MUSZTARDA PO OBIEDZIE

Slowa uznania dla Zarzadu Oddzialu STP w Ottawie za zorganizowanie prelekcji na temat RRSP w dniu 9 lutego 1993 r. Ogolny wynik tego spotkania mozna chyba podsumowac jako interesujace doswiadczenie socjologiczne, gdyz zabraklo tych, ktorym jest to najbardziej potrzebne. Pobudza to do refleksji i trudno oprzec sie pokusie - wtracenia swoich trzech groszy. Godzina na taki temat to troche za malo i w przyszlosci nalezy przeznaczyc wiecej czasu.

Dla wiekszosci ludzi jednym z miernikow zyciowego sukcesu jest wielkosc nagromadzonego kapitalu w postaci dobr materialnych lub gotowki. Ten drobny i malo doceniany fakt ma szczegolne znaczenie w momencie, kiedy zrodlo naszych dochodow zanika ze wzgledu na recesje lub wiek (np. po 60-ce), a nasz standard zycia i zwiazane z tym wydatki nie zawsze daje sie natychmiast zredukowac np. hipoteczne zobowiazania. Kazdy zdrowo myslacy i odpowiedzialny czlonek spoleczenstwa przypuszczalnie stara sie troche zaoszczedzic, zeby odlozyc na tak zwana "czarna godzine", jako ze przyszlosc nie jest nam znana. Jest to chyba najprostsza formula na zabezpieczenie sobie lepszej i niezaleznej egzystencji, niz to, co moze nam byc zaoferowane np. przez wlasne dzieci lub opieke spoleczna.

Biorac powyzsze rozumowanie pod uwage wydawaloby sie, ze znajdziemy duze zainteresowanie naszych czlonkow tematem, bez ktorego nie uda nam sie przeskoczyc od beztroskiej mlodosci - do podobnej starosci. Zawsze wydawalo mi sie, ze ilosc ludzi nie interesujacych sie umiejetnoscia wydawania lub sztuka pomnazania swoich pieniedzy jest b. mala w kazdym spoleczenstwie - a wsrod emigrantow jeszcze mniejsza. Ostatnie zebranie po raz drugi zaprzeczylo moim naiwnym przekonaniom.

Pogadanka, jaka zarzad zorganizowal, byla doskonala okazja do poglebienia lub potwierdzenia swojej wiedzy na temat RRSP. Weterani obeznani z zagadnieniem inwestowania w swoja przyszlosc mogli sie rozczarowac lub upewnic raz jeszcze o slusznosci uprzednio podjetych decyzji. Mlodsi natomiast mieli okazje do wzbudzenia zainteresowania jak to zrobic. Okazuje sie, ze frekwencja naszych czlonkow jest niezawodna i wykazala, ze temat nie wzbudzil wiekszego zainteresowania. Sala byla jednak wypelniona weteranami (17 osob plus pani prelegent), choc dla niektorych te informacje byly przydatne jak przyslowiowa musztarda po obiedzie. Z tego mozna wnioskowac, ze nieobecnym wydaje sie, ze juz wszystko wiedza na ten wlasnie temat, a brakuje im tylko pieniedzy na inwestowanie. Wobec czego obecnosc na takiej pogadance uwazaja za czysta strate czasu. Albo, ze sa tak "beztrosko mlodzi", majac b. duzo czasu, nigdy nie beda musieli zawracac sobie glowy tak przyziemnymi sprawami jak spojrzeniem swojej "prawdziwej mlodosci" w oczy pytajac: "Co dalej, jak ja sie godziwie utrzymam?" Bo moze sie tak zdarzyc, ze za lat kilka lub kilkanascie starodawne powiedzenie, ze "jakos tam bedzie" nie wystarczy, a na nauke juz za pozno.

W konsekwencji, wiecznie zajeci nasi zawodowi malkontenci raz jeszcze potwierdzili swoja nieobecnoscia swoj niezmienny argument, ze przynaleznosc do Stowarzyszenia nic im nie daje. A to juz nic nowego, to stara smutna rzeczywistosc.

Szczepan T. Morawski

Poczatek strony