracował raport "Uwagi nad sposobem rozłożenia robót przygotowawczych do projektu drogi szynowej od Niwki do Warszawy". Miał on charakter wstępnego projektu technicznego i zawierał propozycję przebiegu trasy, w celu uniknięcia budowy dużych mostów i zminimalizowania robót ziemnych wododziałem Pilicy i Warty przez Skierniewice, Piotrków i Częstochowę. Tylko nieznacznie różniła się podobna propozycja, którą niezależnie opracował doświadczony inżynier Teodor Urbański (1792-1850).

Wydelegowany do Anglii dla zapoznania się z problematyką kolejnictwa, Wysocki odwiedził po drodze m.in. Paryż, gdzie zwrócił uwagę na inną nowość techniczną - drogowe nawierzchnie asfaltowe - których stał się, po powrocie do kraju, gorącym propagatorem. W 1838 r. przeprowadzał w Warszawie próby smołowania chodników i jezdni na ulicy Elektoralnej, stosując różne podłoża, a także pokrywania asfaltem dachów i tarasów (a w sali giełdy warszawskiej ułożył asfaltową mozaikę własnego pomysłu). W tym samym roku założył nad Kanałem Augustowskim wytwórnię asfaltu, a w lutym 1839 r. opatentował sposób nasycania asfaltem rozmaitych materiałów budowlanych w celu zapewnienia im nieprzesiąkliwości. Napisał pracę "O smołowcu i praktycznych sposobach użycia tego materiału", wydaną w 1840 r. przez Bank Polski, także w wersji francuskiej.

KOLEJOWE PRACE

W sierpniu 1838 r. rozpoczął Wysocki trasowanie linii kolejowej zgodnie z zaproponowaną przez siebie trasą. Przy udziale rzutkiego finansisty Piotra Steinkellera (1799-1854) organizowano towarzystwo akcyjne mające na celu sfinansowanie jej budowy i wystąpiono do władz o wydanie koncesji na to przedsięwzięcie. Towarzystwo zostało powołane postanowieniem cesarskim 19 I 1839 r., trasę podzielono na cztery odcinki i przystąpiono do robót niwelacyjnych pod nadzorem "inżynierów dyrygujących": Franciszka Leszczyńskiego, Franciszka de Polliniego, Jakuba Szeffera i Konstantego Kamieńskiego.

Wysocki został w kwietniu tego roku wydelegowany do Londynu, gdzie konsultował projekt kolei w biurze G. Stephensona, zapoznał się z angielskimi liniami kolejowymi, a w drodze powrotnej także belgijskimi, austriackimi i saskimi. Do kraju wrócił jesienią. Mianowany 3 I 1840 r. naczelnym inżynierem budowy, w kwietniu rozpoczął ją, ale w 1841 r. - po wykonaniu 3/4 robót - musiał przerwać z braku funduszy. Doprowadziło to do rozwiązania Towarzystwa 31 V 1842 r., a 4 VII 1843 r. rząd, wypełniając gwarancje udzielone akcjonariuszom, zdecydował się na dokończenie budowy na własny rachunek. W 1844 r. powołano zarząd budowy, w którym Wysocki objął stanowisko naczelnika wydziału technicznego. W tym okresie opublikował w "Bibliotece Warszawskiej" artykuł "O nowym systemie drewnianych bruków" (1846 r.).

W 1848 r. zakończono budowę kolei warszawsko-wiedeńskiej, której łączna długość (wraz z odnogą ze Skierniewic do Łowicza) wyniosła 328 km. Planowaną trasę nieco zmieniono przy granicy galicyjskiej, doprowadzając ją do stacji Granica przy wsi Maćki (obecnie Maczki), gdzie łączyła się z koleją Kraków-Mysłowice, a poprzez nią z Wiedniem.

Wysocki pozostał na swoim stanowisku, kierując m.in. już od 1850 r. przebudową mostów, w których drewniane przyczółki i filary wymieniano na kamienne. Po przejęciu tej kolei przez prywatną spółkę niemiecką w 1857 r. został głównym inspektorem dróg żelaznych w Królestwie Polskim i czuwał nad ich stanem technicznym. Publikował w prasie warszawskiej artykuły o kolejach warszawsko-wiedeńskiej i warszawsko-bydgoskiej (1859-60).

Stanisław Wysocki do końca życia był doradcą technicznym w zarządzie kolei warszawsko-terespolskiej. Zmarł w Warszawie 21 V 1868 r. Pochowano go na Cmentarzu Powązkowskim.

Bolesław Orłowski
Przegląd Techniczny nr 07/2005 r.

Początek strony

NAWET PLECAK MOŻE PRODUKOWAĆ PRĄD

Za oceanem skonstruowano plecak, który podczas wędrówki produkuje energię elektryczną. - Nie spodziewaliśmy się, że będzie tak wydajny - przyznają zaskoczeni autorzy niezwykłego wynalazku

Kluczowym elementem plecaka jest zaopatrzony w sprężyny stelaż, który zamienia energię mechaniczną pionowego ruchu niesionego bagażu na elektryczną - tłumaczy Lawrence Rome z Laboratorium Biologii Morskiej w Woods Hole (USA), szef jednego z dwóch zespołów, które pracowały nad nietypowym plecakiem.

Rome na produkcji prądu zna się słabo, za to ma doskonałą wiedzę o tym, jak pracują mięśnie. Dlatego plecak, który powstał z jego walnym udziałem, doskonale poprawia sposób chodzenia i redukuje zmęczenie. - Produkowana przy okazji elektryczność może uwolnić od ciężaru zapasowych baterii pracujących w terenie naukowców, odkrywców i ratowników. Tym samym zwiększy ich możliwości podczas wędrówek po bezdrożach - mówi.

Eksperci od bioinżynierii od dawna eksperymentowali z systemami pozyskiwania energii elektrycznej dzięki pracy ludzkiego ciała podczas marszu. Prawie cały wysiłek, jaki wykonuje piechur, dotyczy jego samego: energia pochodząca z metabolizmu praktycznie nie opuszcza ciała po zamianie w energię mechaniczną, praca jednej nogi jest po chwili niemal w całości niwelowana przez drugą nogę. I tak krok za krokiem.

Żeby skonstruować dynamo dla piechura, rozważano już doczepianie na pół zrobotyzowanego zewnętrznego szkieletu lub nawet chirurgiczne wszczepianie różnorakich urządzeń zakończonych gniazdkiem... Spośród mniej kontrowersyjnych projektów wyróżniają się próby pozyskiwania prądu za pomocą aparatury ukrytej w obcasach. Jednak niewielkie rozmiary takiego buta z ładowarką uniemożliwiają osiągnięcie spektakularnych wyników, zwłaszcza że koturny nie mają zastosowania na długich dystansach. Dlatego Rome i jego koledzy zwrócili się w inną stronę.

Jak w zegarku

Pomysł, który postanowili wykorzystać, jest z powodzeniem stosowany od dawna w zegarkach kwarcowych ładujących się w wyniku najdrobniejszych ruchów ręki. Tam maleńka prądnica napędzana jest przez ukryte wahadełko. - Żeby jednak naładować coś więcej niż zegarek - np. telefon satelitarny, zestaw GPS, laptopa, odtwarzacz MP3 i może jeszcze trochę specjalistycznego sprzętu badawczego - potrzebne jest większe wahadło. Ale nawet niestrudzony wędrowiec nie będzie nosił na nadgarstku 30 kg - zauważa Rome.

Znaczna masa poruszająca się pionowo to niedostrzegane dotąd źródło energii mechanicznej i szansa na generowanie elektryczności - zauważyli naukowcy. Idący człowiek zachowuje się jak odwrócone wahadło. Przy każdym kroku biodra unoszą się kilka centymetrów, by znowu opaść podczas przenoszenia ciężaru na drugą nogę. To samo dzieje się z niesionym na plecach ładunkiem.

Naukowcy zainteresowali się przypadkami, gdy plecak jest solidnie załadowany, a tak właśnie jest, gdy wyruszamy na długą wyprawę. Każdy krok z 36-kilogramowym obciążeniem, które unosi się na 5 cm, to 18 J energii, którą można wykorzystać. I to właśnie postanowili zrobić badacze. Podwiesili plecak na stelażu za pomocą szyn i sprężyn, dzięki czemu w czasie marszu może on oscylować i napędzać zamocowaną nieruchomo prądnicę. Urządzenie poddano serii testów, żeby ustalić, ile prądu może wyprodukować i jak bardzo męczy niosących je ludzi.

Wyniki przerosły oczekiwania naukowców. Uzyskiwana moc rosła wraz z tempem marszu i masą plecaka. Ponadto mniejsze, 20-kilogramowe obciążenie sprawdzało się lepiej na pochyłym terenie. Udało się wyprodukować prąd o mocy ponad 7 W (300 razy więcej od dotychczasowych osiągów zasilaczy umieszczonych w obcasie). Wystarczy to do zasilania wszystkich potrzebnych urządzeń, a nawet do ładowania ich akumulatorów.

Okazało się jednocześnie, że wydatek energetyczny piechura mierzony zużyciem przez niego tlenu jest tylko nieznacznie wyższy w porównaniu z dźwiganiem tego samego plecaka z nieruchomym ładunkiem. Rozważaniom, dlaczego plecak produkuje prąd niemal za darmo, poświęcono wnikliwe studia zakończone dodatkowym artykułem w "Science". Naukowcy przyznają, że nadal nie wiedzą dokładnie, na czym polega fenomen ich wynalazku, bo przecież perpetuum mobile nie istnieje i energia nie pojawia się znikąd.

Zamiast treningu u Kikujusek

Wygląda na to, że wahania ładunku - o ułamek sekundy opóźnione w stosunku do ruchu bioder - tak zmodyfikowały sposób chodzenia, że umożliwiły znaczną oszczędność energii zużywanej na sam marsz z obciążeniem. Zaskoczeni biolodzy przyznają, że dokładne zrozumienie tego zjawiska wymaga dalszych wnikliwych testów. Zawiązano też spółkę Lightning Packs, która uzyskała odpowiednie patenty, będzie nadal testować zdumiewający prototyp i rozwijać projekt. Dążą do tego, by plecak ważył tylko kilogram i chłodził piechura specjalnym systemem wentylacyjnym, który zastąpiłby sprężyny w stelażu.

Efekt przywodzi na myśl Afrykanki, które przenoszą ciężary na głowie, umiejętnie balansując ciałem, tak że niemal się przy tym nie męczą. Z punktu widzenia ich metabolizmu ciężar na głowie nie istnieje, co fascynuje badaczy ze względu na brak strat przy naprzemiennej zamianie energii kinetycznej w potencjalną. Teraz - zamiast wieloletniego treningu u Kikujusek - plecak z podwieszonym na sprężynach ładunkiem pomoże zoptymalizować energetycznie długie piesze wyprawy, dostarczając jednocześnie zasilanie dźwiganej elektronice. - W miejsce zapasowych baterii trzeba będzie zabrać troszkę więcej jedzenia. Ale tylko odrobinkę - uspokaja Rome.

Łukasz Partyka
Gazeta Wyborcza 08-09-2005,

Początek strony

WIEŚCI Z KRAJU

  • Nowy prezydent. W dniu 23 grudnia 2005 r. nowo wybrany prezydent, Lech Kaczyński, objął oficjalnie urząd prezydenta RP.

  • Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w grudniu ub. r., Prawo i Sprawiedliwość mogłoby liczyć na samodzielne rządy. Na partię braci Kaczyńskich chce głosować 39% ankietowanych, co oznacza ponad połowę miejsc w sejmie. Na PO chce oddać głos 28%. Następne jest SLD z 6% poparcia, reszta partii nie weszłaby do sejmu.

  • Polscy informatycy najlepsi. Polska od kilku dni prowadzi w międzynarodowym rankingu informatyków Top Coder, tworzonym przez amerykańskie firmy informatyczne. Wśród uczelni, od lutego 2005 r., pierwszą pozycję zajmuje nieprzerwanie Uniwersytet Warszawski - poinformował prof. Jan Madey z Instytutu Informatyki UW. - Mam nadzieję, że teraz staniemy się na dłużej liderami rankingu. - Dziesiątka najlepszych Polaków jest w tym momencie tak dobra, że udało nam się wyprzedzić Stany Zjednoczone, mimo iż oni mają ok. tysiąca zarejestrowanych zawodników, Polska zaś tylko dwustu - podkreślił polski naukowiec. Top Coder to konkurs informatyczno-programistyczny, rozgrywany od kilku lat w Internecie.

  • Z okazji 24 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego zapytano Polaków o ocenę wydarzeń z 13 grudnia 1981 r. tych, którzy wówczas wchodzili w dorosłość. Okazało się, że najwięcej badanych (49%) uznaje wprowadzenie stanu wojennego za słuszne. 18% określiło posunięcie generała Wojciecha Jaruzelskiego jako "zdecydowanie słuszne". Myślących inaczej było mniej. Za raczej niesłuszne uznało wprowadzenie stanu wojennego 18 % pytanych, za zdecydowanie niesłuszne 17% (w sumie 35%).

  • Polacy o demokracji. Na pytanie CBOS'u, która opinia jest najbardziej zgodna z pana(i) poglądami 60% odpowiedziało, że to przede wszystkim wolność człowieka, 31% to bałagan i chaos, a 9% nie wiedziało co to demokracja. Natomiast 45% uznało, że jest to najlepszy system rządzenia, 40% uważa, że silny człowiek u władzy może okazać się lepszy niż rządy demokratyczne, a 15% nie miało opinii na ten temat.

    CEBOS przeprowadził powyższe badania w dniach 11-14 listopada 2005 r.

  • Stopa bezrobocia w listopadzie 2005 roku nie zmieniła się i wynosi 17,3%. wobec 17,3% w październiku 2005 - podał Główny Urząd Statystyczny.

Początek strony

IMPREZY, OGŁOSZENIA

***

Stowarzyszenie Polskich Kombatantów
Koło nr 8 w Ottawie

zaprasza na pogadankę W. Gawalewicza

"Moja droga do wolności"

Data: 3 stycznia (wtorek) 2006 r.
Godz.: 19:30
Miejsce: Dom Polski SPK
Adres: 379 Waverley Street, Ottawa
Po programie Koło Pań przy SPK zaprasza na kawę i ciastka.

***

Stowarzyszenie Polskich Kombatantów
Koło nr 8 w Ottawie

zaprasza na pokaz filmu

"Odważyć się być wolnym"

Data: 19 stycznia (czwartek) 2006 r.
Godz.: 19:30
Miejsce: Dom Polski SPK
Adres: 379 Waverley Street, Ottawa

***

Początek strony

Przewodniczący:

B. Gajewski

tel.: (613) 259-5015

Sekretarz:

L. Zielińska

tel.: (613) 721-8238

Skarbnik:

L. Cyfracki

tel.: (613) 521-6228

Redaktor:

K. Styś

tel.: (613) 224-1707

Redakcja Techniczna: J. Taracha, tel.: (613) 225-4678

Association of Polish Engineers in Canada, P.O. Box 8093, STATION "T", Ottawa, Ontario K1G 3H6

SIP Internet: http://www.kpk-ottawa.org/sip/

ISSN 1496-7251

Redakcja e-mail: af736@ncf.ca