Ottawa, 3 marca 1991

WYNIKI ANKIETY "O REFORMIE STP"

Jak niektorzy z Panstwa moze sobie jeszcze przypominaja, w lecie ubieglego roku otrzymaliscie 4-stronicowy list, podpisany przeze mnie zatytulowany "O Reformie STP". W liscie tym zapraszalem do polemiki na temat zmian jakie nalezaloby wprowadzic do naszej organizacji aby nadac jej wigoru i sensu.

Otrzymalem az trzy odpowiedzi! Pocieszylem sie, ze trzy odpowiedzi od myslacych ludzi to wiecej niz nic, a byly to przemyslane opinie.

Jedna z tych osob poparla moje tezy i rozwiazania w pelni, jedna poza zgoda, ze trzeba ozywic dzialalnosc STP, w zasadzie nie zgodzila sie ze mna w zadnym innym punkcie, a trzecia podala nieco inny punkt widzenia celow naszego stowarzyszenia i wlasciwie ominela troche moje pytania. A wiec l:l.

Z kilku dyskusji, jakie mialem nieco pozniej z innymi czlonkami STP, wsrod nich z kilkoma czlonkami zarzadu, wynikalo, ze moje poglady znajduja ogolnie poparcie, chociaz nie w stu procentach. Zauwazylem tez, ze niektore negatywne komentarze wynikaja z nieporozumien.

Ale opinia Stowarzyszenia nie zostala wysondowana. Uzyskalem zaledwie zarys tej opinii, troche niejasny i zupelnie nie reprezentatywny (w sumie mniej niz 10% wypowiedzialo sie).

Uzgodnilismy z Wojtkiem Remiszem, ze uruchomic trzeba ankiete telefoniczna z uproszczonym zestawem pytan, a reszte rozwiazac w trakcie paru zebran.

Ankieta telefoniczna szla jak przyslowiowa krew z nosa i wlasciwie nie zostala zakonczona. Musialem po prostu zadowolic sie tym co dostalem do tej pory.

W sumie mamy odpowiedzi od okolo 30% czlonkow. Nie jestem w stanie operowac scislymi cyframi rezultatow, bo odpowiedzi byly czesto mniej niz jednoznaczne. W kazdym razie mozna zorientowac sie co do tendencji ogolnych. Sprobuje podac te tendencje.

Na pytanie czy trzeba podjac reforme STP otrzymalem jedna odpowiedz negatywna, kilka nijakich i zdecydowana wiekszosc "TAK".

Na pytanie nastepne, czy nalezy zmienic charakter stowarzyszenia przez odrzucenie szyldu technicznego i dopuszczenie innych zawodow, sprawa byla juz znacznie mniej jednostronna. 6 glosow bylo NIE, 10 TAK, reszta niejasna.

Na zmiane nazwy reakcja byla 7 NIE, 11 TAK, reszta niejasna.

Werbowaniu czlonkow z poza srodowiska inzynierskiego sprzeciwilo sie (wyraznie lub przez implikacje) 7 osob, poparlo 10.

Ta sama byla proporcja glosow przeciwko polaczeniu sie z innymi organizacjami: 7 NIE, przy 10-ciu TAK.

Identyczna byla rowniez proporcja przeciwnych czynnemu udzialowi w zyciu kanadyjskim i sprawach mniejszosci oraz dyskusjach konstytucyjnych: 7 NIE, przy 10 TAK.

Kilka osob dalo szersze komentarze. Zacytuje tu dwie takie wypowiedzi.

Pierwsza jest sceptyczna co do proponowanych reform. Zgadza sie, ze jestesmy organizacja apatyczna, ale jednoczesnie podkresla, ze bilans jest pozytywny. STP pomoglo wielu imigrantom, oferuje im kontakty zawodowe i towarzyskie, wielu znalazlo prace przez STP. STP jest dzis organizacja otwarta, a wspolpraca z innymi organizacjami jest pozadana, ale i mozliwa jednoczesnie w obecnych ramach. Do spraw politycznych mamy Kongres. Zreszta jezeli chodzi o polityke federalna, czy prowincjonalna to "nie porywajmy sie z motyka na slonce".

Druga wypowiedz jest za reforma, z grubsza w duchu mojego listu. "Celem perspektywicznym nadrzednym, powinno byc powstanie ogolnej polskiej organizacji etnicznej (...). W ramach takiej organizacji dzialalyby sekcje, grupujace zainteresowane osoby badz na bazie zawodowej (inzynierowie, lekarze, etc.), socjalnej (kombatanci, emeryci) lub terenowej (w mniejszych miejscowosciach). Zalety:

  • zwiekszenie znaczenia spolecznosci polskiej w Kanadzie;
  • uproszczenie struktur organizacyjnych (...);
  • mozliwosc koncentracji wysilkow na wybranych projektach (n.p. budowa centrum polskiego, katedra jezyka polskiego);
  • drozna, klarowna struktura hierarchiczna.

Droga do powstania takiej organizacji mogloby byc rozszerzenie (...) aktualnego STP, poprzez dokooptowanie srodowisk biznesu, lekarskich, wolnych zawodow, itd. lub przez polaczenie sie z istniejacymi organizacjami (PINK, Kombatanci) ".

Jest rzecza ciekawa, ze posrod glosow przeciwnych gruntownej zmianie STP w cos ogolniejszego znajduje sie tylko jedna osoba aktualnie aktywna w sprawach Stowarzyszenia. Dla kontrastu, za gruntowna zmiana glosowalo przynajmniej 8 osob aktywnych albo w zarzadzie albo w innych pracach STP w ciagu ostatnich kilku lat.

Ten ostatni fakt przemawia silniej niz statystyki glosow. Nie sztuka nawolywac do ozywienia dzialalnosci z ostatnich rzedow. Sztuka jest dzialanie w tym kierunku.

Z wypowiedzi wynika ze ci, ktorzy sprobowali dzialac, dochodza do wniosku, ze nie wyratujemy sie z apatii przy pomocy metody znanej jako "beating the dead horse".

Cala sprawa naszej ankiety, a przedtem odpowiedzi na moj list z lipca '90, jest rowniez symptomatyczna. STP praktycznie biorac nie zareagowalo zupelnie na moja prowokacje. Zamiast zalewu gniewnymi listami i grozbami pobicia otrzymalem w pierwszym miesiacu zaledwie dwie uprzejme reakcje, jedna od stosunkowo nowego czlonka, druga od dawnego, ale raczej nieaktywnego, przynajmniej od szeregu lat. Trzecia odpowiedz (popierajaca tezy mojego listu z pasja) nadeszla po 2 miesiacach, znow od kogos, kto jest tylko nominalnym czlonkiem. "Glowny nurt" Stowarzyszenia (jezeli nurtem nazwac go mozna...) nie wykazal wiekszego podniecenia.

O czym to swiadczy?

Chyba o tym, ze nie traktujemy STP powaznie. Jest to obowiazek, ktory nosimy na plecach bez entuzjazmu, ktory szkoda nam wyrzucic do przydroznego rowu, bosmy przywykli do niego i wstyd by bylo, ale ktorego chetnie pozbylibysmy sie gdyby nawinal sie jakis chetny grzbiet aby go przyjac.

Ale wrocmy do wynikow ankiety.

Wszyscy chca reformy, ale nie ma jednoglosu co do kierunku i przyszlych celow.

Jest spory sentyment do inzynierskiego charakteru naszej organizacji i do nazwy. Spojrzmy na te sprawe.

Tylko niewtajemniczeni moga miec iluzje co do naszej inzynierskiej dzialalnosci. Nigdy jej nie bylo, nawet 50 lat temu. Nawolywanie o techniczne artykuly do New Linku to utopia. Nie znaczy to, ze nie chcemy slyszec o dzialalnosci zawodowej naszych czlonkow. Wrecz przeciwnie, za malo piszemy o sobie, poza moze wspomnieniami posmiertnymi. Ale oczywiscie chodzic musi o cos innego. Chodzi o ludzi, nie o maszyny czy teorie.

Dlaczego niektorzy z nas chca zachowac odrebna organizacje? Czy, jako inzynierowie, mamy jakies cechy tak unikalne, ze czujemy sie lepiej w STP niz gdzie indziej? Zycie temu przeczy. Zdecydowana wiekszosc sposrod nas stroni od STP. Na spotkania przychodza tylko dzialacze i spedzeni "nowoprzybyli", ktorzy maja nadzieje, ze spotkaja dobrze tu zasiedzialych, wplywowych starszych kolegow, ktorzy moga pomoc w znalezieniu pracy. Zwykle spotykaja sie z zawodem, bo ci starsi koledzy siedza wlasnie przy telewizji we wlasnych domach. Znacznie sympatyczniej i ciekawiej wypadaja odczyty w PINK'u, gdzie zjawia sie wiecej czlonkow STP niz na naszych wlasnych zebraniach. To o czyms chyba swiadczy.

Jest miedzy nami grupa inzynierow, ktorzy pamietaja lepsze czasy. Ci, m.in., maja sentyment do inzynierskiego charakteru organizacji i do nazwy. Ja tez dziele ten sentyment i ankieta wykazuje, ze mlodsze pokolenie czuje podobnie. Pytanie jest jednak czy ta nazwa nie jest zrodlem nieporozumien i kula u nogi, a niestety chyba jest. Wreszcie, zmiana nazwy nie jest celem. Moze byc ona tylko koniecznoscia, jezeli zdecydujemy sie na zmiane charakteru naszej organizacji, i to jest naszym dylematem, nie nazwa. Mozemy kwestie nazwy odlozyc na inna okazje.

Ciekawe byly odpowiedzi na temat zajecia sie wiecej sprawami kanadyjskimi, konstytucyjnymi i etniczno-mniejszosciowymi. Zacytuje kilka z nich.

Jak juz mowilem, ktos uwaza, ze to porywanie sie z motyka na slonce. Wielu czlonkow twierdzi, ze Kongres takimi sprawami powinien sie zajmowac. Ktos sugerowal, ze to niebezpieczne, ze badzmy neutralni, nie mieszajmy sie do polityki. Ktos inny twierdzil, ze nikt i tak nie slucha glosu etnikow, nie warto strzepic jezyka.

Primo, Kongres ma robic to co my, organizacje polonijne, kazemy mu robic. Jezeli my nie mamy zdania, Kongres zrobi to co jego czlonkom wyda sie wlasciwe, bez konsultacji z nami, a bardzo czesto po prostu nic. Nie zapominajmy, ze Kongres raczej reaguje niz inspiruje czy konsultuje. Kongres jest organizacja mala i uboga. Kongres zyskalby wiele gdyby mial jasne instrukcje od czlonkow i byl wobec nich odpowiedzialny za swoje akcje, a przede wszystkim, gdyby mial konkretne poparcie duzej polskiej organizacji, ktora wie czego chce i jest gotowa dzialac. Zwalanie na Kongres zarowno myslenia za nas jak i dzialania w naszym imieniu jest obciazaniem Kongresu ponad sily i jest abdykacja naszej obywatelskiej odpowiedzialnosci jako Kanadyjczykow i Polaków.

Dyskusja nasza sprowadza sie do nastepujacego pytania: czy chcemy sprawnej, polsko kanadyjskiej organizacji dla wszystkich oswieconych i czynnych czlonkow naszej grupy etnicznej, organizacji jakiej prozno szukac na mapie polonijnej Kanady, a ktora moglaby zaczac sie od STP i urosnac w cos, co wielu z nas widzi jako ideal organizacji etnicznej? Czy tez raczej chcemy kontynuowac mocno przestarzaly model STP, latajac i naprawiajac go bez generalnego remontu.

Ja jestem za szybka ewolucja w kierunku nowej, bardziej uniwersalnej organizacji, i uwazam, ze inicjatywa STP zaszczepienia jej na swoim wlasnym, zywym ciele moglaby byc nasza szansa zademonstrowania zywotnosci i wyobrazni. Wydaje sie, ze wiekszosc naszych czlonkow w oddziale ottawskim podziela ten poglad.

Pierwszym kamieniem milowym na drodze tej ewolucji powinno byc zebranie oddzialu, ktore rozwazyloby wyniki sondazu i propozycje reformy, oraz daloby sankcje oficjalna przygotowaniu naszej platformy, czy wizji nowego wcielenia STP, do dyskusji w czasie roboczych spotkan ('workshops') w ramach obchodow 50-lecia w kwietniu i maju 1991.

Po uzyskaniu tej sankcji, na tym samym zebraniu powolany bylby Komitet Reformy, ktory opracowalby manifest, okreslajacy cele i zasady organizacyjno-operacyjne, czyli model organizacji, do dalszej dyskusji. Model taki powinien byc gotowy przed majowymi obchodami Jubileuszu tak, aby byl zatwierdzony przez Oddzial do dyskusji przy tej okazji.

Prosze niniejszym Przewodniczacego o wyznaczenie miejsca i daty zebrania oddzialu do pierwszej fazy dyskusji, oraz o wyznaczenie grupy 3 osób do przygotowania i prowadzenia zebrania.

Uwazam swoja misje, dana mi przez Walne Zebranie Oddzialu w Ottawie w maju 1990, za zakonczona.

Stanislaw Zaborowski

Poczatek strony