![]() |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
BIULETYN - LISTOPAD 2001SPIS TREŚCI
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
SPRAWOZDANIE Z ZEBRANIA ZARZĄDU SIP W DNIU 9 PAŹDZIERNIKA 2001 Obecni: Andrzej Gołębiowski, Jan Janeczek, Stanisław Ozorowski, Czesław Piasta, Mieczysław Piraszewski, Maria Zielińska, Lidia Zielińska
Sprawozdanie sporządziła |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
27 października 2001 w lokalu Domu Polskiego w Hamilton
DOROCZNE ZEBRANIE SIP
ZEBRANIE DYSKUSYJNE
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
STARY SPOSÓB, NOWA TECHNOLOGIA: TERMICZNA TERAPIA RAKA MÓZGU Terapia nowotworów była przedmiotem wysiłków naukowców od wielu lat, a w nowoczesnych czasach co najmniej od początku XX-wieku. Pierwsze z bardziej skutecznych metod traktowania tych schorzeń zostały zaoferowane przez nauki fizyczne i chemiczne. Metody te, znane jako radioterapia i chemoterapia, polegają na zaatakowaniu chorych tkanek używając promieniowania jonizującego lub aktywnych związków chemicznych. Celem tych terapii jest zniszczenie komórek w chorej tkance. W ostatnim okresie również nauki biologiczne przyczyniają się do sukcesów w terapii nowotworów i jednym z nowszych sposobów jest terapia genetyczna. Powyższe metody oferują bardzo skuteczną terapię i ich zastosowanie uratowało życie wielu setkom tysięcy pacjentów. W dalszym ciągu istnieją jednak specyficzne choroby raka, gdzie nawet najnowocześniejsze metody nie są w stanie pomóc. Jednymi z takich schorzeń są nowotwory mózgu. Metody wymienione powyżej nie są skuteczne w terapii tych ostatnich schorzeń. Fizyka i inżynieria biomedyczna zaproponowały ostatnio zogniskowana radioterapię jako najnowszą metodę. Metoda ta była zastosowana z sukcesem w przypadku nowotworów o bardzo małych rozmiarach. Jej użycie w terapii większej objętości albo skomplikowanych kształtów nowotworów nie jest jednak tak skuteczne. W większości klinicznych przypadków chirurgia, pomimo jej oczywistych ograniczeń, staje się koniecznym wyborem. W mojej prezentacji omówię nowe metody proponowane w terapii onkologicznej. Są one oparte na dostarczeniu energii albo elektromagnetycznej albo też ultradźwiękowej do chorej tkanki. Energia ta przetworzona na ciepło powoduje wzrost temperatury pośród anormalnych komórek powodujących zdenaturowanie protein i w rezultacie zabicie komórek. Pośród tych metod mikrofalowe anteny i ultradźwiękowe aplikatory będą zaprezentowane. Jednym z najważniejszych problemów w zastosowaniu tych eksperymentalnych metod jest planowanie ich rozmieszczenia, jak również wymaganej mocy do wytworzenia wymaganego wzrostu temperatury. Prezentacja przedstawi także nowe metody symulowania efektów wytwarzania podwyższonych temperatur oraz kontrolowania objętości tkanki, w której ta podwyższona temperatura jest wytworzona. dr Bogusław J. Jarosz ŻYCIORYS:Bogusław J. Jarosz uzyskał dyplom magisterski Uniwersytetu Warszawskiego w Katedrze Fizyki Jądrowej ze specjalizacją w fizyce reaktorów jądrowych uzyskaną w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku. Kontynuował on swe doświadczenie naukowe wykonując pracę doktorską w Instytucie Fizyki Politechniki Warszawskiej w dziedzinie fizyki ciała stałego z prof. Włodzimierzem Ścisłowskim jako promotorem. Po kilku latach zatrudnienia w tymże Instytucie jako adiunkt, dr Jarosz wyjechał do Nigerii organizując studia dyplomowe z fizyki i pełniąc tamże obowiązki kierownika Katedry Fizyki i inne obowiązki akademickie. Od momentu przyjazdu do Kanady ponad osiemnaście lat temu dr Jarosz pracuje na Carleton University, obecnie jako profesor fizyki. Jego aktualna specjalizacja to fizyka i inżynieria biomedyczna, a w szczególności zastosowania ultradźwięków w onkologii. Zastosowania te obejmują symulacje efektów wytwarzania kontrolowanych podwyższonych temperatur w tkankach organów ludzkich. Na Carleton University dr Jarosz pełnił szereg obowiązków administracyjnych, takich jak zastępca kierownika departamentu fizyki d/s studiów, koordynatora studiów podyplomowych w fizyce medycznej, itp. Aktualnie dr Jarosz jest członkiem Senatu Carleton University. Dr Jarosz aktywnie uczestniczy w naukowych organizacjach międzynarodowych. Należąc do IEEE Engineering in Medicine and Biology Society jest on członkiem Komisji Konstytucji i Przepisów. Dr Jarosz był gościnnie edytorem w Medical Physics i jest on recenzentem prac naukowych dla Medical Physics, IEEE Transaction on Ultrasonics, on Biomedical Engineering, jak również on Instrumentation and Measurement. |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
KAPITALIZM OSWOJONY (dokończenie z poprzedniego numeru Biuletynu) Usychanie kultury Obecna degradacja tych środowisk nie jest bynajmniej objawem modernizacji Polski, która rzekomo koryguje niewłaściwe proporcje między kożuchem a kwiatkiem do kożucha. W pewnym sensie jest wprost przeciwnie. Polska nauka i kultura elitarna do niedawna wyprzedzały rozwój kraju. Po upadku komunizmu została przywrócona swoista równowaga w tym względzie. Niestety, polega to na bezpardonowym, ewidentnie niepotrzebnym i bezmyślnym równaniu w dół. Czy mogło być inaczej? Teoretycznie tak. Nauka i kultura mogły się stać lokomotywą modernizującej się Polski - tym bardziej że obecny wyścig globalny jest wyścigiem umysłów, a nie kombajnów. Stało się inaczej, bo tak zadecydował szalony wyścig klasy politycznej do władzy. Nauka i kultura dla podtrzymania swego poziomu wymagały odważnych reform strukturalnych i niezwykle skromnych, w porównaniu z innymi dziedzinami, środków. Ale siła polityczna środowisk intelektualnych była i jest znikoma. Nie tylko ze względu na ich liczebność. Środowiska akademickie np. broniły się nad wyraz niemrawo. Z prostego powodu - wiele osób z tych środowisk, zwłaszcza młodszych, mogło szybko, po początkowych perturbacjach, dostosować swe życie do nowych warunków. Dziennikarze, którzy ze zgorszeniem piszą o uwiądzie etosu akademickiego, pogoni za zarobkami, zaniku troski o własny rozwój naukowy i o studenta, stosują podwójne standardy. Chcieliśmy mieć rynek, przymknęliśmy więc oko na poniżającą pauperyzację środowisk o wyjątkowo wysokich (choć specjalnych) kwalifikacjach - no to teraz mamy stosowne reakcje rynkowe tych środowisk. Patologie są tylko naturalnym produktem żywiołowego pseudorynku. Czy polska nauka przeżywa poważne trudności, kryzys, a może jest w stanie agonii? Samo postawienie tego pytania wywołuje zgorszenie. Tymczasem jest to pytanie rzeczowe. Jeśli pod pojęciem nauki kryje się ogół uczonych z ich laboratoriami, to sprawy mają się bardzo źle, ale nie beznadziejnie. Jeśli jednak naukę widzi się oczyma socjologa, jako żywy organizm społeczny, który żyje dzięki reprodukcji swej tkanki, to trzeba wyciągnąć logiczne wnioski, nawet jeśli brzmią szokująco. Jak działają mechanizmy reprodukcji? Jakie są mechanizmy selekcji? Co się stało z krytyką naukową, kryteriami osiągnięć, etosem środowiskowym? O czym świadczy luka pokoleniowa? Polska nauka jest ciągle pięknym drzewem ze wspaniałymi owocami u szczytu, ale jej korzenie już dawno uschły (w dyscyplinach "rynkowych") albo właśnie usychają. To tylko kwestia czasu - i demografii. Degradacja inteligencji odbiera jej również rolę warstwy wzorcotwórczej. Nagła demokratyzacja kultury ujawniła prawdziwe rozmiary dystansu między kulturą elitarną i popularną w Polsce. Chaotyczne urynkowienie, uwiąd polityki kulturalnej, marginalizacja i pauperyzacja środowisk twórczych, emigracja wewnętrzna i zewnętrzna wielu osób z kręgów do niedawna elitarnych, konieczność dostosowania się do gustu masowego odbiorcy (osławiona oglądalność jako podstawowe kryterium w kształtowaniu programu telewizji publicznej) - wszystko to doprowadziło do wyraźnego spadku poziomu twórczości w każdej dziedzinie kultury i nauki. Usamodzielniona kultura popularna ujawniła natychmiast swą jałowość i bezideowość, stając się imitacją niewybrednej masowej rozrywki na Zachodzie. Społeczeństwa, które dopiero wychodzą z historycznego podziału na lud i elitę, nie bardzo mogą sobie pozwolić na natychmiastowe pozbawienie elity roli przywódczej i wzorcotwórczej. Wystarczy prześledzić losy krajów pokolonialnych, by zauważyć, jak ważną rolę odegrała w nich kontynuacja jeśli nie samych elit kolonizatorskich, to ich tradycji, symboliki itp. Można wymieniać ludzi - i tak czynili komuniści - ale gwałtowna eliminacja samej elity, próba sprowadzenia jej do sprofesjonalizowanych, rozproszonych środowisk intelektualnych - wzorem najbardziej rozwiniętych krajów zachodnich - tworzy próżnię społeczną, którą natychmiast opanowują najbardziej ekspansywne i bezwzględne, z reguły aspołeczne produkty nowego systemu ("nowyje Ruskije", nowi Polacy). Nasze przekonanie, że polska inteligencja w zwartym szeregu przemieni się w polską knowledge class, jest szlachetne, ale naiwne. Cena uproszczenia Przed Polską stoją zadania przekraczające potoczną wiedzę i wyobraźnię. Chodzi o problemy bezwzględnie wymagające uwzględnienia w myśleniu strategicznym o zmianach ustrojowych, a dotyczące układu interesów społecznych. Ta tematyka wciąż nie znajduje miejsca w dyskursie publicznym, jeśli nie liczyć banalnych stereotypów na temat stosunków klasowych, przywilejów itp. Tym samym nie stanowi przesłanki programów reformatorskich. Tu tkwi główne źródło wyhamowania reform, narastających konfliktów, bezwzględnej walki o interesy partykularne i powolnego odzyskiwania utraconego terenu przez najsilniejsze, najbardziej agresywne grupy przegranych, kosztem grup najsłabszych. Leszek Balcerowicz dowiódł prawdziwości hasła Stefana Bratkowskiego uparcie powtarzanego przez wiele lat: "Błogosławieni, którzy nie wiedzą, że nic nie można zrobić". Jednakże sukces ekipy Balcerowicza związany był z przejściowym zawieszeniem normalnych procesów politycznych. Obecna strategia gospodarcza jest już ewidentnie domeną gry politycznej zależnej od procesów społecznych. W tych warunkach "czysta ekonomia" i "czysta polityka" stanowią zbyt wątłą podstawę do myślenia o zmianie ustroju. Edmund Mokrzycki |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
CO WARTO WIEDZIEĆ O SAMOCHODACH Pogadanka pod powyższym tytułem została zaprezentowana w dniu 16 października jako druga prelekcja bieżącego sezonu. Wygłosił ja nasz nowy członek, mgr inż. Andrzej Wójtowicz, absolwent Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. Prelekcję rozpoczął przeglądem modeli Chryslera ze szczegółowym opisem silników. Następnie przeszedł do najnowszych modeli przyszłościowych hybrydów tj. samochodów o napędzie tak benzynowym jak i elektrycznym, podkreślając ich dużą ekonomię w użytkowaniu oraz niezawodność samochodu dzięki możliwości użycia jednego lub drugiego napędu. Niestety, w obecnej chwili obsługę tych samochodów można przeprowadzać tylko w autoryzowanych firmach sprzedaży, co ogranicza możność naprawy w wypadku niespodziewanej awarii. Z uwagi na ograniczony czas i ogromną ilość modeli na rynku samochodowym, które należałoby przedstawić, prelegent przeszedł, na wniosek kol. Ludwika Cyfrackiego, do problemów praktycznych w ramach odpowiedzi na stawiane pytania. Wywiązała się ożywiona dyskusja na tematy związane z obsługą i eksploatacją samochodów. Poruszono cały wachlarz problemów począwszy od charakterystyki olejów smarowniczych, naturalnych i syntetycznych do problemów związanych a uruchamianiem samochodu w niskich temperaturach. Żywo omawiana była sprawa żywotności samochodu w zależności od stosowania polecanej przez producentów wymiany oleju silnikowego, prawidłowego użytkowania różnych typów opon oraz stosowania okresowych przeglądów technicznych. Pogadankę zakończyła tradycyjna kawa i ciastka w czasie której nadal toczyła się dyskusja na uprzednio poruszone tematy. Maria F. Zielińska |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Nagrody dla najlepszych uczestników 5. Programu Ramowego Unii Europejskiej W dniach 21-22 września br. miała miejsce konferencja pod nazwą 5. Program Ramowy Badań, Rozwoju Techniki i Wdrożeń Unii Europejskiej (5. PR). W Krakowie wręczone zostały najlepszym uczestnikom tego programu nagrody - Kryształowe Brukselki. Dwudniowa konferencja "Polska w Europejskiej Przestrzeni Badawczej" zorganizowana w Krakowie miała nie tylko uroczysty charakter. - Przygotowujemy się do udziału w 6. Programie Ramowym (2002-2006) jednoczącym naukową Europę - powiedział Jan Krzysztof Frąckowiak, sekretarz Komitetu Badań Naukowych podczas konferencji prasowej. Kryształową Brukselką nagrodzono Uniwersytet Warszawski jako najlepszą szkołę wyższą. Spośród placówek PAN uhonorowano warszawski Instytut Fizyki PAN, a z instytutów badawczych - Instytut Technologii Elektronowej z Warszawy. Najlepszym przedsiębiorstwem biorącym udział w 5. Programie Badawczym UE okazała się Telekomunikacja Polska SA, a w kategorii indywidualnej Kryształową Brukselkę otrzymał prof. Włodzimierz Zagórski-Ostoja z Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN z Warszawy. Prof. Gałązka z Instytutu Fizyki powiedział "Rz", iż nie jest zadowolony z udziału w 5. PR, mimo iż jego instytut wygrał konkurs na centrum doskonałości, dostał 950 mln euro na wymianę naukową, a 6 projektów dotyczących zaawansowanych technologii (nanotechnologie, nowe materiały) są już lub będą finansowane z funduszu 5PR. - Potencjał naszego instytutu jest dużo większy, ale bariery stawiane przez programy ramowe europejskie są żmudne. Zgłoszenie projektu wymaga wypełnienia papierów objętości książki - przyznał prof. Gałązka. Do 5. PR złożyło wnioski projektowe ponad 3200 polskich zespołów, z czego 582 uzyskały dofinansowanie i biorą udział w ponad 400 projektach o łącznej wartości prawie miliarda euro. - Polskie zespoły dobrze wypadły w projektach naukowo-badawczych w medycynie, rolnictwie, transporcie morskim i energii - powiedział Andrzej Siemaszko, dyrektor Krajowego Punktu Kontaktowego 5. Programu. Największą popularnością cieszył się w Polsce program "Jakość życia i zarządzanie żywymi zasobami", do którego przystąpiło 800 polskich zespołów - 91 otrzymało środki finansowe z UE. Program ten nie wymagał budowy wyrafinowanych laboratoriów, stąd też przyciągnął najwięcej pracowników nauki. W ramach tego programu polscy badacze razem z naukowcami z krajów UE prowadzą m.in. projekty "Fluoryzujący cell chip" - nowa technologia testowania immunotoksyczności (Międzynarodowy Instytut Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie), "Rozwój sieci rejestrów rodzin z genetyczną predyspozycją do nowotworów w Europie Wschodniej" (Pomorska Akademia Medyczna w Szczecinie) oraz badania nad beta-karotenem w prewencji miażdżycy i nowotworów - projekt prowadzony przez Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wysoki wskaźnik sukcesu zanotowaliśmy też w programach "Innowacje" i "Energetyka". Podczas konferencji Christian Patermann, przedstawiciel Komisji Europejskiej z Brukseli, zachęcał naszych uczonych do współpracy. - Polska i inne kraje kandydujące są traktowane na równi ze wszystkimi krajami-członkami. W krajach UE mamy wiele różnorodnych instytutów, możemy jeszcze więcej uczyć się od siebie. 5. PR był dla nas próbą generalną. Po raz pierwszy nasi naukowcy wzięli udział w największym europejskim programie współpracy naukowo-badawczej przy dramatycznie niskim poziomie nakładów na naukę - 0,7% PKB. Świadczy to o czekających nas jeszcze trudnościach. Krystyna Forowicz |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Olbrzymią karierę robi skrót GOW - Gospodarka Oparta na Wiedzy. Podczas XI Forum Ekonomicznego "Polska-Wschód" w Krynicy (okrzyknięto je polskim Davos) premierzy krajów Grupy Wyszehradzkiej podpisali porozumienie o rozwoju gospodarki opartej na wiedzy (GOW). Na czym taka gospodarka polega? GOW to nurt teoretyczny, grupujący głównie ekonomistów, ale także informatyków, inżynierów, socjologów, zmierzający do określenia roli tzw. czwartego sektora, obejmującego między innymi usługi informatyczne wrozwoju gospodarki. Zdaniem niektórych teoretyków szybkie procesy globalizacyjne, zwłaszcza w dziedzinach związanych znajnowocześniejszą techniką oraz sektorem finansów, nie mogłyby się pojawić bez rewolucji informatycznej. Ale są itacy, którzy twierdzą, że wpływ czwartego sektora na wzrost gospodarczy ciągle jest niewielki. Ajeśli nawet występuje, to dotyczy co najwyżej kilku najbardziej rozwiniętych państw, głównie zaś USA. W ostatnim roku pojawiło się jednak więcej sceptyków, głównie za sprawą poważnego wyhamowania tempa gospodarki amerykańskiej. Coraz krótsze epoki Jak każde nowe zjawisko, słabo jeszcze upowszechnione, GOW nie ma wyraźnie określonego charakteru i wiele definicji. W publikacji OECD ("A New Economy? The Changing Role of Innovation and Information Technology in Growth", Paris 2000) znajdujemy stwierdzenie, że "wiedza jest najważniejszym endogenicznym czynnikiem produkcji oraz najważniejszym wkładem w funkcjonowanie "silnika kapitalizmu". Prof. Andrzej K. Koźmiński twierdzi, że "jest to taka gospodarka, w której działa wiele przedsiębiorstw opierających swoją przewagę konkurencyjną na wiedzy". W nowoczesnym rozwoju gospodarki rynkowej, tzn. od końca XVIII stulecia, poszczególne epoki, wktórych określone produkty i formy działalności decydowały o ekspansji, ulegają skróceniu. W pierwszej fali trwającej według niektórych obliczeń 60 lat dominowała energia wodna, tekstylia i żelazo. Wdrugiej podstawą była maszyna parowa, kolej i stal; okres ten zamknął się w 55 latach. Trzecia, z elektrycznością, chemikaliami i silnikiem spalinowym, trwała 50 lat. Czwarta, w której dominowało lotnictwo, petrochemia i elektronika - 40 lat, a piąta - z sieciami komputerowymi i nowymi mediami, trwać będzie prawdopodobnie 30 lat - do 2020r. Entuzjaści oceniają wpływ wiedzy na rozwój jako proces rewolucyjny. Nie wolno wszakże zapominać, że jej upowszechnianie w skali kraju, a zwłaszcza w skali światowej, dokonuje się stopniowo i raczej ewolucyjnie. Początkowa faza wpływu wiedzy na gospodarkę ma charakter głównie mikroekonomiczny; upowszechnia się wpierw w jednym czy kilku przedsiębiorstwach, czasami nawet małych, a dopiero potem jest wykorzystywana na większą skalę. Doświadczenia Doliny Krzemowej są tego dobitnym przykładem. GOW w dziesięciu punktach Czy każdy kraj, każda gospodarka mogą stać się chociażby wzbliżonym stopniu i podobnym czasie beneficjentami owego skoku, jaki oferuje model Gospodarki Opartej na Wiedzy? Trudno dać tu precyzyjną odpowiedź, głównie dlatego, że mamy zbyt mało doświadczeń. Ciągle toczy się spór między teoretykami i praktykami - ile państw ma już GOW. Jedni twierdzą, że tylko USA, inni, że takich krajów można wymienić z dziesięć. Warto więc pokusić się o pewną inwentaryzację cech charakteryzujących z różnych stron taką gospodarkę. Prezentuję je nie bacząc na ważność - jej ocena jest trudna z uwagi na ciągle zbyt nikłe doświadczenie. Stąd też przyjęte miary ilościowe mają w pewnym stopniu charakter arbitralny. 1. Najważniejszym wskaźnikiem jest wysoki odsetek osób z wyższym wykształceniem zatrudnionych wgospodarce. Dolną granicą jest zapewne 20%. Przekraczających ową granicę jest niewiele - na pewno USA, Holandia, Japonia. Jeśli ów wskaźnik obniżymy do 15% - do listy dopisać można Kanadę, Norwegię, Danię, Finlandię. 2. Z powyższym miernikiem wiąże się poziom rozwoju mierzony wielkością produktu krajowego brutto na 1 mieszkańca. Za wielkość graniczną uznać należy 20 tys. USD, licząc według parytetu siły nabywczej. W 1999 r. z 29 państw OECD jedynie 19 przekroczyło ten pułap. Wśród państw Unii Europejskiej trzy były poza tą grupą: Hiszpania, Portugalia i Grecja. Żadnego z państw Europy Środkowo-Wschodniej nie można zaliczyć do tego grona. 3. Jeśli uznajemy wiedzę za ważny czy też decydujący czynnik rozwoju, oznacza to, że ograniczamy rolę tradycyjnych czynników: ziemi, pracy i kapitału. Ponadto należy przyjąć, że nakłady na B + R (badania i rozwój) muszą przekraczać 2% PKB. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych średnie nakłady w OECD wynosiły 2,2% (wUE - 1,8%), ale działo się tak za sprawą państw największych i najbogatszych, głównie Japonii (3%), USA (2,7%), Szwecji (3,9%), Finlandii (3,2%), Niemiec (2,3%) iFrancji (2,2%). Dla porównania: w Polsce w 1999r. udział nakładów na B + R wynosił jedynie 0,7%. 4. Rozwój doprowadził do zasadniczych zmian wstrukturze PKB. W przeszłości dominujące znaczenie miało rolnictwo i górnictwo, następnie przemysł przetwórczy, obecnie zaś usługi. W krajach najbardziej rozwiniętych udział usług w PKB wynosi 65-75%. Tendencja ta upowszechnia się również w mniej zamożnych krajach, jak np. wPolsce, gdzie prawie 60% PKB przypada na usługi. Ciesząc się z tego pamiętać należy, że nadmierny udział usług nie jest zawsze zjawiskiem pozytywnym. Duży udział usług w tworzeniu PKB ma uzasadnienie wówczas, kiedy jego poziom przekracza 12-15tys. USD per capita. Poniżej tej granicy z reguły oznacza, że tak zwanych dóbr twardych (żywności, odzieży, mieszkań) jest zbyt mało dla zaspokojenia potrzeb podstawowych. Tak jest - jak sądzę - właśnie w Polsce. 5. Wraz ze wzrostem usług wPKB maleje również jego łączna waga. W przeszłości istniał tu ścisły związek - im produkt krajowy był wyższy, tym więcej fizycznie ważył. Miało to silny wpływ na rozwój magazynów, określonych rodzajów transportu, np. kolei. Wraz ze zwiększaniem się roli usług tempo wzrostu nie odzwierciedla się już tak silnie w wadze PKB. Przynajmniej w krajach najbardziej rozwiniętych. W porównaniu do okresu sprzed Iwojny światowej PKB w USA do końca lat dziewięćdziesiątych wzrósł prawie pięciokrotnie, zaś jego waga tylko trzykrotnie. Wpłynęło to nie tylko na charakter transportu, ale przede wszystkim na lokalizację ośrodków gospodarczych. Widać to także na przykładzie Niemiec, gdzie rola Zagłębia Ruhry uległa zmniejszeniu na korzyść np. Bawarii. 6. Szybki postęp wiedzy i jej wpływ na rozwój gospodarki pociąga za sobą dwie ważne konsekwencje: życie produktu ulega gwałtownemu skróceniu, a człowiek często zmienia zawód w czasie swego okresu produkcyjnego. W przeszłości raz zdobyte wykształcenie z reguły wystarczało na całe życie. Obecnie trzeba nie tylko stale się dokształcać, ale także często zmieniać profesję. 7. Jeśli wiedza jest tym składnikiem wzrostu, który w największym stopniu wpływa na rozwój gospodarczy i społeczny, to wkraju musi dominować innowacyjność. Nie wszystko co prawda opłaca się wymyślać od nowa. Gospodarka Oparta na Wiedzy oznacza jednak, że wyższe uczelnie, podobnie jak i przedsiębiorstwa, muszą być nastawione proinnowacyjnie. Czołowe miejsce pod względem liczby wynalazków zajmują kraje najbardziej rozwinięte i największe - Japonia, USA i Niemcy. 8. Współczesna gospodarka w coraz większym stopniu podlega globalizacji, która jest jednym z głównych mechanizmów upowszechniających wiedzę. Ale oznacza to również, że Gospodarka Oparta na Wiedzy musi być otwarta i podatna na wpływy konkurencji międzynarodowej. Otwartość pociąga rozliczne konsekwencje: wymusza stałe zwiększanie zdolności konkurencyjnej oraz akceptację wzorców o charakterze międzynarodowym, często kosztem własnych. 9. Otwarte społeczeństwa i otwarte gospodarki dzięki upowszechnianiu się Internetu dokonują rewolucji w podaży informacji, która staje się nie tylko szybsza, ale przede wszystkim tańsza. To zaś z kolei sprzyja demokratyzacji wiedzy. 10. GOW jest produktem współdziałania wielu dyscyplin i licznych naukowców, wywodzących się zróżnych państw i różnych kultur. Prowadzi to, jak sądzę, do ograniczenia indywidualizmu na rzecz swoiście pojmowanego kolektywizmu. Czym to grozi Jeśli poprawne jest twierdzenie, że związki między globalizacją a gospodarką opartą na wiedzy są silne i będą jeszcze silniejsze, to pojawiają się trzy obszary konfliktogenne. Pierwszy, i początkowo najważniejszy, dotyczy narastających różnic dochodowych między producentami wiedzy i jej produktów a wytwórcami dóbr, na które popyt będzie rósł powoli bądź ulegnie zahamowaniu. Innym konfliktogennym obszarem są dysproporcje regionalne. Wprawdzie istniały one zawsze, ale GOW powoduje, że kiedyś zamożne i szybko rozwijające się regiony zaczynają szybko upadać. Tak było również w przeszłości, ale zasadnicza różnica polega na tym, że informacja i wiedza o tych zjawiskach jest większa, podobnie jak i mobilność społeczna. W krajach bogatych, a więc takich, które już tworzą GOW bądź stoją u jej progów, łagodzenie dysproporcji regionalnych jest na porządku dziennym. Przykładem tego jest Unia Europejska. Równocześnie jesteśmy świadkami starcia między zwolennikami wolnego rynku a zwolennikami interwencji czy ingerencji państwa. Dawne wyobrażenia o roli państwa w gospodarce trudne są dzisiaj do zaakceptowania, co wszakże nie znaczy, że rolę państwa można odłożyć do lamusa. Globalizacja i Internet coraz silniej łączą świat iprzyczyniają się do zdynamizowania gospodarki światowej. Jest wszakże prawdą, że korzyści z tego wzrostu nie rozkładają się równomiernie - znacznie większe czerpią kraje najbogatsze. Zróżnicowanie świata pod względem dochodowym jest obecnie większe niż przed trzydziestu laty. Teraz jednak o tych zjawiskach i otym procesie wie znacznie więcej ludzi, między innymi dlatego, że świat wie o sobie znacznie więcej. Zasadnicze pytanie brzmi następująco: kto i jak będzie owe różnice minimalizował? Jedno jest pewne - inwestycje w kapitał ludzki uważane są dziś za najbardziej rentowne. Co prawda okres zwrotu tych nakładów jest długi - dla krajów mniej rozwiniętych, takich jak Polska, efekty mogą pojawić się po latach - ale takich inwestycji nie można odkładać na później. Wszystkich zainteresowanych poznaniem nowego, zwłaszcza na gruncie polskim, zjawiska odsyłam do publikacji "Gospodarka Oparta na Wiedzy - wyzwania dla Polski XXI wieku", pod redakcją prof. Antoniego Kuklińskiego wydanej przez KBN. Jerzy Kleer |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Konsumenci nie będą musieli obawiać się zmodyfikowanej genetycznie żywności. Australijscy biotechnolodzy opracowali nową metodę zmieniania właściwości roślin uprawnych nie wymagającą stosowania manipulacji genetycznych. Działa podobnie jak szczepionki. Nowa technologia ma pogodzić to, czego nikomu dotąd się nie udało: zwiększyć wydajność w rolnictwie, a jednocześnie przełamać dość powszechną na świecie niechęć do żywności wytwarzanej ze zmienionych genetycznie roślin. - Produkcję pszenicy będzie można zwiększyć o 30% - twierdzi Peter Waterhouse z rządowego konsorcjum nauki i przemysłu Comonwealth Scientific and Industrial Research Organization (CSIRO). Zainteresowało się nią już kilkaset międzynarodowych laboratoriów biotechnologicznych - twierdzi "Proceedings for the National Academy of Sciences". Modyfikacja obecnie uprawianych roślin polega najczęściej na wprowadzeniu do ich genomu genu pozyskanego od innego organizmu. W ten sposób do zwalczania szkodników uczeni wykorzystali znajdujący się w bakterii glebowej Bacillus thuringienisis gen białka (Bt), który jest szkodliwy dla ich dorosłych larw. Tego rodzaju manipulacje wywołują jednak obawy, że transgeniczne ziemniaki lub inne produkty rolne mogą być szkodliwe dla zdrowia ludzi. Genetycy uważają, że są one nieuzasadnione. - Modyfikacje te są jedynie rozwinięciem stosowanego od dawna krzyżowania różnych gatunków roślin uprawnych, z tą różnicą, że teraz można je w pełni kontrolować - mówi dr Józef Kapusta z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu. Mimo to dla uspokojenia konsumentów uczeni proponują zastosowanie w rolnictwie metody, jaka od dawna stosowana jest w medycynie do leczenia ludzi. Zamiast wprowadzać nowe geny Australijczycy proponują użycie szczepionek zdolnych zmieniać właściwości roślin, podobnie jak po podaniu odpowiedniego preparatu organizm człowieka uodpornia się na choroby, np. na grypę. Szczepionki zawierają białka wywołujące reakcję odpornościową na konkretny zarazek - żółtaczki, odry czy gruźlicy. Tak samo można wywołać naturalną reakcję obronną roślin na jakiś drobnoustrój. Wystarczy, że zetkną się z fragmentem RNA wirusa - kwasem rybonukleinowym, będącym jednoniciowym odpowiednikiem DNA, przepisem, na podstawie którego komórki wytwarzają białka. Wtedy potrafią niszczyć zarazki, zanim zaczną się rozmnażać i wyrządzą w nich jakieś szkody. Nowość polega na tym, że podobnie można prowokować w roślinach powstawanie białek chroniących je przed zakażeniami, jak i zmieniających ich funkcjonowanie, tak jak po wprowadzeniu do ich genomu nowych genów. Trzeba tylko tak zaprezentować im fragment obcego RNA, by sądziły, że jest to materiał genetyczny wirusa (tzw. metodą hairpin - hpRNA). Wtedy modyfikacje te mogą być przekazywane następnym pokoleniom. - Są to dwie metody modyfikowania roślin. Obie próbuje się już wykorzystać do produkcji tzw. szczepionek roślinnych, w postaci np. zmodyfikowanej sałaty lub marchwi, zawierających białko, które po spożyciu może chronić ludzi przed zakażeniem - mówi dr Kapusta zajmujący się badaniami nad tego rodzaju szczepionką przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Podobnie ludzi i zwierzęta leczy się środkami farmakologicznymi. Australijscy badacze twierdzą, że metodą tą uodpornili ziemniaki na wirusy liściozwoju. Zbigniew Wojtasiński |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
*** STOWARZYSZENIE INŻYNIERÓW POLSKICH Data: 20 listopada (wtorek) 2001 r., Godz.: 19.30 *** KUPNO - SPRZEDAŻ NIERUCHOMOŚCI *** LOENARD SAMEK *** |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||