BIULETYN - LUTY 2004

SPIS TRESCI

CZY BEZPIECZNIE JEST LATAC SAMOLOTAMI?

Pogadanka wygloszona na zebraniu SIP w dniu 18 listopada 2003 r.

Definicja bezpieczenstwa:

Bezpieczny samolot to taki, w ktorym mozliwosc wystapienia awarii wiodacej do powaznego wypadku jest nieskonczenie mala.

Zasada bezpieczenstwa samolotu:

Pojedyncza awaria nie powinna spowodowac powaznego wypadku.

Zgodnie z podanymi definicjami dopuszczenie samolotu do przewozu pasazerow poprzedza doglebna analiza wszystkich mozliwych sytuacji oraz niezliczona ilosc testow.

Lotnictwo liczy sobie 100 lat, bo wlasnie 17 grudnia roku 1903, pierwszy samolot zniosl sie w powietrze. Od tego czasu datuje sie zywiolowy rozwoj lotnictwa, ktorego przelomowa data w lotnictwie pasazerskim jest rok 1969 kiedy to wprowadzono do eksploatacji pierwszy Boening 747, czyli popularny Jumbo-Jet. Od tamtego czasu datuje sie gwaltowny rozwoj przewozow lotniczych przez Atlantyk. Podroze statkiem z Europy do Ameryki, ktore trwaly dwa tygodnie, skrocily sie do kilku godzin. Podobnie jak przy kazdym zywiolowym rozwoju, tak i ten byl podatny na wszelkiego rodzaju uchybienia, ktore konczyly sie wypadkami lotniczymi. Atrakcyjnosc podrozy lotniczej polaczona z masowa skala tego zjawiska spowodowala to, ze kazdy wypadek lotniczy byl wtedy najwieksza sensacja dnia. Z tego wlasnie okresu pochodzi najwiecej opinii i przesadow zwiazanych z lataniem samolotami. Trzeba sobie jednak uswiadomic, ze od wczesnych lat szescdziesiatych uplynelo juz czterdziesci lat i w tym czasie dokonywal sie bardzo szybki rozwoj techniki lotniczej. W chwili obecnej rozwoj ten jest na takim poziomie, ze wypadki lotnicze sa prawdziwa rzadkoscia. Od lat szescdziesiatych zmienily sie wymagania dotyczace bezpieczenstwa samolotow, szkolenia pilotow, kierowania ruchem lotniczym i tego wszystkiego, co mialo wplyw na bezpieczenstwo lotow. Wiedzac, ze kazdy wypadek moze prowadzic do tragicznych skutkow, wlozono wiele wysilku w ich zapobieganie.

Obecnie produkowane samoloty sa tak konstruowane, by mozliwosc wypadku byla prawie niemozliwa. Konstruktorzy samolotu maja dwa zadania:

  1. tak skonstruowac dany podzespol, aby nigdy nie doszlo do jego awarii,
  2. zakladajac, ze moze dojsc do awarii podzespolu, jego zywot powinien byc tak okreslony, by moc wymienic podzespol przed jego awaria.

Dodatkowo, dla pelnego komfortu, niektore zespoly sa podwojne, a nawet potrojne, co umozliwia kontrole samolotu w razie kilku nawet awarii na raz.

Szkolenie pilotow nie odbywa sie wylacznie na samolotach. Obecnie szkolenia robi sie na symulatorach lotu. Symulator lotu sklada sie z prawdziwej kabiny samolotu umieszczonej na hydraulicznych podporach i bardzo duzego zaplecza komputerowego. Pilot siedzacy w kabinie ma zludzenie, ze siedzi w kabinie prawdziwego samolotu. Nawet za oknem ma widok dokladnie taki, jaki mialby w danej chwili lotu. W takim symulatorze mozna poleciec do Londynu, Berlina czy Warszawy. W szybach kabiny widac nie tylko lotnisko, ale tez oryginalne fragmenty miasta. Loty takie sa z reguly bardzo uciazliwe, bo co rusz pilotowi zdarzaja sie awarie, na ktore musi prawidlowo reagowac. Tak wiec przy starcie ma awarie jednego z silnikow, potem klopoty z utrzymaniem cisnienia w kabinie, awarie pompy podajacej paliwo, i temu podobne przygody. Opanowanie sterowania samolotem w takim symulatorze pozwala pozniej na trening na prawdziwym samolocie. Korzysci treningu w symulatorze sa niewymierne. Po pierwsze, podczas treningu piloci nie rozbijaja maszyn, po drugie, zawsze wychodza calo z kazdego wypadku, jezeli im sie zdarzy. Urzadzenia do takiego treningu sa produkowane miedzy innymi w Montrealu.

Jezeli chodzi o pasazerow i zalecenia w czasie podrozy, to trzeba pamietac o nastepujacych rzeczach:

  1. Cisnienie w kabinie samolotu odpowiada cisnieniu atmosferycznemu na wysokosci 8 do 9 tysiecy stop, czyli ok. 2500-3000 metrow nad poziomem morza. Jezeli wiec startujemy z lotniska polozonego na poziomie 120 - 500 stop nad poziomem morza, to naturalnym bedzie odczucie zmiany cisnienia w krotkim stosunkowo czasie. Dlatego nie zaleca sie spozywania napojow alkoholowych podczas podrozy samolotem. Zmiany cisnienia moga bardzo niekorzystnie wplynac na nasz organizm.
  2. Siedzenie w fotelu lotniczym nie nalezy do rzeczy ani przyjemnych, ani zdrowych. Fotele lotnicze w dzisiejszych czasach sa z reguly waskie, niewygodne i siedzenie w nich przez dluzszy okres czasu moze doprowadzic do utrudnionego krazenia krwi i zwiazanych z tym komplikacji. Dlatego zaleca sie maly spacer po samolocie od czasu do czasu w celu rozprostowania nog.
  3. Powietrze w kabinie samolotu jest suche. Aby utrzymac dobre samopoczucie nalezy pic duzo plynow.
  4. Przy starcie i przy ladowaniu mamy do czynienia z przyspieszeniami zwiazanymi ze zmiana predkosci samolotu i skokowa zmiana cisnienia w kabinie. Nie kazdy organizm ludzki reaguje na te bodzce w ten sam sposob. Nalezy wiec poznac nieco wlasne cialo i poznac jego reakcje na przeciazenia i zmiane cisnienia. Skutecznym srodkiem dla wiekszosci ludzi wrazliwych na przeciazenia i zmiany cisnienia jest zwykle ssanie cukierka.
  5. Manewry wykonywane przy starcie i przy ladowaniu sa manewrami typowymi dla samolotu i zwiazane z tym zmiany predkosci (odczuwane przeciazenie) oraz skokowa zmiana cisnienia w kabinie nie sa czyms groznym dla pasazerow. Wystarczy tylko siedziec w fotelu z zapietymi pasami i pamietac o tym, ze za sterami samolotu siedzi pilot, ktory takie manewry trenowal wiele razy i jemu tez jak najbardziej zalezy na bezpiecznym dotarciu do celu.

Z sali zadano kilka pytan:

  1. Czy dziury powietrzne sa niebezpieczne? - Nie sa niebezpieczne. Jest to przeciez typowe zjawisko atmosferyczne, niestety, malo przyjemne dla pasazerow. Samolot jest tak skonstruowany, by przeloty przez dziury powietrzne nie spowodowaly uszkodzenia samolotu.
  2. Czy samoloty moga sie zderzyc? - Obecnie stosowane urzadzenia zapobiegaja zderzeniom. Automatyczny system tak pokieruje samolotem, by do zderzenia nie doszlo.
  3. Jak duzo zarabia pilot samolotu? - Placa zalezy od typu samolotu i od stazu pracy. Poczatkujacy pilot malego samolotu zarabia od 18 tysiecy dolarow w gore. Pilot duzego samolotu, z dlugim stazem pracy moze zarobic do 250 tysiecy dolarow.
  4. Gdzie sie szkoli pilotow? - Do pracy w lotnictwie cywilnym zatrudnia sie czesto bylych pilotow wojskowych. Pilotow cywilnych szkoli sie w roznego rodzaju szkolach lotniczych i szkolach pilotazu. Takie szkolenia odbywaja sie w wielu miastach.
  5. Jakie samoloty sa najbezpieczniejsze? - Duze. Im wiekszy, tym bezpieczniejszy. Kieruja nimi piloci o dlugim stazu, samolot duzo kosztuje, wiec i opieke ma dobra.
  6. Czy piloci sa badani na uzywanie narkotykow i alkoholu? - Niektore linie lotnicze robia obowiazkowe badania pilotow. Uzywanie narkotykow i alkoholu automatycznie pozbawia pilotow ich licencji.
  7. Jakie sa wymiary foteli w samolotach - bo wydaja sie za male? - Fotele lotnicze, szczegolnie na liniach czarterowych sa znane z niewygody. Minimalna szerokosc fotela wynosi okolo 46 cm (18 cali).
  8. Jak ma sie bezpieczenstwo latania samolotami w odniesieniu do innych srodkow transportu takimi jak samochody, rowery, itp.? - Lot samolotem jest bezpieczniejszy chociazby z tego powodu, ze za sterami samolotu siedzi czlowiek, ktory ma do tego wysokie kwalifikacje. Przeglady naprawcze sa robione przez ludzi posiadajacych specjalne licencje. A na dwukierunkowej drodze jadacy z naprzeciwka samochod moze byc kierowany przez kogos, kto dopiero wczoraj dostal prawo jazdy i jedzie nie swoim samochodem do dentysty, probujac w czasie jazdy zapalic papierosa...
  9. Czy zalecenia Komisji Powypadkowej sa wprowadzane w zycie i czy stosuje sie je do wszystkich samolotow? - Tak. Zalecenia Komisji Powypadkowych sa obowiazujace i najczesciej sa wprowadzane w zycie na wszystkich samolotach, jezeli taka jest potrzeba. Pod tym wzgledem przestrzeganie zalecen jest bardzo rygorystyczne.
  10. Czy beda budowane bardzo szybkie samoloty takie jak Concord? - Obecnie nie zanosi sie na budowe takich samolotow. Ale nie wiadomo, co bedzie za kilka lat. Lotnictwo rozwija sie przeciez bardzo szybko.

Bogdan Gajewski

Poczatek strony

NA SZARYM KONCU

Nowoczesne technologie. Zbyt male naklady na badania naukowe i wynalazki.

W polskiej gospodarce wciaz przewazaja tradycyjne technologie przemyslowe i w wiekszosci dziedzin trudno mowic o nowoczesnosci. Tymczasem najwieksze szanse na szybki rozwoj maja gospodarki stosujace na duza skale najnowsze technologie, wykorzystujace w praktyce odkrycia naukowe i wynalazki. W Polsce wydaje sie na ten cel niewiele pieniedzy, dotujac jednoczesnie nierentowne dziedziny starej gospodarki. Rowniez przedsiebiorstwa niewiele inwestuja w dzialalnosc badawczo-rozwojowa. W efekcie innowacyjne firmy stanowia margines przedsiebiorczosci, choc nie brakuje interesujacych przykladow ich dzialania.

Jedynie nieco ponad 4% wyrobow krajowego przemyslu to produkty tzw. wysokiej techniki - przemyslu lotniczego, informatycznego i telekomunikacyjnego, farmaceutycznego. Mimo znacznego potencjalu naukowego - corocznie w Polsce zglasza sie do finansowania ok. 10 tys. projektow badawczych, a dofinansowuje 4 tys. - niewiele rezultatow tych prac jest wykorzystywanych.

Polska i jej gospodarka jest pod wzgledem innowacyjnosci na szarym koncu wsrod krajow OECD. W rankingu Swiatowego Forum Gospodarczego, obejmujacego 82 kraje sklasyfikowane pod wzgledem dostepu do najnowszych technologii, znalezlismy sie na 39 miejscu, za wiekszoscia panstw Europy Srodkowowschodniej.

Za malo pieniedzy

Z przeprowadzonych niedawno badan Centrum Analiz Spoleczno-Ekonomicznych (CASE) wynika, ze pod wzgledem wydatkow na badania i rozwoj (B+R) Polska znacznie odbiega nie tylko od panstw rozwinietych, ale tez od krajow Europy Srodkowowschodniej. W 2001 r. w naszym kraju wydatki na B+R stanowily zaledwie 0,65% PKB, podczas gdy w krajach OECD srednio na ten cel przeznaczano trzykrotnie wiecej pieniedzy (1,88% PKB), a w panstwach Unii Europejskiej prawie czterokrotnie wiecej (2,24% PKB). W Czechach wydatki te byly dwukrotnie wyzsze niz w Polsce. W 2002 r. sytuacja nie ulegla poprawie.

Niekorzystna jest takze w naszym kraju struktura finansowania wydatkow na badania i rozwoj oraz tendencje w tym zakresie. Udzial przemyslu w finansowaniu dzialalnosci B+R wyniosl w 2001 r. zaledwie 0,15% PKB, podczas gdy jeszcze w 1995 r. wynosil 0,28% PKB. Wiekszosc nakladow na nowoczesne technologie finansowana jest z budzetu panstwa, podczas gdy w krajach rozwinietych proporcje sa odwrotne.

Do wyjatkow naleza w Polsce firmy prowadzace prace badawczo-rozwojowe i wprowadzajace innowacje. Nieliczne sa rowniez przyklady firm innowacyjnych, ktore z niewielkich zakladow rozwinely sie w duze przedsiebiorstwa.

Malo chetnych do zakladania firm

Deklaracji wspierania przedsiebiorczosci oraz innowacyjnosci m.in. przez urzedy panstwowe i roznego rodzaju organizacje przybywa. Jednak przedsiebiorcy nadal twierdza, ze srodki na innowacyjnosc bardzo trudno uzyskac, zas ci, ktorzy dysponuja kapitalem, sa zdania, ze brakuje odpowiednich projektow, w ktore mozna by zainwestowac.

Jedna z instytucji powolanych do rozwiazania tych problemow ma byc utworzone przez ministra gospodarki Centrum Innowacji FIRE, ktorego dzialalnosc dotyczy najtrudniejszej i najbardziej ryzykownej fazy tworzenia firm - znalezienia finansowania po zakonczeniu prac badawczych nad nowa technologia lub produktem. FIRE zaczelo wspolprace z potencjalnymi zalozycielami firm innowacyjnych ponad rok temu. - Zasypani zostalismy projektami, ktore z reguly nie nadawaly sie do wdrozenia i ktore najczesciej probowano sprzedac, a nie samemu wykorzystac - mowi wiceprezes Centrum, Karol Litynski. Sposrod ponad 200 przeanalizowanych wnioskow, wybrane zostaly 3, nad ktorymi prowadzone sa prace. Dotychczasowa dzialalnosc FIRE wskazuje, ze - dodaje Litynski - nie ma pedu do zakladania firm, ze istnieja duze obawy przed dzialalnoscia na wlasna reke.

Na tle miedzynarodowej konkurencji

Opinie o niedostatku obiecujacych projektow - formulowane przez inwestorow - kontrastuja z osiagnieciami, i to potwierdzonymi w miedzynarodowej konkurencji, jakie maja na swym koncie niektore polskie firmy.

W ostatnim rankingu Fast 50 opublikowanym przez Deloitte & Touche, klasyfikujacym najszybciej rozwijajace sie firmy technologiczne w Europie Srodkowej, polskie przedsiebiorstwa sa bardzo widoczne.

Pierwsze miejsce w kategorii Rising Stars uzyskala Hoga.pl, ktora wykazala sie ponad 1700% dynamika przychodow. W swej trzyletniej dzialalnosci przeszla ewolucje od portalu do integratora internetowego i producenta oprogramowania dla przedsiebiorstw. Na 9 pozycji w rankingu znalazla sie warszawska spolka ZigZag, oferujaca rozwiazania internetowe, ktorej sprzedaz w ubieglych kilku latach wzrosla o 926%.

Warszawska Infovide zajela 25 lokate. Zanotowala w latach 2000 - 2002 wzrost przychodow o 273% z uslug doradczych i wdrozen w takich dziedzinach jak uslugi mobilne i e-government.

Zdobyc mozna kazdy rynek

Okazuje sie, ze dysponujac nowoczesnymi produktami mozna zdobyc nawet najtrudniejsze rynki. - Profesjonalistow nie zraza, ze nasz produkt powstaje w Polsce - twierdzi dr Malgorzata Celuch, wiceprezes warszawskiej firmy QWED. O spolce stalo sie glosno trzy lata temu, gdy okazalo sie, ze z jej symulatora elektromagnetycznego Quick Wave korzystaja m.in. slynne Jet Propulsion Laboratory (najwieksze laboratorium finansowane przez amerykanska agencje badan kosmicznych NASA) i National Radio Astronomy Observatory znane z jednego z najwiekszych w swiecie radioteleskopu Green Bank, ktorego elementy byly projektowane przy wykorzystaniu polskiego symulatora. Obecnie produkty warszawskiej spolki trafiaja do klientow w 22 krajach i sa stosowane m.in. przez producentow telefonow komorkowych i kuchni mikrofalowych. Prof. Wojciech Gwarek i troje doktorow z Politechniki Warszawskiej, ktorzy w 1997 r. utworzyli spolke, nadal dziela swoj czas miedzy uczelnie i prace dla firmy. Dzialaja w niszowym rynku, ktory ma wartosc ok. kilkudziesieciu mln dolarow rocznie, ale licza sie na nim, jakkolwiek ich roczne przychody ksztaltuja sie na poziomie 1,5 mln zl. Sprzedaja symulatory, uzyskuja takze wplywy z licencji, a ostatnio w coraz wiekszym zakresie swiadcza uslugi konsultingowe. - Wytwarzamy i eksportujemy technologie, czyli to, co sie liczy w gospodarce. Takich niewielkich firm technologicznych powinno byc w Polsce znacznie wiecej, wowczas - w ocenie prof. Wojciecha Gwarka, prezesa QWED - rzeczywistosc ekonomiczna wygladalaby inaczej.

Krajowych, ale wymagajacych klientow zdobyl Wind Telecom z Bielska-Bialej. Naleza do nich m.in. Polkomtel i Polska Telefonia Cyfrowa, operatorzy sieci komorkowych Plus GSM i Era; Millenium Bank, Orlen, zaklady energetyczne, a takze Komenda Glowna Policji. Powstala w 1998 r. jest jedyna polska firma, ktora oferuje wlasnego autorstwa rozwiazania, tzw. call/contact center, umozliwiajace firmom telekomunikacyjna obsluge klientow, wspomaganie marketingu i sprzedazy, prowadzenie programow lojalnosciowych itp. Jej zalozyciele zaczynali inwestujac wlasny kapital. - Dopiero pozniej, gdy na koncie firmy byly nowe produkty i obiecujace projekty, pojawil sie - mowi Tomasz Kiser, szefujacy dzialem marketingu - kapital od funduszy inwestycyjnych ABN Amro Renaissance Capital, European Renaissance Capital II. - Przewidujemy, ze nasze przychody za 2003 r. siegna 11-12 mln zl. Nasze plany to coroczne zwiekszanie przychodow o ok. 30% - dodal Kiser.

Z kosmosu na ziemie

W 52 krajach, w tym w USA, patenty na swoja metode rehabilitacji wykorzystujaca m.in. odpowiednio zaadaptowane kombinezony kosmiczne Adeli posiada polsko-rosyjska spolka Euromed, dzialajaca w Mielnie. Rocznie z uslug centrum rehabilitacji korzysta ok. 450 osob - dotknietych porazeniem mozgowym oraz innymi zaburzeniami neurologicznymi z wielu krajow. Rezultaty, jakie uzyskuje w rehabilitacji Euromed, sprawily, ze metoda bedaca efektem wieloletnich badan m.in. rosyjskich specjalistow medycyny kosmicznej, stala sie podstawa funkcjonowania spolki zatrudniajacej 90 specjalistow. - Okazalo sie, ze mozna bylo przeniesc na grunt praktyczny wiedze z badan kosmicznych. Uzupelnilismy technologie rosyjska o intensywny program rehabilitacji i stad nasze efekty - powiedzial nam Ryszard Kowalczyk, szef Euromedu.

Roman Przasnyski
Zbigniew Zwierzchowski
Rzeczpospolita nr 19/2004 r.

Poczatek strony

BEZ KONKURENCJI ANI RUSZ

Niewielka firma z Warszawy produkuje unikatowe, w skali swiatowej, urzadzenia high-tech

Wlasna firme zalozylismy z desperacji - wyjasnia Miroslaw Grudzien wiceprezes spolki Vigo SA, ktora wytwarza detektory podczerwieni wedlug pomyslu prof. Jozefa Piotrowskiego.

Postep techniczny dokonuje sie dzis glownie w zatrudniajacych setki specjalistow osrodkach badawczych wielkich korporacji. Dla indywidualistow chodzacych wlasnymi drogami zostaje coraz mniej miejsca. Ale w dziedzinie architektury detektorow podczerwieni malo kto na swiecie jest w stanie dorownac wyobraznia prof. Jozefowi Piotrowskiemu z warszawskiej firmy Vigo System SA. Zdaniem jego wspolnikow profesor ma do techniki podejscie renesansowe.

- Czasem wydaje mi sie, ze sam sklada sie z detektorow - przyznaje wiceprezes, dr Miroslaw Grudzien.

Cwierc wieku temu prof. Piotrowski, wowczas pracownik naukowy WAT doszedl do przekonania, ze detektory podczerwieni moga dzialac bez chlodzenia. Teze te potwierdzily badania. Byla to wedlug owczesnych pogladow herezja. Na swiecie uwazano, ze naukowcy z Instytutu Fizyki Plazmy WAT po prostu sie pomylili. Do dzis zreszta najpowszechniej uzywane detektory podczerwieni wymagaja chlodzenia cieklym azotem, co zwieksza rozmiary urzadzen i komplikuje obsluge, a nawet czyni ja niebezpieczna. Na rozwijanie idei prof. Piotrowskiego z mysla o jej praktycznym zastosowaniu zdecydowali sie nieliczni. Oprocz Vigo System na swiecie istnieja zaledwie dwie inne firmy produkujace detektory, ktorych nie trzeba chlodzic. Nieduza, zatrudniajaca 50 osob prywatna spolka jest jednym z niewielu w Polsce przedsiebiorstw wykorzystujacych wlasne, nowatorskie na skale swiatowa rozwiazania high-tech. Na ich rozwoj firma wydaje ok. 30% przychodow.

- Konkurenci z Japonii i Stanow Zjednoczonych staraja sie nas dogonic, ale jakos im to nie wychodzi - podkresla dr Grudzien - dziedzina, ktora sie zajmujemy, podobnie jak rynek na nasze produkty, to nadal tylko nisza. Wynika to m. in. z faktu, ze nasze detektory maja nieco gorsze parametry niz te, ktore trzeba chlodzic. Ale istnieje wiele zastosowan, w ktorych bardziej liczy sie nizsza cena i prostota niz doskonalosc.

- Nie stosujemy kosztownych, wyrafinowanych technologii. Nasze osiagniecia opieraja sie na pomyslowym wykorzystywaniu wlasciwosci materialow polprzewodnikowych - wyjasnia prof. Piotrowski.

Daleko przed szeregiem

W czasach, gdy w WAT powstawaly pierwsze detektory nowego typu, w Polsce nie bylo zadnych mozliwosci ich praktycznego zastosowania. Pewna szansa na ich skomercjalizowanie pojawila sie z chwila, gdy zainteresowal sie nimi amerykanski dystrybutor. Handel w sztywnych panstwowych ramach, rozwijal sie jednak opornie, a perspektywa uruchomienia produkcji nowych detektorow na skale przemyslowa stawala sie coraz mniej realna.

- Zdawalismy sobie sprawe, ze nasza koncepcja wyprzedza epoke. Jednoczesnie widzielismy, ze mozliwosci jej wdrozenia nikogo wlasciwie na uczelni nie obchodza. Moglismy dalej prowadzic badania, pisac publikacje i patrzec, jak pokrywa je kurz. W koncu, z desperacji, zalozylismy wlasna firme - wyjasnia Miroslaw Grudzien.

Doktor Grudzien, podobnie jak inny z zalozycieli spolki, obecny prezes Andrzej Nowak byli wowczas, w1987 r., nie tylko naukowcami, ale takze zawodowymi oficerami. Wprawdzie przepisy nie zakazywaly podejmowania przez wojskowych dzialalnosci gospodarczej, ale mozna bylo je tak interpretowac. Dla przelozonych perspektywa zagniezdzenia sie w WAT prywatnej inicjatywy, przyczolka kapitalizmu w lonie ludowego wojska, byla czyms nie do przyjecia. Ostatecznie poczatkujacy przedsiebiorcy opuscili szeregi armii.

- Gdybym dzisiaj z tym wystapil, dowodca z usmiechem zyczylby mi powodzenia. Wtedy grozil nam zielony garnizon. Prawnicy ledwo nas wybronili - wspomina Grudzien - ale to byl dopiero poczatek. Nasze doswiadczenia ograniczaly sie do pracy na uczelni i wojska. Przeszlismy twarda szkole zycia i gospodarki rynkowej.

Wspolnicy zaryzykowali nie tylko wojskowa kariere. Zdecydowali sie postawic na jedna karte dorobek calego zycia. Kapital zalozycielski spolki, wniesiony przez paru udzialowcow, stanowil rownowartosc stu srednich krajowych pensji. W domu Grudniow zapanowala ciezka atmosfera. - Jesli to przepadnie, nie bedziemy mieli na chleb - ostrzegala zona. Wspolnicy wiedzieli jednak, ze maja w reku mocne atuty.

Produkt dobry, ale....

Bez detektorow podczerwieni trudno sobie wyobrazic wspolczesna technike, zwlaszcza wojskowa, medyczna i zwiazana z ochrona srodowiska. Moga one sluzyc zarowno do laserowego borowania w zebach, jak naprowadzania na cel inteligentnych pociskow. Dzieki detektorom powstaly urzadzenia pozwalajace analizowac na odleglosc sklad chemiczny dymu z fabrycznego komina, a takze takie, ktore umozliwiaja stworzenie termicznego obrazu budynku i zbadanie przyczyny strat ciepla. Podczerwien umozliwia "widzenie" i niezawodna lacznosc w ciemnosciach, dymie czy chmurach pylu. Jedno z najbardziej spektakularnych wojskowych zastosowan detektorow to wykorzystanie ich do ostrzegania potencjalnych celow np. samolotow o "namierzaniu" ich przez przeciwnika.

Choc technika podczerwieni zwiazana jest niejako naturalnie z wojskiem, wspolpraca spolki z polskim przemyslem obronnym stanowi tylko niewiele znaczaca czesc obrotow Vigo System. Po kilkunastu latach producenci detektora bez chlodzenia nadal znacznie wyprzedzaja borykajace sie z brakiem srodkow na rozwoj krajowymi fabrykami zbrojeniowymi. Niemal calosc produkcji sprzedawana jest do krajow najwyzej rozwinietych, zwlaszcza Stanow Zjednoczonych, Japonii i Francji. Jednak i tam, wbrew oczekiwaniom, popyt jest dosc ograniczony. Amerykanski kontrahent wyjasnil wspolnikom, dlaczego tak sie dzieje: "sprzedaz moglaby byc o wiele wieksza, gdybyscie mieli przynajmniej jednego prawdziwego konkurenta".

Przyczyna tego paradoksu jest calkiem prosta. Sam detektor kosztuje od tysiaca do paru tysiecy dolarow, ale cena urzadzenia, w ktorym sie go wykorzystuje jest z reguly wielokrotnie wyzsza. Nikt nie zainwestuje ogromnych pieniedzy na opracowanie i wprowadzenie do produkcji na wieksza skale wyrobu, ktorego glowny element produkuje tylko jedna firma w swiecie. I to w kraju, ktorego gospodarka i mozliwosci w dziedzinie high-tech nie budza nadal zaufania. Niewiele zmienilo tu nawet wyroznienie, przyznane w 1996 roku Vigo System przez czolowe pismo poswiecone optoelektronice, amerykanski "Photonics Spectra", choc po raz pierwszy uhonorowano w ten sposob firme z siedziba na wschod od Laby.

Miedzy rzemioslem a nauka

Zalozycielom "Vigo System", wbrew najczarniejszym obawom rodzin, nigdy nie zabraklo pieniedzy na chleb. Nie zdarzylo sie dotychczas, by firmie grozila utrata plynnosci finansowej. Ale osiagniecia w zakresie high-tech nie przelozyly sie na rownie spektakularny sukces finansowy. Wartosc sprzedazy spolki utrzymuje sie od paru lat na podobnym poziomie, paru milionow dolarow rocznie.

Produkcja ma nadal pod wieloma wzgledami charakter rzemieslniczy i zwiazany z indywidualnymi potrzebami klientow. Wymaga to nieustannej pracy nad rozwijaniem produktow, zwlaszcza, ze zyja one tylko 1 - 2 lata. Niektorym z pracownikow firmy ten stan rzeczy jednak bardzo odpowiada. Prace rozwojowe maja czesto charakter naukowy i umozliwiaja kontynuowanie dawnych badawczych pasji. Pod wzgledem kadry i potencjalu naukowego firma dorownuje niejednemu instytutowi zajmujacemu sie rozwijaniem techniki. Sam profesor Piotrowski napisal, juz jako dyrektor firmy ds. rozwoju, kilka ksiazek i kilkadziesiat artykulow.

Dwa miesiace temu w Vigo System uruchomiono zakupione w USA za milion dolarow nowe urzadzenia do wytwarzania "cienkowarstwowych" struktur polprzewodnikowych. Jest to obecnie najnowoczesniejsze tego rodzaju laboratorium na swiecie, umozliwiajace zarowno opracowanie kolejnych generacji detektorow jak i zwiekszenie ich produkcji, nawet dziesieciokrotne. Takich ilosci swych produktow firma nie byla by w stanie rzecz jasna sprzedac. Dlatego pozyskano wspolnika, czyli WAT, ktora wylozyla 40 proc. ceny laboratorium.

Ale i tak inwestycja byla zbyt kosztowna, by firma mogla swoja jej czesc sfinansowac z wlasnych srodkow. Z pomoca przyszla Agencja Techniki i Technologii, ktora zdecydowala sie wyasygnowac milion zlotych z sum przeznaczonych na wspieranie przedsiebiorstw wdrazajacych nowe technologie. Pieniadze panstwowe na ten cel byly i sa tylko kropla w morzu potrzeb. Niemniej pomoc ATT - po likwidacji agencji jej zadania w tym zakresie przejela Polska Agencja Rozwoju Przedsiebiorczosci - umozliwila grupie niewielkich prywatnych przedsiebiorstw rozwijanie wlasnych pomyslow, niekiedy zaliczajacych sie do osiagniec high-tech na miare swiatowa. Niektore z nich nazywa sie dzis "perelkami polskiego przemyslu".

- To chodzi tylko o pozyczke na preferencyjnych warunkach. Ale wazne jest, ze ja w ogole dostalismy. Bo dla bankow nasze urzadzenia maja, jako zabezpieczenie, cene zlomu - wyjasnia Miroslaw Grudzien.

GRZEGORZ LYS
Rzeczpospolita nr 296/03 r.

Poczatek strony

MLODZI NAUKOWCY BADAJA NIEBO I MROWKI

Pieciu Polakow w europejskim konkursie

Na XVI Konkursie Prac Mlodych Naukowcow Unii Europejskiej we wrzesniu w Dublinie Polske reprezentowac beda trzy prace. Na polskie eliminacje wplynelo 46 prac z astronomii, biologii, chemii, ekologii, fizyki, informatyki, matematyki, medycyny, nauk spolecznych i techniki.

- Mielismy trudne zadanie, bo wszystkie prace byly na bardzo wysokim poziomie - powiedzial przewodniczacy jury prof. Jan Madey z Uniwersytetu Warszawskiego. Z szesnastu prac zakwalifikowanych do polskiego finalu az piec znalazlo sie na pierwszym miejscu.

Trzej uczniowie z Lodzi: Marek Cieslar, Jacek Czyzewski i Jakub Pietrzak, zbudowali prototyp robota, ktory bedzie badal niebo. - Juz wyprobowalismy naszego robota w obserwatorium astronomicznym, byl srodek nocy, wial wiatr, a urzadzenie ani drgnelo - wspomina Jakub Pietrzak.

Kolejny zwyciezca Artur Lewandowski jest juz na pierwszym roku Akademii Medycznej. W ubieglym roku przygotowywal sie do olimpiady biologicznej i postanowil sprawdzic, jak zachowuja sie mrowki w labiryncie, czy potrafia nauczyc sie drogi. Najpierw kazda mrowka przechodzila przez labirynt kilka razy. Potem Artur wpuszczal do labiryntu grupy mrowek, z ktorych tylko jedna juz znala trase. - Chodzilo o to, by sie przekonac, czy potrafia one pokazac droge innym - wyjasnia Artur. - Spedzilem z mrowkami na tych badaniach ponad trzy miesiace w lesie i w domu; cala rodzina mi pomagala.

Natomiast Marcel Kolodziejczyk, uczen I LO im. Mikolaja Kopernika z Lodzi, napisal prace "Waga szalkowa i uogolniony problem falszywej monety". To teoretyczne rozwazania o wykorzystaniu wagi szalkowej do odkrycia, ktora moneta z matematycznego zbioru jest falszywa.

Wsrod innych prac, jakie zakwalifikowano do finalu, byl tez np. termometr wolframowy do mierzenia wysokiej temperatury i praca o zastosowaniu hormonow roslinnych do produkcji pomidorow. Zgodnie z regulaminem w polskich eliminacjach mogly uczestniczyc tylko prace nagrodzone poprzednio w konkursach ogolnopolskich lub polecone przez pracownikow naukowych. Eliminacje organizuje Krajowy Fundusz na rzecz Dzieci, a w jury zasiadaja profesorowie PAN, Uniwersytetu Warszawskiego i Politechniki Warszawskiej.

A.P.
Rzeczpospolita nr 9/04

Poczatek strony

NAJLEPSZE Z NAJLEPSZYCH

Byly dyplomy i nagrody, a dyrektorzy wyroznionych szkol z calej Polski z duma przedstawili swoich nauczycieli i uczniow - zwyciezcow olimpiad przedmiotowych. To wlasnie sukcesy uczniow zdecydowaly o pozycji szkol w ogolnopolskim rankingu "Rzeczpospolitej" i "Perspektyw".

Pierwsze miejsce w rankingu na najlepsza szkole srednia zajelo szczecinskie XIII LO. Na drugim miejscu znalazlo sie I LO im. Mikolaja Kopernika z Lodzi (zwyciezca sprzed dwoch lat), a na trzecim - XIV LO im. Polonii Belgijskiej z Wroclawia (ubiegloroczny lider).

W warszawskiej Szkole Glownej Gospodarstwa Wiejskiego uroczyscie ogloszono wyniki tego konkursu. Byli uczniowie, nauczyciele, dyrektorzy wyroznionych szkol, a takze przedstawiciele wladz oswiatowych i samorzadowych, rektorzy wyzszych uczelni i ministrowie.

W sumie na liscie rankingowej znalazly sie 343 szkoly. A to oznacza, ze w kazdej z nich w ubieglym roku szkolnym bylo co najmniej dwoch laureatow lub finalistow 27 olimpiad przedmiotowych. To bylo minimum wymagan, ktore nalezalo spelnic, by znalezc sie w rankingu.

- W Polsce jest ponad cztery tysiace szkol srednich, znalezienie sie szkoly na naszej liscie rankingowej to sukces, wszystkie 343 szkoly z tej listy to szkoly z sukcesem - powiedzial prof. Marek Rocki, rektor SGH i przewodniczacy kapituly rankingu.

- Ciesze sie, ze moge wziac udzial w tym swiecie polskiej edukacji, jakim jest ogloszenie wynikow rankingu. Potrzebne sa nam dobre przyklady i dobre wzorce, a wy jestescie takimi przykladami - podkreslil minister rolnictwa Wojciech Olejniczak, ktory przekazal nagrody - sprzet komputerowy dla dwoch zespolow szkol rolniczych: w Rudce (129. miejsce w rankingu) i Rzemieniu (164. miejsce).

Nagrode specjalna ministra edukacji dla najlepszej szkoly w miejscowosci do 5 tysiecy mieszkancow - wyposazenie pracowni komputerowej - otrzymal Zespol Szkol Rolniczych im. Stefanii Karpowicz w Krzyzewie (Podlaskie), ktory ulokowal sie na 119. miejscu.

Dyplomy odebrali tez dyrektorzy szkol - zwyciezcow rankingow wojewodzkich i wreszcie fanfary zabrzmialy dla zlotej dziesiatki - liceow bedacych czolowka listy. Sa to szkoly ze Szczecina, Lodzi, Wroclawia, Gdyni, Krakowa, Radomia, Torunia i trzy licea ogolnoksztalcace z Warszawy.

- Jestesmy szkola otwarta na wszystkich madrych ludzi, zapraszamy uczniow z calej Polski - powiedzial Wieslaw Kosakowski, dyrektor III LO im. Marynarki Wojennej z Gdyni, ktore zajelo 4. miejsce w rankingu. Przy jego szkole dziala gimnazjum, ktorego uczniowie juz zdobyli olimpijskie laury, chociaz zazwyczaj w olimpiadach przedmiotowych startuja uczniowie liceow.

- Juz szosty raz staje na tym podium i chyba ostatni raz w tej roli - mowil wyraznie wzruszony Aleksander Dobrzycki, nauczyciel z ponad czterdziestoletnim stazem, dyrektor XIV LO im. Polonii Belgijskiej z Wroclawia, zdobywcy trzeciego miejsca. Dyrektor Dobrzycki podkreslil, ze kryteria stosowane w rankingu sa rzetelne i obiektywne, co pozwala wyroznic rzeczywiscie najlepsze szkoly.

Cezary Urban, dyrektor zwycieskiego XIII LO ze Szczecina, podziekowal w imieniu swoim i wielu dyrektorow dr Danucie Nakonecznej, zalozycielce i kierownikowi naukowemu Towarzystwa Szkol Tworczych. - W pierwszej piecdziesiatce rankingu jest co najmniej trzydziesci szkol nalezacych do tego towarzystwa - podkreslil.

Anna Paciorek
Rzeczpospolita nr 6/04

Poczatek strony

WIESCI Z KRAJU

  • Najnowszy sondaz PBS wykazal, ze spoleczenstwu najbardziej by odpowiadaly rzady koalicji PO-SiP. Taka opinie wyrazilo 41% badanych. Jedynie 13% pragnie, aby przy rzadach pozostala obecnie rzadzaca koalicja SLD-UP. 31% ankietowanych chcialoby takze, aby w przyszlej rzadzacej koalicji znalazla sie Unia Wolnosci.
    Sondaz "Rz" przeprowadzila Pracownia Badan Spolecznych 10 i 11 stycznia br. na 1065-osobowej reprezentatywnej probie doroslych Polakow.
  • Na poczatku 2004 roku na Platforme Obywatelska glosowaloby 26% Polakow. Po lekkiej korekcie - w listopadzie ub. r. PO mogla liczyc na 22%, a w grudniu na 19% - notowania PO skoczyly wiec az o 7%. To najlepszy wynik tego ugrupowania w sondazach "Rz".
    Niespodzianka jest bez watpienia drugie miejsce Samoobrony. Partia Andrzeja Leppera odnotowuje wzrost poparcia juz czwarty miesiac z rzedu - w pazdzierniku ub. r. na Samoobrone chcialo glosowac 13% Polakow, miesiac temu juz 16%, a w styczniu - 18%. To takze najlepszy wynik tej partii w sondazach "Rz".
    Wbrew nadziejom politykow Sojuszu popularnosc koalicji SLD - UP nie dosc, ze nie wzrosla, to jeszcze spadla - w porownaniu z grudniem - o 2% i wynosi 17%.Tak niskiego notowania lewica w naszym sondazu jeszcze nie miala.
    Jedyna partia, ktora utrzymala poparcie na poziomie z grudnia, jest PiS - 12% W styczniu stracily LPR (z 12 do 9%) oraz PSL (z 8 do 6%).
    Sondaz "Rz" zostal przeprowadzony 10 i 11 stycznia 2004 r. na 1065-osobowej reprezentatywnej probie doroslych Polakow.
    Kolejne badania opinii publicznej potwierdzaja zdecydowany wzrost notowan Platformy Obywatelskiej. Wedlug OBOP miedzy grudniem a styczniem poparcie dla partii Donalda Tuska wzroslo o 6%. Przypomnijmy, ze taki sam rezultat - 26% poparcia - PO odnotowala w ostatnim sondazu "Rzeczpospolitej".
    Sondaz OBOP. Platforma Obywatelska - 26%. SLD - 19% (wzrost o 3%). Na 3 miejscu z 16% jest Samoobrona (bez zmian). Czwarte miejsce - ex aequo z 10% - zajmuja Liga Polskich Rodzin oraz Prawo i Sprawiedliwosc. O ile jednak poparcie dla LPR wzroslo o 1 punkt, to partia braci Kaczynskich stracila 3 punkty i jest to jeden z najgorszych wynikow PiS w historii sondazy OBOP. Do Sejmu weszloby jeszcze PSL z 7% (-1).
    Unia Wolnosci moze liczyc na 3%, a koalicyjna Unia Pracy - na 2%. Poparcie dla obu tych ugrupowan nie zmienilo sie przez miesiac.
    Sondaz OBOP zostal przeprowadzony miedzy 10 a 12 stycznia b.r. na reprezentatywnej 939-osobowej probie doroslych Polakow.
    W/g najnowszego sondazu CBOS na 29% glosow moglaby liczyc Platforma Obywatelska, gdyby wybory odbyly sie w styczniu. To o 3% wiecej niz w grudni ub. r.
    Sondaz CBOS jest trzecim juz z kolei, ktory pokazuje znaczny wzrost poparcia dla PO. W badaniach "Rzeczpospolitej" i OBOP notowania Platformy wzrosly odpowiednio o 7 i 6% Wedlug CBOS na drugie miejsce mogloby liczyc SLD z 17% (bez zmian), na trzecie, z 12% - Prawo i Sprawiedliwosc (+1). Do 11 z 13% spadly natomiast notowania Samoobrony. Do Sejmu weszlyby jeszcze LPR z 10% poparciem (+2) i PSL - 6% (bez zmian). Sondaz zostal przeprowadzony od 9 do 12 stycznia br. na 1057-osobowej reprezentatywnej probie doroslych Polakow.
  • Prace prezydenta dobrze ocenilo 65% ankietowanych (w listopadzie - 67%). Zla ocene wystawilo prezydentowi 24% badanych (w listopadzie - 22%). Senatowi ocene dobra wystawilo 19% badanych (w listopadzie - 23%); zla - 57% (w listopadzie - 52%). Tylko 11% uczestnikow sondazu dobrze ocenilo prace Sejmu (w listopadzie - 16%); zle Sejm pracowal w opinii 77% badanych ( w listopadzie - 70%).
    Sondaz przeprowadzono w dniach 5 - 8 grudnia 2003 roku na liczacej 1000 osob reprezentatywnej probie doroslych mieszkancow Polski.
  • Polacy maja najmniejsze zaufanie do rzadu, Sejmu i premiera - wynika z opublikowanego raportu TNS OBOP. Z kolei instytucja, ktorej najbardziej ufaja, jest straz pozarna. Do uzyskanych przez nia 94% zadna inna instytucja nawet sie nie zblizyla.
    Na pierwszych miejscach wsrod instytucji obdarzonych najmniejszym zaufaniem znalazly sie: rzad (79%), Sejm (77%) i premier (76%).
    Jak zauwaza OBOP, polowa i wiecej pytanych osob z rezerwa odnosila sie takze do Senatu, NSZZ Solidarnosc, Samoobrony, OPZZ, sadow, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, prokuratury.
    Instytucje, ktorym Polacy najbardziej ufaja (Poczta Polska, pogotowie ratunkowe, szkolnictwo panstwowe i wojsko), otrzymaly nieco ponad 80% poparcia.
    Przedstawiony raport jest podsumowaniem cyklu badan, poswieconych zaufaniu do instytucji, realizowanych we wrzesniu 2003 r.
  • Na poczatku grudnia ub. r., w porownaniu z listopadem, nastapil lekki wzrost akceptacji dla czlonkostwa Polski w Unii Europejskiej: jako "pozytywne" uznalo je 43% badanych. W listopadzie opinie taka wyrazilo 40% - wynika z sondazu OBOP.
    Negatywnie czlonkostwo w UE ocenilo 29% ankietowanych (w listopadzie - 28%). O tym, ze czlonkostwo w Unii nie bedzie ani czyms dobrym, ani zlym, przekonanych jest 19% badanych (w listopadzie - 24%). Nie mialo zdania w tej sprawie 9% uczestnikow sondazu (w listopadzie - 8%).
    Krytycznie stan przygotowan Polski do czlonkostwa ocenilo 38% ankietowanych (tyle samo co w listopadzie). 29% badanych uwaza, ze Polska "jest gotowa do skorzystania z czlonkostwa, ale nie jest gotowa do dotrzymania zobowiazan wynikajacych z akcesji".
    14% ankietowanych uwaza, ze Polska "gotowa jest wywiazac sie ze zobowiazan, ale nie bedzie w stanie skorzystac z czlonkostwa". Tylko 9% uczestnikow sondazu sadzi, ze nasz kraj przygotowany jest i do skorzystania z czlonkostwa, i do wywiazania sie z wynikajacych z tego obowiazkow.
    Co dziesiaty badany - 10% - nie mial zdania w sprawie stanu przygotowan Polski do akcesji.
    Po 10 latach czlonkostwa w Unii dwie trzecie badanych - 66% - spodziewa sie zmian na lepsze w kraju; jedna dziesiata - 10% - zmian na gorsze, a 5% uwaza, ze czlonkostwo w Unii nie bedzie mialo wplywu na przyszla sytuacje kraju. 19% ankietowanych nie mialo zdania w tej sprawie.
    37% badanych uwaza, ze czlonkostwo Polski w Unii nie wplynie na ich zycie; prawie co trzeci - 30% - obawia sie, ze bedzie to wplyw negatywny, a co piaty - 24% - spodziewa sie zmian na lepsze. 9% uczestnikow sondazu nie mialo zdania w tej sprawie.
    Wiekszosc badanych, 62%, spodziewa sie pozytywnego wplywu czlonkostwa w Unii na poziom zycia przyszlego pokolenia; 15% obawia sie zmian na gorsze dla naszych dzieci, a 7% sadzi, ze czlonkostwo nie bedzie mialo wplywu na losy najmlodszych. 16% ankietowanych nie mialo zdania w tej sprawie.
    Prawie co drugi badany - 46% - uwaza, ze w najblizszym czasie czlonkostwo w Unii negatywnie wplynie na sytuacje w kraju; przeciwnego zdania jest 16% uczestnikow sondazu. 28% nie spodziewa sie zadnych zmian.
    Sondaz przeprowadzono w dniach 6-8 grudnia ub. r. na reprezentatywnej probie 1005 doroslych mieszkancow Polski.
  • Ani dobry, ani zly - tak Polacy ocenili miniony rok pod wzgledem wlasnej pomyslnosci - wynika z grudniowego badania CBOS.
    Natomiast zdaniem 42% Polakow dla ich rodzin byl to rok "taki sobie", czyli ani dobry, ani zly. Dla 34% byl dobry, dla 24 - zly.
    Zdecydowanie najbardziej pesymistyczna jest nasza wizja Polski i swiata w 2003 roku.
    Mniej wiecej co drugi Polak (48 procent) uznal, ze byl to zly rok dla Polski. Cztery procent wiecej badanych uwaza, ze byl to takze zly rok dla swiata. Tylko 12 procent Polakow uznalo, iz byl to dobry rok dla kraju, a 8 procent, ze rowniez dla swiata.
    Badanie przeprowadzono od 5 do 8 grudnia 2003 roku na liczacej 1000 osob reprezentatywnej probie losowej doroslych mieszkancow Polski.
  • Lapowkarstwo, nepotyzm, sprzeniewierzanie publicznych pieniedzy, handlowanie ustawami - tak Polacy postrzegaja krajowa polityke.
    Przekonanie Polakow o wszechobecnosci korupcji na najwyzszych szczeblach polityki i administracji panstwowej jest wstrzasajace. W sondazu CBOS na pytanie, czy to zjawisko jest w Polsce malym, czy duzym problemem, odpowiedzialo - 90% - bez wahania, ze duzym.
    Az 87% uwaza tez, ze czesto na stanowiskach w urzedach, spolkach czy bankach obsadza sie krewnych i kolegow. Niewiele mniej - 84% - Polakow uwaza, ze za zalatwienie sprawy bierze sie lapowki. 81% sadzi, ze czesto rzadowe kontrakty i zamowienia zalatwia sie rodzinie i kolegom.
    Wszechobecny jest takze lobbing. Ponad trzy czwarte (78%) ankietowanych sadzi, ze urzednicy i politycy ulegaja biznesowi i innym grupom nacisku. Prawie trzy czwarte uwaza, ze pieniadze podatnikow sa wykorzystywane przez politykow dla dobra ich partii.
    Polacy wierza tez, ze mozna kupic w Sejmie ustawe. Uwaza tak 69%, przeciwnego zdania jest jedynie co dziesiata osoba.
    Sondaz CBOS z 5 - 8 grudnia 2003 r., 1000-osobowa proba doroslych Polakow.
  • Z przeprowadzonych na zlecenie "Rzeczpospolitej" badan opinii publicznej wynika, iz Polacy uwazaja, ze zwiazki zawodowe dzialaja przede wszystkim w interesie swoich dzialaczy (83% wskazan) i czlonkow (75%). Ale juz ponad polowa badanych jest przekonana, ze dzialania zwiazkow nie sa nakierowane na dobro wszystkich pracownikow. Tylko co czwarty Polak uznal, ze maja na wzgledzie interes calego spoleczenstwa (24%) i gospodarki (27%).
    Badania przeprowadzila na zlecenie "Rzeczpospolitej" Pracownia Badan Spolecznych z Sopotu 25 i 26 pazdziernika ub. r. na 1051-osobowej probie reprezentatywnej dla doroslej ludnosci kraju.
  • Inflacja w grudniu ub. r. wyniosla 1,7%, minimalnie wiecej niz w listopadzie. Podobnie jak w poprzednim roku, tempo wzrostu cen bylo w Polsce mniejsze niz w krajach unii walutowej. Ekonomisci oczekuja jednak przyspieszenia inflacji: pod koniec 2004 roku jej wskaznik ma siegnac okolo 2,5%.
  • Ogloszono trzyosobowa liste laureatow prestizowej nagrody Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Znalazl sie na niej wybitny socjolog prof. Jerzy Szacki. Nagrodzono go za "Historie mysli socjologicznej" - ksiazke niezwykle rzetelna, niezastapiona pomoc dla kazdego, kogo interesuja nauki spoleczne. - Jestesmy karlami na ramionach olbrzymow - mowi autor - a wiec nie powinnismy sie ludzic, iz cala nasza madrosc zostala wynaleziona przez nas samych i nie mielismy zadnych godnych uwagi poprzednikow.
    Wsrod tegorocznych laureatow nagrody Fundacji na rzecz Nauki Polskiej znalazl sie tez farmakolog prof. Roman Kaliszan, zajmujacy sie opracowywaniem nowych technik wykrywania terapeutycznego potencjalu substancji. Jego wysilki owocuja skroceniem procesu tworzenia nowych lekow. Trzeci z nagrodzonych, fizyk dr Marek Pfutzner zajmuje sie badaniem struktury jader atomowych i, co sie z tym wiaze, poszukiwaniem nowych rodzajow promieniotworczosci.
  • Wedlug najnowszych danych GUS na Warmii i Mazurach, gdzie jest najgorzej, pracy nie ma co trzeci aktywny zawodowo mieszkaniec. Bezrobocie jest tu poltora raza wieksze od sredniego w kraju (18%). Jednak to wlasnie wojewodztwo warminsko-mazurskie jest jednym z trzech, w ktorych w zeszlym roku stopa bezrobocia spadala najbardziej (o 3,5%).
    Najmniej bezrobotnych jest na Mazowszu. Bezrobocie jest tu dwa razy nizsze (13,7%) od najwyzszego w kraju. Podobnie jest w Malopolsce, gdzie pracy nie ma 13,9% aktywnych zawodowo mieszkancow.

Poczatek strony

IMPREZY, OGLOSZENIA

***

Stowarzyszenie Inzynierow Polskich w Kanadzie, Oddzial Ottawa

zaprasza na pogadanke

dra Lukasza Pietrzaka

Genetycznie modyfikowane rosliny - zbawienie czy zaraza

Data: 17 luty (wtorek) 2004 r.
Godz.: 19:30
Miejsce: Dom Polski SPK
Adres: 379 Waverley Street, Ottawa

***

SPK Kolo Nr 8

zaprasza na na pokaz filmu

LEGIONY : WALKA O NIEPODLEGLOSC

Data: 3 lutego (wtorek) 2004 r.
Godz.: 19:30
Miejsce: Dom Polski SPK
Adres: 379 Waverley Street, Ottawa

Po programie Kolo Pan przy SPK zaprasza na kawe i ciastka.

***

SPK Kolo Nr 8

zaprasza na pokaz filmu

"Jubileusz Hanki Bielickiej"

Data: 19 luty (czwartek) 2004 r.
Godz.: 19:30
Miejsce: Dom Polski SPK
Adres: 379 Waverley Street, Ottawa

***

Poczatek strony

Przewodniczacy:

B. Gajewski

tel.: (613) 523-5174

Sekretarz:

L. Zielinska

tel.: (613) 721-8238

Skarbnik:

S. Ozorowski

tel.: (613) 225-3948

Redaktor:

K. Stys

tel.: (613) 224-1707

Redakcja Techniczna: K. Lipowski, tel.: (613) 565-3272; J. Taracha, tel.: (613) 225-4678

Association of Polish Engineers in Canada, P.O. Box 8093, STATION "T", Ottawa, Ontario K1G 3H6

SIP Internet: http://www.kpk-ottawa.org/sip/

ISSN 1496-7251

Redakcja e-mail: af736@ncf.ca