BIULETYN - LISTOPAD 2000

SPIS TREŚCI

ODDZIAŁ OTTAWA GOŚCI 44. WALNY ZJAZD SIP

W dniu 21 października br. Oddział nasz pełnił rolę gospodarza 44. Walnego Zjazdu SIP w zawsze gościnnym Domu Polskim SPK. Na zjazd przyjechało 9 delegatów z ZG oraz Oddziału Toronto, 2 z Hamilton, 1 z Kitchener, i 1 z Oshawy. Z naszego Oddziału było obecnych 20 członków. Niestety część mogła uczestniczyć tylko w części zebrania. A szkoda, bo jest to wspaniała okazja do poznania członków Zarządu Głównego, reprezentantów z innych Oddziałów no i wypowiedzenia się w ciekawych i istotnych problemach dyskutowanych na zebraniu.

Obrady rozpoczęły się zgodnie z programem punktualnie o godz. 13:15 powitaniem przez Prezesa ZG kol. Jana Cytowskiego. Wróciwszy właśnie z Walnego Zjazdu KPK przekazał wiadomość, że nowym Prezesem została wybrana p. Elżbieta Rogacka, która mimo, że urodzona w Anglii włada dobrze tak językiem polskim jak i francuskim i jest doświadczoną działaczką polonijną.

Ogromnie przyjemną częścią programu było wręczenie złotych odznak KPK dwóm zasłużonym Kolegom naszego Oddziału, a mianowicie kol. dr Teodorowi Blachutowi oraz kol. Bronisławowi Szpakowskiemu. Życiorys kol. Szpakowskiego ukazał się w najnowszym numerze New Link'u a obszerny artykuł o kol. Teodorze Blachut ukaże się w numerze następnym. Kol. Zielińska wprowadzając dr Blachuta podkreśliła jego wieloletnie zaangażowanie w prace społeczne dla dobra Polski i Polonii.

Po tym ogólnym wstępie przystąpiono do samego zebrania wybierając Przewodniczącego Zjazdu - kol. Andrzeja Gołębiowskiego, sekretarza - kol. Marię Zielińską oraz dwóch członków Komisji Skrutacyjnej kol. kol. Jana Zielińskiego i Mieczysława Piraszewskiego.

Po przyjęciu protokołów z 43. Walnego Zjazdu z 1998 r. oraz ze zjazdu Prezesów w 1999 r. przystąpiono do wysłuchania sprawozdań Zarządu Głównego i poszczególnych Oddziałów. Program pracy jest mniej więcej taki sam we wszystkich Oddziałach tj. periodyczne, mniej lub więcej regularne spotkania połączone z odczytami oraz częścią towarzyską oraz imprezy specjalne jak wycieczki zawodowe, pikniki, zabawy itp. Z przykrością dowiedzieliśmy się o trudnościach jakie przeżywa od pewnego czasu Oddział w Montrealu, który obecnie praktycznie nie funkcjonuje. Trudności przeżywa także oddział Mississauga. Na skutek wewnętrznych nieporozumień zrezygnował z funkcji przewodniczący oddziału kol. Jarek Goszczyński. ZG SIP został zmuszony do mianowania zarządu komisarycznego oddziału oraz wykluczenia z grona członków p. Zbigniewa Gwiazdę. Problemy te wykazały, że istnieje konieczność stworzenia Komisji Etyki Inżynierskiej. Po przedyskutowaniu sprawy postanowiono przyjąć nazwę "Komisja Etyki SIP" a na członków jej powołano jednogłośnie kol. kol. Jana Cytowskiego, Jerzego Bulika i Lidię Zielińską. Komisja opracuje tekst kodu etycznego, który będzie przedłożony do przyjęcia na następnym Walnym Zebraniu.

Wybory zarządu. Komisja Nominacyjna zaproponowała na prezesa ZG SIP kol. Andrzeja Drzewieckiego. Walny Zjazd zatwierdził tę kandydaturę jednogłośnie. Nowo wybrany prezes zaproponował skład nowego zarządu w osobach: Mieczysław Bornet, Jan Cytowski, Roman Jagła, Anna Paudyn, Grzegorz Pietrzak, Tadeusz Wesołowski. Zebrani potwierdzili proponowany skład zarządu. Komisję Rewizyjną wybrano w następującym składzie: Grzegorz Sobocki (Przewodniczący), Sławomir Basiukiewicz i Barbara Mahler (członkowie).

Przyjęto ideę kol. Bulika o stworzeniu kategorii członków wspierających, która obejmie głównie firmy chcące jakąś dotacją poprzeć działalność SIP'u. Pieniądze są niestety podstawą działalności każdej organizacji. Jak wynikło ze sprawozdania Skarbnika, ZG pracuje na absolutnym minimum budżetowym i jedynym ratunkiem jest otrzymywanie składek od wszystkich członków. Bez zrozumienia obowiązku regularnego płacenia składek przez wszystkich członków Oddziałów, grozi tak Oddziałom jak i ZG kryzysowa sytuacja.

Bardzo ważnym punktem było omówienie uroczystości 60-lecia. SIP, które przypada w maju roku 2001. Prezes Cytowski podał dotychczasowe projekty, a więc uroczysty obiad w Boulevard Club w Toronto, z referatami przedstawicieli NOT'u i PEO. Zasugerowano przygotowanie inwentarza osiągnięć polonijnych w dziale techniki, wystawę polskich businesów i uroczyste przekazanie archiwum SIP zorganizowanego przez kol. Mederskiego do Archiwum Państwowego, co miało być już częścią obchodów w 1991 r. Wszyscy są proszeni o zgłaszanie dalszych sugestii odnośnie obchodów jubileuszowych.

Kol. Cytowski zaproponował też, aby wyróżniać dyplomami Kolegów za 25, 40 i 50 lat członkostwa w SIP. Pierwsze rozdanie dyplomów mogłoby też być częścią obchodów 60. Przedstawił też projekt Funduszu Stypendialnego. Procenty uzyskiwane z Funduszu byłyby rozdzielane jako stypendia dla obiecujących studentów polonijnych w dziale nauk ścisłych. ZG SIP'u stara się o własny numer do zwolnień podatkowych. Nim ta sprawa zostanie załatwiona SIP będzie korzystał z numeru Funduszu Charytatywnego KPK. A więc nie zwlekajmy i przekażmy choćby skromną sumę na ten wspaniały cel! Wszystkie Oddziały zostały zaproszone do wyznaczenia swoich delegatów do Komisji, która będzie dalej tę sprawę prowadziła.

19. głosami za, przy 12 wstrzymujących przyjęto zalecenie aby ZG wystosował list do wszystkich polonijnych organizacji technicznych na świecie i wysondował opinię odnośnie możliwości utworzenia Światowej Federacji Polonijnych Organizacji Technicznych.

Ostatnim punktem, niezwykle ważnym i ciekawym, był sondaż opinii odnośnie kierunku programu działalności SIP zwłaszcza w odniesieniu do zmian w składzie Polonii tj. do starzenia się grupy emigracji powojennej i rozrostu kadry młodych techników urodzonych lub wychowanych od wczesnego dzieciństwa w Kanadzie. Jest to temat dyskutowany periodycznie od lat, aby tylko wspomnieć ankietę naszego Oddziału przeprowadzoną w roku 1993 przez dr Elżbietę Giziewicz i Stanisława Zaborowskiego. Temat ten budzi zawsze wiele emocji i dyskusje kończą się nieodmiennie brakiem zgodnej decyzji jaką drogę należy obrać na przyszłość: czy drogę wprowadzenia, przynajmniej częściowo, języka angielskiego celem przyciągnięcia młodzieży czy pozostać nadal organizacją czysto polską? I tym razem Zjazd nie doszedł do żadnych konkretnych konkluzji. Można tylko powiedzieć że jest to sprawa, która nadal pozostaje żywa i będzie z konieczności podnoszona na dalszych zjazdach. Walny Zjazd zamknięto oficjalnie o godz.18-tej.

Na zakończenia warto chyba powiedzieć też kilka słów o stronie socjalnej. Na miłych gości i miejscowych uczestników czekały w południe tace pełne doskonałych kanapek, kawa, herbata i soki. Zarząd Główny uraczył zebranych wspaniałymi torontońskimi pączkami. W przerwie o 3:30 podano bigos z importowanym Żywieckim piwem a potem smaczne torontońskie ciasta. W sumie impreza bardzo udana i ciekawa, zmuszająca do przemyślenia wielu spraw i zagadnień.

Sprawozdanie sporządziła kol. Maria F. Zielińska

Początek strony

EMOCJE NIEPOTRZEBNE

Z Małgorzatą KOZŁOWSKĄ, podsekretarzem stanu w Komitecie Badań Naukowych, rozmawia Anna Leszkowska.

W tegorocznym budżecie nauki - mimo deklarowanego przez kierownictwo KBN priorytetu dla dziedzin związanych z gospodarką i zaakceptowanej przez rząd polityki proinnowacyjnej państwa - na badania stosowane przeznaczono tylko 45% środków. Od czego zależy podział pieniędzy na poszczególne działy?

Po pierwsze, nie ma czystego podziału na badania podstawowe i stosowane, jeśli idzie o granty, które - choć niekiedy dotyczą nauk stosowanych, rzadko kończą się wdrożeniem. To są wyniki służące dalszemu prowadzeniu badań. Natomiast w wypadku projektów celowych, kiedy wdrożenie wyników badań jest konieczne, ujawniła się słabość naszej gospodarki. Po prostu wpływa do nas coraz mniej tego rodzaju wniosków. Wynika to z wielu przyczyn: mniejszego zainteresowania innowacyjnością dużych przedsiębiorstw, ich malejącej liczby, zmian własnościowych w gospodarce. Często nowi właściciele, zwłaszcza zagraniczni, korzystają z własnego zaplecza naukowo-badawczego. Z kolei bywa, że nowi właściciele polscy nie mają dostatecznej wiedzy dotyczącej nowych rozwiązań.

Poważną przyczyną małego zainteresowania innowacyjnością jest brak działalności marketingowej jednostek, które mają do zaoferowania nowe rozwiązania techniczne i technologiczne.

Z kolei, jeśli chodzi o kryteria przyznawania pieniędzy na działalność statutową, bierze się pod uwagę ocenę z poprzedniego roku. Wpływ na to ma efektywność badań - zarówno publikacje, jak i wdrożenia, których jest zbyt mało.

Czy oznacza to, że jednostki badawczo-rozwojowe (bo to one głównie działają w tym zakresie) mają coraz mniej do zaoferowania, czy popyt na ich produkty jest coraz mniejszy. A może rząd przestał się już interesować problemem innowacyjności gospodarki i rozwojem sfery wdrożeń?

Jeśli chodzi o wdrożenia, to Komitet Badań Naukowych nie zajmuje się ich finansowaniem i nie będzie się zajmować. Nowelizacja ustawy o jednostkach badawczo-rozwojowych stwarza możliwości prawne do różnych przekształceń własnościowych. O ile Sejm uchwali, Instytuty będą mogły się prywatyzować i komercjalizować. KBN dba też o to, aby przy dużych programach restrukturyzacyjno - prywatyzacyjnych sektorów gospodarki czy dużych przedsiębiorstw były brane pod uwagę losy jednostek badawczych, które są z nimi związane. Na przykład ostatnio czasie Rada Ministrów zadecydowała, że przy nowelizacji programu sektora naftowego zostaną opracowane koncepcje dla czterech jbr-ów, które w nim działają. Przy pierwszych programach prywatyzacyjnych tego nie było, nikt nie uwzględniał losów tych placówek. Przy sektorze energetycznym także mamy gwarancje rządowe, że 11 jbr-ów, które ten sektor obsługują, znajdzie się w programie prywatyzacji.

Drugi kierunek to przekształcenie lub włączenie w placówkę naukową PAN - takie chęci przejawia 5 jbr-ów. Nie ma natomiast żadnego, który chciałby połączyć się ze szkołą wyższą. Niektóre prawdopodobnie pozostaną jako jbr - bo nikt nie likwiduje takiej formy funkcjonowania - ale muszą się wówczas poddać ocenie dotyczącej potrzeby wewnętrznej restrukturyzacji. Ostatnią możliwością jest nadanie jednostce statusu państwowego instytutu

badawczego (PIB). Byłby to nadal jbr, który musiałby realizować działalność naukową na dotychczasowych zasadach oraz wykonywałby zadania z zakresu określania standardów i warunków ich przestrzegania w wybranych dziedzinach, a także monitoringu. Tego typu działalność wymaga jednak ujęcia jej w programach wieloletnich i zarezerwowania na te cele środków w ustawie budżetowej. Dzięki temu sytuacja jednostek, które wykonują takie zadania stałaby się jednoznaczna.

W środowisku jbr-ów nie tylko tworzenie PIB-ów budzi emocje, ale także pozostałe ścieżki przekształceń. Np. można spotkać się z opinią, że zmiany te są powodowane chęcią zawłaszczenia przez szkoły wyższe środków przeznaczanych dotychczas na działalność jbr-ów.

W KBN nigdy nie było i nie ma takich intencji. W znowelizowanej ustawie o KBN zapewniamy równy dostęp do środków budżetowych wszystkim, którzy uprawiają naukę - bez względu na ich status formalnoprawny. Ponadto w ustawie o jbr-ach wprowadzamy możliwości rozciągnięcia tych przepisów na osoby fizyczne i prawne. Jedynym kryterium będzie poziom prowadzonych badań.

Decyzją, która także napsuła krwi w środowisku jbr-ów, jest niewyodrębnienie w tym roku środków na infrastrukturę informatyczną - rozbudowę baz danych i zakupy oprogramowania oraz zwiększenie dotacji na SPUB-y*) dla wybranych jednostek. Czy taka decyzja wynikła z braku pieniędzy na cele informatyczne?

Zdenerwowanie w tym środowisku jest bezpodstawne, gdyż pieniędzy na te cele jest tyle samo, ale rozdzielane są one według nieco innego systemu. Na przykład jeśli jedna jednostka ma - kupione z pieniędzy budżetowych - licencjonowane oprogramowanie, to powinno ono być dostępne dla innych placówek. W związku z tym przeznaczyliśmy te pieniądze na rzecz jednostek wiodących i rozdzieliliśmy je tak, aby zapewnić pełen dostęp do tych danych jednostkom z całego kraju. Wydaje się, że zmiana ta jest efektywna.

Natomiast z bazami danych była gorsza sytuacja. Przed kilku laty rozpoczęliśmy akcję tworzenia i udostępnianie zasobów informacji naukowej w poszczególnych instytucjach. Po trzech latach okazało się jednak, że większość z nich nie działa prawidłowo. Cześć jednostek miała zasadnicze błędy w strukturze i zasobach baz danych. Ponadto były bardzo duże opóźnienia w tworzeniu tych zasobów. Nie przestrzegano też zasady dostępności - w kilku instytutach odmówiono dostępu użytkownikom spoza jednostki. W związku z tym przyjęliśmy zasadę, że naukowe bazy danych powinny być tworzone w ramach działalności statutowej, projektów badawczych i celowych. Ale żeby nie wylać dziecka z kąpielą - licencje na zagraniczne bazy danych zostały przyporządkowane tym, którzy mają warunki do gromadzenia i udostępniania danych na warunkach tych licencji. To jest jednostkom wiodącym, do których obowiązków należy znalezienie wszystkich zainteresowanych i umożliwienie im dostępu do baz poprzez sieć. Poruszenie zatem budzi zapewne kłopot z pisaniem innych, może trudniejszych, wniosków o projekt celowy lub badawczy na tworzenie bazy danych. Korzystanie z dotychczas stosowanej, wyodrębnionej ścieżki finansowania było bowiem sposobem łatwiejszym.

Dziękuję za rozmowę.

*) SPUB - specjalne urządzenie badawcze

PRZEGLĄD TECHNICZNY nr 19/00

Początek strony

POLSKA DOLINA KRZEMOWA?

Już za dziesięć lat możemy się stać potentatem w dziedzinie technologii informatycznych

Nadchodzi czas, by na Śląsku zainwestowały koncerny komputerowe Po dziesięciu latach funkcjonowania w Polsce wolnego rynku nie mamy ani nowoczesnego, łatwo identyfikowanego produktu eksportowego, ani podbijającej świat technologii (prace nad tzw. niebieskim laserem są nadal w powijakach), ani żadnej strategicznej koncepcji rozwoju nowoczesnych dziedzin kształcenia na wyższych uczelniach, szczególnie informatyki. Dziwi to zwłaszcza dlatego, że Polska należy do ekskluzywnego grona kilku krajów (obok Indii, Izraela, Rosji czy Pakistanu), gdzie w nauczaniu informatyki nacisk kładzie się na jej matematyczne podstawy, strukturę logiczną, programowanie i algorytmizację. A na specjalistów tego rodzaju jest na świecie ogromny popyt, na przykład kilkakrotnie wyższy niż na informatyków aplikacyjnych, czyli obsługujących sieci, zarządzających systemami czy wdrażających konkretne programy.

Trzecia fala

W Stanach Zjednoczonych brakuje ok. 350 tys. informatyków, w Niemczech - 75 tys., w Wielkiej Brytanii - 80 tys., we Francji - 70 tys. oraz po 60 tys. we Włoszech i w Holandii. Tymczasem w Polsce co roku uczelnie opuszcza ponad 3 tys. absolwentów różnych specjalności informatycznych i pokrewnych (3018 - według danych na koniec 1998 r.). To ogromny potencjał. Gdyby zainwestować w kształcenie informatyków dwu-, trzykrotnie wyższe środki niż obecnie, moglibyśmy bez problemu kształcić 10 tys. informatyków rocznie. Nie tylko łatwo znaleźliby oni pracę w Europie i USA, ale mogliby także - w ciągu najbliższej dekady - zbudować w Polsce europejski odpowiednik kalifornijskiej Doliny Krzemowej.

Informatyka, telekomunikacja i nowe media są kołem zamachowym nowoczesnej gospodarki - mówi Tomasz Sielicki, prezes ComputerLand SA. Przykład należałoby brać z Irlandii, która przez lata była źródłem wykwalifikowanej kadry dla rynku amerykańskiego, a obecnie wielu z tych ludzi założyło firmy w rodzinnym kraju. Irlandia stała się jednym z najważniejszych centrów hi-tech w Europie, w tym ważnym ośrodkiem technologii komputerowych i informatycznych. Powód jest prosty: na początku lat 70. kraj ten zaczął inwestować w edukację, zaś od początku lat 80. w nowoczesne kierunki kształcenia. Dziś Irlandia jest jedynym europejskim krajem, w którym przez całe lata 90. wskaźnik wzrostu przekraczał 6% rocznie (nadwyżka handlowa wyniosła w ubiegłym roku równowartość 23 mld euro). - Poważne dofinansowywanie edukacji przez kolejne rządy od początku lat 70. - niezależnie od opcji politycznej - to jedna z istotnych przyczyn irlandzkiego cudu gospodarczego - mówi Patrick McCabe, ambasador Irlandii w Polsce. - Na ten cel przeznaczamy 13,5% wszystkich wydatków publicznych. Już 32% osób w wieku 18-21 lat uczy się na wyższych uczelniach. Aż 57% absolwentów szkół wyższych to specjaliści w dziedzinie informatyki, biznesu i nauk ścisłych.

Polskie atuty

Paradoksalnie, Polska ma więcej atutów niż Irlandia, by w krótkim czasie zbudować co najmniej jeden liczący się w Europie ośrodek technologii informatycznych, komputerowych i multimedialnych. Przede wszystkim mamy kilka renomowanych ośrodków kształcenia w tych dziedzinach, m.in. na politechnikach we Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku, Gliwicach, Warszawie i Krakowie, na uniwersytetach w Warszawie i Wrocławiu, w Wojskowej Akademii Technicznej. Do tego doszły w ostatnich latach dynamicznie rozwijające się uczelnie niepubliczne, na przykład Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych w Warszawie czy Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Bielsku-Białej.

Na Zachodzie studentów uczy się raczej czytania instrukcji obsługi, natomiast w naszych programach położyliśmy większy nacisk na samodzielne myślenie. Pracodawcy mówią nam, że nie chcą "wyspecjalizowanych" fachowców, lecz ludzi umiejących rozwiązywać problemy. Dlatego nasi informatycy są tak rozchwytywani na Zachodzie. Mają dobre przygotowanie podstawowe, a nauczenie się instrukcji nie jest trudne - mówi prof. Jerzy Świątek, prorektor ds. nauki na Politechnice Wrocławskiej.

Nasze programy nauczania informatyki nie ustępują w niczym programom najlepszych uczelni światowych. To samo dotyczy kadry naukowo-dydaktycznej i wyposażenia specjalistycznych laboratoriów. Absolwenci są zatem przygotowani do pracy w każdym miejscu. Najlepsi z nich uzyskują w Polsce wynagrodzenia porównywalne z zachodnimi - ocenia prof. Jan Węglarz, dyrektor Instytutu Informatyki Politechniki Poznańskiej.

Oprócz dobrych ośrodków i programów kształcenia w kilku regionach, na przykład na Śląsku, w Trójmieście, Małopolsce, Wielkopolsce czy w Warszawie, mamy też odpowiednią infrastrukturę (dużo szkół wyższych, sieci telekomunikacyjne, energetyczne i komunikacyjne), by zachęcić do inwestowania osoby wiążące swą przyszłość z technologiami informatycznymi i multimediami.

Przed wielkim skokiem

Polskie szkoły wyższe - ze względów finansowych - mogą kształcić w zakresie nowych technologii informatycznych ledwie piątą część chętnych. Inną barierą jest brak odpowiednio licznych i dobrze przygotowanych kadr. W Polsce w ciągu ostatnich dziesięciu lat obroniono zaledwie 107 prac doktorskich w tej dziedzinie, podczas gdy na przykład w Niemczech tylko w 1997 r. przyznano 384 doktoraty z zakresu informatyki. Szacuje się, że na świecie koszt wykształcenia dobrego informatyka wynosi nawet 200 tys. USD. W Polsce mógłby on być dwu-, czterokrotnie niższy, co byłoby naszym kolejnym atutem. Brakujących nauczycieli akademickich i ekspertów moglibyśmy sprowadzić z Rosji, Indii, Pakistanu, Korei, Indonezji czy nawet Tajwanu. Jeśli wykształcimy odpowiednią liczbę fachowców, wielu z nich założy własne firmy, powstanie naturalna konkurencja małych spółek, rywalizacja o pomysły i poszczególne segmenty rynku. Tak powstawała Dolina Krzemowa w Kalifornii i Nevadzie. Wykwalifikowani fachowcy przyciągną też zagranicznych inwestorów. Wystarczy, by państwo stworzyło im sprzyjające warunki do inwestowania, obniżając lub likwidując podatek CIT (również dla polskich przedsiębiorców), a także zmniejszając cła i socjalne obciążenia płac. Spełniając te warunki, za dziesięć lat moglibyśmy z powodzeniem rywalizować z Irlandią, a za lat 20 stać się konkurentem dla Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch.

Wyjazdy i powroty

Eksperci Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji obawiają się drenażu mózgów - emigracji wykształconych u nas specjalistów do Europy Zachodniej i USA. Tym bardziej że kanclerz Niemiec Gerhard Schröder zapowiedział działania, których efektem ma być sprowadzenie do Niemiec kilkudziesięciu tysięcy informatyków (głównie z Polski i innych krajów regionu). Przewiduje się, że zabrakłoby wówczas fachowców zajmujących się projektowaniem i wdrażaniem systemów informatycznych, wzrosłyby też pensje informatyków, którzy pozostaliby w Polsce. To podniosłoby z kolei koszt pracy i zmniejszyło konkurencyjność polskiego sektora teleinformatycznego. Podobne obawy żywili kilkanaście lat temu Irlandczycy. Szybko się jednak okazało, że do wyjazdu skłonnych było nie więcej niż 25% fachowców (w wypadku Irlandczyków nie istniała bariera językowa), a faktycznie wyjeżdżało jeszcze mniej. Najbardziej dynamiczni zaczynali inwestować w rodzinnym kraju już po dwóch latach pobytu za oceanem, a ci, którzy założyli własne firmy, najczęściej mieli biura i w Stanach Zjednoczonych, i w Irlandii.

Jeśli za kilka lat emigranci wrócą, w dodatku z dużym doświadczeniem i wiedzą, będą implementować w Polsce nowe technologie. Staną się siłą napędową i sprawczą nowych inwestycji w sferze informatyki - przewiduje prof. Józef Woźniak, dziekan Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki Politechniki Gdańskiej. - Firmy softwarowe mogą działać wszędzie - tłumaczy prof. Leszek Pacholski, dyrektor Instytutu Informatyki Uniwersytetu Wrocławskiego. - Jeden z moich studentów otrzymał duży kontrakt z Monachium i błyskawicznie rozbudowuje firmę. Będzie jednak pracował w Polsce. Jeśli wykształcimy tylu informatyków, by wytworzyła się "masa krytyczna", wówczas także duże firmy, na przykład Intel czy Microsoft, będą widziały sens w otwieraniu w Polsce swoich filii.

Czas Śląska?

Nie wiadomo jeszcze, gdzie powstanie polska Dolina Krzemowa. Najwięcej atutów zdaje się mieć Górny Śląsk. W regionie tym wytwarza się ponad 14 proc. PKB Polski, a znacząca część eksportu to produkty wysoko przetworzone. W regionie znajduje się 25 szkół wyższych oraz 13 filii i wydziałów zamiejscowych. łącznie kształcą one ponad 150 tys. studentów. Od roku akademickiego 1990/1991 liczba ta wzrosła prawie dwukrotnie. Śląsk ma też znacznie większe niż inne regiony szansę przyciągnięcia funduszy inwestycyjnych Unii Europejskiej, Banku Światowego czy Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Instytucje te premiują po prostu regiony, których rozwój połączony jest z głęboką restrukturyzacją tradycyjnego przemysłu. łatwiej jest wówczas uzyskać kredyty, a także bezzwrotną pomoc na inwestycje edukacyjne, ochroń środowiska oraz nowoczesne technologie. Wzorem dla restrukturyzacji Śląska mogłoby być Zagłębie Ruhry w Niemczech.

Przykład Zagłębia Ruhry, a także podobnych ośrodków przemysłowych we Francji, Wielkiej Brytanii, a zwłaszcza w USA, wskazuje, że przekształcenie regionów zdominowanych przez ciężki przemysł jest możliwe, a nawet nieuniknione na pewnym poziomie cywilizacyjnego rozwoju - mówi Marek Kempski, wojewoda śląski. Kempski przewiduje, że już wkrótce Śląsk nie będzie eksportował siły roboczej, lecz może się stać pośrednikiem w wielkiej wymianie handlowej i technologicznej.

Microsoft i inni

W promieniu 600 km od Górnego Śląska położonych jest sześć stolic państw europejskich. W regionie znajdują się cztery lotniska, w tym jedno międzynarodowe. Komunikacja kolejowa pozwala na bezpośrednią wymianę handlową z Pragą, Bratysławą, Budapesztem, Berlinem, Dreznem, Lwowem i Kijowem. Największe w Polsce zagęszczenie sieci kolejowej (22 km na km2) pozwala na dotarcie do wszystkich 55 miast regionu, a nawet każdego przysiółka, gdzie można wybudować zarówno kolejną fabrykę samochodów, jak i rodzinny zakład składający tanie komputery.

Na Śląsk dociera szerokotorowa linia kolejowa (LHS), kiedyś symbolizująca uzależnienie od ZSRR, a dzisiaj mogąca się stać najtańszym kanałem przewozowym łączącym kraje Unii Europejskiej z wielkim rynkiem zbytu, jakim zawsze będzie Rosja i pozostałe kraje WNP. Przez Śląsk przebiegają główne szlaki komunikacji drogowej z zachodu na wschód i z północy na południe. Sieć dróg (najwyższy wskaźnik zagęszczenia w Polsce - 180 km na km2) pozwala na dotarcie do najdalszego zakątka województwa. To także dzięki infrastrukturze komunikacyjnej region stał się dynamicznym ośrodkiem naukowym. - Priorytetem województwa śląskiego jest kształcenie młodzieży i rozwój nauki. Ranga śląskich uczelni, na przykład Politechniki Śląskiej i Uniwersytetu Śląskiego, dowodzi, że przyszłość Śląska jako europejskiej Krzemowej Doliny może być całkiem realna - tłumaczy Marek Kempski.

Ślązacy uważają, że w regionie warto inwestować. Wydane na szkolenia i kształcenie 100 mln euro z funduszy pomocniczych UE umożliwiło utworzenie prawie 100 tys. nowych miejsc pracy, głównie w otoczeniu biznesu. Utworzenie Katowickiej Strefy Ekonomicznej zmieniło klimat wokół regionu. Pojawiło się tam ponad 3 tys. spółek z udziałem kapitału zagranicznego, w tym 150 firm, w których ten kapitał jest dominujący. W efekcie w strukturze produkcji i eksportu wyroby wysoko przetworzone zajmują już 10%, a usługi stanowią 26% przychodu sektora przedsiębiorstw. Na Śląsku zdecydowały się też zainwestować takie giganty, jak General Motors, Fiat, Isuzu, Delphi czy Saint-Gobain. Teraz nadchodzi czas, by zainwestowały firmy komputerowe i teleinformatyczne, na przykład Microsoft, IBM, Intel, Cisco Systems, MCI Worldcom czy Lucent Technologies. Przy nich rozkwitnie rodzimy biznes informatyczny, a jego ekspansji nic już nie zatrzyma. - Już dziś kilka zachodnich firm interesuje się możliwościami stworzenia na Śląsku "ferm technologicznych", które mogłyby się stać zaczątkiem przemysłu teleinformatycznego - mówi prof. Stanisław Kozielski, dziekan Wydziału Automatyki, Elektroniki i Informatyki Politechniki Śląskiej.

Piotr Andrzejewski, Jacek Szczęsny, Andrzej Szoszkiewicz
Współpraca: Joanna Kluzik, Krzysztof Grabowski, Andrzej Kulik, Rafał Pleśniak

Początek strony

POLSKIE PORTALE

W Polsce działa co najmniej kilkanaście portali - trudno ustalić dokładną ich liczbę, gdyż ciągle się one zmieniają. Najstarszym portalem jest Wirtualna Polska (WP), która powstała w 1995 r. jako prywatna witryna funkcjonująca na jednym z serwerów Politechniki Gdańskiej. Portal Onet funkcjonuje od 1996 r., a jego właścicielem jest spółka Optimus Pascal. Oba oferują większość usług spotykanych w portalach zachodnich, ale o znacznie mniejszym zasięgu. Mają też znacznie mniejsze fundusze.

Co oferują?

Onet oferuje większy zasób informacji niż WP. Na uwagę zasługuje też serwis tego portalu - Republika WWW, w którym oferowana jest możliwość utworzenia własnej strony WWW. WP natomiast oferuje personalizowaną wersję portalu - Moja WP. Użytkownik wybiera w niej zakres tematyczny oglądanych stron. Dużym zainteresowaniem użytkowników WP cieszy się Nieustająca Lista Przebojów z serwisem poświęconym MP3.

Najsilniejsza kapitałowo jest spółka-córka TP SA - tp.internet, powołana w celu realizacji internetowych planów największego w kraju operatora telekomunikacyjnego. Inwestycje na ten cel szacuje się na 500 mln zł w ciągu 3 lat. Główny nacisk położono na własny, wielo tematyczny serwis informacyjny. Interesujący jest pomysł systemu kont pocztowych, umożliwiający obsługę poczty przez telefon komórkowy.

Wśród portali wertykalnych na uwagę zasługują: idg.pl - portal tematyczny (komputery) wydawnictwa IDG Poland SA oraz midicor.pl (usługi medyczne). Serwisy informacyjne portalu interia.pl przygotowują dziennikarze radia RMF FM. Oprócz wiadomości z kraju i ze świata są tutaj serwisy tematyczne, m.in. dotyczące sportu, filmu, motoryzacji i giełdy.

Standardową usługą portali są zwykle darmowe skrzynki pocztowe. Często też oferują miejsca na prywatne strony WWW. W Wirtualnej Polsce użytkownik może dostać na pocztę 15 MB, a na własną stronę WWW - 5 MB. Onet oferuje odpowiednio 20 i 6 MB.

Na jakim poziomie?

Badania dotyczące polskich portali prowadziło kilka firm analitycznych. Analitycy CDM Pekao SA szacują ich wartość w granicach 1-2,5 mld zł. Założyli przy tym, że na polskim rynku będzie miejsce na 2 duże portale i 5 mniejszych. Przewidują też połączenie w przyszłości usług telekomunikacyjnych i dostarczania dostępu do Internetu. Główna rola przypadnie w tym firmom telekomunikacyjnym. Portale staną się centrami e-handlu.

Podobną wycenę polskich portali podali analitycy Deutsche Bank. Według nich, największe krajowe portale onet.pl, WP oraz nie nazwany jeszcze portal Agory (wydawca Gazety Wyborcze) są warte po 323 mln USD. Mają one szansę stać się czołowymi polskimi portalami. Taką szansę ma również tp.internet. Dla zagranicy zarezerwowano aż 50% tego rynku.

Analitycy banku Paribas oceniają, że polskie portale mają zbyt ograniczoną ofertę i na dość niskim poziomie. Wyróżnili portale onet.pl, wp.pl, interia.pl oraz arena.pl. Natomiast analitycy amerykańskiej firmy badawczej Forrester Research przewidują, że na polskim rynku zmieszczą się co najwyżej 2 portale. Do liderów rynku zaliczyli Onet i WP, którym może jednak zagrozić tp.internet i nie nazwany portal Agory.

Z badań przeprowadzonych przez OBOP i SMG/KRC Poland wynika, że najpopularniejszym portalem internetowym w Polsce jest Onet. Na drugim miejscu znalazł się portal WP. Następne w kolejności są zagraniczne portale Yahoo i Altavista.

Ostatnio nie brakuje zapowiedzi uruchomienia kolejnych portali, głównie tematycznych. Zapowiedzi te obejmują m.in. utworzenie portali przemysłu hutniczego, a także medycznych. Utworzenie własnych portali zapowiedziały m.in. Agora, ComputerLand, Softbank i CSS.

Powstaje portal stalowy, który ma umożliwić prowadzenie handlu produktami tego przemysły w Internecie. Jest przygotowywany przez Stalexport SA oraz ComputerLand SA. E-sta@l ma być portalem wertykalnym, który ułatwi nawiązywanie kontaktów i pozwoli na bezpośrednią sprzedaż produktów przez Internet, a w przyszłości ma być przekształcony w internetową giełdę stali.

Ciekawostka jest pojawienie się na rynku internetowym portalu odeon.pl, który utworzyła grupa studentów z Poznania, pracując za darmo. Na razie pojawił się pierwszy serwis, zawierający m.in. mini encyklopedię ekonomiczną, informacje z giełdy, bazę danych banków.

Portal to inaczej wrota do Sieci, czyli miejsce od którego zaczyna się wędrowanie po Sieci. Oznacza serwis internetowy, który zawiera własne informacje oraz odwołania do innych miejsc w Internecie. Portal powinien też mieć sprawną wyszukiwarkę, elementy komunikacyjne w postaci poczty elektronicznej oraz interesujące serwisy tematyczne. źródłem dochodów z portalu są na ogół reklamy. Oprócz tzw. portali horyzontalnych są także wertykalne, czyli portale oferujące pogłębioną informację, dotyczące jednej tematyki.

ts

Przegląd Techniczny nr 00/37

Początek strony

POSZERZENIE UE
Opinia społeczeństw zachodnich
Sąsiedzi najbardziej sceptyczni

44%. mieszkańców krajów "15" popiera przyjęcie Polski do Unii Europejskiej, a 34 %. jest temu przeciwnych - wynika z najnowszego sondażu Komisji Europejskiej. Najbardziej sceptyczni są Austriacy, Niemcy z landów zachodnich, Francuzi i Belgowie. Największy entuzjazm dla poszerzenia Unii o Polskę panuje natomiast w krajach skandynawskich, a także w Holandii, Grecji, Włoszech, Irlandii i Hiszpanii.

W Niemczech i Austrii niechęć wobec przyjęcia Polski do Unii wiąże się głównie z obawą o masową emigrację i wzrost bezrobocia, a także z perspektywa poważnych transferów pieniężnych w ramach unijnych funduszy pomocniczych. We Francji i w Belgii duże znaczenie mają obawy o dalsze sprawne funkcjonowanie poszerzonej Unii. Oba kraje należą do zwolenników daleko posuniętego pogłębienia integracji Europy.

Szczególnie wielu popierających członkostwo Polski można natomiast znaleźć w krajach, które odniosły duży sukces gospodarczy i mają niskie bezrobocie (np. w Holandii i Irlandii). W państwach skandynawskich, a w mniejszym stopniu w Wielkiej

Brytanii, istotna jest obawa przed dominacją Brukseli i chęć zapobieżenia temu m.in. poprzez przyjęcie do UE możliwie wielu członków. Wysokie poparcie dla Polski w Hiszpanii czy Grecji to m.in. wynik ich oddalenia od Europy Środkowej, co powoduje, że problemy związane z poszerzeniem tylko w niewielkim stopniu dotkną te państwa.

Po raz pierwszy przeciw poszerzeniu UE występują Francuzi. "Za" opowiada się jedynie 34%. mieszkańców tego kraju wobec 35%. Austriaków i 38%. Niemców. "Za" jest aż 62 %. Szwedów i 60%. Duńczyków.

Aż 95%. mieszkańców Unii uważa, że warunkiem przyjęcia do UE krajów kandydackich jest respektowanie przez nie zasad demokracji, dla 93%. - skuteczna walka z przestępczością zorganizowaną, dla 91%. - ochrona środowiska, dla 83%. - zdolność wnoszenia składki do budżetu Unii, dla 81%. - respektowanie decyzji organów UE. Zdaniem 75%. respondentów kraje kandydackie powinny osiągnąć podobny poziom rozwoju co Unia w dzisiejszym kształcie, a według 70%. kandydaci powinni przedkładać interes europejski nad narodowy.

Jędrzej Bielecki

Rzeczpospolita nr 100/2000 r.

Początek strony

Z KART HISTORII
MALARZ, KTÓRY CHCIAŁ LATAĆ

Czesław Tański był artystą znanym i uznanym. Kształcił się w Warszawie, gdzie należał do grona uczniów Wojciecha Gersona, a następnie w Monachium - swoistej Mekce europejskich malarzy w II połowie XIX w. Później wyjechał do Moskwy; dużo tam malował i uczestniczył w wystawach. Jego prace: portrety, pejzaże, wizerunki koni cieszyły się powodzeniem, były kupowane.

W 1893 r. trzydziestoletni wówczas Tański został zaproszony do Janowa Podlaskiego, do tamtejszej stadniny, aby malował konie pełnej krwi. Przyjął to zaproszenie chętnie, gdyż zajmował się już taką tematyką, a ponadto miejsce oddalone od rozgwaru, tzw. wielkiego świata, sprzyjało rozwijaniu jego pozaartystycznej pasji - eksperymentom lotniczym, które go zafascynowały jeszcze w Rosji, pod wpływem wiadomości napływających z różnych stron Europy o próbach wznoszenia się człowieka w przestrzeń.

Intrygujące eksperymenty

I oto mieszkańcy wsi Wygoda, położonej koło Janowa Podlaskiego, stali się mimowolnymi świadkami osobliwych prób. Ze zdumieniem patrzyli jak poważny malarz, o cenionej artystycznej pozycji, biegał po okolicznych polach trzymając w wyciągniętych ku górze rękach drewniany aparat o kadłubie przypominającym sanki, zakończonym skrzydłami pokrytymi jedwabiem. Biegał zwłaszcza przy wietrznej pogodzie, mając nadzieję, że podmuchy wiatru uderzając w skrzydła aparatu uniosą go w powietrze. Nie bardzo się te nadzieje spełniały, a zdarzyło się, że przy jakimś bardziej energicznym podskoku eksperymentatora nastąpiło zawirowanie powietrza i upadek powodujący znaczne uszkodzenie aparatu.

Dla Tańskiego był to sygnał o konieczności wprowadzenia udoskonaleń, zwrócił się więc do Otto Lilienthala, znanego, niemieckiego pioniera lotnictwa, który z powodzeniem wykonywał podobne próby, o informacje na ich temat. Choć Lilienthal na list odpowiedział, ostatecznie nie wiadomo, czy szczegółowe informacje o jego doświadczeniach dotarły do Janowa Podlaskiego.

Czesław Tański kontynuował swoje eksperymenty i na podstawie obserwacji lotu opadających z drzew liści, a także ptaków oraz własnych prób unoszenia się w powietrze, stopniowo udoskonalał aparat, który nazywał "lotnią". Jak wiadomo, nazwa ta na trwałe zagościła w polskiej terminologii lotniczej i używana jest do dnia

dzisiejszego dla określenia aparatów bardzo zbliżonych do tych budowanych przed ponad stuleciem. Udoskonalał też sam sposób przeprowadzania eksperymentów: zbudował mianowicie drewnianą platformę o wysokości 3,5 m i z takiego podwyższenia zeskakiwał trzymając swoją lotnię. Te próby dawały już lepsze rezultaty: przy pomyślnym wietrze udawało się Tańskiemu przelecieć kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt metrów.

Pionier lotnictwa

Eksperymenty Tańskiego prowadzone były w ostatnich latach XIX w., a więc w okresie, gdy zainteresowanie możliwościami budowy statków powietrznych i ich lotami stawało się coraz powszechniejsze, również na ziemiach polskich. Wiadomości o tych eksperymentach, choć prowadzonych w odległej wsi, docierały jednak do ośrodków miejskich, m.in. Warszawy i Lwowa, pobudzając kształtowanie się polskiej myśli lotniczej.

Czesław Tański podjął próbę skonstruowania 1-osobowego śmigłowca, napędzanego ręcznie korbą oraz samolotu o górno-płatowym rozwiązaniu konstrukcji, zaopatrzonego w silnik o mocy 25 KM. Były to jednak aparaty nieudane, które mimo starań nie mogły wzlecieć. Po prostu entuzjazm malarza nie wystarczał dla nadrobienia braków niezbędnej wiedzy konstruktorskiej.

Natomiast nadal duże znaczenie miały działania Tańskiego na rzecz promowania i propagowania lotnictwa. Wygłaszał on prelekcje i odczyty, publikował artykuły, budował modele lotnicze, organizował pokazy i wystawy. Duży rozgłos zyskała publiczna prezentacja jego modeli latających w warszawskim Muzeum Przemysłu, w 1907 r.

Te wszystkie działania miały niewątpliwie wpływ na zainteresowanie lotnictwem w Polsce, co wkrótce później, po odzyskaniu niepodległości zaowocowało imponującym rozwojem własnej myśli konstruktorskiej w tej dziedzinie.

Czesław Tański zapewnił sobie miejsce w historii naszego lotnictwa, nie został też zapomniany, czego dowodem może być ustanowienie medalu jego imienia, przyznawanego za najwybitniejsze osiągnięcia szybowcowe.

Jerzy Jasiuk
Przegląd Techniczny nr.13/00

Początek strony

IMPREZY

***

KPK - OKRĘG OTTAWA
zaprasza Polonię ottawską na SPOTKANIE WYBORCZE
z kandydatami na BURMISTRZA OTTAWY
CLAUDETTE CAIN i BOB CHIARELLI

Data: 6 listopada (poniedziałek) 2000 r.
Godz. 20.00
Miejsce: Dom Polski SPK, 379 Waverley St.
Podczas spotkania uczestnicy będą mieli okazję zadawać pytania kandydatom.

***

SPK Koło Nr 8
zaprasza na pogadankę p. Antoniego Miszkiela
Łączność z krajem - Cichociemni.
Data: 7 listopada (wtorek) 2000 r.
Godz.: 19:30
Miejsce: Dom Polski SPK.
Po pogadance Koło Pań przy SPK zaprasza na kawę i ciastka.

***

SPK Koło Nr 8
zaprasza na pokaz filmu
Rocznica Pontyfikatu Ojca Świętego.
Data: 16 listopada (czwartek) 2000 r.
Godz. 19:30
Miejsce: Dom Polski SPK.

***

WITAMY

Józef Bogusław Kubicki
11 Burnview Cr.
Gloucester, ON
K1B 3J2
tel. (613) 837-8999
e-mail: jkubicki@nrcan.gc.ca
Mgr inż. mechanik spec. okręty, Politechnika Szczecińska (17/06/1978)

***

GRATULACJE
dla kolegów
TEODORA BLACHUTA
oraz
BRONISŁAWA SZPAKOWSKIEGO
z okazji odznaczenia ich
ZŁOTYMI ODZNAKAMI KPK

***

KUPNO - SPRZEDAŻ NIERUCHOMOŚCI
Real Estate Agent
Terry Gleeson B.A.
Prudential Maximum Realty Inc.
Residential, Investment, Industrial,
Commercial (Licenced since 1981)
Tel: 749-7355 Res: 824-3260
E-mail: gleeste@sprint.ca

***

LOENARD SAMEK
Adwokat - Radca prawny - Notariusz
oferuje usługi w zakresie spraw:
* karnych;
* cywilnych;
* notarialnych (nieruchomości, testamenty, etc.);
* porad prawnych.
102-99 Holland Ave., Ottawa ON K1Y 0Y1
Biuro: (613) 725-2424 Fax: (613) 725-0464
Dom: (613) 722-4464

***

Początek strony

WIEŚCI Z KRAJU

  • Oficjalne wyniki wyborów na urząd prezydenta podane przez Państwową Komisję Wyborczą są jak niżej:
  • Wybory prezydenckie wygrał w I turze Aleksander Kwaśniewski uzyskując 53,90%. Drugie miejsce zajął Andrzej Olechowski z wynikiem 17,30% Trzecie Marian Krzaklewski - 15,57% głosów.
  • Przewodniczący PKW poinformował, że w wyborach uprawnionych do głosowania było 29,122,304 obywateli. 17,798,791 wyborcom wydano karty do głosowania. Oddano 17,598919 ważnych głosów. Frekwencja wyniosła 61.12% Kwaśniewskiego poparło 9,483,224 wyborców. Olechowskiego 3,044,141, Mariana Krzaklewskiego 2,739,621. Jarosław Kalinowski otrzymał czwarte miejsce w wyborach z 5.95% poparciem. Głosowało na niego 1,047,949 osób.
  • SLD prowadzi. Sondaż PBS przeprowadzony w połowie października br. wykazał zdecydowana przewagę SLD w ewentualnych wyborach do sejmu. Na SLD zamierzało głosować 46% wyborców, AWS 20%, UW 10%, PSL 8%. Poniżej 5-procentowego progu znalazły się: UP 4%, ROP 3%.
  • Natomiast sondaż CBOS z października wykazał, że gdyby wybory parlamentarne odbywały się w październiku, na SLD głosowałoby 38% badanych; na AWS - 15%; na UW - 9%; zaś na PSL 8%. W porównaniu z wrześniowym badaniem - SLD straciło w październiku - 2%, a AWS - 4% poparcia; UW i PSL zyskały po jednym punkcie.
  • Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w tym samym czasie co wybory prezydenckie, wygrałby je SLD otrzymując 46% poparcia. AWS dostałaby 20%, PSL - 11%, UW - 9%, UP - 6% - wynika z październikowego sondażu Pentora. SLD w porównaniu z wrześniowym badaniem stracił 4% poparcia. AWS zanotowała 3% wzrost. PSL odnotował dwu-punktowy spadek, a Unia Wolności zyskała 2% Do parlamentu weszłaby także Unia Pracy odnotowując 3-punktowy wzrost.
  • Most Świętokrzyski. W dniu 6 października br. otwarto nowy most w Warszawie. Most ten to pierwsza tak duża konstrukcja tego typu w Polsce. Jest podwieszony na pylonach wysokości ponad 87 metrów. W nocy pylony będą oświetlane, dzięki czemu most widoczny będzie z obu brzegów Wisły. Cały most ma 477 metrów długości i ponad 30 metrów szerokości. Most zaprojektował fiński architekt, techniczna konstrukcja firmy szwajcarskiej, która także dostarczyła lin podwieszających most, a wykonawcą polska firma.
  • Noble. Dwóch Amerykanów - Alan J. Heeger i Alan G. MacDiarmid oraz Japończyk Hideki Shirakawa zostali tegorocznymi laureatami Nagrody Nobla w dziedzinie chemii - poinformowała Królewska Szwedzka Akademia Nauk. Naukowcy dostali Nobla za odkrycie i badania nad polimerami przewodzącymi prąd.
  • Polimery to substancje o bardzo dużych cząsteczkach, które składają się z powtarzających się jednostek, tzw. monomerów. W przyrodzie występują "naturalne" polimery, ale takie substancje można również "sztucznie" tworzyć w laboratorium. Przykładem tych ostatnich mogą być plastiki.
  • Nagrodzonym naukowcom udało się również odkryć polimery przewodzące prąd (np. poliacetylen i polipirol). W przyszłości tego typu materiały będą mogły być wykorzystywane jako przewodniki lżejsze i o wiele tańsze niż te wykonane z metali.
  • Zhores I. Alferov (Rosjanin), Herbert Kroemer i Jack S. Kilby (Amerykanie) zostali tegorocznymi laureatami Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki. Naukowcy dostali Nobla za badania w dziedzinie nowoczesnych technologii informatycznych, szczególnie za prace nad szybkimi tranzystorami, diodami laserowymi oraz układami scalonymi.
  • Nagrody zostaną wręczone 10 grudnia br.
  • W ciągu 10 lat od momentu przystąpieniu do UE z Polski do innych krajów Unii może wyemigrować od 300 do 700 tys. Polaków. W większości będą to ludzie z wyższym wykształceniem i dobrze wykwalifikowani. Takie ekspertyzy przedstawiła wiceminister pracy Irena Boruta, która brała udział w konferencji "Rynek pracy w Polsce a rozszerzenie Unii Europejskiej". Spotkanie z udziałem ponad 400 samorządowców, naukowców i przedstawicieli biznesu z Dolnego Śląska odbyło się we Wrocławiu. Zdaniem min. Boruty wszystko zależy od tempa przyrostu dochodu narodowego. "Gdyby przyrost dochodu narodowego kształtował się na poziomie ponad 6% rocznie, to w grę wchodziłby odpływ 300 tys. osób. W takiej sytuacji więcej osób zostanie w Polsce. Jeśli tempo byłoby niższe od 5%, to zakładamy, że mogłoby to być nawet 700 tys. osób" - wyjaśniała Boruta.
  • Inflacja. Ceny towarów i usług konsumpcyjnych we wrześniu wzrosły o 1,0% w stosunku do sierpnia br., a w porównaniu z wrześniem 1999 roku wzrosły o 10,3%.
  • Bezrobocie. Stopa bezrobocia we wrześniu wzrosła do 14% z 13,9% w sierpniu - poinformował GUS.
  • Liczba ofiar śmiertelnych wypadków drogowych na milion samochodów w 1999 r. (statystyka OECD):
  • Australia 94
  • Austria 134
  • Czechy 141
  • Dania 94
  • Finlandia 83
  • Francja 144
  • Grecja 203
  • Hiszpania 135
  • Holandia 70
  • Japonia 82
  • Niemcy 94
  • Norwegia 69
  • Polska 174
  • Szwajcaria 82
  • Szwecja 64
  • USA 153
  • Polacy nie gęsi... innymi językami także gadają. Z sondażu przeprowadzonego przez OBOP wynika, że 43 % Polaków potrafi porozumiewać się tylko w języku ojczystym. Najbardziej powszechna w naszym kraju jest znajomość języka rosyjskiego. 44 % ankietowanych zna przynajmniej niektóre zwroty i wyrażenia w tym języku. 23 % Polaków potrafi posługiwać się więcej niż jednym językiem obcym.
  • Nagrody Fundacji Nauki Polskiej. Profesorowie ­ Jan Strelau z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego (w dziedzinie nauk humanistycznych i społecznych), Leszek Kaczmarek z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN (w dziedzinie nauk przyrodniczych i medycznych), Bogumił Jeziorski z Wydziału Chemii UW (w dziedzinie nauk ścisłych) i Jan Węglarz z Instytutu Informatyki Politechniki Poznańskiej (w dziedzinie nauk technicznych), zostali laureatami dorocznych nagród Fundacji Nauki Polskiej. Należą one do najbardziej prestiżowych wyróżnień za dokonania naukowe w Polsce. Nagradzane osiągnięcia powinny stanowić "istotny wkład w życie duchowe i postęp cywilizacyjny naszego kraju". Uroczystość wręczenia nagród (po 55 tys. zł wolnych od podatku) odbędzie się 8 grudnia br. na Zamku Królewskim w Warszawie.
  • Niepożądani. Alarmujący spadek poparcia obywateli państw Piętnastki dla rozszerzenia UE o nowe kraje, w tym o Polskę - to główny wniosek z najnowszego badania opinii publicznej instytutu Eurobarometr. W niespełna pół roku od poprzedniego sondażu odsetek zwolenników rozszerzenia zmalał w Unii Europejskiej z 43 do 38%.
  • Najbardziej nieprzychylni przyjęciu nowych państw są nadal Francuzi - od końca ubiegłego roku do maja 2000 poparcie zmalało tam z 34 do 2%. Przyjęciu Polski najbardziej niechętni są Austriacy. Podobnie jak w 1999 r., chce nas w UE tylko 23% obywateli tego kraju, a przeciwnych jest 59%. Obywatele państw Piętnastki widzą najchętniej w Unii: Maltę (50% za, 26% przeciw), Węgry (46-31), Cypr (44-32), Polskę (44-34) i Czechy (41-35).

Początek strony

Przewodniczący:

J. Janeczek

tel.: 736-1620

Sekretarz:

L. Zielińska

tel.: 721-8238

Skarbnik:

S. Ozorowski

tel.: 225-3948

Redaktor:

K. Styś

tel.: 224-1707

Redakcja Techniczna: K. Lipowski, tel.: 565-3272; J. Taracha, tel.: 225-4678

Association of Polish Engineers in Canada, P.O. Box 8093, STATION "T", Ottawa, Ontario K1G 3H6

SIP Internet: http://www.kpk-ottawa.org/sip/

Redakcja e-mail: af736@ncf.ca