![]() |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
BIULETYN - KWIECIEŃ 2001SPIS TREŚCI | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
ZARZĄD PRACUJE Obecni: Jan Janeczek, Michał Kępka, Michał Paduch, Czesław Piasta, Mieczysław Piraszewski, Lidia Zielińska.
Sprawozdanie sporządziła |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Członkowie Komisji Organizacyjnej II Zajazdu Polonii i Polaków z Zagranicy reprezentujący największe organizacje polonijne świata - Radę Polonii Świata, Europejską Unię Wspólnot Polonijnych, Kongres Polonii Amerykańskiej, Kongres Polonii Kanadyjskiej oraz Unię Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej - zebrani na posiedzeniu Komisji w dniach 10-11 marca 2001 r., ze zdumieniem i oburzeniem przyjęli doniesienia polskich mediów o ataku trojga senatorów SLD i partyjnego organu "Trybuny" na Senat Rzeczpospolitej Polskiej, Stowarzyszenie "Wspólnota Polska", a pośrednio - Polonię Świata. Niżej podpisani w imieniu własnym i organizacji, które reprezentują, oświadczają, co następuje:
dr Andrzej Garlicki, Rada Polonii Świata, Kongres Polonii Kanadyjskiej Uwaga redakcji. Zapewne nie wszyscy czytelnicy powyższego Oświadczenia wiedzą, o jakie "oszczerstwa i pomówienia" chodzi. Otóż 8 marca br. dziennik "Trybuna" (uprzednio "Trybuna Ludu", naczelny organ PZPR) w artykule zatytułowanym "Lekka ręka", doniosła, że "Pieniądze na opiekę nad Polonią i Polakami za granicą są od kilku lat wydawane w sposób aferalny - podejrzewają senatorowie SLD". Do tych pomówień dołączyło kilku senatorów SLD oskarżając Prezydium Senatu oraz Kancelarię Senatu o wydatkowanie publicznych pieniędzy "z pogwałceniem ustawy budżetowej, o finansach publicznych i o zamówieniach publicznych." W odpowiedzi Dyrektor Kancelarii Senatu powołał się na dokument pokontrolny Najwyższej Izby Kontroli z 23 stycznia br. "w którym pozytywnie oceniono wykorzystanie i rozliczenie środków publicznych z budżetu państwa" na cele związane z pomocą dla Polonii. |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
FILOZOFIA PRZEMIAN Z ks. prof. Michałem HELLEREM, kosmologiem, filozofem przyrody, kierownikiem Ośrodka Badań Interdyscyplinarnych Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, rozmawia Waldemar M. Bielski. Księże Profesorze, jak u progu trzeciego tysiąclecia należy rozumieć sens słowa "twórczość"? Jak określić współcześnie człowieka twórczego? Myślę, że tak samo jak zawsze. Największe wartości są nieczułe na upływanie czasu. Myśliciel w starożytnej Grecji nie był mniej twórczy od dzisiejszego inżyniera czy fizyka. Wiemy dziś więcej od starożytnych Greków. To prawda. Ale twórczość to nie suma informacji, lecz pewien proces bogacenia "skarbca wiedzy" i przede wszystkim własnego wnętrza. Nauka jest przecież dążeniem do prawdy, jest służbą prawdzie. A więc jest pewną kategorią moralną, wartością etyczną. Ludzkość ma za zadanie dążyć do prawdy i jest to moralny obowiązek ludzkości. Zagadnienia etyczne pojawią się na różnych poziomach uprawiania nauki. I nie sprowadzałbym problemu wyłącznie do wielokroć dyskutowanej odpowiedzialności za bombę atomową. Nikt w tym wypadku nie zwolnił uczonych od odpowiedzialności, chociaż większą odpowiedzialność ponoszą ci, którzy wydali decyzję o jej użyciu. Dziś innym tego typu dyskutowanym zagadnieniem jest manipulacja genetyczna. Rosną obecnie w społeczeństwie nastroje antynaukowe, ale należy sobie uświadomić, że bez nauki nie przeżylibyśmy obecnie ani jednego dnia. Nauka wyzwala ambicje, chociaż dla wielu jest zajęciem frustrującym, bo wielu ludziom pracującym w nauce wydaje się, że do dzieła poznania świata wnoszą tylko coś niewielkiego, ich zdaniem mało znaczącego. Tymczasem dorobek poznawany nie jest dziełem indywidualnym, ale bardzo specyficznym dziełem społecznym. I uprawiając ją, należy mieć poczucie uczestnictwa w czymś wielkim, niepowtarzalnym, czymś, co często przerasta jednostki. To poczucie uczestnictwa w społecznym procesie odkrywania prawdy może dać prawdziwą satysfakcję z uprawiania nauki. Motor ludzkich poczynań w sferze, jaką jest nauka, tkwi w naszych ambicjach, pragnieniach, marzeniach i nie powinno się tego sprowadzać tylko do kwestii pieniędzy. Bycie naukowcem bez dużej dozy pokory osobistej jest niszczące dla psychiki człowieka. Dlatego tak bardzo potrzebne jest - podkreślam to z naciskiem - zdanie sobie sprawy ze swojej małości wobec ogromu tajemnicy, przed którą się stoi, ale i z wielkości przywileju, którym się jest obdarzonym. Zajmując się tymi zagadnieniami nie sposób nie podnieść kwestii wzajemnych relacji między współczesną nauką a etyką? Starożytni Grecy stwierdzili, iż przekonania trzeba uzasadniać. Z tego odkrycia wyrosła krytyczna myśl filozoficzna i jego wykwitem jest metoda matematyczno-empiryczna badania świata. Twierdzenia, że wszystko należy uzasadniać nie da się uzasadnić (bez popadania w błędne koło). A wybór wartości jest zawsze wyborem etycznym. Tak więc u podstaw nauki leży wybór etyczny. Dlatego od naukowców i filozofów wymaga się zgodności słów z czynami. Przywołam wskazanie moralne Jana Pawła II: pierwszeństwo etyki przed technologią, większa waga ludzi niż rzeczy i wyższość ducha nad materią, które zdaje się mieć tym większy wymiar etyczny, im większa jest potrzeba odnowy naszego życia i pracy. Zwykło się mawiać, że dzisiaj fizycy bardziej filozofują od filozofów. Na przestrzeni dziejów różni ludzie nazywali różne treści filozofią, ale jest faktem, że współczesna fizyka wymusiła rewizję wielu pojęć, które tradycyjnie były uważane za filozoficzne. Chodzi o takie pojęcia, jak czas, przestrzeń, przyczynowość. Nie ma ucieczki od filozofii w innych dziedzinach nauki. Pamiętam spotkanie ze znanym fizykiem i filozofem niemieckim, Carlem von Weizsäckerem, podczas którego wspominał on, że kiedy jako młody człowiek opowiedział Heisenbergowi, że chce zostać filozofem, Heisenberg poradził mu, że najpierw należy poznać fizykę. Późniejsze osiągnięcia von Weizsäckera potwierdzają słuszność tej rady. Niedawno odbyło się w Cambridge międzynarodowe sympozjum pod znamiennym tytułem: "W epoce Plancka fizyka spotyka się z metafizyką". Ten tytuł ilustruje dzisiejsze relacje pomiędzy filozofią a fizyką. Kolejną widoczną tendencją jest chyba również zmiana stylu uprawiania nauki. Czy ma ona np. taki charakter narodowy, jak ongiś, przed wiekami? Na pewno nie. Można rzec, iż jedną z cech nauki nowożytnej, i to począwszy od Galileusza, jest jej ponadnarodowy charakter. Dziś to jest jeszcze bardziej widoczne. Wynika to również z konieczności międzynarodowego finansowania badań. Ich ciężar z uwagi na ogromne koszty byłby nie do udźwignięcia samodzielnie dla wielu państw. Wybudowanie np. potężnego teleskopu wymaga nakładu wielu milionów dolarów, nie wspominając o teleskopach orbitalnych. Dodatkowym środkiem ułatwiającym międzynarodową współpracę - i to na poziomie indywidualnych ludzi - jest Internet. Jeślibym miał mówić o narodowym charakterze nauki, może widziałbym go w stylu popularyzacji. Wystarczy porównać kilka książek popularno-naukowych, np. polskich, niemieckich, brytyjskich czy amerykańskich, by stwierdzić, że tam duch, charakter narodowy, mentalność, a nawet obyczaj znajdują swoje odzwierciedlenie. Wspomniał Ksiądz Profesor o Internecie, już mocno wkroczyliśmy w erę cywilizacji informacyjnej. Jakie to niesie dla ludzi skutki? Mamy erę telewizji, komputerów, elektronicznych obrazków. Kwestionowanie wartości tych wynalazków byłoby nonsensem. Jest to druga wielka rewolucja po wynalezieniu druku przez Gutenberga. I jesteśmy dopiero u jej początków. Ale oprócz niewątpliwych plusów niesie ona też pewne niebezpieczeństwa. Kiedy jako młody człowiek czytałem zadane lektury, intensywnie pracowała moja wyobraźnia. Czytając, byłem też twórcą, niejako dopełniałem przyswajaną treść własną wyobraźnią. Rząd liter zamieniałem na przygody bohaterów "Trylogii" Sienkiewicza. Proces czytania zmuszał mnie do większego wysiłku, pożerał moją energię. Teraz młody człowiek korzysta z cywilizacji obrazkowej, nie wydatkując tyle energii, jest pasywny. Nie sprawdzają się chyba do końca modne teorie o skuteczności wychowania "przez zabawę", bez wysiłku, bez stresu. Każdy, kto zna podstawy fizyki i teorii informacji, doskonale wie, że tworzenie informacji i struktury nie może odbywać się za darmo. Stworzyć informację to ograniczyć zbiór możliwości. A to kosztuje. Nie da się tego wykonać bez nakładu energii. W przełożeniu na wychowanie i kształcenie - bo to też tworzenie informacji i struktury - oznacza to wysiłek i trud, bez których tworzy się tylko bałagan. A jakie są satysfakcje Księdza Profesora jako badacza? Właśnie to, że uczestniczę w ogólnoludzkim procesie poznawania świata. W naszym stuleciu nauka miała okazję przekraczać kolejne granice poznania. A każde przekroczenie granic niesie w sobie coś fascynującego. Na moich oczach powstała w XX w. nowa dyscyplina - kosmologia relatywistyczna. Mogłem przyglądać się kolejnym fazom jej rozwoju, formowaniu się klimatu intelektualnego z nią związanego, miałem możność spotykać ludzi, którzy ją tworzyli. Nasz wiek XX ma wiele powodów do wstydu, ale nie w dziedzinie poznawania wszechświata. Z tego zadania wywiązaliśmy się dobrze i z nadzieją przekazujemy pałeczkę następnemu stuleciu. Dziękuję za rozmowę. Przegląd Techniczny nr 00/26 |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
PATENTY dla PRZEMYSŁU Wystawę polskich wynalazków nagrodzonych w 2000 roku na światowych wystawach w Genewie, Budapeszcie, Pittsburghu, Brukseli, Norymberdze i Hongkongu otwarto w warszawskim Muzeum Techniki. Jest to już ósmy taki pokaz w Warszawie. Ekspozycja prezentuje ponad 40 różnorodnych wynalazków, m.in. technologię przerobu zużytych opakowań PET (głównie butelki po napojach) na wartościowe tworzywo konstrukcyjne, nowe kompozycje zapachowe dla przemysłu farmaceutycznego, perfumeryjnego i spożywczego z Instytutu Chemii Przemysłowej. Polski Koncern Naftowy Orlen został nagrodzony złotym medalem za technologię, która rozwiązuje ważny problem redukcji zawartości wody w produkcji oleju napędowego. Przemysłowy Instytut Elektroniki prezentuje sposób (i urządzenie) określania zawartości węgla błyszczącego w masach formierskich. - Dzięki temu wynalazkowi oprócz możliwości uzyskiwania lepszych jakościowo odlewów można poprawić warunki BHP w tym wyjątkowo uciążliwym dla ludzi i środowiska przemyśle - powiedział Józef Wiechowski, współautor wynalazku. Złote medale na salonach wynalazczych zbiera od lat Stanisław Szczepaniak. Na swoich opracowaniach "zbudował" zakład innowacyjno-wdrożeniowy Inwex w Kielcach. - Nie narzekam, firma się rozwija i pozwala mi godziwie żyć - przyznaje. Jego najnowszy patent - ekologiczne brykiety do spalania z odpadów paliw energetycznych - miału węglowego, trocin, torfu kupują w całym kraju. Coraz częściej nasi twórcy zarabiają na wykorzystaniu własnego wynalazku. Państwo Agenor i Alicja Kryglerowie założyli firmę Savitor i produkują parkometry. Są tanie (1900 zł), nie wydają biletów, lecz odmierzają czas parkowania aut i w niczym nie przypominają warszawskich ciężkich szaf parkingowych wyposażonych w drogie zegary. Parkometr przystosowany jest do karty magnetycznej. Informuje słownie kierowcę o opłaconym czasie postoju. - Zaletą automatu jest, że nie wskazuje czasu parkowania i złodziej nie wie, na jak długo pojazd został zaparkowany - mówi Alicja Krygler. Model domu bez fundamentów przeznaczony dla rejonów, gdzie występują trzęsienia ziemi, opracował Daniel Żukawski. - Nie dla siebie, lecz dla ludzkości pragnę realizacji mojego wynalazku - mówi twórca. W Budapeszcie na wystawie Genius otrzymał srebrny medal za projekt budowli. Najlepsze wyniki na wystawach uzyskali: Instytut Ciężkiej Syntezy Organicznej w Kędzierzynie-Koźlu, Instytut Chemii Przemysłowej w Warszawie i Wojskowa Akademia Techniczna. Na stoisku WAT pokazano m.in. urządzenie optoelektroniczne i preparat do diagnozowania i terapii medycznej, także do leczenia niektórych schorzeń nowotworowych. - Tą drogą możemy wykryć tkanki nowotworowe, których żadne inne metody nie są w stanie zdiagnozować (już wielkości od 0,5 do 1 mm) - powiedział Mirosław Kwaśny z WAT. Wynalazcy z tej placówki opracowali także laserowy spektroanalizator emisyjny przeznaczony m.in. do diagnostyki medycznej różnych chorób, umożliwiający szybką analizę składu chemicznego komórek. Byłym wojskowym jest Kazimierz Gawron, teraz na emeryturze wymyśla nowe rzeczy. Jego hulajnogi (zawierają trzy rozwiązania patentowe) służą zabawie oraz jako środek szybkiego transportu, mogą przewozić nawet do 100 kg towarów. Spełniają też rolę wózka inwalidzkiego, sprzętu do rehabilitacji oraz wyposażone w odpowiednie urządzenie elektroniczne jako przewodnik po ulicy dla osób niewidomych, zamiast psa. Pan Gawryś opracował też oryginalny system samoewakuacji wysokościowej. Wystawę zorganizowało Stowarzyszenie Polskich Wynalazców i Racjonalizatorów. - Chcemy, by zdobyte na świecie nagrody nie były jedynie źródłem satysfakcji dla twórców, ale stanowiły promocję wynalazków i prowadziły do ich powszechnego wykorzystywania - powiedział Władysław Kółeczko, prezes SPWiR. Organizacja skupia ponad 1600 wynalazców. W tym roku obchodzi 20-lecie. W ciągu ostatnich 10 lat wystawiła za granicą ponad 800 wynalazków - spośród których połowa uzyskała medale złote, srebrne i brązowe. Krystyna Forowicz |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Z KART HISTORII Tragiczna śmierć polityka przysłoniła wielki dorobek inżyniera. I dlatego, wspominając postać Gabriela Narutowicza, mówi się częściej o pierwszym prezydencie Rzeczypospolitej zamordowanym przez fanatyka, a daleko rzadziej o wybitnym specjaliście z dziedziny hydroenergetyki, którym wszak był. Nie ujmując nic z jego zasług, roli i postawy w czasie pełnienia funkcji rządowych, ministra robót publicznych i ministra spraw zagranicznych, a także w czasie kilkudniowego sprawowania godności prezydenta, wcześniejsze osiągnięcia techniczne stawiają Narutowicza w kręgu europejskich osobistości jako jednego z najwybitniejszych inżynierów przełomu XIX i XX wieku. Należał do pokolenia, któremu nie było dane studiować w kraju, bowiem w kraju tym, uginającym się pod władzą zaborców, brak było możliwości tworzenia polskich wyższych uczelni (poza Lwowskim Instytutem Politechnicznym). Urodzony na Żmudzi Narutowicz zrazu podjął studia na uniwersytecie w Petersburgu, a następnie na wydziale inżynieryjno-budowlanym Politechniki Związkowej w Zurychu. Wykazane zdolności wraz ze zdobytą wiedzą spowodowały, że już na początku kariery inżynierskiej wyróżniał się, a kolejne trudne zadania, wykonywane najpierw w Szwajcarii, a następnie w innych krajach, to potwierdzały. Międzynarodowy ekspert Zaczął od projektowania linii kolejowych oraz sieci wodociągowych, ale wkrótce skoncentrował się na budownictwie wodnym, które, biorąc pod uwagę naturalne warunki Szwajcarii, miało w tym kraju wyjątkowo dobre perspektywy. Powstawały projekty elektrowni wodnych jego autorstwa, które zostały uznane za rozwiązane wzorowo i stały się przykładami chętnie przytaczanymi w europejskiej literaturze technicznej. Było tak zwłaszcza z elektrownią Mühleberg na rzece Aar koło Brna. Obiekt ten zbudowany w latach 1917-20 obejmował jezioro o powierzchni 3 km2, stworzone dzięki potężnej zaporze. Spadająca z wysokości blisko 20 m woda napędzała 6 turbin Francisa o łącznej mocy ponad 48 000 KM. Narutowicz projektował też obiekty hydrotechniczne w Hiszpanii, we Włoszech, w Finlandii, Turcji i Portugalii. Stał się cenionym ekspertem o międzynarodowej sławie i wielkim autorytecie zawodowym. Kolejne prace: projekty i ekspertyzy pozycję tę potwierdzały, jak choćby udział w międzynarodowej komisji do spraw regulacji górnego Renu. Pamięć o ojczyźnie Międzynarodowa kariera nie oderwała Gabriela Narutowicza od spraw rodzinnego kraju. Znalazł czas i chęć, aby w 1911 r. dokonać objazdu Galicji, a dokładnie Podkarpacia, dla zbadania możliwości budowy systemu obiektów hydrotechnicznych, które z jednej strony ograniczałyby zagrożenia powodziowe, a z drugiej pozwalały wykorzystanie energii wodnej tamtejszych rzek. Sformułowana w wyniku tej analizy opinia zawierała szereg wskazań i wniosków, m.in. dotyczących Dunajca. Niektóre z tych wniosków mógł Narutowicz urzeczywistnić po powrocie do niepodległej już Polski w 1920 r. Powrocie będącym przykładem patriotyzmu, gdyż wymagał osobistej ofiarności: przerwania wielu atrakcyjnych prac w krajach Zachodniej Europy na rzecz dość partykularnych polskich potrzeb, a równocześnie rezygnacji z profesury na Politechnice Związkowej w Zurychu, gdzie od 1908 r. wykładał budownictwo wodne. Jako minister robót publicznych nawiązał właśnie do jednego z tych wniosków i zainicjował projektowanie zbiornika wodnego i elektrowni na Sole w Porąbce, a nawet osobiście pokierował tymi pracami. Patronował również budowie elektrowni wodnej na rzece Czarna Woda w Gródku na Pomorzu. Zadań z zakresu hydrotechniki widział oczywiście w Polsce daleko więcej, ale nie pozwolił mu na ich wykonanie krótki czas sprawowania urzędu ministra robót publicznych oraz nader ograniczone środki finansowe, zwłaszcza wobec konieczności zaspokajania podstawowych ówcześnie potrzeb, wynikających z odbudowy zniszczonego działaniami wojennymi kraju - szczególnie dróg i mostów. Nie dane więc było Narutowiczowi realizować w kraju swoich koncepcji budownictwa wodnego w szerszym zakresie, jednak po latach, gdy powstały możliwości, zarówno jeszcze w okresie międzywojennym, jak i po zakończeniu II wojny światowej, powrócono do tych koncepcji. Można więc mówić o wykorzystaniu dziedzictwa myśli wielkiego inżyniera. Jerzy Jasiuk |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
W tym roku mija 60 lat od założenia Stowarzyszenia Techników Polskich w Kanadzie. Nazwa STP pochodzi jeszcze z przed I Wojny Światowej od najstarszego w Polsce Stowarzyszenia Techników. Pod tą nazwą, między wojnami, łączyło ono stowarzyszenia różnych specjalności j.n.p. elektryków- SEP oraz w planowaniu rozwoju gospodarczego kraju. W czasie wojny pod tą nazwą istniało ono we Francji, następnie w Anglii i wielu krajach wojennej emigracji pod odpowiednio zmienionymi nazwami. Piszący to został przyjęty do Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Polskich w Belgii i Holandii z siedzibą w Brukseli w roku 1947. Przyjęcie do jednego oddziału dawało członkostwo w całym STP tworząc poczucie szerokiej łączności koleżeńskiej. Istotę i cele Stowarzyszenia najlepiej przedstawił prof. Józef Pawlikowski, w swoim przemówieniu na dziesięciolecie STP w Kanadzie. Rozróżnił on trzy sprawy: Co nam daje STP, co my powinniśmy dać Kanadzie, co możemy dać Polsce. Odpowiedź na pierwsze pytanie wyraził następująco: KOLEŻEŃSKA PRZYJAŹŃ i WZAJEMNA POMOC W kolejnych okresach działalności naszego Stowarzyszenia w Kanadzie pomoc ta odnosiła się do różnych spraw, które bieg zdarzeń wysuwał na pierwsze miejsce. W czasie wojny mała grupa polskich inżynierów zdołała przekonać kanadyjskie władze o wartości polskiego inżyniera i sprowadzić z Anglii większą ich ilość. Wkrótce po zakończeniu II WŚ Zarząd Gł. STP w Montrealu wraz z Engineering Institute of Canada umożliwili przyjazd do Kanady dla wielu polskich inżynierów borykających się z trudnościami rynku na pracy w Zachodniej Europie. Ja sam po otrzymaniu dyplomu inżyniera chciałem jechać do Kanady. Zostałem wtedy odrzucony bo nie miałem ani wykształcenia rolniczego ani rodziny na farmie. Przyjechałem po 4 latach dzięki STP. Pierwsze lata w Kanadzie były dla większości z nas trudne. Jako przykład podaję Kasę Pogrzebową. Gdy zmarł nasz kolega pozostali wpłacali po $5.00 na pomoc dla rodziny. Przy ogólnej solidarności i niskich wtedy cenach i uposażeniach miało to wtedy znaczenie. Było to możliwe, ponieważ członkowie byli solidarni w oddawaniu swego czasu dla wspólnego dobra. Następny okres to Wielka Imigracja Solidarnościowa. W Ottawie kol. Szczepan Morawski nakładem wielkiej pracy i czasu własnej i kolegów organizuje Kurs Języka Technicznego i Dostosowania do Pracy w Kanadzie. Wszyscy usiłujemy pomóc kolegom, którzy nas nie rozumieją. Dziś wielu z nas się starzeje i choruje więc Koleżeńska Przyjaźń i Wzajemna Pomoc mają specjalne znaczenie, ale nie tylko dla nich. Przyjaźń dla wszystkich i zawsze ma wielką wartość. Cicero powiedział, że przyjaźń jest możliwa tylko między dobrymi. B. Sz. |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
*** Zarząd SIP Data: 26 kwietnia (czwartek) 2001 r. *** SPK Koło Nr 8 Data: 3 kwietnia (wtorek) 2001 r. *** ZARZĄD SIP *** KUPNO - SPRZEDAŻ NIERUCHOMOŚCI *** LOENARD SAMEK *** |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||