PIKNIK

Dorocznym obyczajem w dniu 14 lipca 2002 odbyl sie na farmie panstwa Galkow piknik urzadzony wspolnie przez SPK i SIP. Slowo "wspolnie" brzmi w tym wypadku niestety bardzo ironicznie, gdyz z posrod czlonkow SIP'u, nie bedacych rownoczesnie czlonkami SPK, zjawily sie zaledwie trzy osoby. A szkoda, bo metereolodzy odwolali zapowiadany deszcz i mielismy cudowna sloneczna pogode z przyjemnym, ochladzajacym wiaterkiem. Nie wiem co sie stalo z tradycyjna flaga, ktora od lat oznaczala wjazd na teren pikniku, ale w tym roku zastapil ja ... parasol w biale i czerwone pasy. Parasol wypelnil chlubnie swoje zadanie, nikt sie nie zgubil, a ci, co zdecydowali sie przyjechac, spedzili przemile popoludnie na swiezym powietrzu na przyjacielskich pogwarkach. Jedzenie bylo swietne, porcje, ktore zaspokoily chyba kazdego do poniedzialkowego obiadu, a desery - palce lizac. Panstwo Kuzminowie krolowali przy stoisku z napojami. Wybor byl jak zawsze ogromny, poczawszy od zimnej herbaty poprzez rozne wody gazowane, kilka gatunkow piwa i napoje alkoholowe. Kol. Kielar z malzonka zapewnili doskonala rozrywkowa muzyke, za co naleza sie im specjalne podziekowania. Rownie serdeczne podziekowania naleza sie tym Paniom i Panom, ktorzy zamiast sie bawic ofiarowali swoj czas na smazenie kielbasy i hamburgerow, przygotowanie kawy i obsluge slodkiego bufetu. Slowa uznania dla Pan, ktore przyniosly wypieki!

Na piknik przybyl z ramienia Ambasady gen. Saczonek oraz znany wszystkim plk. Williams. Prezes SPK Piotr Nawrot wyglosil jak zwykle krociutkie przemowienie, zlozyl zyczenia tym, ktorzy w tym dniu obchodzili urodziny czy imieniny i wreczyl kazdemu solenizantowi czerwona roze. W sumie trzeba ocenic piknik jako bardzo udana impreze.

Maria F. Zielinska

Poczatek strony