Polski Festiwal w Ottawie

22-23 czerwca 2002, Dom Polski SPK

juz czwarty z kolei, lecz pierwszy miedzynarodowy, stal sie naszym wspomnieniem i to wspomnieniem najlepszym, bo zwiazanym z krajem naszego pochodzenia. W imieniu ojczyzny za pielegnowanie substancji narodowych w Kanadzie podziekowal wszystkim w czasie swego przemowienia Ambasador RP dr Pawel Dobrowolski.

Tegoroczny festiwal zostal zorganizowany tradycyjnie przez klub Biale Orly przy wspoludziale Stowarzyszenia Polskich Kombatantow i pod patronatem Ambasady RP. Wspolpraca ta dala znakomite efekty. Aktualnym szefem Bialych Orlow i jednoczesnie pomyslodawca naszych festiwali jest Andrzej Wilk. Naleza mu sie wyrazy najwyzszego uznania. Jest on rowniez tradycyjnie glownym koordynatorem imprezy.

Gosci witaly chlebem i sola dziewczyny jak maliny w pieknych strojach lowickich. Symbolicznego przeciecia wstegi na otwarcie festiwalu dokonal prezes SPK - Kola nr 8 dr Piotr Nawrot. Czesc artystyczna rozpoczely wystepy zespolu "Swarni" z Toronto - zespolu bedacego najbardziej aktywnym w czasie dwudniowych festiwalowych wystepow, a jednoczesnie trzymajacego sie bardzo wiernie goralskiej tradycji, zreszta nie tylko goralskiej, lecz rowniez polskiej, narodowej - czego wyrazem byl wystep - niespodzianka kapeli goralskiej w czasie mszy swietej niedzielnej. Zrealizowali przez to "Swarni" tradycyjne - "Ojczyznie I Bogu", a nam, wiernym, oprocz dostarczenia artystycznych w gore uniesien, przypomnialo rowniez o obowiazku uczestniczenia w naszym polonijnym zyciu. Tym razem w sposob niezmiernie przyjemny poprzez udzial w odbywajacym sie festiwalu.

Wystepem najbardziej przeze mnie lubianym w czasie pierwszego dnia festiwalu byly spiewy przy akompaniamencie gitary... naszych "Kwiatow prawdziwie Polskich", czyli harcerek.

Ambasador Polski w sporcie "nie silowym" zwanym szachami, a wiec zaslugujacym na szczegolne uznanie - ogral z kretesem jednoczesnie wszystkich zawodnikow w symultanie. W ubieglym roku ambasada strzelala gole na festiwalowym meczu, wyglada wiec na to, ze ten udzial ambasady stal sie juz tradycja. W tym roku uczestniczenie ambasady bylo wieloplaszczyznowe - zarowno finansowe jak tez i czynne.

Konkurs malarski dla dzieci prowadzil tradycyjnie pan Stanislaw Kielar z pania Galina Ponomarienko. Pan Marian Andrzejewski, znany ottawski artysta malarz, zajmowal w tym czasie kacik szachowy - nasladujac troche pana ambasadora w meczach indywidualnych. Wygladalo to tak, jakby sztuki pedzla juz mial dosyc. Nic dziwnego, bo przeciez ten obraz wielkosci calej sceny, bajecznie kolorowy - to jego wlasnie dzielo i to kolejne - pod rzad. Te zeszloroczne wrobelki jako nutki do slow "Jeszcze Polska nie zginela... " to tez bylo stworzone przez niego. Te malinowe dziewczyny w biezacym roku i nie tylko one - wysmienicie pasowaly do tego obrazu. Ba, nawet sam obraz byl piekny bogactwem odbicia na niebie jednego slowa Polska wywolujacego jednak jakze barwne reminiscencje.

Wystep Choru im. Paderewskiego utwierdzil me przekonanie, ze wlasnie ten chor chroni nas od zapomnienia najpiekniejszych polskich piesni patriotycznych. Chor obchodzil niedawno piecdziesiata rocznice swego powstania, a wiec jest to chor, ktory ma juz wlasna pamiec i swoje tradycje. Zyczymy mu, aby te wspaniale substancje umial pielegnowac dalej.

Pani doktor Anna Kielar swoim mlodzienczym mazurem wprawila w zasluzona dume nie tylko swoich rodzicow - takze nas pozostalych. Z reguly polonijne zaangazowania "zarazaja" cale rodziny. Jakiz to piekny przyklad do nasladowania dla wszystkich.

Grupa folklorystyczna klubu teatralnego pani Marii Stochaj jak zwykle wzbudzila zachwyt ogromna wiazanka piosenek ludowych. W tej grupie, ze wzgledu na wiek najmlodszy jak tez i stroj, najbardziej oryginalny i bajeczny na swiecie - wyroznial sie Marcin Podsadowski w roli lajkonika.

Kabarety jak zawsze spotykaja sie z zyczliwym przyjeciem. Goscilismy tym razem "Kabaret za 5 dolarow" z London. Folklor dawnej Warszawy, a nawet piosenki z repertuaru Ewy Demarczyk, pasowaly do festiwalowego wysmienitego polskiego piwa z beczki. Wyjatkowo picie piwa na festiwalu, oczywiscie w rozsadnych granicach, bylo traktowane niemal jak patriotyczny obowiazek ze wzgledu na wspomaganie Klubu Sportowego "Biale Orly", czyli organizatora tego wspanialego festiwalowego przedsiewziecia. Ottawski "Kabaret po Osmej" zaspiewal jakby okolicznosciowa piosenke na ten temat, ze zrozumialych wzgledow entuzjastycznie przyjeta przez licznie zgromadzona rozbawiona publicznosc, ktora zostala zaangazowana na czlonkow zespolu tego wieczoru, dzielnie wspomagajac kabaret swoimi glosami we wspolnym spiewaniu polskich znanych i lubianych piosenek biesiadnych. Zaspiewalismy m.in. o malej niebieskiej chusteczce, o sokolach i czerwonych jagodach. Na koniec odspiewalismy specjalnie w podziece za ogromny wielomiesieczny wysilek w zorganizowaniu tej niezwyklej imprezy:

Niech zyja Biale Orly, przez szereg dlugich lat

Niech robia Festiwale, niech slyszy caly swiat.

Zal bylo sie rozchodzic. Na milosnikow tanca czekala jeszcze dyskoteka pod goscinnym dachem Domu Polskiego, a na wszystkich druga czesc festiwalu - dzien miedzynarodowy nastepnego dnia.

Tyle czesci pierwszej wrazen z czwartego Festiwalu Polskiego w Ottawie. Zapraszamy Panstwa do dzielenia sie swoimi uwagami.

Drugi dzien Festiwalu Polskiego w Ottawie byl dniem miedzynarodowym. Zatytulowany zostal "Sasiedzi i przyjaciele - z muzyka i tancem przez Europe". Dusza artystyczna tej czesci byla pani Maria Berwid-Gawalewicz - zaangazowana w dzialalnosc Stowarzyszenia Przyjaciol Kultur Slowianskich. Byla rowniez w tym dniu wspanialym konferansjerem przy wspoludziale Sylwii Kulinskiej. Ogromna zaleta zapowiedzi pani Marii stanowilo podanie krotkich informacji dotyczacych poszczegolnych grup wystepujacych jak tez i miejsca kulturowego zajmowanego przez te grupy w Europie. W ten sposob zapowiedzi te pelnily tez role popularyzacyjno-edukacyjna, pozwalajaca na wyniesienie cennych refleksji. Polska reprezentowana byla tutaj najliczniej przez "Swarnych" z Toronto oraz "Podhale" i "Tatry" z Montrealu. Gosci reprezentowala grupa serbska z Ottawy, slowacka z Montrealu oraz grupa bulgarska, ukrainska i bawarska z Ottawy.

Koncepcja zorganizowania pierwszego dnia festiwalu jako polskiego byla chyba sluszna - pozwolila bowiem zaspokoic pierwszy nasz glod do polskosci. Pozniej mozna bylo juz spokojniej patrzec na wlasna kulture poprzez pryzmat innych narodowosci. Mozna bylo okreslic w ten sposob swoje miejsce i wzajemne wplywy. Kazda kultura jest bogactwem duchowego przede wszystkim dorobku - wyrozniajacego sie i okreslajacego grupe etniczna a obszerniej narod - lecz tylko poprzez umilowanie wlasnej kultury, mozna dojsc do prawdziwego szacunku, zrozumienia i podziwu dla innej kultury. Uczy nas takiego doswiadczana chociazby wielokulturowosc Kanady.

Mozna bylo dopatrywac sie w piesniach i tancach ludowych na festiwalu odbicia cech kulturowych, narodowych, a nawet cywilizacyjnych. Jakze pieknym wspolnym elementem symbolu dla Slowian jest bochen chleba. Jest on wprost obrzedowo swiety. Mam wrazenie, ze szacunek najwiekszy dla chleba wywodzi sie ze wspolnych chrzescijanskich wartosci. Nie ulega tez watpliwosci, ze ta kultura nie bylaby az tak piekna, bogata, subtelna gdyby nie ksztaltujace ja tamte wlasnie wartosci.

Najwiekszy aplauz publicznosci naszej dostala grupa ukrainska "Svitanok". Serca podbila niesamowita zywiolowoscia i kunsztem wykonawczym zespolu. Byla to grupa wprost fruwajaca, a jej tancerze spedzili najwieksza ilosc czasu w powietrzu w porownaniu do innych grup, totez oklaski nasze przemienily sie w zywiol gwaltowny.

Dzien miedzynarodowy na festiwalu zgromadzil wielu oficjalnych gosci i przedstawicieli zaprzyjaznionych placowek dyplomatycznych, ktorych podejmowala poczestunkiem festiwalowym ambasada RP.

Deszcz tuz przed koncem imprezy nie byl w stanie wywolac jakichkolwiek niecheci do organizatorow. Ich zapal i praca poswiecona nam wszystkim dostarczyla prawdziwie polskich substancji odzywczych. Chwala Bialym Orlom i chwala Stowarzyszeniu Polskich Kombatantow - gratulacje na rece glownego koordynatora - Andrzeja Wilka.

Moje sprawozdanie jest celowo niekompletne, aby Panstwo nie ograniczali sie do czytania o festiwalach w gazecie, tylko sami w nich bez wyjatku uczestniczyli.

Podsluchalem pod kosciolem, ze rozpoczeto juz przygotowania do nastepnego festiwalu, na ktory z gory serdecznie zapraszam w imieniu organizatorow, a poki co oddaje glos dotychczasowemu glownemu bohaterowi tegorocznego - jakze udanego festiwalu - Andrzejowi Wilkowi.

Wojciech Kozlowski

Poczatek strony