![]() |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
BIULETYN - CZERWIEC 2002SPIS TREŚCI | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||
SPRAWOZDANIE Z WALNEGO ZEBRANIA
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
SPRAWOZDANIE PRZEWODNICZĄCEGOz działalności Zarządu SIP - Oddział Ottawa Zarząd w kadencji 2001/2003 jest następujący:
Z przykrością muszę zaznaczyć, że w minionym roku zmarli koledzy: Jerzy Dobrodzicki, Antoni Śmiałowski i Henryk Wiśniowski. W minionym okresie sprawozdawczym zarząd miał 5 zebrań, których celem było:
W tym czasie zarząd zorganizował:
Tematy zorganizowanych odczytów były dobrane mając na uwadze zainteresowania wśród członków SIP oraz całej Polonii ottawskiej. Frekwencja podczas odczytów wahała się od 12 do 30 osób. Duże zainteresowanie wzbudziła projekcja polskich filmów współczesnych, kiedy frekwencja wynosiła od 45 do ponad 100 osób. Udanymi imprezami towarzyskimi były Piknik, zakończenie Igrzysk Frankofońskich i Opłatek. Sprawozdania z wymienionych imprez zostały umieszczone w naszym Biuletynie, na naszej stronie internetowej (www.kpk-ottawa.org/sip/) oraz w Komunikatach Ottawskich. Należy podkreślić, że działalność SIP nie ogranicza się wyłącznie do działalności wewnątrz organizacyjnej. A oto niektóre inne wydarzenia z działalności Oddziału:
W minionym roku została rozbudowana nasza witryna internetowa. Dodaliśmy angielską i francuską wersję językową, porady dla osób pragnących imigrować do Kanady, porady dla poszukujących pracy. Uaktualniliśmy historię SIP, listę zarządów, listę Przewodniczących Koła Pań przy SIP i to wszystko włącznie ze Statutem i formularzem przystąpienia do SIP umieściliśmy w Internecie. W dalszym ciągu pomagaliśmy prowadzić witryny internetowe dla KPK, SPK i PINK, które zostały na tyle rozbudowane na ile dostaliśmy materiałów od w/w organizacji. Wspólnie z Fundacją Dziedzictwa Polskiego przeprowadziliśmy zbiórkę pieniędzy na zakup pianina do Domu Polskiego. Na nasz apel odpowiedziało 14 osób i zebrana kwotę w wysokości 335.00 dolarów przekazaliśmy dla SPK. W minionym roku 2001/2002 wydaliśmy 10 Biuletynów. Wszystkie Biuletyny są umieszczane w Internecie w dwóch wersjach (html i pdf). Część Biuletynów przekazaliśmy do Biblioteki Towarzystwa Chrystusowego w Poznaniu. Pozostałe egzemplarze mamy przygotowane do wysyłki. W ciągu ostatniego roku skład SIP-u powiększył się o 2 nowych członków (kol. Elżbieta Gajewska i kol. Bogdan Gajewski). Witamy ich serdecznie w naszym gronie. Korzystając z naszego wspólnego spotkania, które jest zarazem podsumowaniem rocznej działalności naszego Stowarzyszenia, pragnę gorąco podziękować przedstawicielom Zarządu, wszystkim należącym do naszego Stowarzyszenia a przede wszystkim tym, którzy włożyli swój wkład w organizowaniu zebrań, odczytów oraz różnych imprez podczas minionego roku. Szczególne podziękowania należą się dla wszystkich członków naszego Stowarzyszenia, którzy dzięki zaangażowaniu w działalność naszego Oddziału, poświęcili wiele własnego czasu, jak również działając niejednokrotnie w kilku różnych organizacjach polonijnych przyczynili się do krzewienia polskiej kultury i jej propagowania w środowisku polonijnym. Jan Janeczek |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
SPRAWOZDANIE Z AKCJI UPORZĄDKOWANIA MATERIAŁÓW ARCHIWALNYCH ODDZIAŁU SIP - OTTAWAW październiku 2001 przewiezione zostały wszystkie materiały archiwalne, gromadzone z wielkim pietyzmem od szeregu lat przez kol. Bronisława Szpakowskiego do Domu Polskiego SPK. Kol. Przewodniczący oraz kol. kol. Lidia Zielińska, Maria Zielińska, Czesław Piasta, Wojciech Remisz oraz Jacek Taracha przeglądnęli wszystkie pudła eliminując natychmiast materiały o wartości efemerycznej. Zredukowano w ten sposób w pierwszym rzucie dostarczone dokumenty z 11 do 6-ciu pudeł równocześnie sortując zatrzymany materiał. Dalszego szczegółowego przejrzenia i uporządkowania dokumentów podjęła się kol. Maria Zielińska. Przede wszystkim uzupełniono materiały potrzebne w Oddziale, a więc uzupełniono ciągi dawnych Biuletynów Zarządu Głównego i Oddziału oraz New Linku. Ponieważ wszystkie publikacje podlegają obowiązkowi depozytu legalnego, co nie zawsze jest przestrzegane przez organizacje, zwłaszcza etniczne, udało się również uzupełnić częściowo braki w biuletynach Oddziału znajdujących się w Bibliotece Narodowej. Niestety nadal w obu kolekcjach tj. tak naszej jak i BN brakują następujące numery: 1973/74 nr 2 i 3; 1974/75 nr 1 i 4; 1975/76 nr 1, 4, 5, 6, 7 i 8; oraz 1978/79 nr.3. Brakują także protokóły zebrań Zarządu od czerwca 1988 do stycznia 1989 oraz za cały rok 1992/93. Utworzono też teczkę dokumentów personalnych z fotokopiami formularzy członkowskich i dyplomów dotyczących wszystkich obecnych członków Oddziału. Pozostałe materiały zostały ułożone wedle typu (sprawozdania z zebrań Zarządu, sprawozdania z walnych zebrań, korespondencja, imprezy itd.) oraz posortowane w/g daty. Wypełniły one dwa pudła, które zostały z początkiem marca przekazane do Archiwum Państwowego. Obecnie są katalogowane i po zakończeniu tych prac otrzymamy dokładny inwentarz oddanej dokumentacji jak również kopie spisu materiałów archiwalnych przekazanych przez Zarząd Główny (brulion spisu już otrzymaliśmy). W obecnej chwili kol. Maria Zielińska zajmuje się uzupełnieniem ciągu New Link dla Biblioteki Narodowej, gdyż z przyczyn nieznanych Biblioteka została zawiadomiona, że New Link przestał wychodzić i nie posiadają żadnego numeru od roku 1993 do końca 2001. Gdyby ktoś z kolegów zechciał ofiarować swoją kolekcję New Linku z tego okresu Bibliotece, to proszę o porozumienie się z kol. Marią Zielińską. W obecnej chwili pozostaje jeszcze tylko uzupełnienie albumów fotograficznych, co powinno być zrobione w najbliższych 3 miesiącach. Uporządkowane powinny być też materiały z wystawy 50-lecia przywiezione ostatnio z Toronto przez kol. Lidię Zielińską. Część materiałów, która przywieziona została na wystawę Polish Heritage Day (19/02/2000) znajduje się u kol. Michała Kępki. Mamy nadzieję, że zakończymy tę pracę przed wrześniem 2002 roku. Maria F. Zielińska |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
PO ATRAMENCIE DO KŁĘBKABadacze z Instytutu Fizyki Nuklearnej we Florencji zapewne pomogą historykom ustalić dokładną datę, kiedy Galileusz sformułował prawo o spadaniu ciał z tą samą prędkością mimo różnej masy. Galileo Galilei (1564-1642) uważany jest za jednego z twórców współczesnej nauki. Historycy nie ustalili jednak, jak i kiedy doszedł do sformułowania swojej teorii o ruchu ciał, zaprzeczającej starożytnej wiedzy, twierdzeniom Arystotelesa. Prawa tego nie ma w dziele "O ruchu" z 1590 roku. Natomiast jest ono jasno sformułowane w dziele kosmologicznym, w dialogu o dwóch podstawowych systemach świata z roku 1632. To w nim Galileusz uznaje odkrycie Kopernika o ruchu Ziemi wokół Słońca. I to temu świadectwu danemu prawdzie zawdzięczał uczony proces przed trybunałem Inkwizycji. Jednak pomiędzy dwoma wymienionymi dziełami upłynęły 42 lata, w ciągu których Galileusz sporządził górę luźnych notatek, brudnopisów, bezładnych, nie opatrzonych datami. Właśnie tę spuściznę, ten "bałagan" - jak to określił prof. Peter Machamer, historyk z Uniwersytetu w Pittsburghu, specjalista od Galileusza, fizycy z Florencji zbadali swoimi sposobami. Notatki sprzed czterech wieków potraktowali różnego rodzaju promieniowaniem. Na podstawie uzyskanego spektrum stwierdzili, że w atramencie występuje żelazo, miedź, cynk i ołów. To z kolei pomogło odróżnić ponad 20 rodzajów atramentu, jakim sporządzone zostały notatki Galileusza. Okazało się, że atrament, przy pomocy którego Galileo Galilei po raz pierwszy zapisał prawo o ruchu ciał pochodzi z tego samego źródła co inne notatki spisywane w roku 1604. Wiedza o życiu Galileusza jest oczywiście daleko posunięta, toteż porównując wydarzenia i daty z jego życia - z atramentami, profesor Wallace Hooper, amerykański historyk z Uniwersytetu Indiana w Bloomington ma zamiar wprowadzić ład w "skrzyni" z renesansowymi naukowymi brulionami. k.k. |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
MIESZKO I z GRZYBOWACzy powstanie państwa Piastów trzeba będzie opisać na nowo? Spory archeologów i historyków na temat lokalizacji ośrodka, z którego wyłoniła się idea zjednoczenia plemion zamieszkujących terytorium obecnego państwa polskiego, trwają tak długo, jak długo dyskutuje się i pisze na ten temat. Ich początki sięgają Jana Długosza, a współcześnie odżywają po zakończeniu kolejnych sezonów archeologicznych, kiedy nadchodzi czas naukowych sprawozdań. Od kilku lat naukowcy, nieskorzy zwykle do wycofywania się z raz już przyjętych ustaleń, z pewnym niepokojem spoglądają na wyniki badań archeologicznych na terenie grodziska w Grzybowie koło Wrześni (Wielkopolska). PRL wtrąca się nawet w średniowiecze Wydaje się niezrozumiałe, że grodzisko w Grzybowie, terytorialnie bodajże najrozleglejsze spośród tych, jakie zachowały się w Polsce od wczesnego średniowiecza, nie zostało gruntownie przebadane. Archeolodzy, oczywiście, wiedzieli o istnieniu Grzybowa. W XIX w. wspominali o nim badacze niemieccy. W roku 1879 prowadził tam badania wykopaliskowe Wilhelm Schwartz. Prof. Karol Potkański zwrócił uwagę na ten rozległy gród już w roku 1922, a po II wojnie światowej prof. Witold Hensel wymienił go pośród najznaczniejszych ośrodków wczesnopiastowskich obok Gniezna, Poznania, Lednicy czy Giecza. Władze PRL, kierując się zamiarem wykazania, że roszczenia niemieckie wobec tzw. ziem odzyskanych nie mają historycznego uzasadnienia, podjęły szeroko zakrojone badania wykopaliskowe, obejmujące wiele ośrodków, m.in. Wrocław, Opole, Szczecin, Wolin, Kołobrzeg czy Gdańsk, lecz głównie Gniezno i Poznań. Okazją ku temu było także milenium chrztu Polski. Grzybowo, jak można sądzić, nie znalazło się w programie tych badań głównie dlatego, że nie było o nim mowy w średniowiecznych zapiskach i dokumentach. Brzeski wraca po 50 latach Inicjatywa badań w Grzybowie pochodzi od dr. Olgierda Brzeskiego, Polaka mieszkającego w Kanadzie (zmarł 2 grudnia 2000 r.). Jako uczeń gimnazjum bywał on często we dworze swoich krewnych w sąsiadującym z rodzinnym Mierzewem Grzybowie. W roku 1937, jako zainteresowany archeologią nastolatek, przeprowadził własne badania, co opisał w artykule zamieszczonym w popularnym czasopiśmie "Z otchłani wieków" z roku 1938. Brzeski nie został od razu zawodowym archeologiem, ale zawsze pociągała go ta dziedzina wiedzy i już jako dyrektor kanadyjskiego oddziału szwajcarskiej firmy Sandoz brał udział, w wolnym czasie, w ekspedycjach archeologicznych we Francji, Hiszpanii, Belize, Chinach, Japonii i na Cyprze. Po przejściu na emeryturę powrócił do młodzieńczych zainteresowań, a więc do Grzybowa. Podjął studia archeologiczne w McGill University w Montrealu, odbył też praktyczne kursy w tej dziedzinie na dwu innych uczelniach. W roku 1988, wraz z toruńskim archeologiem Mariuszem Tuszyńskim i Maciejem Nowackim, Brzeski pojawił się ponownie w grodzisku w Grzybowie w roli poszukiwacza śladów jego wielkiej przeszłości. Sytuacja polityczna w Polsce była sprzyjająca, władza nie spoglądała krzywym okiem na potomka przedwojennych dziedziców, który z "workiem pieniędzy" wraca do kraju realizować swoje młodzieńcze pragnienia. Archeolodzy wykonali wiele odwiertów, które wykazały, że pod gruntem ornym (po wojnie RSP Wódki w obrębie wałów grodziska prowadziła regularne uprawy rolne, niszcząc wierzchnie warstwy wraz z zabytkami), na głębokości od kilkudziesięciu centymetrów do kilku metrów, znajdują się liczne ślady tzw. warstw kulturowych. Olgierdowi Brzeskiemu udało się uzyskać poparcie naukowców z prof. Zofią Kurnatowską z UAM w Poznaniu, niekwestionowanym autorytetem w zakresie archeologii średniowiecza, i pod patronatem Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk utworzył Fundację Brzeskich, która zajęła się organizacją i finansowaniem badań w Grzybowie. W 1989 roku w czasie letnich wakacji w miejscowej szkole, dawnym dworze jego krewnych Lutomskich, rozgościła się pierwsza od ponad 110 lat ekspedycja archeologiczna, której szefem został Tuszyński, kierujący wykopaliskami do dziś. W kilka lat później ekspedycja dorobiła się własnej siedziby, podarowanego archeologom przez władze gminy Września starego domu w Grzybowie. Wały Berndta Petri Z biegiem lat o Grzybowie było coraz głośniej w środowisku, liczba zabytków świadczących o niegdysiejszej randze grodu szła już w setki egzemplarzy. Na wykopaliska przyjeżdżają studenci i wolontariusze, jak kiedyś Olgierd Brzeski, zafascynowani archeologią i zdecydowani za miskę zupy pracować ciężko przy wykopach. Przyjeżdżają wolontariusze z Polski, Niemiec, Francji, USA, Kanady. Pojawiają się specjaliści z wielu dziedzin wspomagających archeologię z polskich uczelni, m.in. dr Przemysław Kiszkowski z Poznania, autor oryginalnej elektrooporowej metody badania gruntu, dr hab. Marek Krąpiec z AGH w Krakowie za pomocą badań dendrochronologicznych określający np. dokładny wiek i datę ścięcia dębów użytych do budowy konstrukcji wałów grodowych i innych budowli w Grzybowie. Niemiecki inżynier budownictwa Berndt Petri pojawił się na wykopaliskach dzięki temu, że gmina Września nawiązała współpracę z gminą Garbsen koło Hanoweru i obie strony organizowały tzw. wymiany grup. Grzybowskie wykopaliska tak zafascynowały Petriego, że postanowił każde wakacje poświęcać na pracę nad rekonstrukcją tamtejszych wałów grodowych. Trzy lata temu na zakończenie sezonu Petri zaprezentował, oparty na pomiarach, model konstrukcji wału grodowego oraz wyliczenia ilości materiałów użytych do jego budowy. Gród o powierzchni około 2,5 hektara, o średnicy powyżej 200 metrów, został około roku 930, jak to wykazały badania drewna dr. Krąpca, obwiedziony wałem o szerokości u podstawy około 20 metrów i wysokości około 16 metrów. Do dziś w najlepiej zachowanej części wał ma wysokość ok. 9 metrów. Aby taka ogromna budowla mogła powstać, musiano pozyskać z okolicznych lasów co najmniej 62 000 metrów sześciennych drewna, głównie dębowego, co równa się około 3 500 000 sztuk belek o średnicy 10 i długości 230 centymetrów. Z tego drewna zbudowano tzw. hakowo-rusztową konstrukcję, która musiała zostać obsypana mieszaniną ziemi, gliny i piasku w ilości co najmniej 84 000 metrów sześciennych. Wał grodowy w Grzybowie został też obwiedziony fosą o głębokości półtora metra, do której wodę dostarczała pobliska rzeczka Struga. Fosa, co niezwykle rzadkie w przypadku obiektów grodowych z X wieku, zachowała się częściowo do dziś. Petriego zafascynowała przede wszystkim skala organizacyjna tego przedsięwzięcia oraz - jako statyka - wielość problemów natury technicznej, jakie budowniczowie grodu musieli pokonać na przestrzeni niedługiego zapewne czasu. - Ilu ludzi było potrzeba, aby pozyskać tyle drewna i innego budulca, przetransportować je i odpowiednio wykorzystać? To znacznie trudniejsze niż w przypadku budowli kamiennych - wywodził inżynier Petri. - Jaką władzą i jakimi możliwościami musiał dysponować władca, którego było stać na zbudowanie czegoś takiego. To pytanie nie pozwala zasnąć wielu specjalistom. A trzeba wiedzieć, że grodzisko na wyspie Lednica oraz obszar grodu w Gnieźnie, uznawane za stołeczne, książęce centra władzy państwa Piastów, miały w tamtym czasie powierzchnię kilkakrotnie mniejszą albo powstały nieco później niż Grzybowo. Skarb z dalekiej Arabii Do tej pory podczas badań wykopaliskowych znaleziono około 2000 różnych zabytków: przedmiotów, ozdób, fragmentów ceramiki, kości, a nawet rybich łusek i kręgów, w tym śledzi, co by świadczyło o utrzymywaniu aktywnych kontaktów handlowych nawet z mieszkańcami wybrzeży Bałtyku. Zabytki te datowane są na okres kilku tysięcy lat, od mezolitu, przez neolit, okres wpływów rzymskich, po schyłek średniowiecza. Ale prawdziwe emocje ogarnęły badaczy w roku 1999, kiedy po wschodniej stronie grodziska, przy pomocy dysponującego wykrywaczem metali Mirosława Andraojcia ze Śląska, trafili na blisko 800 fragmentów srebrnych monet arabskich - dirhemów, pochodzących z IX-XI stulecia naszej ery. Zdaniem Tuszyńskiego jest to dopiero drugi przypadek w dziejach polskiej archeologii, kiedy naukowcy sami natrafili na tak obfity tzw. skarb monet. Ma on wielką wartość naukową i niewielką materialną, ale dla archeologów jest wskazówką, że Grzybowo nie jest jakimś podrzędnym grodziskiem i jego znaczenie było dotychczas niedoceniane. Prof. Kurnatowska sformułowała opinię, że "zabytki importowane, o charakterze luksusowym, poświadczają obecność (w Grzybowie) wśród mieszkańców grodu przedstawicieli ówczesnej elity. Zarówno skarb srebrny, jak i znaleziska pojedynczych monet, tak wówczas rzadkie w warstwach osadniczych grodów wielkopolskich, również wykazują związek z tą grupą społeczną, stanowiącą oparcie dla dynastii w dziele budowy państwa i mającą dostęp do rozmaitych dóbr uzyskiwanych z handlu czy łupów wojennych. Zatem miejsce grodu grzybowskiego w najdawniejszej strukturze władzy nie może ulegać wątpliwości". Archeolodzy oraz historycy wczesnego średniowiecza, penetrujący zagadki przedhistoryczne, których dokonania bywają w niemałym stopniu zbiorem hipotez, stawiania kolejnych unikają tak długo, jak to tylko możliwe. Trudno oczekiwać od nich nienaukowego fantazjowania. Tym bardziej że z uwagi na szczupłość funduszów, po 12 latach przebadano zaledwie kilka procent powierzchni grodziska. Pierwsza stolica czy kolejna? Na lata obwarowania Grzybowa przypada hipotetyczna data urodzin Mieszka I. Popuśćmy wodze fantazji i spróbujmy sobie wyobrazić, że nasz pierwszy historyczny władca tam właśnie przyszedł na świat. W miejscu, w którym ludzie mieszkali prawdopodobnie już od paru tysięcy lat. Paweł Jasienica w "Polsce Piastów" napisał: "państwo polskie jest znacznie starsze, niż mniemają ci, co historię jego chcą rachować dopiero od chwili chrztu". Jeśliby tam właśnie miała rozpocząć się przedchrześcijańska historia Polski, to dlaczego tak nagle została przerwana? A może Mieszko I, chociaż był władcą potężnym, nie mógł zrealizować swojej wizji politycznej w Grzybowie, największym grodzie Polan, gdzie koncentrowała się najbardziej wpływowa elita plemienna. Na swoją nową siedzibę oraz siedzibę centrum nowej religii państwowej zmuszony był wybrać pobliskie Gniezno i Lednicę, grody mniejsze i niezamieszkane przez starszyznę, wpływową i przywiązaną do pogańskiej tradycji. Być może zrobił to wbrew życzeniom mieszkańców Grzybowa? Jeżeli tak właśnie było, to zapewne spośród mieszkańców tego grodu mogliby wywodzić się organizatorzy tzw. buntów pogańskich w latach trzydziestych XI stulecia. Zmierzch Grzybowa, jak wynika z dotychczasowych skromnych badań, przeżywającego rozkwit na początku X, przypada na wiek XI. Albo przyczynili się do tego rodzimi władcy, krzewiący mieczem nową religię, albo np. czeski książę Brzetysław, po którego najeździe na wiele lat zapadł mrok nad Gnieznem, Lednicą, Gieczem i Poznaniem oraz - być może - także Grzybowem. Po przyjęciu chrztu przez Mieszka I i jego dwór, a zwłaszcza w czasach Bolesława Chrobrego, świątynie nowej religii powstawały licznie we wszystkich grodach Wielkopolski, Śląska, Kujaw, Mazowsza i Małopolski. Warto sprawdzić, czy w Grzybowie, jednym z największych i najstarszych siedlisk piastowskich, zachowały się jakieś pozostałości chrześcijańskiej świątyni lub chociażby przedmioty związane z liturgią. Brak tego rodzaju znalezisk niczego wprawdzie nie przesądza, ale prowokuje do stawiania kolejnych pytań o historyczne początki państwa. Zagadka Grzybowa prowokuje, jak każda tajemnica, do podjęcia prób jej wyjaśnienia. Może należałoby przyspieszyć prace wykopaliskowe chociażby po to, by ustały spory na temat, "co było pierwsze?" - pomiędzy zwolennikami pierwotnej stołeczności Gniezna i Poznania. A poza tym, jest to zbyt wielki i znaczący obiekt, aby na ewentualne ostateczne jego zbadanie czekać jeszcze 20-30 lat. A tyle to będzie musiało potrwać, jeśli Tuszyński i jego współpracownicy będą mieli wiele sympatii, dobrej woli i przyjaźń ludzi, "za to" bardzo niewiele pieniędzy. JERZY KAŁWAK |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
NEW LINK dla BIBLIOTEKI NARODOWEJNa skutek jakiejś omyłki Zarząd Główny SIP zawiesił z końcem roku 1992 wysyłkę dwóch egzemplarzy New Linku w depozycie legalnym do Biblioteki Narodowej. Obecnie wznowiono wysyłkę, ale w Bibliotece brakuje numerów od początku roku 1993 do końca roku 2001. Ponieważ Zarząd Główny nie posiada zapasowych numerów zwracamy się do wszystkich kolegów z gorąca prośba o ofiarowanie swojej kolekcji. To jest nasza historia, którą musimy przechować! Proszę o zgłoszenie do Marii Zielińskiej, tel 237-4517 lub e-mailem: jmziel@alphainter.net. Z góry dziękuje w imieniu Biblioteki Narodowej za pomoc. Będziemy się starać o kwit do podatku za dar. Maria F. Zielińska |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
NOWA KSIĄŻKA KOL. BOGDANA GAJEWSKIEGOZbliża się okres wakacyjny i na pewno każdy rozgląda się za ciekawą książką, która potrafi zaintrygować i zabawić. Każdemu, kto szuka takiej książki, polecam gorącą nową powieść kol. Bogdana Gajewskiego pt. "Żywioł kontrolowany". Wydawałoby się, że to pojęcia przeciwstawne, ale autor znalazł żywioł, który grupa polskich emigrantów, głównie znajomych z okresu studiów, potrafiła sprytnie opanować i wykorzystać dla urządzenia sobie wygodnego życia. Jest więc i sensacyjna treść "z dreszczykiem", romans, opisy znajomych wielu czytelnikom miejsc i wydarzeń, a nawet znajome nazwiska. Wierni czytelnicy MIXERA znajdą też wycinki z felietonów autora publikowanych w roku ubiegłym. A kto zna kol. Gajewskiego, na pewno odkryje też wiele elementów autobiograficznych. Warto wspomnieć, że jest to już trzecia z kolei książka wydana przez kol. Bogdana. Pierwsza to "Eh, studenci, studenci" a druga "Kanada ja i ty". Obie są równie doskonałą lekturą wakacyjną. Książkę w cenie $15 można nabyć w polskich sklepach "Wawel" przy Bell St., "Polka" 1574 Walkley Rd i Pinecrest Deli, 2831DumaurierAve, lub wprost u autora. Dane bibliograficzne: Gajewski, Bogdan. Żywioł kontrolowany. Poland, ON, Kanada, Wyd. Mixer, 2002, 239s., ISBN0-9731014-0-7. Maria F. Zielińska |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
WIEŚCI Z KRAJU
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
IMPREZY, OGŁOSZENIA*** SPK Koło Nr 8 PIKNIKData: 14 lipca (niedziela) 2002 r. *** SPK Koło Nr 8
Data: 4 czerwca (wtorek) 2002 r. *** SPK Koło Nr 8 Film o zsyłce Polaków do Związku Sowieckiego podczas II Wojny Światowej (w języku angielskim). Data: 20 czerwca (czwartek) 2002 r. *** KUPNO - SPRZEDAŻ NIERUCHOMOŚCI *** LOENARD SAMEK *** |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||