BIULETYN - GRUDZIEN 2004

SPIS TRESCI

ENIGMA

Jak Polacy rozszyfrowali super maszyne

W lipcu 1939 roku polski wywiad podarowal kryptologom Wielkiej Brytanii i Francji duplikaty niemieckiej maszyny szyfrujacej, Enigmy, oraz materialy i urzadzenia do dekodowania tajnej korespondencji wojskowej Trzeciej Rzeszy. Francuzi i Anglicy sami nie potrafili rozwiazac problemu Enigmy, a Niemcy jeszcze dlugo po wojnie byli pewni, ze jej szyfru nie da sie zlamac. Polski wywiad uporal sie z nim juz w styczniu 1933 roku, a w 1938 roku regularnie odczytywal 75% niemieckich depesz wojskowych.

"Gdyby nie dar Polakow, wywiad brytyjski prawdopodobnie nadal uwazalby problem Enigmy za niemozliwy do rozwiazania"- przyznal Gordon Welchman, kryptolog ze slynnego angielskiego centrum lamania szyfrow w Bletchley Park.

IMITACJA CHAOSU

Enigma nie byla juz wowczas jedyna, ale byla najdoskonalsza maszyna szyfrujaca na swiecie. Do lamania szyfrow przydatna byla analiza jezykoznawcza. Jesli w danym jezyku jakas gloska wystepuje najczesciej, to bez wzgledu na to, czy zostanie ona zapisana wlasciwa litera, czy zmieniona, w zakodowanym tekscie odpowiadajacy jej znak takze pojawi sie najczesciej. Uzycie Enigmy wyeliminowalo jednoznaczne przyporzadkowanie znakow i uczynilo bezowocna analize jezykoznawcza.

Enigma miala klawiature, taka jak maszyna do pisania, ale zamiast jednego zbioru liter (czcionek), posiadala trzy zbiory (a potem wiecej) liter, rozmieszczonych na bebenkach. Nacisniecie klawisza z litera "a" uruchamialo na pierwszym bebenku jakas litere odmienna od "a", tej z kolei odpowiadala inna litera na drugim bebenku i jeszcze inna na trzecim bebenku. Po kazdym nacisnieciu klawisza bebenki obracaly sie, i po ponownym wcisnieciu klawisza "a" odpowiadala mu juz inna kombinacja liter na bebenkach.

Suma wszystkich kombinacji to (w zaokragleniu) czterysta sekstylionow, inaczej: czworka i dwadziescia szesc zer. Marian Rejewski, jeden z polskich matematykow, ktorzy zlamali szyfr Enigmy, nastepujaco zobrazowal te liczbe: jest ona wieksza od liczby sekund, jakie uplynely od poczatku swiata, jesli przyjac, ze swiat istnieje od pieciu miliardow lat. Liczba "kluczy", wedlug ktorych mozna bylo kodowac tekst za pomoca Enigmy, to dziesiec bilionow; jedynka i jedenascie zer. Kryptoanalitykom zaszyfrowany tekst przedstawial sie jak kompletny chaos; litery pojawialy sie w nim bez zadnego widocznego zwiazku.

PRZYPADEK I DETERMINACJA

Brytyjski historyk Enigmy, David Kahn, chcac wytlumaczyc, dlaczego to nie Francuzi lub Anglicy, dysponujacy znacznie wiekszymi srodkami i majacy bogatsze tradycje w kryptologii, lecz wlasnie Polacy zlamali niemiecki szyfr, stwierdzil: "Francuzom i Anglikom brakowalo wizji i woli. Polacy mieli jedno i drugie".

W 1926 roku nieczytelne dla polskich kryptoanalitykow okazaly sie depesze Kriegsmarine. W lipcu 1928 roku - korespondencja Wehrmachtu. Polscy kryptolodzy slusznie domyslali sie, ze Niemcy zastosowali maszyny szyfrujace.

W zwroceniu uwagi na Enigme dopomogl im przypadek. W 1928 roku warszawski Urzad Celny zawiadomil wywiad wojskowy, ze nadeszla przesylka z Niemiec, ktorej zwrotu, jako nadanej omylkowo, natarczywie zada, koniecznie przed dokonaniem odprawy celnej, nadawca. W przesylce mial byc sprzet radiowy. Po jej otwarciu ukazala sie maszyna szyfrujaca Enigma, dosc powszechnie uzywana w Niemczech do utajniania korespondencji wielkich firm handlowych i przemyslowych.

Biuro Szyfrow zakupilo jeden egzemplarz Enigmy (od greckiego ainigma, tajemnica), ktora w wersji cywilnej byla dostepna w handlu (jeszcze jeden dowod, ze Niemcy byli pewni, iz nawet majac dostep do Enigmy, ale nie znajac "klucza", nie mozna zlamac jej szyfru). Badania, ktorym poddali maszyne polscy kryptoanalitycy: kolejny szef Biura Szyfrow pplk Karol Gwido Langer, jego zastepca kpt. Maksymilian Ciezki, inz. Antoni Palluth, nie przyniosly sukcesu. Ale nie poddali sie. Zrozumieli, ze potrzeba nowych metod. "Jest wielka ich zasluga - stwierdzil Marian Rejewski - ze znacznie wczesniej niz w innych biurach szyfrow zorientowali sie oni w celowosci wymagania od kryptologow obok znajomosci jezykow jeszcze studiow matematycznych".

W 1929 roku zorganizowali dla wybranych studentow matematyki Uniwersytetu Poznanskiego (tam powszechna byla znajomosc niemieckiego) kurs kryptologii. Osmiu najbardziej obiecujacym ofiarowali prace w ekspozyturze Biura Szyfrow w Poznaniu. Po okresie probnym trzej z nich, Marian Rejewski, Jerzy Rozycki i Henryk Zygalski, 1 wrzesnia 1932 roku, rozpoczelo prace w gmachu Sztabu Glownego WP na placu Saskim w Warszawie, nad Grobem Nieznanego Zolnierza.

MATEMATYKA I PSYCHOLOGIA

Dalszy ciag ich przygody znamy glownie z relacji Mariana Rejewskiego. Poczatkowo zostal on odizolowany od kolegow. Zajal sie rozpoznawaniem wewnetrznych polaczen w Enigmie, glownie pomiedzy klawiatura i bebenkami. Rejewski posluzyl sie w tym celu matematyczna teoria permutacji, pomocna byla rowniez zdobyta przez francuski wywiad niemiecka instrukcja obslugi, w ktorej jako przyklad podano "kler" tekstu i jego autentyczny szyfrogram, a ponadto "klucz" tej konkretnej depeszy i "klucz" dzienny. W grudniu 1932 roku, a wiec po niespelna czterech miesiacach, wiedzial juz, "jak to dziala". Przy czym podkreslic nalezy, ze egzemplarz cywilnej Enigmy, ktorym dysponowal, byl znacznie prostszym urzadzeniem niz to uzywane przez wojsko. Rejewskiemu udalo sie zas odtworzyc (czyli jakby na nowo wymyslic) wojskowa Enigme.

Drugim zagadnieniem, nad ktorym pracowal, byl tzw. klucz depeszy, trzyliterowe oznaczenie wzajemnego polozenia bebenkow (dla pelnego obrazu warto dodac, ze klucz ten byl podwojnie zaszyfrowany) w momencie przystapienia do szyfrowania, po to, zeby odczytujacy depesze mogl ustawic bebenki w identycznym polozeniu. I tu Marian Rejewski blysnal nie tylko biegloscia matematyczna, ale rowniez genialna intuicja psychologiczna. Zalozyl mianowicie, ze szyfranci podajacy klucz depeszy chetnie beda wystukiwac na klawiaturze trzykrotnie te sama litere. Hipoteza ta nadspodziewanie latwo sprawdzila sie. Byla to nadzwyczaj szczesliwa okolicznosc, gdyz - zauwazyl Rejewski - niebawem przelozeni zabronili szyfrantom uzywac takich polaczen. "Sledzilismy bardzo uwaznie ewolucje upodoban szyfrantow i gdy wkrotce zabroniono im uzywania jako kluczy trzech identycznych liter, udawalo sie zawsze odkryc jakies inne ich nawyki. Chociazby ten, ze skoro nie wolno im bylo uzywac trzech jednakowych, unikali dwukrotnego powtarzania jakiejkolwiek litery, a ta cecha tez wystarczala, by dojsc, jakie byly klucze depesz przed ich zaszyfrowaniem".

"Czlowiek jako istota obdarzona swiadomoscia i pamiecia - stwierdzil Rejewski - nie ma moznosci imitowania przypadku w sposob doskonaly. Zadaniem kryptologa jest m.in. wykryc i we wlasciwy sposob wykorzystac owe odchylenia od przypadku".

Trzecim zadaniem, ktore koniecznie nalezalo rozwiazac, bylo znalezienie metody odtwarzania "kluczy" dziennych, czyli obowiazujacych danego dnia w calej sieci (a w czasie wojny w uzyciu wszystkich rodzajow wojsk niemieckich bylo do dwustu tysiecy egzemplarzy Enigmy". Rejewski, Rozycki i Zygalski wspolnie podolali temu zadaniu w styczniu 1933 roku.

Nastepnie znowu podzielili sie zadaniami. Jerzy Rozycki opracowal "metode zegara": okreslania, ktory z trzech bebenkow (mozna bylo zmieniac ich kolejnosc) w danym dniu funkcjonuje jako pierwszy, czyli ten, ktory odbiera impuls z klawiatury. Gdy liczbe bebenkow w wojskowych Enigmach zwiekszono do pieciu (z ktorych jednak wciaz tylko trzy szyfrowaly), Rejewski skonstruowal urzadzenie do ustalania, ktore trzy z pieciu bebenkow aktualnie sa w uzyciu; nazwal je "bomba" - i to "bomby Rejewskiego" zrobily w lipcu 1939 roku bodaj najwieksze wrazenie na angielskich specjalistach. Dzielem Henryka Zygalskiego bylo opracowanie arkuszy perforowanych (nazwanych "plachtami Zegalskiego"), ktore zastepowaly ksiazki kodowe i umozliwialy odczytywanie szyfru.

ZEGAR, BOMBY, PLACHTY

Niemcy nieustannie doskonalili Enigme i wprowadzali coraz to nowe utrudnienia i komplikacje. W koncu 1938 roku wynalazki polskich matematykow przestaly wystarczac do odkodowywania niemieckich tajnych depesz. "Bomb" Rejewskiego trzeba by bylo wykonac szescdziesiat zamiast istniejacych szesciu, a takze sporzadzic do kazdej nowy komplet "placht Zygalskiego". Sily polskiego Biura Szyfrow byly na to niewystarczajace. Znacznie wiekszy potencjal wywiadu francuskiego i angielskiego stwarzal szanse uporania sie z tym problemem.

Polacy darowali wiec sojusznikom wszystko co mieli: dwie zrekonstruowane w Polsce wojskowe Enigmy z piecioma bebenkami, "zegary Rozyckiego", "bomby Rejewskiego" i "plachty Zygalskiego", wszystko w dwoch kompletach. "Na spotkaniu 25 lipca 1939 roku powiedzielismy wszystko, co wiedzielismy i pokazalismy wszystko, co mielismy do pokazania - napisal Marian Rejewski. - Od gosci nie dowiedzielismy sie niczego. Ani Anglicy, ani Francuzi nie zdolali pokonac pierwszych trudnosci, nie mieli polaczen bebenkow, nie mieli zadnych metod".

ANDRZEJ KACZYNSKI
Rzeczpospolita nr 263

Poczatek strony

POLSKI WKLAD W ZLAMANIE NIEMIECKIEJ MASZYNY SZYFRUJACEJ

W pazdzierniku 1999 r. prezes Rady Ministrow RP prof. Jerzy Buzek, w wyniku inicjatywy przede wszystkim Jana Nowaka-Jezioranskiego, zwrocil sie do premiera Wielkiej Brytanii Tony'ego Blaira z zapytaniem o los dokumentacji polskiego wywiadu z czasow drugiej wojny swiatowej, ktora w latach 1945 - 1946 zostala przekazana w depozyt brytyjskiej Tajnej Sluzbie Wywiadowczej (Secret Intelligence Service, MI6) w obawie przed dostaniem sie tych materialow w rece warszawskiego rezimu. Premier Blair odpowiedzial, ze dokumenty te zniszczono, aczkolwiek strona brytyjska do dzis nie dostarczyla przekonujacych dowodow, ze tak sie rzeczywiscie stalo z caloscia tych akt.

W listopadzie 2000 r., w wyniku porozumienia obydwu premierow, powolano do zycia Polsko-Brytyjska Komisje Historyczna do spraw Dokumentacji Dzialalnosci Polskiego Wywiadu w II Wojnie Swiatowej i jego Wspoldzialania z Wywiadem Brytyjskim. W czasie prac Komisji jednym z wazniejszych tematow byl polski wklad w zlamanie niemieckiej maszyny szyfrujacej Enigma. Czlonkini komisji Eugenia Maresch, od kilku lat z bardzo dobrymi rezultatami prowadzaca zmudne poszukiwania w brytyjskim Archiwum Narodowym (The National Archives, byle Public Record Office) w podlondynskim Kew oraz Archiwum Instytutu Jozefa Pilsudskiego w Londynie, odnalazla bardzo cenne, nieznane dotad dokumenty, rzucajace nowe swiatlo przede wszystkim na stosunek Brytyjczykow do polskiego wkladu w lamanie Enigmy w czasie II wojny swiatowej. Rezultatem pierwszego etapu dzialania Polsko-Brytyjskiej Komisji Historycznej bedzie publikacja w jezyku polskim i angielskim, w ktorej piszacy te slowa oraz dr Jacek Tebinka z Uniwersytetu Gdanskiego w poswieconym Enigmie rozdziale zaprezentuja najnowsze ustalenia na temat tego polskiego sukcesu.

W wyniku zamieszania

Odnalezione dokumenty znacznie uzupelniaja nasza wiedze na temat polskiego wkladu w zlamanie Enigmy. Niezwykle cenny jest zbior dokumentacji brytyjskiego wywiadu z roku 1974, zgromadzony w wyniku zamieszania, jakie zapanowalo po opublikowaniu rok wczesniej ksiazki emerytowanego francuskiego generala Gustave'a Bertranda, ktory juz w 1931 r. wraz z pplk. Gwido Langerem, szefem Biura Szyfrow Oddzialu II Sztabu Glownego, zainicjowal polsko-francuska wspolprace kryptologiczna. Francuz ujawnil szczegoly lamania Enigmy przed i w czasie II wojny swiatowej, podkreslajac zaslugi polskich kryptologow. Opublikowanie tej ksiazki bylo przelomowe dla sprawy ujawnienia polskiego wkladu w lamanie Enigmy. Jak wynika z odnalezionych dokumentow, Brytyjczycy uwazali te ksiazke za co najmniej niedyskretna. Sprawa zajmowala sie poza sluzbami wywiadowczymi takze Sekcja Historyczna Urzedu Premiera Krolestwa Wielkiej Brytanii.

Jednym ze zgromadzonych przez SIS dokumentow jest napisane na zamowienie brytyjskich sluzb specjalnych i pochodzace z maja 1974 r. opracowanie plk. Stefana Mayera, w latach 1930 - 1939 szefa Wydzialu II Wywiadowczego Oddzialu II SG, ktoremu podlegalo Biuro Szyfrow. Oparte zostalo ono na materialach, pozostawionych polskiemu oficerowi przez pplk. Langera oraz mjr. Maksymiliana Ciezkiego, ktorzy znajdujac sie w latach 1943 - 1945 w niemieckiej niewoli przekonali Niemcow, ze alianci czytali Enigme wylacznie przed wojna, nie zas - jak to bylo naprawde - w czasie konfliktu, co okazalo sie zbawienne dla alianckiego wysilku zbrojnego. W 1974 r. sluzby brytyjskie uznaly ten dokument za tajny. Udostepniono go badaczom dopiero w 2000 r.

Francuski szpieg

Przez wiele lat w srodowiskach brytyjskich i francuskich podkreslano rzekomo decydujaca role materialow dostarczonych przez wywiad francuski na poczatku lat 30. Zostaly one pozyskane od francuskiego szpiega w niemieckiej sluzbie radiowywiadowczej Hansa Thilo Schmidta ("Asche"). Nie mozna wykluczyc, ze czesci z tych dokumentow Rejewski i jego koledzy w ogole nie poznali. Z dokumentacji brytyjskiej wynika, ze rowniez Brytyjczycy otrzymali zdobyte przez Francuzow materialy, co nie doprowadzilo ich do zadnego postepu w zlamaniu Enigmy.

Mayer potwierdzal ponadto, ze do konca 1937 r. kryptolodzy z polskiego Biura Szyfrow calkowicie opanowali umiejetnosc czytania niemieckich meldunkow. W roku nastepnym pulkownik postanowil sprawdzic prace polskich kryptologow. Sam wybral radiogramy, o ktorych rozszyfrowanie poprosil w swojej obecnosci. Proba zakonczyla sie pozytywnym wynikiem. Gdy 15 grudnia 1938 r., kiedy Polacy mieli juz na swym koncie odczytanie kilku tysiecy niemieckich meldunkow, sztab w Berlinie wprowadzil kolejna, znacznie ulepszona wersje Enigmy, w polskim sztabie - jak sie okazuje z relacji Mayera - wiedziano juz o tym bardzo dobrze, gdyz Otto Bach, agent Ekspozytury nr 3 Oddzialu II SG w Bydgoszczy, pracujacy od polowy 1938 r. w niemieckiej lotniczej sluzbie radiowywiadowczej, doniosl, ze w ramach przygotowan wojennych nastapi ulepszenie metody szyfrowania przez wprowadzenie dwoch dodatkowych "wirnikow" wewnetrznych.

Ustalono takze, iz w styczniu 1939 r. na spotkaniu w Paryzu zadaniem polskich wyslannikow, pplk. Langera i mjr. Ciezkiego, bylo wyjawienie aliantom sekretu czytania Enigmy do grudnia 1938 r. tylko w przypadku, gdyby okazalo sie, ze strona francuska lub angielska dokonala jakiegokolwiek postepu w tej dziedzinie oraz ze gotowa jest podzielic sie tymi osiagnieciami. Polacy zorientowali sie na miejscu, ze nic takiego nie zaszlo.

Mayer potwierdzil rowniez, iz juz w czasie wojny, po wielomiesiecznym wysilku, 17 stycznia 1940 r. Polakom udalo sie znalezc klucz do Enigmy uzywany przez Wehrmacht 28 pazdziernika 1939 r., co spowodowalo odszyfrowanie meldunkow z tegoz dnia. Opoznienie bylo jednak zbyt duze, by zdobyte informacje mozna bylo skutecznie wykorzystac. Pulkownik podkreslal, ze czytanie przez Polakow Enigmy w pierwszej polowie 1940 r. bylo mozliwe m. in. dzieki bardzo znaczacemu wkladowi Brytyjczykow.

"Musieli nas uwazac za glupich... "

Odnalezione dokumenty potwierdzaja teze, iz przed wybuchem II wojny swiatowej brytyjscy kryptolodzy nie byli w stanie zlamac szyfru niemieckiej maszyny i ze nawet sie do tego nie przyblizyli. Uznawali dlugo za priorytetowe sledzenie dzialan floty japonskiej, co moglo miec nieobliczalne skutki, gdyby we wrzesniu 1939 r. nie dysponowali przekazana przez Polakow replika niemieckiej maszyny szyfrujacej oraz odpowiednimi wyjasnieniami na temat jej funkcjonowania. Po wojnie Dunderdale przyznal, ze brytyjskim sluzbom kryptologicznym zajelo bardzo duzo czasu, zanim przyznaly one, ze "Polacy mogli ich czegokolwiek nauczyc". Tak wiec popularna teza o tym, iz zlamanie Enigmy w czasie wojny, nawet gdyby Polacy nie zdobyli jej egzemplarza oraz nie rozwiazali szyfru przed wojna, bylo tylko kwestia czasu, jest nietrafna. Twierdzili tak, przykladowo, autorzy monumentalnej, oficjalnej historii brytyjskiego wywiadu w czasie II wojny swiatowej z Harrym Hinsleyem na czele ("British Intelligence in the Second World War. Its Influence on Strategy and Operations" red. F. H. Hinsley, New York 1988). W 1974 r., przygotowujac sie do przedlozenia Hinsleyowi swej opinii, Tajna Sluzba Wywiadowcza dochodzila na podstawie zebranych relacji do wniosku, ze najcenniejsza zdobycza Brytyjczykow w czasie spotkania w Pyrach w lipcu 1939 r. bylo otrzymanie diagramow tzw. bomby, ktora pomogla w lamaniu Enigmy juz w czasie wojny na terenie Wielkiej Brytanii. Przyznano, ze przed tym spotkaniem brytyjskie sluzby w ogole nie rozwazaly uzycia maszyny o duzej szybkosci liczenia w celu zlamania szyfru. Dwaj brytyjscy eksperci techniczni uwazali jednak, ze najwazniejsze bylo przekazanie przez Polakow egzemplarza Enigmy, dzieki czemu mozna bylo poznac wewnetrzny uklad "wirnikow" maszyny. Notatka zakladala, iz Brytyjczycy na pewno sami doszliby do "logiki" uzycia "bomby", co mozna uznac za twierdzenie bardzo optymistyczne. Oceniano, ze gdyby nie dysponowano polskim wkladem, Brytyjczycy zdobyliby pierwsza Enigme w czasie kampanii norweskiej (tak sie rzeczywiscie stalo), a nastepnie potrzebowaliby ok. 3 - 6 miesiecy na stworzenie pierwszej "bomby" i odczytanie szyfru Enigmy. Brytyjski ekspert przyznawal jednak, ze bylo to tylko przypuszczenie. Nie mial poza tym watpliwosci, iz polskie sukcesy byly niezwykle wazne pod wzgledem psychologicznym, skala zas znaczenia tego faktu byla trudna do zmierzenia. Uznal, iz zlamanie Enigmy przez Polakow stanowilo zachete do podjecia wysilkow na wielka skale od konca 1939 r. w Bletchley Park, glownie poprzez angazowanie matematykow do pracy analitycznej. Warto wspomniec, iz Niemcom w ogole trudno bylo uwierzyc nawet po II wojnie swiatowej, ze ktos mogl Enigme zlamac.

Kolejnym z dokumentow z tego zbioru jest opublikowane w 2001 r. opracowanie pt. "Reminiscencje na temat Enigmy" ("Reminiscences on the Enigma") z wrzesnia 1949 r. autorstwa brytyjskiego kryptologa Hugh R. Fossa, ktory bezskutecznie zajmowal sie probami deszyfrazu meldunkow Enigmy. Stwierdzil on mianowicie, odnoszac sie do przypuszczen Francuzow i Brytyjczykow na temat dzialania Enigmy, ze: "(...) w Warszawie [w lipcu 1939 r. - J. S. C. ] Polacy, ktorzy musieli uwazac nas wszystkich za bardzo glupich, dali nam pelna odpowiedz [na temat funkcjonowania i metody odczytywania Enigmy - J. S. C. ]". Trudno o bardziej wyraziste okreslenie znaczenia polskiego sukcesu. Zadecydowaly o nim wiec nie srodki finansowe, nie liczba kryptologow zatrudnionych przy probie rozwiazania Enigmy, ale zastosowanie przede wszystkim przez Rejewskiego wyzszej matematyki. Dopiero w polaczeniu z nia przekazane przez Francuzow materialy - bezuzyteczne zarowno dla nich samych, jak i dla Brytyjczykow - okazaly sie przydatne.

Dlug niesplacony

Niezwykle istotny dokument odnaleziono takze w Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie. Jest to datowana na 1 pazdziernika 1944 r. notatka Mariana Rejewskiego, w tym czasie szefa sekcji niemieckiej N w Plutonie Eksploatacyjnym w Felden. Wyrazajac obawe, ze caly dotychczasowy dorobek polskich kryptologow moze przepasc bezpowrotnie, informowal o trudnosciach, jakie napotkano w czasie wojny, w tym o odsunieciu przez Brytyjczykow jego samego i Zygalskiego od analitycznej pracy z materialem dotyczacym Enigmy po ich przyjezdzie do Anglii w 1943 r. Brytyjczycy nie udzielili im zadnej pomocy, wysilek polskich kryptologow ograniczyl sie wiec do rozwiazywania mniej znaczacych szyfrow. Rejewski podkreslal, ze przed wojna "istniala w dziedzinie szyfrow wspolpraca polsko-angielsko-francuska, w trakcie ktorej, nalezy to z calym naciskiem podkreslic, strona dajaca, i to hojnie dajaca, byla wylacznie strona polska. Byloby wskazanym przypomniec obecnie Anglikom o dlugu wdziecznosci, jaki wobec polskiego Biura Szyfrow zaciagneli, przypomniec, ze bez pomocy Polakow nie byliby w stanie w czasie kampanii norweskiej i francuskiej oraz pozniej odczytac ani jednego szyfrogramu niemieckiego, i domagac sie od nich, by obecnie wspolpracowali z Polakami rownie lojalnie, jak Polacy pracowali i pracuja z nimi".

Odnaleziono takze sporzadzone w wyniku notatki Rejewskiego oficjalne wystapienie polskiego Oddzialu Informacyjno-Wywiadowczego Sztabu Naczelnego Wodza do kmdr. Dunderdale'a o udzielenie w tej sprawie pomocy. Brytyjczycy nie przychylili sie jednak do polskich prosb, zawartych w pismie, a wiec regularnego dostarczania Rejewskiemu kopii przechwytywanego niemieckiego materialu szyfrowego w formie nierozwiazanej, zwrocenia przekazanego swego czasu sztabowi brytyjskiemu egzemplarza Enigmy oraz podzielenia sie z Polakami aktualnymi doswiadczeniami brytyjskich kryptologow.

Nie tylko Rejewski ubiegal sie u Anglikow o swiadczenie prawdy o zlamaniu Enigmy. Bertrand oburzony zawierajaca kompletnie zmyslone tezy ksiazka pulkownika lotnictwa Fredericka W. Winterbothama, szefa brytyjskiego wywiadu lotniczego w czasie II wojny swiatowej ("The Ultra Secret", London 1974), w ktorej przemilcza sie wklad Polakow w zlamanie Enigmy, domagal sie od kmdr. Dunderdale'a zaswiadczenia o doreczeniu sluzbom brytyjskim egzemplarza Enigmy w 1939 r. w Paryzu. Argumentowal, ze jedynie wersja zlamania Enigmy przedstawiona w jego ksiazce jest prawdziwa. Brytyjski wywiad w charakterystyczny dla siebie sposob odpowiedzial, ze "nie jest w stanie wystawic takiego orzeczenia i swiadectwa odnosnie do wlasnosci, ktora nalezy juz do panstwa". Warto zadac sobie pytanie, czy podobnie potraktowano dokumentacje polskiego wywiadu z lat II wojny swiatowej, wspomniana na wstepie tego tekstu.

Jan Stanislaw Ciechanowski
Rzeczpospolita nr 263/2004 r.

Autor jest zastepca dyrektora IPN, sekretarzem Polsko-Brytyjskiej Komisji Historycznej

Poczatek strony

JESZCZE NIZSZE SZKOLY WYZSZE

Polemiki

Nasz Raport o szkolnictwie wyzszym "Nizsze szkoly wyzsze", POLITYKA 40 (patrz Biuletyn SIP nr 132) poruszyl srodowisko akademickie. Listy, ktore nadeszly, mozna rozmaicie grupowac, narzuca sie jednak podzial na te podpisane nazwiskiem i takie, ktorych autorzy zastrzegaja sobie anonimowo. Z grubsza biorac, pierwsze zarzucaja artykulowi nadmierny pesymizm i czarnowidztwo. W drugich - podobnie jak w dyskusji w Internecie - dominuje ton, ze rzeczywistosc akademicka jest jeszcze czarniejsza od opisanej w artykule. Niewiele jest osob, ktore chca o tym mowic otwarcie, pelnym glosem, pod nazwiskiem. Wciaz - jak to okreslil jeden z czytelnikow - dominuje strach przed "subtelna forma rewanzu" ze strony srodowiska.

* * *

Artykul Mariusza Czubaja "Nizsze szkoly wyzsze" zawiera opinie ksiezycowe i zdecydowanie mijajace sie z prawda.

1. Rankingow jest wiele, inne, np. ranking OECD, sa duzo korzystniejsze dla polskich uczelni. Ranking Szanghajski, na ktory powoluje sie autor, bierze pod uwage wylacznie osiagniecia naukowe uczelni. Jesli tak, to Polska pod wzgledem osiagniec naukowych zajmuje nienadzwyczajne miejsce w swiecie, ale jest to miejsce w pierwszej dwudziestce. (...) Wydaje sie jednak, ze skoro studenci informatyki Uniwersytetu Warszawskiego od kilku lat zajmuja miejsca w pierwszej dziesiatce mistrzostw swiata, a dwa lata temu zajeli pierwsze miejsce (gdy Harvard nie zmiescil sie w pierwszej piecdziesiatce), to z poziomem polskich uczelni nie jest tak zle.

2. Uniwersytet Warszawski, tak jak wiekszosc uczelni panstwowych, w ostatnich dziesieciu latach niemal potroil liczbe ksztalconych studentow i zwiekszyl dziesieciokrotnie liczbe doktorantow. Wychodzac naprzeciw zapotrzebowaniu spolecznemu uruchomil kilkanascie nowych kierunkow studiow i powolal kilkadziesiat nowych jednostek organizacyjnych takich jak Studia Europejskie, Kolegia Jezykowe, Szkoly Prawa Europejskiego i wiele innych. Inne uczelnie panstwowe postepowaly w podobny sposob, a kilka szkol niepublicznych, takich jak Szkola im. Kozminskiego, Wyzsza Szkola Humanistyczna w Pultusku czy uczelnia utworzona przez prof. Pawlowskiego w Nowym Saczu, startujac od zera, zbudowaly calkiem niezly potencjal dydaktyczny i przejely rzesze mlodziezy, ktora nie chciala badz nie mogla studiowac w szkolach panstwowych. Na jednym tylko Uniwersytecie Warszawskim powstaje corocznie ponad 5 tys. artykulow i ksiazek, wsrod nich ksiazki z dziedziny historii, politologii, socjologii i ekonomii, ktore adresowane sa do szerokiej publicznosci. Pisanie o organizacyjnym i intelektualnym bezruchu uczelni jest calkowitym nieporozumieniem.

3. Uniwersytet Warszawski nie tylko potroil liczbe "produkowanych" studentow. W jego rocznym budzecie (okolo 140 mln euro) 40% stanowi dotacja z budzetu panstwa, reszta to dochody wlasne i uzyskane w drodze konkursow krajowych i zagranicznych granty badawcze. Uniwersytet w ciagu ostatnich kilkunastu lat, w czasie ktorych funkcje rektora sprawowali fizyk, ekonomista i biolog, wybudowal 6 wielkich nowych budynkow (w tym gmach biblioteki za 70 mln dol.), wyremontowal lub zaadaptowal kilkadziesiat tysiecy metrow kwadratowych powierzchni dydaktycznej. (...) Prosze pokazac mi przedsiebiorstwa w Polsce, ktore moglyby poszczycic sie rownie dynamicznym rozwojem. Czy autor artykulu w "Polityce" chce zasugerowac, ze lepszymi niz rektorzy menedzerami uczelni wyzszych byliby dyrektorzy kopaln, PKP, Orlenu, wielkich kombinatow rolniczych? Czy chodzi o panow, ktorych jednorazowe odprawy po wyrzuceniu z pracy wynosza tyle, ile dziesiecioletnie pobory rektora?

W przeciwienstwie do wielkich przedsiebiorstw uczelnie maja znakomite rady nadzorcze w postaci senatow, ktorych czlonkowie nie pobieraja zadnego wynagrodzenia za udzial w posiedzeniach. (...) Uczelnia, ktora w dzisiejszych czasach wybralaby sobie na rektora profesora, ktory nie ma talentow menedzerskich, popelnilaby samobojstwo.

Piotr Weglenski, rektor UW

* * *

Chinska klasyfikacja 500 najlepszych uniwersytetow na swiecie wywolala nadspodziewanie duzy odzew w polskich mediach. (...) Tymczasem przedstawiona klasyfikacja jest metodologicznie niepoprawna, a kryteria oceny nie zawsze wlasciwie dobrane.

Autorzy porownuja nieporownywalne, gdyz w roznych krajach uniwersytety maja rozna strukture. Trudno np. porownywac bardzo duzy Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley z paryska Ecole Normale, ktora ma tylko dwa wydzialy: chemii i fizyki. Nie sposob wiec wybrac jednolitych kryteriow, wedlug ktorych mozna by porownywac obiektywnie cale uniwersytety. Mozna jedynie, z wieloma jednak zastrzezeniami, sprobowac klasyfikowac wydzialy uniwersyteckie o tym samym profilu. (...)

Kryteria przyjete przez autorow klasyfikacji powoduja, ze dobre miejsce w rankingu moze znalezc tylko uczelnia wielokierunkowa z silnym wydzialem medycyny i stosujaca amerykanski system zatrudniania pracownikow. (...)

Na koncu chcialbym sie ustosunkowac do zbiorowego lamentu nad stanem polskich uniwersytetow. Nawet w tej przeklamanej klasyfikacji Polska zajela razem z Grecja 31 miejsce na swiecie. To moze nie lepiej niz w sporcie, ale na pewno lepiej niz w gospodarce. Nie jest wiec az tak dramatycznie, jak internauci pisza. Gdyby do osiagniec Uniwersytetu Warszawskiego dodac osiagniecia chocby czesci warszawskich instytutow PAN, ktore przeciez ksztalca doktorantow, a wiec w jakims sensie moga byc traktowane jako placowki uniwersyteckie, to uniwersytet przesunalby sie na liscie o sto co najmniej miejsc.

"Polityka" slusznie zauwazyla, ze nawet najlepsze polskie uczelnie to swiatowa czwarta liga, jak wynika z rankingu uczelni z calego swiata. Co prawda, nie wszyscy sie z tym zgadzaja, twierdzac, ze to kryteria przyjete w rankingu nas krzywdza. Gdyby w rankingu swiatowym, podobnie jak w naszych rodzimych rankingach i w kryteriach stosowanych przez Panstwowa Komisje Akredytacyjna, brano przede wszystkim pod uwage liczbe profesorow (najlepiej belwederskich) i habilitacji, bylibysmy naprawde wysoko, niewatpliwie na czele pierwszej ligi. Rzecz w tym, ze na swiecie takie kryteria malo kogo obchodza, bo celem nauki nie jest zdobywanie tytulow, tylko poszerzanie swiatowej wiedzy, a uczelnie winny ja przekazywac studentom i uczyc mlodych, jak nowa wiedze tworzyc. My w tym jestesmy slabi, bo jestesmy nastawieni glownie na zdobywanie tytulow, niezaleznych czesto od poziomu wiedzy, i produkcje malo wartych dyplomow. (...)

Wzorcowa obecnie kariera to od studenta do rektora na jednej uczelni. Ponad 50-letnie przebywanie na tej samej uczelni to powod do chwaly i nagrody z okazji inauguracji kolejnego roku akademickiego. Natomiast mobilnosc kadry naukowej jest w naszym systemie zle widziana. Chow wsobny (wychowywanie swoich dla siebie) jest dominujacym sposobem rekrutacji kadry akademickiej. Trzymajacy wladze w nauce jak ognia boja sie wprowadzenia oceny dorobku przez miedzynarodowe gremia, co jest niemal standardem nie tylko w pierwszej, ale nawet w drugiej czy trzeciej lidze. Z kolei polski doktor, dla ktorego nie ma miejsca na czwartoligowej polskiej uczelni, moze byc czlonkiem miedzynarodowego jury dla oceny zagranicznego badacza. Polskiego badacza moga natomiast oceniac tylko sami swoi, z tytulami, chociaz czesto bez znajomosci ocenianej rzeczy. (...)

Zanosi sie na to, ze mozemy miec nowa ustawe, ale w starych szatach, bez ustawienia spraw najwazniejszych - systemowych, czyli m.in. modelu kariery naukowej, tak osobliwego w Polsce. W tych sprawach stracono juz 15 lat i mozemy stracic nawet wiecej nastepnych, tracac jednoczesnie tysiace czy nawet setki tysiecy mlodych kreatywnych ludzi, dla ktorych w Polsce w nauce nie bedzie miejsca. Nie bedzie tez sensu powrotu dla wielu Polakow aktywnie pracujacych naukowo za granica.

Dlaczego nie przyjac systemu, ktory sprawdzil sie w krajach majacych uczelnie w pierwszej lidze? Trzymanie sie kurczowo systemu czwartoligowego moze spowodowac, ze i z tej ligi niedlugo spadniemy, bo inne kraje europejskie staraja sie zmienic, aby nawiazac konkurencje z najlepszymi.

Dr Jozef Wieczorek,
inicjator Niezaleznego Stowarzyszenia
na rzecz Nauki i Edukacji

* * *

Powolano do zycia konferencje, kolegia rektorow szkol wyzszych i wlasciwie mozna by oczekiwac na postepowe, konieczne zmiany w anachronicznych statutach, ktore usuna nienormalne, a nagminne zjawiska w funkcjonowaniu uczelni. Z propozycji mozna wymienic: obowiazek zglaszania do konkursu na kierownika katedry co najmniej dwoch kandydatow, ograniczenie czasu kierowania katedra do kolejnych dwoch kadencji, przywrocenie zapisow uniemozliwiajacych nepotyzm, weryfikacje pracy naukowo-dydaktycznej takze pracownikow samodzielnych. Ale czy uczelnie sa tym zainteresowane? Nawet luminarzy nauki nie zaskoczylo, gdy urzedujacy rektor Slaskiej AM odebral w podleglej mu uczelni tytul doktora honoris causa. Czyz nie doszlo do deprecjacji jednego z akademickich zaszczytow?

Dr nie hab. M.R., Katowice

* * *

Jestem studentka jednego z brytyjskich uniwersytetow. W Polsce edukacje zakonczylam na tytule inzyniera na jednej z wiekszych uczelni technicznych, gdzie na pierwszym roku znalazlam sie w ponad trzydziestoosobowej grupie. Na kolejnych egzaminach cala kadra dolozyla staran, zeby uprzyjemnic nam warunki i zredukowac liczbe studentow. Jako ze inzynier powinien wiedziec wszystko, uczono mnie chyba wszystkich mozliwych przedmiotow. Przeszlam przez wszystkie mozliwe katedry i wydzialy. Na kazdym mialam jakies zajecia. Z punktu widzenia wykladowcow rewelacja, bo przynajmniej mieli co robic. Ale nikt nie stawial na samodzielna prace studenta. Na zadnych zajeciach z zadnego przedmiotu nikt mnie nie zapytal, czy mam jakis pomysl na rozwiazanie problemu, tylko dawano mi gotowy schemat postepowania. Czym to owocowalo? Po prostu, zeby zaoszczedzic czas, dostawalo sie lub kupowalo zeszloroczne gotowe projekty od ludzi z roku wyzej. (...)

Mowi sie, ze studenci nie szanuja wykladowcow. A z jakiej racji ja mam szanowac czlowieka, ktory na pierwszym wykladzie z chemii mowi: "To jest politechnika. Wiecie, po co tu jestescie? Ja wam powiem. Panowie sa tu, zeby wymigac sie od wojska, a panie - zeby zlapac meza".

gosiacheck

* * *

Od autora:

Wiadomo, ze przyjecie okreslonej metody rankingowej decyduje o tym, kto jest na czele listy, a kto z tylu stawki. Przy wszystkich - slusznych - zastrzezeniach wyniki najwiekszego, chinskiego rankingu poszly w swiat, a miejsca w nim UW i UJ prestizu tym uczelniom i splendoru polskiej nauce nie przydaja. I, poki co, decyduje on bardziej o wizerunku uniwersytetow niz medale mlodych polskich informatykow.

Pan Rektor Weglenski pisze o potrojonej w ostatnich latach liczbie studentow. Nie pisze juz natomiast o jakosci ksztalcenia. A z ta bywa roznie. Przykladem jest gehenna studentow wieczorowych (platnych) Wydzialu Prawa UW, przyjmowanych na studia w kosmicznej liczbie kilku tysiecy, a nastepnie odsiewanych na egzaminie z logiki, by zwolnic miejsce dla nastepnej puli, ktora znow zaplaci niemale czesne. Na poszerzony front uczelnianych robot rzucono tania sile robocza, czyli doktorantow. Przeciazono ich dydaktyka, chociaz podstawowa powinnoscia mlodych pracownikow nauki powinien byc jak najszybszy dobry doktorat i start w miedzynarodowych projektach badawczych. Podobna uwage mozna odniesc do artykulow i ksiazek pracownikow naukowych. Jakosc tych publikacji jest ogromnie zroznicowana: od liczacych sie w swiecie opracowan z dziedziny chemii kwantowej po mizerne artykuly drukowane w drugorzednych w Polsce pismach.

Wzburzenie JM rektora spowodowala takze kwestia kadry zarzadzajacej, choc tzw. system kanclerski przywolywany w raporcie jest z powodzeniem stosowany na wielu uczelniach o swiatowej renomie. Nie kwestionuje wysilku kolejnych wladz uczelni - biblioteka UW jest, rzeczywiscie, imponujaca. Trudno jednak nie zauwazyc, ze posiadanie porzadnej biblioteki przez najwieksza uczelnie w kraju traktowac nalezy raczej w kategoriach standardu, nie zas wydarzenia. Standardem nie jest natomiast brak porzadnego centrum sportowego.

Celem naszego Raportu bylo wywolanie dyskusji o kondycji polskiego szkolnictwa wyzszego i o tym, jak czynic je nowoczesniejszym i bardziej konkurencyjnym. Mozna zastanawiac sie, czy lepszy jest tradycyjny model kariery naukowej, proponowany w tzw. projekcie prezydenckim, czy tez ten (zglaszany m.in. przez Niezalezne Stowarzyszenie na rzecz Nauki i Edukacji), ktory stawia na dynamike awansu naukowego i mobilnosc kadry. Mozna miec rozmaite pomysly, co zrobic z uczelnianym nepotyzmem i - wielokrotnie wytykana w listach do redakcji - folwarcznoscia zycia akademickiego, trudno jednak zamykac na to wszystko oczy.

Mariusz Czubaj
Polityka nr 44/2004 r.

Poczatek strony

WIESCI Z KRAJU

  • Preferencje wyborcze. Na Platforme Obywatelska chce glosowac ponad jedna czwarta Polakow - 28%. Tak wysokie poparcie PO miala w sondazach PBS jedynie w lutym br.

    Liga Polskich Rodzin stracila 2% i chce na nia glosowac 13% wyborcow. Pozadanego efektu nie wywoluje ostra ofensywa polityczna Prawa i Sprawiedliwosci - partia braci Kaczynskich nie dosc, ze nie poprawila swoich notowan, to jeszcze spadly one do 13%

    Nieobecnosc w mediach Andrzeja Leppera najwyrazniej szkodzi Samoobronie - jego partia zajmuje czwarte miejsce z 12% - to 2% mniej niz w pazdzierniku br., a po pietach depcze jej juz Sojusz Lewicy Demokratycznej z 10% poparciem, o dwa 2% wiecej niz w pazdzierniku br.

    W listopadzie minimalnie zyskali ludowcy, na ktorych chce glosowac 6% wyborcow (+1). Tuz pod progiem wyborczym z 4% znalazla sie Unia Wolnosci.

    Jak wygladalby podzial sejmowych mandatow? PO zdobylaby ich 154, LPR - 67, PiS - 66, Samoobrona - 65, SLD - 46, PSL - 24, a SdPl i Unia Pracy - po 19.

    Sondaz "Rz" przeprowadzila Pracownia Badan Spolecznych 6 i 7 listopada br. na 1040-osobowej, reprezentatywnej probie doroslych Polakow.

  • Najgorsze od poczatku kadencji oceny prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego i polepszajace sie notowania PiS i SLD - takie wyniki przynosza ostatnie sondaze opinii publicznej.

    Wedlug OBOP o 7% ubylo dobrych ocen, jakie wystawiaja obywatele glowie panstwa - do 52%. Przybylo - do 37% - ocen zlych (wzrost o 5%).

    Spadkowi notowan Kwasniewskiego towarzyszy wzrost - w listopadowych badaniach juz kilku osrodkow - notowan SLD. Wedlug Ipsos akcje lewicy poszly w gore o 5%, z 8 do 13%, co daje partii Krzysztofa Janika 4 pozycje. Pewne pierwsze miejsce nadal zajmuje PO z 28% (bez zmian). Na drugie miejsce z 18% awansowalo PiS (+5). Na trzecim jest nadal Samoobrona z 17% (-1). Do Sejmu weszlaby jeszcze LPR z 11% (-1) oraz Unia Wolnosci z 5 (bez zmian). Niespodzianka jest to, ze poza Sejmem znalazloby sie PSL z 4% (-1) oraz SdPl z 1 (-4).

    Sondaz Ipsos zostal przeprowadzony miedzy 5 a 9 listopada na reprezentatywnej probie 952 doroslych Polakow. Badanie OBOP zostalo przeprowadzone miedzy 4 a 7 listopada na reprezentatywnej, 955-osobowej probie doroslych Polakow.

  • Euroentuzjastow co niemiara. Wysokie poparcie dla Unii utrzymuje sie od maja, a wiec od momentu wejscia do UE. W listopadzie euroentuzjastow znow przybylo i poparcie wzroslo do 77% (o 5% wiecej niz w pazdzierniku). To najlepszy wynik od maja 1996 r.

    W listopadzie wzrosla tez liczba zwolennikow Konstytucji Europejskiej. O jej losach Polacy zdecyduja w referendum w przyszlym roku. Dzis 68% ankietowanych, ktorzy chca wziac udzial w referendum, deklaruje, ze glosowaloby za przyjeciem konstytucji. To o 12% wiecej niz w lipcu. Udzial w glosowaniu zapowiada niezmiennie niemal dwie trzecie (64%) Polakow.

    Sondaz CBOS z 5 - 8 listopada 2004 r. przeprowadzony na 988-osobowej, reprezentatywnej probie doroslych Polakow.

  • Az 85% Polakow opowiada sie za zmniejszeniem liczby poslow w sejmie, jedynie 7% chce, by ich liczba sie nie zmienila. Prawie trzy czwarte z wyborcow chcialoby wybierac parlamentarzystow w okregach jednomandatowych, a nieco ponad polowa - 55% - jest gotowa zaakceptowac likwidacje Senatu.

    Do takich reform niezbedna bylaby zmiana konstytucji. Tutaj juz wyborcy nie sa tak zdecydowani, choc wiecej Polakow opowiada sie za jej zmiana - 45% 33% jest za pozostawieniem jej w obecnych ksztalcie.

    Sondaz CBOS zostal przeprowadzony miedzy 1 a 4 pazdziernika br. na 988-osobowej reprezentatywnej probie doroslych Polakow.

  • Polska w EU. Az 93% Polakow uwaza, ze po akcesji wzrosly ceny (46%, iz raczej wzrosly, drugie tyle uwaza, ze zdecydowanie wzrosly). Z ankiety wynika tez, iz spadly oszczednosci (48% odpowiedzi) i poziom zycia (54%), i ze trzeba dawac wiecej lapowek (55% wskazan). Niemal wszyscy zgadzaja sie, iz latwiej nam teraz podrozowac za granice (79%).

  • Enigma. W dniach 9-10 listopada br. miala miejsce w Bydgoszczy miedzynarodowa konferencja poswiecona dokonaniom polskich kryptoanalitykow w opracowaniu metody umozliwiajacej dekryptaz szyfrow (tak, szyfrow, nie szyfru) Enigmy. Enigma to niemiecka maszyna do szyfrowania uzywana w czasie II WS, ktorej szyfry uwazane byly przez specjalistow za niemozliwe do dekryptazu. A jednak... Wiecej o Enigmie czytaj w tym numerze Biuletynu.

  • Grand Prix dla komory wspomagania serca opracowanej przez zespol prof. Religi.  Opracowana przez zespol prof. Zbigniewa Religi pneumatyczna komora wspomagania serca POLVAD otrzymala Grand Prix na konczacych sie 53. miedzynarodowych targach wynalazczosci "Eureka" w Brukseli.

    "Po raz pierwszy od 15 lat, kiedy Polacy uczestnicza w tej czolowej dla wynalazczosci imprezie, otrzymalismy Grand Prix".

  • Place. Przecietny pracownik sektora przedsiebiorstw zarobil w pazdzierniku br. 2386,34 zlotego. Jego placa brutto byla o 2,2% mniejsza niz we wrzesniu. Przez rok natomiast, czyli od pazdziernika 2003 roku, zwiekszyla sie o 2,4%. Ten przyrost z naddatkiem "zjadla" jednak inflacja. Jej pazdziernikowy wskaznik wyniosl 4,5%, co oznacza, ze place realne byly w tym miesiacu o ponad 2% mniejsze niz rok wczesniej.

    Zatrudnienie w sektorze przedsiebiorstw - 4697,5 tysiaca osob - bylo w pazdzierniku minimalnie, bo o 14 tys. (0,3%) wieksze niz we wrzesniu. Do poziomu zatrudnienia z pazdziernika 2003 roku brakowalo jednak prawie 20 tys. osob.

Poczatek strony

IMPREZY, OGLOSZENIA

Stowarzyszenie Polskich Kombatantow
Kolo nr 8

zaprasza na bogato ilustrowany odczyt pana magistra Henryka Brzezinskiego

"Pieniadz Polski w Historii Polskiej"

Data: 7 grudnia (wtorek) 2004 r.
Godz.: 19:30
Miejsce: Dom Polski SPK
Adres: 379 Waverley Street, Ottawa

Po programie Kolo Pan przy SPK zaprasza na kawe i ciastka.

***

Stowarzyszenie Polskich Kombatantow
Kolo nr 8

zaprasza na pokaz filmu

Czy mozna bylo uciec z Syberii w czasie II Wojny Swiatowej?

Data: 16 grudnia (czwartek) 2004 r.
Godz.: 19:30
Miejsce: Dom Polski SPK
Adres: 379 Waverley Street, Ottawa

***

Zmiana adresu

Elzbieta i Bogdan Gajewscy
1945 South Lavant Rd.
Poland, ON
K0G 1K0
Tel. (613) 259-5015
e-mail: gajewscy@direcway.com

***

Poczatek strony

Przewodniczacy:

B. Gajewski

tel.: (613) 259-5015

Sekretarz:

L. Zielinska

tel.: (613) 721-8238

Skarbnik:

S. Ozorowski

tel.: (613) 225-3948

Redaktor:

K. Stys

tel.: (613) 224-1707

Redakcja Techniczna: K. Lipowski, tel.: (613) 565-3272; J. Taracha, tel.: (613) 225-4678

Association of Polish Engineers in Canada, P.O. Box 8093, STATION "T", Ottawa, Ontario K1G 3H6

SIP Internet: http://www.kpk-ottawa.org/sip/

ISSN 1496-7251

Redakcja e-mail: af736@ncf.ca