BIULETYN - CZERWIEC 2001

SPIS TREŚCI

SPRAWOZDANIE Z WALNEGO ZEBRANIA SIP

W czwartek, 24 maja 2001 odbyło się 60-te sprawozdawczo-wyborcze walne zebranie Stowarzyszenia Inżynierów Polskich (SIP), oddział Ottawa w sali parafialnej kościoła Św. Jacka. Niewiele polskich organizacji może się poszczycić tak poważnym wiekiem i tak dużym dorobkiem dla dobra Polonii i Kanady jak Stowarzyszenie Inżynierów Polskich, a mimo to zaledwie 16 członków znalazło czas by wziąć udział w tym historycznym zebraniu.

Było ono poprzedzone jak zwykle mszą św. za wszystkich zmarłych członków Stowarzyszenia.

Zebranych powitał przewodniczący kol. Jan Janeczek, a następnie uczczono minutą milczenia pamięć kol. Krzysztofa Jaentschke, który odszedł od nas w lecie ubiegłego roku.

Przewodniczącym zebrania został wybrany kol. Andrzej Garlicki a sekretarzem kol. Maria Zielińska, po czym przystąpiono do obrad.

Sprawozdania przewodniczącego J. Janeczka z działalności za ubiegły rok wykazało, że choć grupa aktywnie pracujących członków jest bardzo skromna w stosunku do ogólnej ich ilości, Oddział jest bardzo aktywny i może się pochwalić dużymi osiągnięciami. Warto tu przypomnieć choćby organizację 44 walnego zjazdu SIP w październiku 2000, oraz organizację pięciu doskonałych odczytów popularno-technicznych, wygłoszonych przez znanych polskich naukowców.

Z imprez towarzyskich należy wymienić piknik, zorganizowany zgodnie z tradycją wspólnie ze Stowarzyszeniem Polskich Kombatantów (SPK), oraz bardzo udany Opłatek. Naturalnie SIP współpracował nadal czynnie z innymi organizacjami polonijnymi, a przede wszystkim z Kongresem Polonii Kanadyjskiej (KPK). W minionym roku zostały ukończone prace związane z nagłośnieniem Domu Polskiego SPK oraz została rozbudowana nasza strona internetowa, która obejmuje również strony dla innych organizacji polonijnych. Od października 2000 wszystkie strony zostały bezpłatnie zainstalowane na serwerze firmy Canada WorkinfoNET dzięki pomocy kol. Lidii Zielińskiej, której należą się specjalne słowa uznania za pracę nad zorganizowaniem i uaktualnianiem tych stron. Specjalne słowa uznania zostały też wyrażone pod adresem kol. K. Stysia oraz jego zespołu za wydanie kolejnych 10 numerów Biuletynu. Biuletyn został oficjalnie zarejestrowany w roku ubiegłym w Bibliotece Narodowej w Ottawie, a od listopada 2000 umieszczony jest również na stronie internetowej w dwóch wersjach (html i pdf). Przewodniczący powitał na zakończenie naszych nowych członków, a mianowicie kol. kol. Bogusława Kubickiego, Tadeusza Rygasa, Tomasza Smętny-Sowa, Andrzeja Wojtowicza i Jerzego Woźniaka. W sumie w kadencji ustępującego Zarządu (1999-2001) do SIP oddział Ottawa wstąpiło 14 nowych członków. Osiągniecie naprawdę imponujące!

Skarbnik, kol. Stanisław Ozorowski, przestawił sprawozdanie finansowe. Niepokojącą sprawa jest deficyt, co prawda niewielki, ale kończący saldo Oddziału już od 6 lat. Główną przyczyną jest fakt, że zaledwie 60% członków opłaca składki. Po przedyskutowaniu sytuacji postanowiono zaapelować do wszystkich, którzy zalegają ze składkami drogą pisemną lub telefoniczną o możliwie szybkie ich uiszczenie, aby umożliwić dalsze funkcjonowanie Oddziału bez podwyższania składek tym, którzy wypełniają swe obowiązki członkowskie.

Niestety, jak podkreślił kol. Styś, organizacje, nie tylko zresztą polonijne przeżywają obecnie poważny kryzys i przetrwanie przez ten krytyczny okres musi być naszym naczelnym zadaniem. Przeżyliśmy szereg lat temu okres prawie całkowitego upadku Oddziału Ottawa, rozleciał się praktycznie w ostatnich latach Oddział w Montrealu, ale już się odradza i wygląda na to, że wróci wkrótce do dawniejszej aktywności. Przetrwanie okresowych trudności musi więc być naszym stałym hasłem.

Przystąpiono z kolei do wyborów nowego Zarządu na kadencję 2001-03. Lista przedstawionych kandydatów została przyjęta jednogłośnie przez wszystkich zebranych. Z wielkim zadowoleniem przyjęta została wiadomość, że kol. Jan Janeczek zgodził się ponownie przyjąć funkcje Przewodniczącego. Poza tym do Zarządu weszli kol. kol. Andrzej Gołębiowski, Michał Kępka, Bogdan Kubicki, Stanisław Ozorowski, Michał Paduch, Czesław Piasta, Mieczysław Piraszewski i Lidia Zielińska. Kol. Bronisław Szpakowski został członkiem honorowym Zarządu. Do Komisji Rewizyjnej weszli: kol. kol. Jerzy Czartoryski, Jan Gadomski i Jan Borzęcki. Do Komisji Nominacyjnej wszedł kol. Jan Zieliński. Pozostali członkowie Komisji Nominacyjnej zostaną wybrani na zebraniu sprawozdawczym w roku 2002.

Przewodniczący Jan Janeczek podziękował za wybór oraz przedstawił bardzo ambitny plan pracy na rok bieżący. Poza działalnością regularna tj. organizacją odczytów i imprez towarzyskich, Zarząd ma zamiar uporządkować w nadchodzącym roku dokumenty SIP oraz uporządkować dokumenty przekazane przez kol. Szpakowskiego i przekazać je do odpowiednich instytucji jak archiwa czy biblioteki. Planuje się też rozbudować stronę internetowa o tłumaczenia programów studiów z polskich uniwersytetów na język angielski lub/i francuski, o stronę z różnymi wzorami resume, stronę z ogłoszeniami o ofiarowanych pracach i inne ogłoszenia.

Zarząd chce się też zastanowić nad zorganizowaniem jakiejś uroczystości 60-lecia w Ottawie oraz nawiązać kontakt z grupa informatyków, aby wstępowali w szeregi SIP'u zamiast tworzyć osobną organizację o tym samym akronimie SIP (Stowarzyszenie Informatyków Polskich). Plany ogromnie ambitne i możemy tylko życzyć nowemu Zarządowi sukcesów w ich realizacji.

Zebranie zakończyło się dalszymi dyskusjami przy kawie i ciastkach.

Maria F. Zielińska

Początek strony

II ZJAZD POLONII I POLAKÓW Z ZAGRANICY "POLACY I POLONIA U PROGU NOWEGO TYSIĄCLECIA"

Sprawozdanie kol. Andrzeja M. Garlickiego

W dniach od 28 kwietnia do 3 maja 2001 r. odbył się w Polsce II Zjazd Polonii i Polaków z Zagranicy. Uroczystości z nim związane i obrady miały miejsce w Warszawie (28-IV), Pułtusku (29-IV, 30-IV oraz 1-V), Krakowie (1-V oraz 2-V) i Częstochowie (3-V).

Na zaproszenie Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" w pracach Komisji Organizacyjnej Zjazdu brali udział:

  • dr Andrzej M. Garlicki, Wiceprezes Senior ZG KPK, z ramienia Rady Polonii świata, oraz
  • p. Ryszard Paudyn, wiceprezes ZG KPK, z ramienia KPK.

Odbyły się cztery zebrania Komisji w siedzibach Stowarzyszenia "Wspólnota Polska": w Krakowie 21/22-VI-2000, oraz w Warszawie 28/29-X-2000, 10/11-III-2001 i 27-IV-2001.

Pani Helena Miziniak z Wielkiej Brytanii, przewodnicząca Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, pełniła funkcję przewodniczącej Komisji Organizacyjnej Zjazdu.

W przededniu Zjazdu (27-IV) delegacja Kongresu złożyła wizyty:

  • u Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych RP, p. Radosława Sikorskiego,
  • u Marszałka Senatu RP, p. Alicji Grześkowiak, i
  • u Ambasadora Kanady w Polsce, p. Donalda McLennan'a, omawiając z nimi zagadnienia nurtujące Polonię Kanadyjską.

Zjazd rozpoczął się w sobotę (28-V) w Warszawie uroczystą Mszą św. w kościele Świętego Krzyża, koncelebrowaną przez Prymasa Polski, Jego Eminencję Józefa Kardynała Glempa i Delegata Prymasa Polski, Ks. Arcb. Szczepana Wesołego, w asyście księży biskupów i księży ze wszystkich krajów osiedlenia naszych rodaków. Następnie złożono wieńce na grobie Nieznanego Żołnierza.

W godzinach popołudniowych tego samego dnia nastąpiło oficjalne otwarcie Zjazdu w Teatrze Polskim. Byli obecni na nim: Ostatni Prezydent II Rzeczypospolitej Polskiej (Ryszard Kaczorowski), [Prezydent RP (Aleksander Kwaśniewski), był poza Polską], Premier Rządu RP (Jerzy Buzek), Marszałek Senatu RP (Alicja Grześkowiak), Marszałek Sejmu RP (Maciej Płażyński) oraz liczni senatorowie i posłowie. Wszyscy zauważyli nieobecność Ministra Spraw Zagranicznych RP (Władysława Bartoszewskiego) i Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji RP (Marka Biernackiego). Zjazd otworzył Prezes Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" (prof. Andrzej Stelmachowski, były pierwszy Marszałek Senatu III RP).

W czasie uroczystości otwarcia obrad plenarnych Zjazdu w Pułtusku, po Mszy św. w niedzielę rano (29-IV), zebrani powierzyli zaszczytną funkcję Przewodniczącego Zjazdu pani prezes Zarządu Głównego (Krajowego) Kongresu Polonii Kanadyjskiej, Elżbiecie Rogackiej. Wybrano również prezydium Zjazdu. Przedstawiciele większych organizacji polonijnych (Rada Polonii świata [RPŚ], Kongres Polonii Kanadyjskiej [KPK], Kongres Polonii Amerykańskiej [KPA], Unia Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej [USOPAŁ], Europejska Unia Wspólnot Polonijnych [EUWP] i Rada Naczelna Polskich Organizacji w Australii) wygłosili 10-minutowe przemówienia powitalne. P. Elżbieta Rogacka wystąpiła w imieniu KPK. Jej uwagi odnośnie prac KPK za przyjęciem Polski do NATO, co zaowocowało ratyfikacją włączenia Polski w struktury tego Paktu przez Kanadę, pierwsze państwo spośród członków NATO, zostało przyjęte oklaskami. Podobnie zebrani zareagowali na jej wzmiankę, że Kanadyjczycy polskiego pochodzenia sercem potrafią być w obu krajach: naszego pochodzenia i stałego zamieszkania...

Po południu tego dnia (29-IV) rozpoczęły się właściwe obrady, tzn. praca w komisjach, których było pięć: (1) ds. Polaków za Granicą, (2) Promowania Spraw Polskich w świecie, (3) ds. Współpracy Organizacji Polonijnych ze Strukturami Duszpasterskimi, (4) ds. Oświaty i Młodego Pokolenia, oraz (5) ds. Pomocy Socjalnej, Charytatywnej i Problemów Repatriacji.

Zarząd "Wspólnoty Polskiej" poprosił aż trzy osoby z Kanady o wygłoszenie referatów wprowadzających:

  • w 1-ej Komisji, dra Andrzeja M. Garlickiego, o referat pt. Współpraca organizacji polonijnych pomiędzy sobą, z Krajem oraz ze Stowarzyszeniem "Wspólnota Polska",
  • w 4-ej Komisji, p. Jolantę Kuśmider, o referat pt. Oświata polonijna na Zachodzie,
  • w 5-ej Komisji, dra Annę Paudyn, o referat pt. Pomoc charytatywna organizowana przez środowiska polonijne na Zachodzie.

Na Zjazd przybyło ponad 320 delegatów reprezentujących 60 krajów stałego osiedlenia, w tym ponad połowa ze Wschodu. Delegaci Kanady brali nadzwyczaj czynny udział we wszystkich obradach i uroczystościach. Ich aktywność, wkład do dyskusji i trafność wypowiadanych opinii nie była niedostrzeżona przez innych delegatów i należycie przez nich doceniona. Można powiedzieć, że przez cały czas byliśmy "na świeczniku". P. Grzegorz Sobocki był rzecznikiem Zjazdu i przewodził Komisji Informacyjnej oraz z wielkim oddaniem pracował w Komisji Wniosków i Zaleceń nad merytorycznym przygotowaniem uchwał. Dr Andrzej M. Garlicki wygłosił (2-V) dłuższe, patriotyczne przemówienie w imieniu Polonii na spotkaniu z Prezydentem m. Krakowa w historycznej Sali Hołdu Pruskiego (Muzeum Narodowego) w krakowskich Sukiennicach. Dr Anna Paudyn przekazała uroczyście fundusze ofiarowane przez Fundację Charytatywną KPK na pomoc naszym rodakom w Kazachstanie i na Białorusi. Inni składali wieńce, brali udział w wywiadach telewizyjnych i radiowych oraz ze znawstwem zabierali głos w konferencjach prasowych.

Wyniki obrad w komisjach zostały wyrażone 26-oma uchwałami, 9-oma rezolucjami i 2-oma oświadczeniami. Wysłano telegram do Ojca świętego Jana Pawła II z wyrazami synowskiego oddania oraz życzeniami z okazji zbliżającej się rocznicy urodzin. W telegramie do premiera RP, Jerzego Buzka, ofiarowano współpracę w dziele włączenia Polski w struktury Unii Europejskiej.

Uczestnicy Zjazdu poparli inicjatywę dra Jarosława Nowinki, prezesa Okręgu KPK Alberta, zorganizowania w sierpniu 2003 roku międzynarodowej konferencji młodzieży w Edmonton, co zostało odnotowane w odnośnej rezolucji.

Zjazd uchwalił podziękowania dla:

  • Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" i jego prezesa krajowego, prof. Andrzeja Stelmachowskiego, za inicjatywę zwołania i zorganizowania Zjazdu,
  • dra Grzegorza Russaka, dyrektora Domu Polonii w Pułtusku, za miły pobyt, wspaniałą atmosferę i ojcowską wprost opiekę nad wszystkimi delegatami,
  • Senatu RP, za wkład w prace "Wspólnoty Polskiej", współpracę z Polonią i za stałą opiekę nad Polakami z Zagranicy (ze Wschodu),
  • pani Heleny Miziniak, przewodniczącej Komisji Organizacyjnej Zjazdu, za wkład pracy włożony w przygotowanie Zjazdu
  • pani Elżbiety Rogackiej, przewodniczącej Zjazdu, za sprawne prowadzenie obrad.

Głównymi punktami programu w Krakowie były:

  • panel dyskusyjny TV Polonia (wieczorem, 1-V), w którym wziąłem udział wraz z siedmioma innymi delegatami z różnych części świata. Zaś w środę (2-V):
  • spotkanie z prezydentem m. Krakowa w Sali Hołdu Pruskiego w Sukiennicach, w czasie którego przemówiłem w imieniu Polonii świata,
  • składanie wieńców pod Krzyżem Katyńskim i przed trumną marsz. Józefa Piłsudskiego,
  • uroczysta Msza św. w Katedrze Wawelskiej, celebrowana przez Franciszka Kardynała Macharskiego,
  • ogłoszenie uchwał Zjazdu, proklamacja Dnia Polonii i Polaków za Granicą oraz zamknięcie Zjazdu w Teatrze im. Juliusza Słowackiego,
  • koncert pt. "Do kraju Tego - tęskno mi Panie" na rynku z udziałem wszystkich zespołów polonijnych i uczestników Zjazdu (pogoda dopisała!).

W czwartek, w święto 3 Maja, uczestnicy Zjazdu udali się autokarami do Częstochowy i wzięli udział w uroczystej Mszy św. na Wałach Jasnogórskich, celebrowanej przez Prymasa Polski, Jego Eminencję Józefa Kardynała Glempa. Na tej Mszy św. było ponad 100,000 wiernych. Tego samego dnia nastąpił powrót autokarami do Warszawy względnie do Pułtuska.

Uważam, że Zjazd był udany i urzeczywistnił pokładane w nim nadzieje przez:

  1. uzyskanie kompletnej zgody na rozszerzenie obecnej, istniejącej od bez mała 23 lat, Rady Polonii świata na wszystkie skupiska polonijne, a przede wszystkim USOPAŁ i EUWP,
  2. przedstawienie władzom Rzeczypospolitej Polskiej jednomyślnego stanowiska Polonii o konieczności konsultacji we wszystkich sprawach dotyczących Polonii i Polaków poza granicami Polski, w myśl zasady "nic o nas bez nas",
  3. pełne scalenie Wschodu z Zachodem, tj. Polaków poza granicami Kraju, a szczególnie tych żyjących w krajach byłego Związku Sowieckiego, z Polonią (z Zachodu),
  4. lepsze poznanie problemów Polaków zamieszkałych w byłym Związku Sowieckim,
  5. udowodnienie faktu, że jesteśmy równoprawnym partnerem, Polski, a nie tylko jej podopiecznym,
  6. niedopuszczenie na forum obrad, sztucznie nagłośnionego przez krajowe media, sporu pomiędzy p. Janem Nowakiem-Jeziorańskim a prezesem KPA, p. Edwardem Moskalem,
  7. postanowienie organizowania światowych zjazdów Polonii i Polaków z Zagranicy co pięć lat.

Szczegółowe informacje na temat Zjazdu można znaleźć na stronach internetowych: www.polonia.org.

Andrzej M. Garlicki

Początek strony

Czy leci z nami pilot?
Odczyt dr Mieczysława Piraszewskiego

26 kwietnia 2001 roku w Domu Polskim SPK odbyła się z inicjatywy ottawskiego SIP prelekcja dra Mieczysława Piraszewskiego p.t. Global Positioning System (GPS) - nowoczesny system nawigacyjny, czyli - czy leci z nami pilot.

Dr Piraszewski, były adiunkt Instytutu Geodezji Wyższej i Astronomii Geodezyjnej Politechniki Warszawskiej, pracownik naukowy Natural Resources Canada, prowadzi obecnie międzynarodowy projekt NAREF (North America Reference Frame). Jako autor licznych publikacji naukowych z dziedziny zastosowań GPS w geodezji i nawigacji jest więc wybitnym autorytetem w temacie prelekcji. Pozwolą Państwo, że sam prelegent wprowadzi Was w temat.

"Zagadnienie nawigacji towarzyszy człowiekowi praktycznie od początku istnienia, chociaż sama nazwa powstała dużo później. Już w czasach starożytnych spotykamy się z tym zagadnieniem chociażby w twórczości Homera lub Biblii. W czasach średniowiecznych została ona rozwinięta i opierała się na obserwacji gwiazd, słońca, ukształtowania terenu oraz specjalnie do tego celu budowanych obiektów nawigacyjnych takich jak latarnie morskie, kopce kamienne. Główną przeszkodą w realizacji tego typu obserwacji były warunki pogodowe. Dopiero rozwój nauki, wynalezienie kompasu, rozwój kartografii spowodował pewne uniezależnienie się od warunków pogodowych oraz poprawił dokładność nawigacji. Niestety rozwój cywilizacji spowodował zapotrzebowanie na coraz bardziej dokładne i niezawodne systemy nawigacyjne. W tym momencie należy zadać sobie pytanie, kto lub co tak naprawdę powodowało tak gwałtowny rozwój systemów nawigacyjnych. Odpowiedź jest prosta - wojsko. Po doświadczeniach niemieckich z pociskami V-1 i V-2, oraz rozwinięciu systemów rakietowych w okresie zimnej wojny, problemem stało się precyzyjne trafienie w cel, lecz nie z dokładnością 2-3 km, ale z dokładnością 1-5 metrów. Do tego typu nawigacji wymyślono, czy też opracowano, system GPS (w wydaniu amerykańskim)", który jest obecnie najnowocześniejszym na świecie z systemów satelitarnych, zaprojektowanym jako precyzyjny system określania położenia o zasięgu globalnym.

Na system GPS Navstar składają się trzy segmenty, wyróżniane według funkcji: Segment satelitarny, segment kontroli i segment użytkownika. Segment satelitarny tworzą 24 satelity. Satelity są rozmieszczone na sześciu planach, czyli płaszczyznach orbitalnych (cztery satelity na każdym), co pozwala na odbiór sygnału od pięciu do dwunastu satelitów z każdego punktu globu.

Segment kontroli tworzy system pięciu stacji monitorujących z głównym centrum kontroli w bazie lotniczej Falcon w stanie Kolorado. Stacje odbierają sygnały kontrolne i telemetryczne satelitów i w razie potrzeby dokonują zdalnej korekty. Segment użytkownika tworzą odbiorniki GPS. Odbiorniki GPS przetwarzają sygnały z satelity na współrzędne położenia (trójwymiarowe), prędkość, czas itp. Ilość, dokładność oraz postać prezentowanych danych zależą od przeznaczenia i rodzaju odbiornika. Działanie systemu jest oparte na wyznaczaniu odległości między punktem pomiaru a satelitami. Wyznaczenie położenia odbiornika na pokładzie SP w przestrzeni wymaga więc odbioru z minimum trzech satelitów. Pomiaru odległości dokonuje się poprzez dokładny pomiar czasu, w którym sygnał radiowy dociera z satelity do odbiornika. System GPS przewiduje dwa poziomy dokładności systemu: PPS (Precise Positioning System) - Dokładny System Nawigacji i SPS (Standard Positioning System) - Standardowy System Nawigacji. PPS jest przeznaczony głównie dla armii USA i państw NATO oraz niektórych agencji rządowych i autoryzowanych użytkowników cywilnych.

"Zastosowań tego systemu jest bardzo dużo. Wystarczy wymienić kilka, zaczynając od może najbardziej wyrafinowanych tzn. badania ruchu skorupy ziemskiej, poprzez pomiary geodezyjne, wszelkiego rodzaju nawigację morską, lotniczą, samochodową, aż do najprostszego zastosowania, czyli jak znaleźć drogę do domu, gdy się zgubiliśmy na bezdrożach kanadyjskich lub w czasie odwiedzania metropolii amerykańskich." Tymi słowami pan dr Piraszewski wprowadził nas w wymiar praktyczny tematu. Był nawet zorientowany w cenach rynkowych, które naprawdę nie są wygórowane w przypadku takich urządzeń - wielkości zegarka, pozwalających np. zbierać beztrosko grzyby nie martwiąc się, że zabłądzimy w lesie.

Spotkanie było niezmiernie interesujące. Co prawda niezwykły ostatnio rozkwit naszej polonijnej estrady odciągnął trochę potencjalnych słuchaczy, jednak tym samym spowodował, że zgromadzili się tu sami najwięksi entuzjaści tematu. Ich dociekliwość spowodowała, że prelekcja stała się bardzo szczegółowa, żywa i ciekawa. Jeden ze słuchaczy (inż. Wojtek Remisz) podzielił się z nami wiadomością, że już niedługo, w czasie kiedy dużo ludzi przemieszcza się po żelaznym moście z Hull do Ottawy, oczywiście na Canada Day, będzie badał amplitudę jego odchyleń właśnie przy pomocy Global Positioning System - GPS. Tak to jest na tym świecie, że bociany trafiają do tych samych gniazd zza oceanów, a my w tych celach musimy zawieszać satelity.

Wojtek Kozłowski

Początek strony

Z KART HISTORII
PIONIER WIELKOPOLSKIEGO PRZEMYSŁU

Niecodzienny był rodowód Hipolita Cegielskiego, niekwestionowanego pioniera przemysłu w Wielkopolsce, a z wykształceniem filologa, absolwenta uniwersytetu. I oto ten wybitny humanista, autor cenionych publikacji naukowych, m.in. obszernej książki pt. "Nauka poezji" zmienił w sposób zasadniczy swój dotychczasowy zawód i zakres pracy, rezygnując ze stanowiska nauczyciela gimnazjalnego. Inna sprawa, że został do tej rezygnacji niejako zmuszony, gdyż nie chciał współdziałać z władzami pruskimi w represjonowaniu uczniów, którzy uczestniczyli w niepodległościowych wystąpieniach w 1846 r., kiedy polscy patrioci próbowali poderwać naród do walki o wolność.

W tej sytuacji Cegielski postanowił zająć się handlem i założył w Poznaniu sklep z wyrobami żelaznymi i narzędziami rolniczymi, wykorzystując jako kapitał własne oszczędności oraz finansową pomoc zaskoczonych mimo wszystko jego decyzją przyjaciół.

To zaskoczenie nie było może tak duże, gdyż Cegielski dał się już poznać jako zagorzały zwolennik programu pracy organicznej, programu wzmacniania sił ekonomicznych narodu, tak politycznie ciemiężonego. Jego odwagę podziwiano jednak powszechnie.

Niełatwe początki

Pierwsze miesiące i lata nowej placówki handlowej nie były oczywiście łatwe. Utrudniał pracę brak odpowiednich kapitałów, niepokoiły terminy spłaty długów, ograniczał obroty kryzys w rolnictwie, a przy tym konkurencja nie próżnowała. Mimo jednak tych wszystkich przeszkód sklep powoli się rozwijał, co zawdzięczać należy jego zdolnościom i wielkiej determinacji samego Cegielskiego, jak i poparciu udzielanemu firmie poprzez polskie środowiska. Wypada bowiem zwrócić uwagę, że handel i przemysł w ówczesnym zaborze pruskim był opanowany głównie przez środowisko niemieckie. Polacy powitali więc wyłom w tym monopolu z ulgą, a nawet z entuzjazmem.

Rosnące stopniowo dochody pozwoliły Cegielskiemu w 1849 r. na uzupełnienie działalności handlowej usługami w zakresie napraw rozmaitych narzędzi, głównie rolniczych. Te warsztaty reperacyjne, w których zatrudnionych było kilkunastu robotników, można uznać za zalążek fabryki, gdyż poza naprawami zaczęto tam wyrabiać niektóre narzędzia np. radła.

Firma stawała się znana dzięki solidności handlowej i usługowej. Zdobyła też rangę symbolu polskiej aktywności gospodarczej na terenie ziem zaboru pruskiego.

Wkład do postępu

Właściwa fabryka Hipolita Cegielskiego powstała w 1855 r. Jej profil produkcyjny obejmował głównie narzędzia i maszyny rolnicze. W największej bodaj liczbie wytwarzano pługi, i to coraz nowszej, ulepszanej konstrukcji. Produkowano też liczne zgłębniacze i spulchniacze, a także brony, na które był duży popyt. Z maszyn produkcja dotyczyła przede wszystkim różnych typów siewników, żniwiarek i młockarni.

Nie poprzestawano przy tym na kopiowaniu wzorów zagranicznych. Ambicją fabryki stało się nie tylko wprowadzanie własnych ulepszeń do konstrukcji wytwarzanych maszyn i narzędzi, lecz także rozwiązań oryginalnych. Sprzyjało to oczywiście zainteresowaniu ze strony klientów, coraz liczniejszych. Zamówienia zaczęły nadchodzić z Królestwa i z Galicji. Fabryka rozwijała się szybko, powstawały nowe działy, rosła jej rola jako ośrodka znacząco wpływającego na postęp w rolnictwie.

Przykładem takich oryginalnych rozwiązań może być skonstruowanie w 1860 r. lokomobili rolniczej, co uznano w otoczeniu za "koronę i tryumf wszelkich wyrobów tej fabryki". Zakłady zaczęły też wyposażać w maszyny różne obiekty przemysłu rolno-spożywczego, np. młyny, cukrownie, gorzelnie, browary.

Cegielski pozostał też wierny swoim przekonaniom o potrzebie pracy organicznej u podstaw i krzewienia oświaty. Katalogi wyrobów fabryki zaczęły przypominać ilustrowane podręczniki maszynoznawstwa rolniczego, a sam Cegielski wydał w 1863 r. książkę pt. "Praktyczna mechanika rolnicza dla potrzeb ziemian polskich", w której użył wiele nowych terminów, wprowadzając je do polskiego słownictwa technicznego.

Ukształtowana przez Hipolita Cegielskiego fabryka, zarazem aktywny ośrodek postępu technicznego, nie zakończyła działalności w 1868 r. wraz ze śmiercią zresztą przedwczesną, swego twórcy. Rozwijała się dalej, na co nie bez wpływu pozostały podstawy, które otrzymała przy swoich narodzinach, podstawy także w dziedzinie doboru ludzi podejmujących tam pracę.

Jerzy Jasiuk
Przegląd Techniczny nr 00/46

Początek strony

MATERIAŁ O NIESPOTYKANYCH W NATURZE WŁASNOŚCIACH

Wykonali go fizycy z Uniwersytetu Kalifornii w San Diego. Załamuje on fale świetlne w przeciwną stronę niż zwykle. Odkrycie może prowadzić do konstrukcji perfekcyjnych soczewek, a także doskonalszych anten

Na razie materiał opracowany przez fizyków załamuje w sposób nietypowy mikrofale. - Jeśli uda się tego samego dokonać dla fal widzialnych, to taki materiał miałby zwariowane własności - mówi Sheldon Schultz z Uniwersytetu Kalifornii w San Diego. Wystarczyłaby płaska płytka wykonana z tego materiału, żeby skupić punktowe źródło światła. Dziś konieczne jest zastosowanie soczewki.

W naturze "na lewo"

Światło załamuje się na granicy powietrza i szkła, ponieważ w powietrzu jego prędkość jest większa niż w szkle. Kąt, pod jakim załamuje się światło, wpadając do ośrodka, jest określony przez współczynnik załamania światła. Im materiał ma mniejszy współczynnik załamania, tym szybciej biegnie w nim wiązka światła. Dla próżni współczynnik ten wynosi 1. Ponieważ prędkość światła w próżni jest największą z możliwych prędkości w przyrodzie, to wydawałoby się, że wszystkie materiały powinny mieć współczynniki załamania światła większe od 1.

Tymczasem w 1968 roku rosyjski fizyk Wiktor Wiesiełago zdał sobie sprawę z tego, że - przynajmniej teoretycznie - mogą istnieć materiały, które mają ujemny współczynnik załamania. To oznaczałoby, że zaginają światło w przeciwną stronę niż inne materiały, a więc w lewą stronę zamiast w prawą, i na odwrót. Wiesiełago nazwał te materiały "leworęcznymi" w odróżnieniu od "praworęcznych", które spełniają znaną ze szkoły regułę "prawej ręki", określającą wzajemne kierunki pola magnetycznego, elektrycznego i rozchodzenia się światła.

Własności optyczne takich materiałów postawione byłyby na głowie. Wykonana z nich soczewka skupiająca rozpraszałaby światło, a soczewka rozpraszająca - skupiała. Ponadto do skupienia punktowego źródła światła nie trzeba byłoby w ogóle wykonywać soczewki - wystarczyłby kawałek płaskiej płytki.

Zaintrygowany tymi zwariowanymi własnościami prof. John Pendry z londyńskiego Imperial College w zeszłym roku w "Physical Review Letters" udowodnił, że z tych materiałów można by było wykonać perfekcyjne soczewki. Skupiałyby one światło dokładnie w punkcie i dawały niezwykle ostre obrazy o jakości niemożliwej do osiągnięcia przy użyciu tradycyjnych technik.

W laboratorium "na prawo"

Kłopot w tym, że zarówno Wiesiełago, jak i Pendry jedynie gdybali. Nikt jeszcze nie znał materiału o ujemnym współczynniku załamania. W naturze ich na pewno nie było. Prof. Pendry podał jedynie wskazówki, jak taki materiał powinien wyglądać.

Do jego wykonania zabrało się trzech fizyków z Uniwersytetu Kalifornii w San Diego: Richard A. Shelby, David R. Smith oraz Sheldon Schultz. Pieniądze dostali od amerykańskiej agencji zajmującej się zaawansowanymi projektami wojskowymi, która m.in. przyczyniła się do narodzin Internetu.

Kluczem było złożenie wielu warstw z kilku materiałów o różnych własnościach elektrycznych. W rezultacie końcowy, kompozytowy materiał przypomina grubą żaluzję. Składa się z wielu płytek z włókna szklanego, ustawionych prostopadle do siebie i zachodzących na siebie, w których zatopione są miedziane obwody i druty. Już w zeszłym roku uczeni udowodnili, że taka budowa powinna dać efekty. W tygodniku "Science" opisują eksperyment, w którym po raz pierwszy potwierdzają się dziwaczne własności optyczne materiału. "To rzeczywiście działa!" - piszą. Mikrofale załamują się w nim w przeciwną stronę niż w "normalnym" teflonie.

Czy można wykonać taki kompozytowy materiał dla światła widzialnego? - To tylko kwestia techniki. Wierzymy, że nie ma do tego żadnych fundamentalnych przeciwwskazań - mówi Sheldon Schultz. Na razie jedno jest pewne - można wykorzystać dziwne własności takich materiałów do ujarzmiania mikrofal i fal radiowych, a więc np. w telefonii komórkowej. - Nawet minimalne usprawnienia w antenach lub innych urządzeniach telekomunikacyjnych prowadzą do ogromnych oszczędności - komentują uczeni.

Światło "do tyłu"

Wreszcie, co się dzieje z prędkością światła w tych dziwnych materiałach? Współczynnik załamania jest ujemny, a więc grubo mniejszy od 1. Czyżby światło tam pędziło z prędkością większą niż w próżni? Okazuje się, że fale, które składają się na impuls świetlny, biegną w takim materiale "do tyłu". Impuls wprawdzie przesuwa się do przodu, z prędkością mniejszą niż w próżni, ale składające się na niego fale "cofają się", biegną w przeciwnym kierunku. Trochę podobnie jak z kołami dyliżansów w westernach - czasami mamy wrażenie, że ich szprychy "cofają się", mimo że dyliżansie wraz z kołami mkną do przodu.

Więcej informacji można uzyskać na witrynie http://www-physics.ucsd.edu/lhmedia

Piotr Cieśliński
Gazeta Wyborcza 01-04-07

Początek strony

WIEŚCI z KRAJU

  • Gdyby wybory odbywały się w maju, na koalicję SLD-UP głosowałoby 46% wyborców, na PO 13%; trzecie miejsce zajęłoby PSL z 9% poparciem - wynika z sondażu CBOS. Na AWS głosowałoby 7% wyborców. Z sondażu CBOS wynika, że do parlamentu nie weszłyby KPEiR (poparcie 4%); ROP (poparcie 3%); UW (poparcie 3%); Samoobrona (poparcie 2%) i UPR (poparcie 1%).
    Natomiast z sondażu PBS dla "Rzeczpospolitej" przeprowadzonego w połowie maja br. 48% Polaków chce głosować na koalicję SLD - UP, 15% na PO, 11% na AWS, a 9% na PSL. W Sejmie miałyby szansę znaleźć się też Krajowa Partia Emerytów i Rencistów (8%) i UW (5%).
    Wg najnowszej prognozy Ośrodka Badań Wyborczych (OBW) z maja br. koalicję SLD-KPEiR-UP popiera 41% aktywnych wyborców. Druga - wg OBW - jest Platforma Obywatelska (18%), a trzecie PSL z 11% poparciem. Do Sejmu weszłyby jeszcze - wg tych badań - AWS (10%) i UW (5%).
    OBW przeprowadził także symulację podziału miejsc w parlamencie według obowiązującej ordynacji wyborczej. Wg danych z sondażu, SLD w koalicji z UP i KPEiR może dysponować w Sejmie reprezentacją 234 posłów. Druga grupa to posłowie PO, których będzie 96, PSL wprowadzi do Sejmu 57 posłów, a AWS o jednego mniej. 13 reprezentantów w Sejmie może mieć UW, a dwóch Mniejszość Niemiecka. Gdyby wybory odbyły się w maju, do parlamentu weszłyby jedynie cztery ugrupowania: koalicja SLD-UP z 38% poparciem, PO - 19%, PSL - 14% i AWS - 8% - wynika z ostatniego sondażu OBOP. Poza parlamentem znalazłyby się: ROP, UW i "Samoobrona" - po 4% poparcia, UPR, PPS i PUG - po 2%. Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w maju najwięcej głosów uzyskałaby koalicja SLD-UP: 44% - wynika z badań Demoskopu. Do Sejmu weszłyby ponadto Platforma Obywatelska - 13%, PSL - 9% i AWS - 5%. Do Sejmu nie weszłyby UW - 3%, KPEiR - 4%, Samoobrona - 2%, ROP - 1%, UPR - 1%.
  • Od kwietnia nie zmieniła się liczba zwolenników gabinetu Jerzego Buzka (21%), ale sam premier stracił 4% poparcia ( 22%). Oceny parlamentu i prezydenta są stabilne - wynika z ostatniego, majowego sondażu CBOS. W maju o 7% wzrosła liczba przeciwników premiera (obecnie 52%). O 4% (obecnie 64%) wzrosło od kwietnia niezadowolenie z tego, że na czele rządu stoi Jerzy Buzek. Wyniki działalnoźci rządu dobrze ocenia jedynie 21% respondentów, a 69% źle (wzrost o 3%). Działalnoźć Sejmu dobrze ocenia 19% respondentów ( było 20), źle 67 (w kwietniu 68). Gorzej wypadają oceny Senatu, którego pracę dobrze oceniło w maju 21% pytanych (w kwietniu 25%), źle 60% (w kwietniu 56%). Dobrze głowę państwa ocenia 72% badanych (w kwietniu 75), źle 18 (w kwietniu 17).
  • Politycy polscy przed sądem opinii społecznej. Polacy nie są zadowoleni ze swoich polityków. Zapytani przez CBOS Polacy uważają, że nie wywiązują się oni z obietnic przedwyborczych (91%), nie interesuje ich los zwykłych ludzi (86%), dbają wyłącznie o własne interesy (82%), a ponadto są zwyczajnie nieuczciwi (74%). Orientacja polityczna respondentów nie wpływa na ocenę uczciwości polityków. Do 45% wzrósł odsetek respondentów przekonanych, że głównym celem podejmowania działalności politycznej jest chęć zdobycia pieniędzy (osiem lat temu - 31%). Motywacji do uprawiania polityki dopatrujemy się również w chęci posiadania władzy - 36% pytanych (osiem lat temu 24%). Przekonanych, że politykami powodują motywy altruistyczne jest zaledwie 6% badanych (osiem lat temu - 22%). Zdecydowana większość głosowałaby na polityka o wysokich kompetencjach i umiejętnościach, nawet gdyby był rozwiedziony (79%) lub żył w konkubinacie (74%). 49% badanych oddałoby swój głos, nawet jeśli fachowy polityk zdradzałby małżonka, a 30% gdyby był homoseksualistą. Poparcia badanych, mimo kompetencji, nie otrzymałby polityk, który współpracował ze Służbami Bezpieczeństwa - 68%, spowodował wypadek po pijanemu - 91%, był karany za przestępstwa kryminalne - 92%, jest uzależniony od alkoholu - 92%.
  • Około 44% mieszkańców Unii Europejskiej opowiada się za przyjęciem Polski do UE, a 36% jest temu przeciwnych. Taki wynik przyniósł najnowszy sondaż (Eurobarometr) Komisji Europejskiej. Utrudni to polskim negocjatorom wywalczenie dobrych warunków przystąpienia do "15". Najwięcej zwolenników Polska ma w mniejszych krajach, których wpływ na wynik negocjacji będzie ograniczony. Największą sympatią Polska cieszy się w Szwecji (68%), Danii (66%), Grecji (58%) i Holandii (53%). Jedynym dużym krajem, którego społeczeństwo jest przychylnie nastawione do przyjęcia Polski do UE, są Włochy (58%). Na przeciwnym biegunie znajdują się Francja (33%), Niemcy (37%) i W.Brytania (38%). Jednak to właśnie te trzy kraje będą miały decydujący wpływ na termin i warunki przyjęcia Polski do UE.
  • 58% Polaków opowiedziało się w kwietniu za przystąpieniem naszego kraju do Unii Europejskiej. Co czwarta osoba (26%) była przeciwna integracji Polski z UE - wynika z sondażu Demoskopu. W porównaniu z marcem odsetek osób popierających wejście Polski do UE wzrósł o dwa punkty procentowe. 51% Polaków wyraża przekonanie, że tylko dzięki przystąpieniu do Unii nasz kraj będzie mógł dorównać gospodarczo krajom zachodnim. Wg sondażu Demoskopu, większość Polaków - 67% - nie wie jednak tak naprawdę, dlaczego powinniśmy przystąpić do UE.

Początek strony

IMPREZY, OGŁOSZENIA

***

SPK Koło Nr 8
wraz z SIP, Oddział Ottawa

zapraszają na
PIKNIK

Data: 15 lipca (niedziela) 2001 r.
Miejsce: Farma Pani Marii Gałko
Adres: 3805 Hwy 31 (około 1 km przed Vernon)
Dojazd: Drogą Hwy 31 (przedłużenie ulicy Bank), około 35 km na południe od Ottawy.
Dojazd z centrum Ottawy zabiera około 25 minut.
Jedzenie (sałatki, kiełbaski, hamburgery, domowe ciasto, itp.) dostarczone przez SPK i SIP.
Wstęp wolny dla członków SPK i SIP oraz ich rodzin.

***

KPK - Okręg Ottawa
oraz
SPK Koło Nr 8

zapraszają na pogadankę
dra A. Garlickiego
"Drugi Światowy Zjazd Polonii w Warszawie"
Pogadanka będzie ilustrowana filmem video.

Data: 5 czerwca (czwartek) 2001 r.
Godz.: 19.30
Miejsce: Dom Polski SPK, 379 Waverley Street, Ottawa
Po pogadance Koło Pań przy SPK zaprasza na kawę i ciastka.

***

SPK Koło Nr 8
zaprasza na pokaz filmu dokumentalnego pt.
"Zbieżność starożytnych kultur Egiptu i Ameryki Łacińskiej"

Data: 21 czerwca (czwartek) 2001 r.
Godz.: 19.30
Miejsce: Dom Polski SPK, 379 Waverley Street, Ottawa.

***

KUPNO - SPRZEDAŻ NIERUCHOMOŚCI
Real Estate Agent
Terry Gleeson B.A.
Prudential Maximum Realty Inc.
Residential, Investment, Industrial,
Commercial (Licenced since 1981)
Tel: 749-7355 Res: 824-3260
E-mail: gleeste@sprint.ca

***

LOENARD SAMEK
Adwokat - Radca prawny - Notariusz
oferuje usługi w zakresie spraw:
* karnych;
* cywilnych;
* notarialnych (nieruchomości, testamenty, etc.);
* porad prawnych.
102-99 Holland Ave., Ottawa ON K1Y 0Y1
Biuro: (613) 725-2424 Fax: (613) 725-0464
Dom: (613) 722-4464

***

Początek strony

Przewodniczący:

J. Janeczek

tel.: (613) 736-1620

Sekretarz:

L. Zielińska

tel.: (613) 721-8238

Skarbnik:

S. Ozorowski

tel.: (613) 225-3948

Redaktor:

K. Styś

tel.: (613) 224-1707

Redakcja Techniczna: K. Lipowski, tel.: (613) 565-3272; J. Taracha, tel.: (613) 225-4678

Association of Polish Engineers in Canada, P.O. Box 8093, STATION "T", Ottawa, Ontario K1G 3H6

SIP Internet: http://www.kpk-ottawa.org/sip/

ISSN 1496-7251

Redakcja e-mail: af736@ncf.ca