![]() |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
BIULETYN - MARZEC 2001SPIS TREŚCI | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
WKŁAD POLAKÓW W ROZWÓJ TECHNIKI Wiek XX był dla Polski i Polaków okresem wielkich przemian politycznych, społecznych i gospodarczych. W pierwszych latach tego stulecia kraj nie miał jeszcze samodzielności państwowej, a polskie ziemie od końca XVIII w. podzielone były między trzy sąsiednie mocarstwa: Rosję, Niemcy i Austrię. Wraz z zakończeniem I wojny światowej, która spowodowała zresztą ogromne zniszczenia, Polska odzyskała niepodległość, ale zaledwie na dwa dziesięciolecia. Następnie wybuchła II wojna światowa i kraj znalazł się pod okupacją niemiecką i sowiecką, która wraz z działaniami wojennymi stała się przyczyną jeszcze większych zniszczeń, a także wielkich strat wśród ludności. Po II wojnie światowej Polska należała formalnie do grona zwycięzców, ale w wyniku porozumienia mocarstw znalazła się w sferze wpływów Związku Radzieckiego ze wszelkimi tego konsekwencjami, które niewątpliwie zaciążyły na życiu kraju. Zmiana nastąpiła w 1989 r., kiedy to społeczeństwo polskie dokonało zasadniczego przełomu politycznego, w sposób pokojowy przeprowadzając zmianę ustroju i zapoczątkowując podobne zmiany w całej Europie Środkowej i Wschodniej. Te liczne i wielkie przemiany, które przyniósł wiek XX, odbiły się oczywiście na wszystkich dziedzinach życia narodowego Polski, także na postępie technicznym, przy czym nie był to na pewno wpływ korzystny, a wręcz przeciwnie, w pewnych latach tego mijającego stulecia nawet katastrofalny. Rozwój polskiej myśli technicznej nie mógł odbywać się w sposób równomierny: przerwały go wojny, które przyniosły również przedwczesną śmierć wielu wybitnych inżynierów, hamowały zmiany polityczne i migracje ludności, ograniczała sytuacja ekonomiczna. Mimo tych zdecydowanie niekorzystnych warunków polscy naukowcy i inżynierowie dokonali licznych wynalazków i projektowali nowe, oryginalne rozwiązania konstrukcyjne i technologiczne, które stanowiły wkład do rozwoju techniki w XX wieku. Oto przykłady: Most o spawanej konstrukcji przy szosie łączącej Warszawę z Poznaniem, a jeszcze dalej Berlin z Moskwą, w pobliżu miasta Łowicz, tuż obok tej ruchliwej trasy, zobaczyć można most stalowy zachowany i chroniony jako zabytek techniki, gdyż został zbudowany jako pierwszy w Europie tego rodzaju obiekt inżynierski o konstrukcji spawanej. Ta pionierska konstrukcja powstała w latach 1928-29 z inicjatywy i według projektu Stefana Bryły, profesora Politechniki Lwowskiej, a następnie Politechniki Warszawskiej, jednego z najwybitniejszych inżynierów polskich XX w. Wykonał on projekty wielu budowli wyróżniających się nowoczesnymi rozwiązaniami. Poza projektem mostu pod Łowiczem opracował m.in. projekty konstrukcji obecnego hotelu "Warszawa" w Warszawie (przed II wojną światową najwyższego budynku w Polsce i jednego z najwyższych w Europie), gmachu Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie, hali targowej w Katowicach. Prof. Bryła był pionierem w dziedzinie spawania konstrukcji stalowych w budownictwie, przy czym równolegle z pracami projektowymi prowadził badania teoretyczne i doświadczalne, których celem było ustalenie optymalnych zasad tego nowego wówczas sposobu łączenia konstrukcji. Swoje doświadczenia upowszechniał w licznych publikacjach ogłaszanych w wielu krajach, a także w czasie międzynarodowych konferencji fachowych, w których brał udział, stając się osobistością znaną w światowym życiu środowiska inżynierskiego. Most pod Łowiczem, jego konstrukcja i proces budowy zostały również opisane w całej prawie europejskiej prasie technicznej, budząc duże zainteresowanie. Proces budowy mostu polegał na przygotowaniu konstrukcji częściowo w warsztacie, dzięki czemu na placu budowy pozostały do wykonania tylko niektóre roboty spawalnicze i oczywiście roboty montażowe oraz wykończeniowe. Wszystkie połączenia zostały wykonane za pomocą spawania łukiem elektrycznym, a ponieważ nie istniały jeszcze normatywne przepisy dotyczące tego rodzaju wykonawstwa, trzeba je było na wstępie przygotować. Przepisy te, zatwierdzone następnie przez odpowiednie władze, stały się urzędowymi wytycznymi, które regulowały wykonanie za pomocą spawania następnych budowli o konstrukcji stalowej. Ogólny ciężar konstrukcji mostu osiągnął 55 t, podczas gdy przy zastosowaniu połączeń nitowych ciężar ten wyniósłby 70 t. Zaoszczędzono zatem ponad 20% materiału, co wpłynęło na koszty budowy. Rozpiętość w świetle mostu wynosiła 26 metrów, a szerokość 6,2 metra, nie licząc bocznych chodników dla pieszych. Obecnie most nie pełni już swych pierwotnych funkcji, gdyż w dobie rozwoju motoryzacji i wynikającego stąd wzmożonego ruchu stał się zbyt wąski i dlatego przesunięto go obok trasy, na linii której się znajdował, zastępując nowym mostem, odpowiednio szerszym. Ręczna kamera filmowa Kiedy w 1910 r. Kazimierz Prószyński zademonstrował publicznie swój wynalazek pierwszej na świecie ręcznej kamery filmowej, wywołał szczególne zainteresowanie, bowiem powodował dosłownie przewrót w technice, a także sztuce filmowej. Ta ręczna kamera pozwalała wykonywać zdjęcia filmowe w dowolnym miejscu i czasie, a w dodatku szybko zmieniać miejsca filmowania, co spowodowało narodziny filmu reportażowego oraz ułatwiło realizację innych rodzajów filmu. Zalety kamery, która otrzymała nazwę aeroskopu, demonstrował osobiście wynalazca filmując paryskie ulice z jadącej dorożki. Próby te wypadły tak przekonująco, że już w następnym roku rozpoczęto w Anglii seryjną produkcję aeroskopów. Wkrótce zaczęto je stosować w praktyce, przy czym szczególny egzamin przyszło zdawać ręcznym kamerom Prószyńskiego na polach bitew I wojny światowej, gdzie przy użyciu tych właśnie kamer wojskowi operatorzy dokumentowali przebieg bojowych zmagań. Czynili to z wielkim poświęceniem, nawet na pierwszych liniach walki, zapominając o własnym bezpieczeństwie. Zdarzyło się więc, że wykonując zdjęcia ginęli, co przysporzyło aeroskopom ponurą nazwę kamer śmierci. Równocześnie jednak skuteczność wykonywania zdjęć filmowych nawet w warunkach frontowych potwierdzała sprawność aparatu. Wynalazek aeroskopu opierał się w zasadzie na dwu pomysłach: pierwszym było zastosowanie w konstrukcji kamery specjalnego stabilizatora, który niwelował drgania rąk operatora i dzięki temu zapewniał zdjęcia odpowiedniej jakości, a drugim rozwiązaniem napędu dla przesuwu taśmy filmowej w postaci wykorzystania sprężonego powietrza: operator nie musiał już ręką obracać korbki, lecz jedynie prostym ruchem powodował przepływ powietrza, napompowanego wcześniej do specjalnych zbiorniczków znajdujących się wewnątrz aparatu. Powstanie i zastosowanie aeroskopu stało się impulsem do szybkiego doskonalenia ręcznych kamer filmowych, co było zasługą wielu konstruktorów. Pionierem pozostał jednak Kazimierz Prószyński. Samoloty Polski przemysł lotniczy mógł powstać dopiero po 1918 r., kiedy nastąpiło odrodzenie Państwa Polskiego, ale rozwijał się bardzo szybko i to w znacznym stopniu dzięki gronu młodych konstruktorów, którzy po studiach już na krajowych uczelniach rozpoczęli pracę. Jednym z najzdolniejszych w tym gronie był Zygmunt Puławski, który w końcu lat 20-tych opracował projekt samolotu myśliwskiego o symbolu PZL P-1, odznaczającego się doskonałymi cechami konstrukcyjnymi i eksploatacyjnymi. Samolot ten zaprezentowany w Międzynarodowym konkursie Samolotów Myśliwskich w Bukareszcie w 1930 r. zajął tam pierwsze miejsce, budząc zainteresowanie europejskiej opinii fachowej. W innych międzynarodowych imprezach lotniczych kolejne wersje tego samolotu również odniosły sukcesy. To uznanie dla konstrukcji Zygmunta Puławskiego wynikało nie tylko ze staranności zaprojektowania samolotu, ale przede wszystkim z wprowadzonych elementów nowatorskich, takich jak oryginalny układ skrzydeł, który zyskał nazwę polskiego oraz podwozie nożycowe z amortyzatorami ukrytymi wewnątrz kadłuba. Te pomysły były następnie naśladowane przez konstruktorów zagranicznych. Samoloty Puławskiego, produkowano później seryjnie, były chętnie kupowane przez wiele krajów europejskich. Nie tylko jednak osiągnięcia Zygmunta Puławskiego wzbogaciły lotniczą myśl konstrukcyjną. Jerzy Rudlicki wymyślił już w 1931 r usterzenie motylkowe, wprowadzone do konstrukcji zarówno samolotów cywilnych jak i wojskowych. Po zakończeniu II wojny światowej usterzenie to zostało wprowadzone do określonych typów francuskich samolotów treningowych oraz amerykańskich samolotów sportowych. Ten sam konstruktor, pracując już w USA, przygotował oryginalną koncepcję samolotu pionowego startu. Władysław Świątecki był autorem konstrukcji bardzo skutecznych wyrzutników bombowych, które zyskały uznanie na całym świecie, m.in. wyrzutnik Świąteckiego został zastosowany w amerykańskich bombowcach typu B-17 "Latająca Forteca". Pojazd księżycowy Cały świat z przysłowiowym zapartym tchem obserwował kolejne misje amerykańskich astronautów na Księżyc i ich badania powierzchni Srebrnego Globu m.in. za pomocą pojazdu specjalnie skonstruowanego i przywiezionego w statku kosmicznym. Niewielu jednak obserwatorów, poza środowiskiem specjalistów, widziało, że pojazd ten powstał na podstawie teoretycznych założeń i według koncepcji polskiego inżyniera, absolwenta Politechniki Warszawskiej, Mieczysława Bekkera, który w wyniku działań II wojny światowej znalazł się poza krajem, w Stanach Zjednoczonych. Tam kontynuując prace, podjęte jeszcze w Polsce, zajął się teorią transportu kołowego w połączeniu z praktycznymi eksperymentami w dziedzinie konstrukcji pojazdów. Stał się w tym zakresie autorytetem, nic więc dziwnego, że gdy w 1969 r. NASA ogłosiła konkurs na projekt pojazdu księżycowego, został zaproszony do udziału i w rywalizacji zwyciężył. Pojazd, zbudowany według koncepcji Bekkera, wyglądał dość niepozornie, trochę przypominał samochód terenowy, ale dzięki zawieszeniu kół i przemyślanemu zespołowi trakcyjno-napędowemu, odpowiadającym strukturze gruntu księżycowego, spełniał postawione wymagania. Sprawność pojazdu potwierdziła się w czasie 3 kolejnych wypraw statków kosmicznych w ramach realizacji programu Apollo. Pojazd pozwolił znacznie rozszerzyć zakres badań powierzchni Księżyca, a także zgromadzić większą liczbę próbek gruntu księżycowego, które zostały zabrane na Ziemię. To tylko przykłady Opisane dokonania to tylko przykłady, i to nieliczne, wkładu Polaków do rozwoju techniki w XX w. Oczywiście polski dorobek w tej dziedzinie jest bez porównania obszerniejszy. Można go znaleźć np. w hydrotechnice dzięki pionierskim projektom elektrowni wodnych, budowanych przez Gabriela Narutowicza w Szwajcarii, Hiszpanii, Włoszech i w innych krajach europejskich. W górnictwie węgla, dzięki wynalazkowi rynien potrząsalnych do transportu węgla w kopalnianych chodnikach, opatentowanemu przez Romana Riegera w 1907 r. (było to bodaj pierwsze urządzenie do mechanicznej odstawy węgla w podziemiach, zastosowane w światowym górnictwie), przy wierceniach ropy naftowej, dzięki urządzeniu nazwanemu taranem hydraulicznym, który skonstruował Wacław Wolski, w metalurgii za sprawą serii wynalazków Tadeusza Sendzimira. Te polskie, techniczne dokonania uległy jednak jakby zapomnieniu i obecnie, po latach, są przypominane dzięki badaniom historii techniki. Jerzy Jasiuk |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
DRAPIEŻNIKI, SIEĆ I CIEKŁE KRYSZTAŁY Trójka Polaków: Katarzyna Zaremba, Zbigniew Pianowski i Marcin Wojnarski będzie reprezentować nasz kraj w europejskich finałach XIII Konkursu Prac Młodych Naukowców Unii Europejskiej w Bergen we wrześniu 2001 r. Pierwsze miejsce w polskich eliminacjach zdobył Marcin Wojnarski, z I roku studiów międzywydziałowych na Uniwersytecie Jagiellońskim, za pracę "Sieć neuronowa do rozwiązywania zadań klasyfikacyjnych". Sieć ta, jak tłumaczył Marcin, przypomina mózg ludzki, bo sama potrafi się uczyć i rozwiązywać problemy. Można więc z niej korzystać na przykład przy ocenie ryzyka kredytowego albo do rozpoznawania ręcznie pisanych cyfr. Zdobywca drugiego miejsca - Zbigniew Pianowski - pasjonuje się ciekłymi kryształami i ich wykorzystaniem. Pracę "Synteza i zastosowanie ciekłych kryształów opartych na barwnikach azowych" wykonał dzięki współpracy z UJ i UW, chociaż jeszcze chodzi do IV klasy Katolickiego LO Księży Pijarów w Krakowie (Marcin Wojnarski też jest absolwentem tej szkoły). Katarzyna Zaremba, uczennica IV klasy XIV LO im. Stanisława Staszica w Warszawie, zajęła trzecie miejsce za pracę "Drapieżnik i jego ofiara". Sporządziła matematyczny model opisujący interakcje drapieżników (wilk, ryś) i ich ofiar (sarna, jeleń) w Puszczy Białowieskiej, na podstawie danych Zakładu Badań Ssaków PAN. W tych badaniach jest też myśliwy, czyli superdrapieżnik. Konkurs obejmuje nauki przyrodnicze, ścisłe i technikę. Mogą w nim brać udział uczniowie i studenci, najwyżej po pierwszym roku studiów. Muszą oni przedstawić własną pracę badawczą bądź techniczną. Polacy siódmy raz wezmą udział w europejskich finałach. Jak podkreślał prof. Henryk Szymczak, przewodniczący polskiego komitetu tego konkursu - w tej dziedzinie jesteśmy najlepsi w Europie, gdyż nasza drużyna od kilku lat zwycięża. A.P. |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Jak - nie wszystkim - wiadomo, żeglarz i kupiec rodem z Florencji Americ Vespuce, Amerigo Vespucci (1451 - 1512), odbył cztery rejsy do Nowego Świata odkrytego przez Kolumba. I to właśnie jego imienia użył niemiecki geograf Martin Waldseemuller, gdy w 1507 roku kreślił mapę nowego kontynentu. I tak już pozostało: America. Niemiecki uczony jest także autorem pierwszej sensownej mapy morskiej nowożytnego świata - "Carta Marina" - wydrukowanej w 1516 roku. Obie mapy są szczytowymi osiągnięciami renesansowej sztuki drukarskiej. Trzeba je traktować jako jedność, jako pierwsze nowożytne, kartograficzne przedstawienie świata w całości. I oto teraz amerykańska Library of Congress chce kupić mapę, na której po raz pierwszy, przed pięcioma wiekami, pojawiła się nazwa "America". Mapa ta znajduje się w Niemczech. Martin Waldseemuller był mnichem. Dzieło jego życia powstało na dworze księcia Lotaryngii. Na życzenie diuka, uczony zakonnik podjął się sporządzenia nowej, uzupełnionej edycji słynnego starożytnego atlasu Ptolemeusza z II wieku naszej ery. Zmiany, jakie wprowadził, dotyczyły nowych ziem odkrytych przez żeglarzy. W napisanym po łacinie wstępie do nowego wydania atlasu - "Cosmographiae Introductio" - niemiecki mnich wyjaśnia, że pierwotnie nazwał nowy kontynent "Americus", od zlatynizowanej formy imienia Amerigo - Americ; jednak rychło zorientował się, że pozostałe części świata - Europa, Azja, Afryka - mają nazwy rodzaju żeńskiego, toteż przechrzcił Americusa na Americę. Tradycja ta jest zresztą kontynuowana, kolejne odkrywane części świata noszą imiona rodzaju żeńskiego: Australia, Oceania, Antarktyda, Antarktyka. Mapa Waldseemullera prezentuje całkowicie nową koncepcję świata, po raz pierwszy widnieją na niej, pomiędzy Europą i Azją, dwa oceany - Atlantyk i Pacyfik. Europa jest na niej dobrze zarysowana, podobnie jak wybrzeża Afryki - ale wnętrze Czarnego Lądu stanowi jeszcze białą plamę, w XVI stuleciu noga białego człowieka jeszcze tam nie postała. Kartograf przedstawił odkryty kontynent jako długi, wąski pas lądu. Napis "America" widnieje w miejscu, gdzie obecnie rozciąga się Brazylia. Ameryka Północna nosi łacińską, w oczywisty sposób prowizoryczną, opisową nazwę "Terra Ulteri Incognita". Nie od razu przyjęła się nazwa nowego kontynentu. Począwszy od 1520 roku w Europie pojawiają się reprodukcje mapy Waldseemullera z nazwą "America". Ale nie wszędzie znajdujące uznanie. Hiszpanie wciąż posługują się nazwą "Indie", ponieważ Kolumb zapowiedział, że płynie do Indii, i ogłosił, że do Indii dopłynął. Dopiero około 1560 roku Hiszpanie przestają "zawracać kijem Wisłę" i zaczynają nazywać rzecz po imieniu, czyli America. W XVI wieku, po śmierci Waldseemullera, jego mapa dostała się w ręce astronoma z Norymbergii, Johannesa Schonera, a potem ślad po niej zaginął. Odnalazła się w 1901 roku na zamku niemieckiego rodu arystokratycznego Waldbourg-Wolfegg, gdzie tkwiła przez dwa i pół stulecia. W 1991 roku mapa była przebojem wystawy zorganizowanej w waszyngtońskiej National Gallery of Art, poświęconej Kolumbowi i 500-leciu odkrycia Ameryki. Już wtedy Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych uzyskała zgodę właścicieli na sprzedaż mapy. Lecz dopiero w 1999 roku zgodę taką wyraził również rząd Niemiec. Aktualnie trwają negocjacje warunków sprzedaży, mówi się o co najmniej 14 milionach dolarów. Krzysztof Kowalski |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Z KART HISTORII Z historią odkrycia i eksploatacji jednego z największych europejskich złóż rudy żelaza w Krzywym Rogu na Ukrainie związana jest działalność dwóch naszych geologów, absolwentów Instytutu Górniczego w Petersburgu. Pierwszy z nich, Stanisław Kontkiewicz (1849-1924), w trakcie badań geologicznych na Uralu odkrył złoża rudy żelaza w pobliżu góry Korsak Mogiła, przeprowadził szczegółowe rozpoznanie złóż rud żelaza w Krzywym Rogu, przyczynił się do rozpoczęcia eksploatacji i przeróbki tej kopaliny. Drugim zasłużonym geologiem, i naszym rodakiem, był inż. Aleksander Michalski (1855-1904), podobnie jak inż. Kontkiewicz pracownik Departamentu Górniczego w Petersburgu. Wchodząc w skład Komitetu Geologicznego w tym carskim mieście prowadził od 1882 r., prace badawcze w rejonach występowania złóż manganu w guberni jekatierynosławskiej, w dorzeczu rzeki Żółtej, w rejonie Jedniny w ówczesnej guberni besarabskiej, a także w okolicach Krzywego Rogu. Rezultat tych poszukiwań to m.in. nowe złoża rudy żelaza w okręgu krzyworoskim. Do wybitnych i zasłużonych inżynierów górniczych zaliczymy późniejszego profesora Akademii Górniczej w Krakowie i członka Polskiej Akademii Umiejętności, Karola Bohdanowicza (1865-1947), światowej sławy specjalistę geologii złóż. Onże zasłynął jako odkrywca złóż złota nad morzem Ochockim, na Kamczatce i półwyspie Laoduńskim, był badaczem obszarów Tybetu, złóż ropy naftowej na Kaukazie, rud wolframu i cyny w Portugalii i Hiszpanii. W 1917 r. inż. Bohdanowicz został prezesem Związku Inżynierów Górniczych w Rosji. Odznaczony został przez władze carskie Złotym Medalem Konstantynowskim, najwyższym odznaczeniem za osiągnięcia naukowe (1902 r.). Innym wybitnym naukowcem krakowskiej Akademii Górniczej był profesor Henryk Czeczott (1875-1928), który wcześniej jako inżynier górnik prowadził badania geologiczne w okręgach górniczo-przemysłowych na Uralu, w górach Ałtaju, Turkiestanie, a także w krajach europejskich: w Niemczech, Szwecji, Norwegii i Holandii. Plonem tych prac, oprócz odkryć geologicznych, było zbadanie nieznanych przedtem terenów, zwłaszcza w Azji i na Uralu. Pracując naukowo zajmował się praktyką inżynierską. Uczestniczył w rozwiązywaniu problemów technicznych: w Szwecji opracował projekt zakładu magnetycznego wzbogacania rud, a w Holandii zaprojektował sortownię i brykietownię węgla (w Utrechcie). Zasłużonym wynalazcą był inż. Marian Skup (1886-1969), inżynier górniczy, absolwent Wyższej Szkoły Górniczej w Leoben. Będąc zawiadowcą kopalni "Kazimierz" w Zagłębiu Dąbrowskim, wynalazł przenośnik hamujący odstawy węgla w wyrobiskach o dużym nachyleniu. Urządzenie to znalazło szerokie zastosowanie w górnictwie węglowym. Marian Skup opracował także sposób podsadzania wyrobisk górniczych podsadzką hydrauliczną, tłoczoną pod ciśnieniem. Ze względu na bezpieczeństwo pracy oraz stopień wykorzystania złoża miało to zasadnicze znaczenie przy wielowarstwowej eksploatacji grubych pokładów węgla. Interesujący jest dorobek naukowy prof. Wacława Cybulskiego (1901-73), absolwenta wydziału chemii Politechniki Warszawskiej, który pracował nad zabezpieczeniem przed wybuchami pyłu węglowego i metanu, nagłymi wyrzutami gazów i skał, zwalczaniem pyłów szkodliwych dla zdrowia. Prof. Cybulski jest twórcą systemu zapobiegania wybuchom pyłu węglowego w kopalniach przez zastosowanie zapór z pyłu kamiennego. Metoda ta rozpowszechniona w górnictwie innych krajów przyniosła mu światowe uznanie. Rangę światową zyskały dokonania profesora Akademii Górniczej Witolda Budryka (1891-1958). Autor opublikował prace szczegółowe dotyczące wentylacji kopalń oraz przyczyn podziemnych pożarów, badał eksploatację złóż, występowanie ciśnień i tąpnięć. Jego nowatorskie sposoby eksploatacji węgla w filarach ochronnych pod miastami i zakładami przemysłowymi zastosowano w wielu krajach. Wyniki badań wentylacji kopalń oraz pożarów podziemnych znalazły odzwierciedlenie w światowej literaturze fachowej. Udział we współczesnych osiągnięciach odkrywczych dokonywanych na rzecz innych krajów ma także dr Stanisław Wyrobek (1903-79), inżynier górniczy i geofizyk, absolwent krakowskiej AG oraz uniwersytetu w Strassburgu. Po uzyskaniu w 1945 r. doktoratu na uniwersytecie w St. Andrews w Szkocji został kierownikiem grupy sejsmicznej firmy British Petroleum, a następnie (1950 r.) głównym interpretatorem British Petroleum Research Center i naczelnym inspektorem prac geofizycznych na terenie Wielkiej Brytanii. Kierując centralnym biurem interpretacji prac sejsmicznych prowadzonych na zamorskich terenach działalności przedsiębiorstwa, realizował prace badawcze na Sycylii, w Nowej Gwinei, Papui, Tanzanii, Kenii, Senegalu, Gambii oraz w dawnej Gwinei Portugalskiej. W 1961 r. został kierownikiem interpretacji prac morskich British Petroleum na Morzu Północnym. Prace zespołu kierowanego przez dr. Wyrobka umożliwiły określenie struktury geologicznej dna tego morza. W rezultacie rozpoczęto w 1967 r. eksploatację bogatych złóż ropy naftowej na Morzu Północnym za pomocą platform wiertniczych. Bogdan Brózda |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
BRATNIE ORGANIZACJE Nazwa Zrzeszenia może być nieco myląca, ponieważ jego członkami mogą być obywatele różnych krajów... To prawda. Zrzeszenie Federalne jest organizacją niemiecką wyższej użyteczności publicznej, zarejestrowaną przez sąd grodzki w Bonn. Podstawowym kryterium decydującym o członkostwie jest wykształcenie. Aby znaleźć się w naszych szeregach trzeba mieć średnie lub wyższe wykształcenie techniczne lub być właścicielem bądź menedżerem firmy o profilu technicznym. Do zrzeszenia mogą należeć też osoby innych narodowości, jeżeli prowadzą np. działalność gospodarczą na terenie Polski. Są to rzadkie przypadki, niemniej jednak się zdarzają. Jaki cel przyświecał idei utworzenia organizacji? Głównym celem było to, aby ludzie, którzy osiągnęli już jakiś poziom zawodowy lub gospodarczy na rynku niemieckim, stworzyli pro-polskie lobby i żeby można było w ten sposób realizować obustronny transfer doświadczeń i technologii z korzyścią dla kraju, z którego pochodzimy. W Niemczech mieszka, według szacunkowych danych ok. 50 tys. osób polskiego pochodzenia, legitymujących się średnim lub wyższym wykształceniem technicznym. Organizacja nasza dociera do 15 tys., z czego prawie połowa to ludzie prowadzący samodzielną działalność gospodarczą na terenie Polski lub Niemiec. Chodziło nam, m.in. o stworzenie pewnego rodzaju banku informacji, na który składałoby się doświadczenie ludzi, którzy są Polsce przychylni, mówią po polsku i w wielu wypadkach mają polskie obywatelstwo. Z praktycznych doświadczeń tych ludzi strona polska mogłaby skorzystać chociażby w wypadku prowadzenia rozmów gospodarczych z Niemcami. Temat ten jest podejmowany przez nasze środowisko od 10 lat, ale niestety bez odzewu ze strony oficjalnych władz w Warszawie. Jak przebiega proces integracji zawodowej w Niemczech osób o technicznym profilu wykształcenia? Niewątpliwie integracja zawodowa tej grupy jest najkorzystniejsza, gdyż uznanie wykształcenia i jego dopasowanie do warunków niemieckich jest stosunkowo proste, natomiast pozycja, jaką ludzie ci osiągają w porównaniu do kolegów, którzy ukończyli takie same studia na uczelniach niemieckich, to druga strona medalu. Pracodawca sam decyduje o tym, czy powierzy komuś, kto ukończył studia w Polsce i nie ma doświadczenia zawodowego na terenie Niemiec, od razu kierownicze stanowisko. Są to wciąż nieliczne przypadki, w granicach 10-15% osób, które zajmują pozycję zawodową porównywalną z ich niemieckimi kolegami, mającymi takie samo wykształcenie i doświadczenie. A związana z tym sprawa nostryfikacji dyplomów polskich uczelni technicznych w Niemczech? Nostryfikacja leży w gestii poszczególnych krajów związkowych. Porozumienie polsko-niemieckie z 1991 r. mówi o tym, że wykształcenie techniczne powinno być obustronnie uznawane na podstawie dopasowania programów nauczania w obu krajach, ale jego realizacja wygląda różnie w poszczególnych landach. Do tej pory praktyka polega na tym, że absolwent uczelni technicznej składa wniosek o uznanie wykształcenia w Ministerstwie Kultury kraju związkowego, w którym mieszka, i ministerstwo, po sprawdzeniu programu odbytych studiów, wykładanych przedmiotów i egzaminów i porównaniu tego stanu z wymaganiami niemieckimi wydaje odpowiedni niemiecki tytuł. Odpowiednikiem np. polskiego magistra inżyniera jest niemiecki inżynier dyplomowany. Mankamentem jest to, że niektóre landy dopisują jeszcze, gdzie dana osoba ukończyła studia, stawiając w nawiasie PL, co przy integracji europejskiej nie powinno mieć miejsca. W ramach Zrzeszenia działa, kierowana przez Pana, Komisja Techniki Laserowej i Światłowodowej. Wraz z Politechniką Łódzką doprowadziła ona do powstania pierwszego w Polsce Centrum Diagnostyki i Terapii Laserowej. Jest to jeden z najnowszych projektów transferu technologii w branży techniki laserowo-światłowodowej. Po wieloletnich staraniach datujących się od 1989 r. i współdziałaniu z inicjatorem i późniejszym pierwszym dyrektorem Centrum, dr. Wolfem z Politechniki Łódzkiej udało nam się nie na Akademii Medycznej, ale właśnie na politechnice otworzyć pierwsze w Polsce najnowocześniejsze centrum diagnostyki i terapii laserowej. Chodziło nam o to, aby najnowsze oprzyrządowanie oraz zdobyte wcześniej doświadczenie wprowadzić jak najszybciej na rynek polski. Politechnika w Łodzi stała się bardzo solidnym partnerem oddając do dyspozycji budynek i współfinansując całe przedsięwzięcie. Centrum powstało w 1995 r., wtedy zostały zamontowane pierwsze lasery, i od tego czasu rozszerza swoją działalność we wszystkich dyscyplinach medycznych. Operacje, które do tej pory były tak jak np. operacja prostaty zabiegami szpitalnymi i wiązały się z długotrwałym okresem rekonwalescencji pacjenta w szpitalu, można obecnie wykonywać ambulatoryjnie. Innym przykładem jest Pracownia Techniki Światłowodowej doc. Wójcika przy Politechnice Lubelskiej, gdzie przy współpracy naszego zrzeszenia udaje się udzielać pomocy tak w zakresie materiałowym, jak i w zakresie know-how dla tworzenia przyszłości tej pracowni. Pełni Pan również funkcję wiceprzewodniczącego Rady Polskiej w Niemczech. Jak ocenia Pan kondycję ekonomiczną Polonii niemieckiej i jej zaangażowanie w działalność gospodarczą na terenie Polski? Sytuacja Polonii niemieckiej jest trudna do określenia ze względu na jej duże zróżnicowanie. Pozycja ekonomiczna tej grupy jest proporcjonalna do procentowego udziału w społeczeństwie niemieckim. Mało jest wśród tych osób dużych, wybijających się, potentatów gospodarczych czy finansowych. Ich domeną są raczej małe i średnie przedsiębiorstwa. Jeśli natomiast chodzi o działalność gospodarczą w Polsce, to są to sprawy bardzo indywidualne, ponieważ rząd polski nie prowadzi żadnych preferencji wobec Polonii, nie tylko niemieckiej, ale i żadnej innej. Oferty, które są kierowane do rządu polskiego ze strony Polonii niemieckiej o wykorzystanie jej doświadczenia, chociażby przy negocjacjach z Unią Europejską, czy unifikacji polskich norm, nie są w ogóle brane pod uwagę. Dziękuję za rozmowę. * * * Zrzeszenie Federalne Polskich Inżynierów i Techników w Niemczech działa od 1 lutego 1997 r. Do życia zostało powołane na Zjeździe Założycielskim, który odbył się w Kolonii, w Biurze Radcy Handlowego Ambasady RP, w trakcie pierwszej konferencji środowisk techniczno-inżynieryjno-gospodarczych polskiego pochodzenia z terenu RFN. "Polonia '97 - wspólnie dla Europy". Przegląd Techniczny nr 00/43 |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
*** NOWI CZŁONKOWIE *** Zarząd SIP Data: 27 marca (wtorek) 2001 r. *** SPK Koło Nr 8 Data: 6 marca (wtorek) 2001 r. *** SPK Koło Nr 8 Data: 15 marca (czwartek) 2001 r. *** KUPNO - SPRZEDAŻ NIERUCHOMOŚCI *** LOENARD SAMEK *** |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Jest rzeczą ciekawą jak mało wykorzystujemy zwykłą wiedzę, którą wynieśliśmy ze szkoły. Prosta tożsamość: (a-b) x (a+b) = a2 - b2 Powyższa zależność pozwala na bardzo szybkie pomnożenie w pamięci niektórych liczb. Np.17x23 = (20-3) x (20+3) = 202 - 32 = 400 - 9 = 391 35x45 = (40-5) x (40+5) = 1600 - 25 = 1575 23x27 = (25-2) x (25+2) = 625 - 4 = 621 |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||