BIULETYN - GRUDZIEN 2003

SPIS TRESCI

DOBRE UCZELNIE ZYSKAJA

Rozmowa z profesorem Jerzym Woznickim, przewodniczacym zespolu ekspertow, ktory przygotowal projekt ustawy o szkolnictwie wyzszym

Uczelnie od dawna czekaja na nowa ustawe o szkolnictwie wyzszym. Czy tym razem sie uda?

JERZY WOZNICKI: Przygotowany projekt zastepuje trzy aktualnie obowiazujace ustawy, liczace w sumie prawie 360 artykulow. Prawo o szkolnictwie wyzszym, w zamysle autorow, ma wprowadzic lad systemowy w tym obszarze, usuwajac elementy dyskryminujace zarowno sektor publiczny, jak i niepubliczny. Minister edukacji ma miec wieksze mozliwosci usuwania patologii w systemie. Zwiekszy sie jego rola regulacyjna i nadzorcza. Jednoczesnie wzrosnie rola statutow uczelni jako zrodla prawa. Projekt uwzglednia miedzynarodowe aspekty dzialania uczelni, wprowadza polskie uczelnie do wspolnej europejskiej przestrzeni szkolnictwa wyzszego.

Czy projekt ma szanse zostac zaakceptowany przez cale srodowisko pracownikow szkol wyzszych?

Zaden projekt nie bedzie zaakceptowany w calym srodowisku. Prezentujac w maju wstepny projekt zwrocilismy sie do wielu instytucji i organizacji reprezentatywnych dla srodowiska akademickiego o przedstawienie opinii oraz propozycji poprawek i tak sie stalo. Projekt ten byl prawie wszedzie odbierany z uwagami, ale zostal oceniony jako wnoszacy postep w rozwoj szkolnictwa wyzszego. Warto podkreslic, ze w 12-osobowym zespole powolanym przez prezydenta pracowali m.in. trzej przedstawiciele ministra edukacji, czyli wiceminister Tadeusz Szulc, przewodniczacy Rady Glownej Szkolnictwa Wyzszego prof. Jerzy Blazejowski oraz przewodniczacy Panstwowej Komisji Akredytacyjnej prof. Andrzej Jamiolkowski. W sklad zespolu wchodzili rowniez wiceprzewodniczacy Konferencji Rektorow Akademickich Szkol Polskich prof. Piotr Weglenski, prezes Stowarzyszenia Rektorow i Zalozycieli Uczelni Niepanstwowych Miroslaw Zdanowski oraz przewodniczacy Parlamentu Studentow RP Przemyslaw Kowalski. Projekt ustawy zostal przyjety przez caly zespol w drodze konsensusu. Teraz o losach ustawy zdecyduje prezydent.

W ostatnich miesiacach najwiecej kontrowersji wzbudzaly inicjatywy wladz poszczegolnych uczelni, ograniczajace nauczycielom akademickim mozliwosc pracy na wielu etatach. Zajeliscie w tej sprawie jednoznaczne stanowisko.

Mielismy do czynienia z przypadkami zupelnie patologicznymi, jak prowadzenie dzialalnosci konkurencyjnej wobec wlasnej uczelni i bezprawne wykorzystywanie jej wlasnosci intelektualnej. Ponadto wazne jest zagwarantowanie mozliwosci wymiany kadry akademickiej miedzy uczelniami. Dlatego pozostawiamy mozliwosc udzielania zgody przez rektora na dodatkowe zatrudnienie, na warunkach okreslonych przez senat uczelni. Dodalismy tez zapis, ze ten sam nauczyciel akademicki moze byc zaliczony do minimum kadrowego [wykazu pracownikow naukowych niezbednego do uzyskania uprawnien - red.] np. w jednej uczelni na studiach magisterskich, a w drugiej - na licencjackich. To jasny sygnal dla senatow uczelni, ze praca na dwoch etatach moze byc akceptowana, ale nie na trzech czy czterech.

Nie obawia sie pan, ze to rozwiazanie zagrozi slabszym uczelniom, glownie niepublicznym, ale i niedawno powstalym publicznym wyzszym szkolom zawodowym?

Trzeba raczej zapytac, ile dobrych szkol na tym zyska. Nasz projekt pozostawia mozliwosci realnego stosowania zasady dwuetatowosci.

Czy prawo o szkolnictwie wyzszym wprowadzi zasadnicze zmiany w kwestii odplatnosci za studia?

W projekcie przewidujemy, ze z pieniedzy publicznych beda mogly byc finansowane wylacznie studia stacjonarne. Natomiast w obszarze studiow niestacjonarnych [dotychczasowe zaoczne, wieczorowe, eksternistyczne - red.] bedzie obowiazywac zasada rownej konkurencji miedzy uczelniami publicznymi i niepublicznymi.

Uczelnie niepubliczne beda mogly rowniez otrzymac pieniadze na studia stacjonarne. Jak pan ocenia szanse, ze znajda sie fundusze na ten cel w budzecie panstwa?

Wysokosc tej kwoty bedzie zalezala od mozliwosci budzetowych panstwa. Postanowilismy, ze minister bedzie wydzielal pewien limit srodkow budzetowych z przeznaczeniem na refundacje czesci lub calosci czesnego na studiach stacjonarnych w uczelniach niepublicznych. To rozwiazanie bedzie stosowane wobec studentow i uczelni, ktore spelnia okreslone kryteria, w domysle - przede wszystkim dobrych studentow, dobrych uczelni. To rozwiazanie bardziej sprawiedliwe wobec mlodziezy akademickiej, ktorej nie powinnismy dzielic, w zaleznosci od tego, czy studiuje w uczelni publicznej, czy niepublicznej.

Rozmawiala Anna Paciorek
Rzeczpospolita nr 258/03

Poczatek strony

CZARNE CHMURY NAD NIEBIESKIM LASEREM

Przyszlosc jedynego rzadowego programu z dziedziny najnowoczesniejszej techniki jest niepewna, podobnie jak zwiazane z nim gospodarcze zamierzenia

Niedlugo uplyna dwa lata od chwili, kiedy w Centrum Badan Wysokocisnieniowych PAN Unipress, kierowanym przez prof. Sylwestra Porowskiego, zaswiecil pierwszy w Polsce niebieski laser. Eksperci powolani przez Komitet Badan Naukowych twierdza jednak, ze urzadzenie zbudowane w centrum nie jest laserem, o jaki chodzilo, a moze nawet nie jest nim w ogole. Ta opinia stawia pod znakiem zapytania przyszlosc rzadowego programu niebieskiej optoelektroniki i zwiazane z nim dalekosiezne cele gospodarcze.

Zademonstrowanie niebieskiego lasera bylo, jak oceniano, przelomowym krokiem w realizacji projektu, dzieki ktoremu ma powstac w Polsce (kosztem 28 mln zl) zupelnie nowa galaz przemyslu. Bylo tez warunkiem kontynuacji tego przedsiewziecia. Wartosc przyszlego rynku niebieskiej optoelektroniki szacuje sie na ok. 100 mld USD. Powodzenie programu pozwoliloby polskim przedsiebiorstwom, jak sie zaklada, uzyskac w nim 2% udzial. Wielkie nadzieje zwiazane z niebieska optoelektronika moga jednak zostac przekreslone: zaden z uczestnikow programu (sa to oprocz Unipressu takze Instytut Technologii Materialow Elektronowych oraz zielonogorskie przedsiebiorstwo Lumel) nie otrzymal jeszcze ani zlotowki z przyznanych na 2003 r. 2,5 mln zl dotacji. Finansowanie zostalo wstrzymane w nastepstwie wspomnianej negatywnej opinii specjalistow z "sekcji interdyscyplinarnej", powolanej przez Komitet Badan Naukowych do oceny postepow prac badawczych i wdrozeniowych przewidzianych w programie.

Eksperci z szescioosobowej sekcji twierdza, ze polski niebieski laser jest niepelnowartosciowy i nie rokuje nadziei na komercyjne wdrozenie. Rzecz w tym, ze jest to urzadzenie pracujace tylko impulsowo, podczas gdy lasery polprzewodnikowe, bo o takie chodzi, sa urzadzeniami "fali ciaglej".

- Mielismy zbudowac laser do konca 2001r. i dotrzymalismy terminu. Potwierdzaja to dokumenty. Nie ma zadnych watpliwosci, ze chodzi o akcje laserowa. Jest to jasne dla kazdego, kto byl u nas i przyjrzal sie wskazaniom przyrzadow. Ale czlonkowie sekcji obchodza Unipress z daleka - podkresla prof. Porowski. Dodaje jednak: - Na ustabilizowanie cyklu pracy ciaglej potrzebujemy jeszcze paru miesiecy, bo mamy troche klopotow z odprowadzaniem ciepla. Ale pozostale parametry sa juz prawidlowe.

- W programie mowa jest rzeczywiscie tylko o "laserze", a nie o pracy ciaglej - przyznaje jeden z czlonkow sekcji. - Nikomu po prostu nie przyszlo do glowy, ze powstanie laser, ktory moze pracowac tylko impulsowo.

Potega krysztalu

W wyscigu o niebieski laser, jak zreszta w calej niebieskiej optoelektronice, jeszcze nie tak dawno liczyli sie tylko Japonczycy. Na jego zwyciezce typowano Shuji Nakamure, slawnego tworce niebieskiej diody. Ale rzecz rozbijala sie o malenki krysztal azotku galu, a wlasciwie skladajaca sie z kilkudziesieciu warstw krystaliczna "kanapke", ktora stanowi serce niebieskiego lasera. O jej jakosci decyduje pierwsza z owych warstw, podloze, ktorego wady (dyslokacje) powielane sa w warstwach nastepnych. Nakamura hodowal swoje krysztaly na "obcym", szafirowym, podlozu. Ale to, co sprawdzilo sie w przypadku diody, zawiodlo w przypadku lasera, liczba dyslokacji okazala sie zbyt duza. Mimo zastosowania roznych technicznych sztuczek jakosc laserow nie odpowiadala i nie odpowiada oczekiwaniom. Stalo sie jasne, ze kluczem do niebieskiej optoelektroniki sa praktycznie "bezdefektowe" monokrysztaly powstajace na podlozu z azotku galu. Jak dotad jedynym miejscem na swiecie, w ktorym udalo sie je uzyskac, sa laboratoria Unipressu.

Powstala w ten sposob wyjatkowa szansa nie tylko dla naukowcow, lecz przede wszystkim dla gospodarki. Krysztal mozna po prostu sprzedac za 2 - 3 tys. dolarow (na razie tego sie nie robi). Ale mozna takze zbudowac z niego 60 - 100 laserow po ponad 1 tys. dolarow za sztuke, a potem np. zainstalowac je w rzutnikach laserowych, ktorych wartosc wyniesie juz 50 mln dolarow. Nie ma innej dziedziny, w ktorej polskie przedsiebiorstwa moglyby liczyc na podobnie spektakularne korzysci wynikajace z przewagi technologicznej. W dodatku jest to dziedzina o ogromnych perspektywach. Niebieskie lasery umozliwiaja np. "upakowanie" czterokrotnie wiekszej ilosci informacji na nosnikach pamieci, a zatem ich miniaturyzacje. Moga posluzyc do uzyskiwania obrazow o jakosci wyzszej niz najlepsze obrazy telewizyjne, takze w pelnym swietle dnia. Niezwykle obiecujace sa perspektywy wykorzystania ich w urzadzeniach medycznych i wojskowych.

Do niedawna wydawalo sie, ze dzieki srodkom z budzetu - jest to jedyny tak powazny program panstwowy majacy za cel wprowadzenie high-tech do praktyki gospodarczej - szansa zostanie wykorzystana. Niedlugo po laserze o mocy 5 miliwatow (o ktory trwa dzisiejszy spor) w Unipressie powstalo urzadzenie o mocy 50 mW, a niedawno zademonstrowano laser osiagajacy w pracy impulsowej 2,4 W. Jest to obecnie rekord swiata w tej dziedzinie.

Jednoczesnie podjeto przygotowania do komercjalizacji tych osiagniec. Produkcja i sprzedaza laserow ma zajmowac sie spolka Top GaN, do ktorej - zgodnie z zalozeniami programu - weszli oprocz Unipressu prywatni przedsiebiorcy. Kilkanascie laserow juz sprzedano.

Czlonkowie sekcji interdyscyplinarnej przyznaja, ze osiagniete wyniki naukowe sa interesujace, ale nie wierza w ich gospodarcze znaczenie. Zdaniem prof. Anny Piotrowskiej z Instytutu Technologii Elektronowej, w ostatnich latach, dzieki porozumieniu sie dotychczasowych konkurentow i osiagnietym przez nich postepom, na lasery z Unipressu na swiatowym rynku nie ma po prostu miejsca. Juz dzis mozna kupic laser 30 mW o cyklu pracy ciaglej, a ostatnio pojawily sie oferty sprzedazy urzadzen o mocy 200 mW. Tak wiec nawet jesli polskie lasery pracy ciaglej pojawia sie w koncu na rynku i okaza sie lepsze, to przy swojej wysokiej cenie moga liczyc tylko na nielicznych nabywcow, potrzebujacych ich do celow badawczych.

- Podejrzewam, ze jako pierwsi lasery z Unipressu kupili po prostu konkurenci - uwaza inny z ekspertow z sekcji.

Miedzy sekcja a rada

Wedlug zwolennikow programu takie opinie wynikaja z nadmiernego zaufania do reklamy - bo rowniez high-tech bywa natarczywie reklamowana - a zarazem z braku wiary w mozliwosci polskiej nauki.

- Ofert sprzedazy niebieskich laserow jest ciagle niewiele, a ich ceny wcale nie spadaja. Oznacza to, ze konkurenci nadal nie pokonali zasadniczych trudnosci technicznych. Byc moze w urzadzeniach masowych, jak DVD, wykorzystywane beda lasery gorsze i tansze. Ale rowniez drozsze i lepsze, jakie powstaja w Polsce, znajda swoje miejsce na rynku, beda stosowane w specjalistycznych rozwiazaniach - podkresla prof. Marek Godlewski z Instytutu Fizyki PAN. I dodaje: - W projektach naukowych zawsze cos sie udaje lepiej, cos gorzej. Ustawienie sprawy lasera jako niewykonanego zadania dowodzi, ze dostrzezono w tym dogodny powod do zablokowania calego programu. To najgorszy moment na jego zamkniecie, gdy sa juz wyniki. Czy polski podatnik ma finansowac tylko kopalnie?

- Lepiej by bylo, gdyby krytycy programu przyczynili sie do rozwiazania problemow z odprowadzaniem ciepla i pomogli w szybszym zbudowaniu lasera fali ciaglej - zauwaza uszczypliwie prof. Tomasz Dietl, rowniez fizyk z IF PAN. - Osiagniecia prof. Porowskiego sa dobrze znane na swiecie, a laboratorium Unipressu jest w tej bardzo konkurencyjnej dziedzinie najlepsze w Europie.

Zarowno Dietl, jak i Godlewski sa czlonkami powolanej przez prezesa PAN Rady Naukowej programu. Rada jednoznacznie opowiada sie za kontynuacja jego finansowania. Opinie obu gremiow, rady i sekcji, sa zatem diametralnie rozne. Trudno to zrozumiec, bo chodzi o dziedzine badz co badz scisla. Nie sposob jednak nie zauwazyc, ze sekcje tworza optoelektronicy, czyli inzynierowie, a rade glownie fizycy. Ci pierwsi skarza sie na naciski - zarowno instytucjonalne, jak i towarzyskie, ci drudzy podejrzewaja, ze przeciwnikami programu kieruje profesjonalna zawisc.

- Jest w nim zapis dotyczacy budowy lasera i chodzi tu o laser fali ciaglej. Nie moze byc innej interpretacji. To zadanie nie zostalo wykonane. Nie mozemy sobie pozwolic na rekomendowanie programu, ktory nie jest realizowany zgodnie z zapisami, zwlaszcza przy obecnej biedzie polskiej nauki - podkresla prof. Jan Weglarz, przewodniczacy zespolu T-11 KBN, zajmujacego sie m. in. elektronika, w ktorego ramach dziala sekcja interdyscyplinarna - naprawde nie chcielibysmy byc tymi, ktorzy rzucaja klody pod nogi polskim naukowcom. Ale teraz znalezlismy sie pod sciana. Rozbudzanie tak wielkich nadziei bylo dosyc niepowazne.

Pod sciana znalezli sie jednak przede wszystkim naukowcy z Unipressu i wszyscy ci, ktorzy z polskim niebieskim laserem wiazali plany rozwoju swoich firm.

- Wytrzymamy moze jeszcze jakies cztery tygodnie - ocenia prof. Porowski.

Poczatkowo w wyscigu o niebieski laser liczyli sie tylko Japonczycy. W 1996 r., w laboratorium firmy Nichija, Shuji Nakamura po raz pierwszy uzyskal "akcje laserowa", wykorzystujac krysztal azotku galu wyhodowany na podlozu z rubinu. Jego laser z powodu zbyt duzej liczby defektow zastosowanej struktury laserowej nie spelnil jednak oczekiwan uczonych i przemyslu. W 1998 r. pod obrady RM trafil projekt programu rozwoju niebieskiej elektroniki w Polsce, ktorego celem jest m.in. zbudowanie niebieskiego lasera z wykorzystaniem monokrysztalu azotku galu. Jedyna placowka badawcza na swiecie, gdzie takie "bezdefektowe" krysztaly udalo sie uzyskac, jest Centrum Badan Wysokocisnieniowych PAN w Warszawie. W pierwszej fazie (lata 2000 - 2002) na finansowanie programu przyznano 12 mln zl. Po zademonstrowaniu w grudniu 2001 r. przez Unipress niebieskiego lasera program przeksztalcono w wieloletni, a na jego kontynuacje w latach 2003 - 2004 przyznano 16,5 mln zl.

GRZEGORZ LYS
Rzeczpospolita nr 261/03

Poczatek strony

LODOLAMACZE I NIE TYLKO

Ottawa, 21 pazdziernika 2003 - odczyt SIP

Ciezkie warunki zeglugowe panujace w kanadyjskiej Arktyce wymagaja od projektantow, konstruktorow i armatorow taboru plywajacego w warunkach lodowych zupelnie innego podejscia do bezpieczenstwa zeglugi. Wieloletni wysilek badawczy wyprowadzil Kanade na czolowe miejsce jesli chodzi o techniczne i eksploatacyjne rozwiazania zarowno w dziedzinie projektowania, konstrukcji oraz eksploatacji statkow jak i eksploatacji zasobow naturalnych wydobywanych w Arktyce.

Lod, ktory stanowi zagrozenie dla zeglugi, jest bardzo niejednorodny, zarowno z punktu widzenia jego grubosci, jak i wytrzymalosci. Klasyfikacja gatunkow lodu, ktora jest uzywana w pracach badawczych, przy projektowaniu statkow jak i przy okreslaniu skali trudnosci zeglugi w lodzie zawiera kilkanascie pozycji, poczawszy od tzw. nowego lodu (cienki lod ponizej 10 cm grubosci) poprzez lod jednoroczny do lodu wieloletniego, nieduzych kawalkow lodu z lodowca, tzw. growlerow, az do gor lodowych. Ostatnie trzy gatunki lodu, najwieksze zagrozenie dla zeglugi, jest to lod twardy, o malej zawartosci soli. Im mniej soli w lodzie, tym wieksza jego wytrzymalosc - lod tworzacy sie na Wielkich Jeziorach kanadyjskich jest wiec twardszy od pierwszorocznego lodu w Arktyce.

Lamanie lodu przy pomocy jednostek plywajacych zaczelo sie z wejsciem do eksploatacji statkow parowych. Jeden z pierwszych lodolamaczy, parowy statek z napedem kolowym o nazwie NORWICH, zaczal lamac lod na rzece Hudson juz 1836 roku i pozostal w tej sluzbie az przez 87 lat!

Przez wiele lat projektanci statkow i naukowcy pracowali nad doskonaleniem techniki lamania lodu oraz nad optymalizacja ksztaltu kadlubow statkow, napedow i pednikow. Pierwsze lodolamacze mialy ksztalty podobne do statkow plywajacych na wodach otwartych. W miare uplywu lat pojawialo sie wiele nowych koncepcji projektowych, rozwiazan konstrukcyjnych oraz materialow majacych na celu zwiekszenie sprawnosci lodolamaczy w wypelnianiu ich podstawowych funkcji.

Jak sie latwo mozna przekonac, lod ma niewielka wytrzymalosc na zginanie. Najbardziej wiec popularnym sposobem lamania lodu jest najezdzanie dziobem na lod i lamanie go przy pomocy ciezaru statku. Byly tez proby lamania lodu od dolu, ale sposob ten nie okazal sie tak skuteczny jak klasyczne lamanie lodu od gory. Jesli natomiast pozbawi sie pokrywe lodowa podparcia w postaci wody, do jego zlamania potrzeba znacznie mniejszej sily i sztucznie wytworzona fala moze spelnic to zadanie. Wlasciwosci te wykorzystuje sie stosujac poduszkowce do lamania lodu na rzece Sw. Wawrzynca.

Jednym z pierwszych rozwiazan projektowych majacych na celu zmniejszenie oporu podczas lamania lodu bylo wprowadzenie sruby dziobowej. Miala ona na celu wysysanie wody spod lodu przed dziobem statku oraz wyplukiwanie polamanych kawalkow lodu spod statku zmniejszajac opory tarcia lodu o kadlub.

Technika lamania lodu rozwinela sie bardzo w Europie. Utrzymanie tras zeglugowych w zimie na Morzu Baltyckim doprowadzilo to rozwoju tej dziedziny okretownictwa glownie w Finlandii, ktora wyspecjalizowala sie w budowie lodolamaczy. Duze tradycje w tej dziedzinie ma rowniez Rosja (Zwiazek Radziecki), gdzie od wielu lat zajmowano sie lamaniem lodu nie tylko od strony praktycznej, ale i stworzono dosc silne podstawy naukowe w tej dziedzinie techniki. Juz w 1960 wszedl do eksploatacji pierwszy lodolamacz o napedzie nuklearnym, LENIN. Poczatki lat 90-tych byly swiadkiem czestych wizyt radzieckich lodolamaczy na Biegunie Polnocnym, co stalo sie duza atrakcja dla turystow zachodnich. W 1994 Biegun Polnocny byl miejscem spotkania rosyjskich, kanadyjskich i amerykanskich lodolamaczy we wspolnej misji naukowo-badawczej.

ZSRR potrzebowal wielu lodolamaczy do obslugi Morskiej Drogi Polnocnej (Northern Sea Route), do wywozenia bogactw naturalnych z Syberii, do dostarczenia zaopatrzenia do syberyjskich miast jak rowniez i obozow pracy. W Polsce budowano na eksport do ZSRR tzw. drewnowce, statki, ktore mialy przywozic drewno z Syberii i byly przystosowane do plywania w lodzie. Wiele statkow zbudowano dla ZSRR, a potem Rosji, w Finlandii. Byly to lodolamacze oraz statki towarowe przystosowane do plywania w ciezkich warunkach lodowych, wlacznie z dwoma statkami Tajmyr i Wajgach, pierwszymi lodolamaczami o napedzie nuklearnym zbudowanymi poza Rosja. Statki te maja plytkie zanurzenie i moga byc eksploatowane na plytkich wodach u rosyjskich brzegow Oceanu Arktycznego.

W Kanadzie powaznym stymulatorem rozwoju techniki lodowej bylo gwaltowne zainteresowanie zlozami ropy naftowej na Morzu Beauforta wywolane wysokimi cenami ropy na poczatku lat 80-tych. Pojawilo sie wtedy wiele nowych konstrukcji lodolamaczy, nowe linie dziobow (lyzkowe, z ostroga lodowa), oraz konstrukcji plywajacych do wydobywania ropy na wodach pokrytych dynamicznie zachowujacym sie lodem.

Najnowsze rozwiazania konstrukcyjne lodolamaczy to tzw. statki dwu-funkcyjne (double-acting ships). Polega to na polaczeniu normalnego dziobu, ktory jest najbardziej efektywny na wodzie wolnej od lodu, oraz rufy zaprojektowanej do lamania lodu. Na wodzie otwartej statek porusza sie dziobem do przodu, wykorzystujac optymalny jego ksztalt, natomiast przy ruchu w lodzie statek porusza sie rufa do przodu, wykorzystujac jej charakterystyki zoptymalizowane do spelniania tej funkcji. Rowniez rewolucja w dziedzinie napedu jest rezygnacja z tradycyjnych srub okretowych jako pednikow, a zastosowanie tzw. pednikow Schottela (azimuting or podded propellers), ktore bardzo dobrze zdaja egzamin w lodzie oraz pozwalaja wytworzyc napor w dowolnym kierunku, majac mozliwosc obracania sie o 360 stopni.

Swoj udzial w rozwoju najnowszej techniki okretowej wykorzystywanej na wodach pokrytych lodem ma rowniez ostatnio i Ottawa. W Kanacie, w firmie naukowo-badawczej BMT Fleet Technology, ktora zajmuje sie od wielu lat problemami techniki morskiej w warunkach lodowych, zaprojektowano ostatnio bardzo interesujacy lodolamacz, ktory zostal zbudowany w stoczni w Gdansku i jest juz eksploatowany na plytkich wodach Morza Kaspijskiego przy eksploatacji zloz naftowych w poblizu Kazachstanu.

Jacek Dubiel

Nota Biograficzna Prelegenta

Jacek Dubiel ukonczyl studia na wydziale Budowy Okretow Politechniki Gdanskiej w 1967 roku. Po studiach az do 1981 pracowal w Osrodku Wytrzymalosci przy Centralnym Osrodku Konstrukcyjno-Badawczym Przemyslu Okretowego (pozniejsze Centrum Techniki Okretowej). W 1981 wyjechal do Libii, gdzie do 1983 wykladal na nowo otwartym wydziale budownictwa okretowego Uniwersytetu Al-Fatah w Trypolisie.

W 1983 przyjechal do Kanady, gdzie do 1986 pracowal jako projektant w biurze projektowym stoczni w Collingwood, Ontario, ktora specjalizowala sie w budowie tzw. jeziorowcow (spaghetti-ships). Po rozwiazaniu stoczni w 1986, zaczal pracowac w firmie naukowo-badawczej Arctec Canada (dzisiejsze BMT Fleet Technology) w Kanacie, gdzie zajmowal sie technika okretowa stosowana w warunkach lodowych. Od 1989 roku pracuje w Ministerstwie Transportu, w dziale Bezpieczenstwa Statkow, zajmujac sie miedzy innymi bezpieczenstwem statecznosciowym promow pasazersko-samochodowych, malych statkow pasazerskich, bezpieczenstwem zaglowcow oraz jednostek uzywanych do szkolenia zeglarskiego i motorowodnego.

Tzw. czas wolny wypelniaja mu podroze (krotkie, jako ze czasu wolnego malo), w zimie narty, a o kazdej porze roku zeglarstwo, ktore jest jego wielka pasja. Skupil wokol siebie polskich zeglarzy w Ottawie, a w tym roku spelnil swoje marzenia i przeplynal jachtem Atlantyk, z Brytyjskich Wysp Dziewiczych przez Azory do Portugalii. Chetnie odpowie rowniez na pytania zainteresowanych zeglarstwem, jak rowniez i tym szczegolnym rejsem.

Poczatek strony

KRZEMOWE DOLINKI

Polski przemysl informatyczny ma szanse na sukces. Czasem nawet potrafi je wykorzystac. Nie mamy szans na powtorzenie historii Krzemowej Doliny. Ale nie jestesmy skazani na bycie Krzemowa Pustynia. Jak znalezc swoja nisze, swoj pomysl na swiatowy sukces? Oto kilka podpowiedzi.

Mamy jednych z najlepszych na swiecie informatykow. Triumfuja na miedzynarodowych konkursach. I mamy jeden z najslabszych w Europie przemyslow informatycznych. Czyzby nasza specjalnoscia bylo marnowanie talentow? Na szczescie liczne przyklady dowodza, ze wcale tak byc nie musi.

Sprintem po sieci

Wiara, ze na dobrym pomysle i solidnej wiedzy mozna zarobic, nie daje spac rowniez wielu polskim informatykom. Tomek Skalczynski i Kamil Nagrodzki, absolwenci Instytutu Informatyki Uniwersytetu Warszawskiego, sa jeszcze dalecy od fortuny Jobsa i Wozniaka. Mial ich do niej przyblizyc pierwszy wielki samodzielny projekt - NetSprint. Kto uwaznie przygladal sie internetowej goraczce konca lat dziewiecdziesiatych, spostrzegl, ze najlepsza recepta na rynkowy sukces bylo stworzenie oryginalnej wyszukiwarki - programu umozliwiajacego szybkie i skuteczne przeszukiwanie gigantycznych zasobow WWW. Popularne dzis Yahoo! i Google to najglosniejsze przyklady, a ich tworcy stali sie miliarderami.

Skalczynski i Nagrodzki postanowili stworzyc narzedzie ulatwiajace poruszanie sie po sieci polskim internautom, uwzgledniajace specyfike naszego jezyka. Mieli juz na koncie projekt sklepu internetowego Merlin (obecnie najwieksza w Polsce ksiegarnia internetowa) realizowany w wydawnictwie Proszynski. Kolejne ich przedsiewziecie zakonczylo sie technicznym sukcesem, ale nie ekonomicznym. - Spoznilismy sie o jakies pol roku - wyznaje Skalczynski. Gdy bowiem NetSprint byl gotowy, nowa internetowa gospodarka lezala juz w gruzach, a pieniadze inwestorow wyparowaly podczas zalamania gieldowego. - Troche wczesniej, a zarobilibysmy nieprzytomne pieniadze - marzy mlody przedsiebiorca. Dzis NetSprint dziala m.in. w Wirtualnej Polsce, drugim co do wielkosci polskim portalu internetowym. Tworcy polskiej wyszukiwarki nie czekaja na lepsze czasy, tylko realizuja kolejne pomysly. To oni utworzyli serwis Plagiat, ktory umozliwia sprawdzanie w Internecie oryginalnosci tekstow. Z jego uslug korzysta Uniwersytet Marii Curie-Sklodowskiej w Lublinie, walczac w ten sposob z nieuczciwymi autorami prac magisterskich.

Typowy dzien przedsiebiorcy high-tech na dorobku jest bardzo pracowity i nerwowy. Przed poludniem kontakty z klientami - wylicza Skalczynski. Potem trzeba zajac sie technologia: pomyslec, pisac algorytmy, programowac. Na koniec dnia, gdy juz nie starcza sil na myslenie, zostaje pakowanie paczek z towarem zamowionym przez klientow drogerii internetowej Esentia. To najnowsze dziecko przedsiebiorczych informatykow.

Tomasz Skalczynski, firma Skalczynski Nagrodzki - Na polskim rynku jest tak duzo nisz dla firm dysponujacych wiedza, ze nie obawiamy sie o przyszlosc. Znacznie bardziej niebezpieczna jest absurdalna rzeczywistosc otaczajaca polskiego przedsiebiorce. Kazdy kontakt z urzedami przypomina klimaty z Franza Kafki.

Przed czolgami multimedia

W podobny sposob jak Skalczynski i Nagrodzki, tylko kilka lat wczesniej, zaczynali kariere mlodzi przedsiebiorcy: Waldemar Kucharski, Piotr Mroz, Artur Dyro i Jacek Kotarski, absolwenci Wydzialu Elektroniki Politechniki Gdanskiej. W pazdzierniku 1990 r. zalozyli firme Young Digital Poland, specjalizujaca sie w produkcji przyrzadow do pomiarow akustycznych. Szybko okazalo sie, ze ta nisza jest zbyt mala, by zapewnic rozwoj firmie, ale wiedza z pola akustyki przydala sie, by zaprojektowac oryginalne oprogramowanie do nauki jezyka angielskiego.

Dzis YDP zatrudnia ponad 200 osob i prawie polowe swoich przychodow czerpie z eksportu, docierajac do odbiorcow w kilkudziesieciu krajach, od Arabii Saudyjskiej przez Chiny i RPA po Stany Zjednoczone. YDP wspolpracuje m.in. z rzadem malezyjskim i dostarcza oprogramowanie do nauki angielskiego, fizyki, chemii, biologii i matematyki, ktore uzywane jest we wszystkich szkolach w Malezji.

- Dlaczego nam sie udalo? - zastanawia sie Piotr Mroz, wspolzalozyciel, a obecnie wspolwlasciciel i czlonek zarzadu YDP. - Chyba dlatego, ze zawsze udawalo nam sie ustalic odpowiednie proporcje miedzy technologia, marketingiem i strategia. No i przy tym wszystkim dopisywalo nam szczescie. Lekcje sukcesu YDP warto studiowac dokladnie, bo pozwala zrozumiec, dlaczego tak wiele - wydawaloby sie doskonalych - pomyslow w Polsce upada.

Nie wystarczy otoz dysponowac genialnym rozwiazaniem technicznym. - Nie chcialbym dawac gotowych recept - zastrzega Mroz. - Kazda firma to zywy organizm o wlasnej specyfice. Cala sztuka polega na tym, by dostosowac wlasciwe dzialania do etapu rozwoju firmy.

W YDP wiedzieli, ze wchodzac na rynki zagraniczne z produktami high-tech czeka ich ciezki los. Polska kojarzy sie ze wszystkim, tylko nie z zaawansowanymi technologiami. - Caly wysilek wlozylismy wiec w udowodnienie klientom, ze placac tyle co za podobny produkt zachodni, od nas otrzymaja towar lepszy. Nie poszlismy droga, jaka obiera wiekszosc firm wschodnioeuropejskich, walczac na rynku niska cena.

Ta strategia sie oplacila, choc, by ja skutecznie realizowac, potrzeba wiele pieniedzy na rozwoj nowych produktow. - Poczatkowo finansowalismy rozwoj firmy z zyskow - wyjasnia Mroz. - Ale w okresie internetowego boomu w 1999 r. uznalismy, ze potrzebujemy wiekszego zastrzyku pieniedzy, by wykorzystac koniunkture.

- Tworzenie oryginalnych rozwiazan technicznych wykorzystujacych wyniki badan naukowych jest bardzo ryzykowne i wiele kosztuje, to inwestycja dlugofalowa. W Polsce bardzo malo firm decyduje sie na taka droge rozwoju, zwlaszcza ze srodowisko naukowe nie jest zazwyczaj zainteresowane wspolpraca z biznesem. Nastapil moment w zyciu firmy, ktory tylko niewielu polskich przedsiebiorcow umie wlasciwie wykorzystywac. To czas, kiedy trzeba stwierdzic, ze przedsiebiorstwo uzyskalo dojrzalosc i nalezy rozluznic "ojcowskie" wiezy. Do rodziny trzeba wpuscic inwestora. Wlasciciele-zalozyciele YDP przeksztalcili firme ze spolki cywilnej w akcyjna, a 49% akcji objal finski koncern wydawniczy Sanoma WSOY. Pieniadze te umozliwily opracowanie nowych linii produktow, m.in. zestawow edukacyjnych do szkol podstawowych i gimnazjow, tzw. eduROMow.

Doradztwo high-tech

Innym przykladem, jak dokonywac trudnej sztuki strategicznych wyborow, jest lodzka spolka AMG.net. Powstala w latach dziewiecdziesiatych na podobnych zasadach jak Young Digital Poland. Trzech mlodych absolwentow lodzkich uczelni stwierdzilo, ze sprobuja sil w multimediach i rodzacym sie Internecie. Wlasciciele AMG.net szybko jednak przekonali sie, ze zwykle uslugi - przygotowywanie prezentacji multimedialnych i witryn WWW, nie daja szansy na rozwoj.

Spolka zaczela wiec ewoluowac, zamieniajac sie w okresie internetowej hossy w firme wdrazajaca rozwiazania internetowe. I pewno nikt juz by nie pamietal nazwy AMG.net, gdyby nie kolejna zmiana strategii na okres po internetowym krachu. Obecne haslo firmy brzmi: "Rozwiazujemy problemy biznesowe poprzez najlepsze technologie". Mowiac inaczej: technologie teleinformatyczne sa dobre dla biznesu, gdy pozwalaja lepiej i sprawniej zarzadzac firma oraz skuteczniej operowac na rynku. By jednak osiagnac maksimum korzysci, potrzebna jest umiejetnosc laczenia zmyslu biznesowego z wyrafinowana wiedza techniczna. I wlasnie ta cenna umiejetnosc laczenia dwoch swiatow - biznesu i techniki, jest podstawa oferty AMG.net, ktora realizuje ok. 100 zatrudnionych w firmie konsultantow.

Profesorskie patenty

Firma garazowa to tylko czesc kalifornijskiego mitu. Inna jest firma spin-off. Firmy takie powstaja jak grzyby po deszczu w otoczeniu akademickim. Gdy tylko w wyniku prac laboratoryjnych pojawi sie szansa na opracowanie nowego produktu lub uslugi, naukowcy natychmiast zakladaja spolke, najczesciej z pomoca uczelni, by skomercjalizowac technologie. W Polsce pod tym wzgledem jest beznadziejnie, brak wspolpracy miedzy uczelniami a biznesem jest porazajacy. Zdolalismy jednak wytropic kilka dowodow pokazujacych, ze brak firm spin-off nie jest wynikiem jakiejs wrodzonej polskiej ulomnosci.

Prof. Henryk Skarzynski jest swiatowej slawy otolaryngologiem, kieruje Instytutem Fizjologii i Patologii Sluchu. W swym Instytucie wykonuje najbardziej skomplikowane operacje przywracania sluchu, np. wszczepianie protez sluchowych do pnia mozgu. To umiejetnosc zarezerwowana dla kilku osrodkow na calym swiecie. Prof. Skarzynskiemu nie wystarcza jednak bieglosc medyczna. Wolalby wykonywac mniej operacji, co byloby mozliwe, gdyby istnial tani system wczesnego wykrywania wad sluchu.

Nie czekajac, az ktos taki system zaoferuje, prof. Skarzynski wraz prof. Andrzejem Czyzewskim z Wydzialu Elektroniki Politechniki Gdanskiej postanowili zaprojektowac wlasne rozwiazanie. Polaczenie wiedzy akustycznej, medycznej oraz informatyki przynioslo fantastyczne efekty. Powstalo tanie narzedzie do badania sluchu na kazdym komputerze multimedialnym oraz kilka pochodnych produktow umozliwiajacych korekte niektorych wad. W slad za technologia narodzil sie program przesiewowych badan sluchu na szeroka skale. W koncu w maju br. prof. Skarzynski otworzyl w Kajetanach pod Warszawa Miedzynarodowe Centrum Sluchu i Mowy, ktorego strona internetowa www.mcsm.pl zapowiada telemedycyne na swiatowym poziomie.

(dokonczenie w nastepnym numerze)

Poczatek strony

WIESCI Z KRAJU

  • Po prawie 5 latach SLD stracil pozycje lidera na scenie politycznej. W badaniach preferencji wyborczych OBOP wyprzedzila go Platforma Obywatelska.
    Gdyby wybory odbywaly sie pod koniec pazdziernika br., na Sojusz Lewicy Demokratycznej oddaloby glos 18% Polakow - o 2% mniej niz na Platforme Obywatelska. Pierwszy raz od poczatku 1999 r. Sojusz znalazl sie wiec na drugim miejscu w badaniach preferencji partyjnych prowadzonych przez OBOP.
    Do Sejmu weszlyby tez: Samoobrona (13% poparcia), Prawo i Sprawiedliwosc (12%), LPR (11%), PSL (7%) oraz UP (6%, o 2% wiecej niz przed miesiacem).
    Sondaz przeprowadzono od 25 do 27 pazdziernika na 943-osobowej ogolnopolskiej probie doroslych Polakow.
    Potwierdza sie spadkowy trend notowan SLD - UP. Pierwszy raz od wyborow parlamentarnych Sojusz i Unia Pracy stracily w sondazu "Rz" pozycje lidera. Na lewicowa koalicje chce glosowac 20% Polakow. Na Platforme Obywatelska - 22%. Traci wyraznie - od czterech miesiecy - Prawo i Sprawiedliwosc. Na partie braci Kaczynskich chcialoby glosowac tylko 9% Polakow. Tak slabego wyniku w naszych badaniach PiS nie odnotowalo od maja zeszlego roku. Lekko umocnila sie Samoobrona - z 13 do 15%.
    Minimalnie spadlo za to poparcie dla Ligi Polskich Rodziny - na partie Romana Giertycha chcialoby glosowac 12% Polakow, punkt mniej niz miesiac temu. Czesc strat odrobilo Polskie Stronnictwo Ludowe - ludowcow popiera 8% Polakow. Do Sejmu mialaby szanse wejsc jeszcze Unia Wolnosci z 5-proc. poparciem.
    CBOS opublikowal wyniki swojego sondazu partyjnego. Prym wiedzie PO (22%). Na drugim miejscu jest SLD (20). Ale CBOS od dawna bada poparcie dla SLD i Unii Pracy osobno. Jesli zsumujemy poparcie dla obu partii, to koalicja zyskuje 24%, a wiec nadal wiecej niz sama Platforma. Sondaz CBOS przynosi inne wyniki PiS (14) oraz LPR (6). W przypadku PiS takze w sondazu CBOS zaznacza sie tendencja spadkowa, bo w pazdzierniku na PiS chcialo glosowac 18% Polakow.
    Sondaz "Rzeczpospolitej" przeprowadzila Pracownia Badan Spolecznych 8 i 9 listopada na 1033-osobowej probie doroslych Polakow. Sondaz CBOS przeprowadzono miedzy 7 - 10 listopada na 1088-osobowej probie doroslych Polakow.
  • Listopad br. to kolejny miesiac spadkow notowan rzadu i premiera. Wedlug CBOS zle rzad ocenia az 51% Polakow, czyli o 4% wiecej niz w pazdzierniku. Jeszcze gorsze oceny dostaje sam premier - az 70% jest niezadowolonych, ze Leszek Miller kieruje rzadem (wzrost niezadowolenia o 7%). W listopadzie pogorszyly sie tez opinie o dotychczasowych dokonaniach rzadu. Oceny dzialalnosci rzadu sa nizsze od ocen, jakie otrzymywaly wszystkie inne gabinety III RP. Badanie CBOS przeprowadzono miedzy 7 a 10 listopada na losowej probie 1088 doroslych Polakow.
  • 6,4 mln, czyli 21,2% Polakow w wieku od 15 do 75 lat korzysta z Internetu - wynika z badan NetTrack (na koniec wrzesnia 2003 roku) przeprowadzonych przez SMG/KRC Poland Media SA.
    Czesc badanych korzysta z wiecej niz jednego miejsca dostepu do Internetu. Ponad polowa (51,1%) korzysta z Internetu w domu, 25% w pracy, 21,6% w szkole lub na uczelni, 16% u znajomych, 20,5% w kawiarni internetowej.
    Z badania wynika, ze najpopularniejsza strona internetowa w Polsce
    jest nadal strona portalu Onet, ktora 69% badanych odwiedzilo przynajmniej raz w ciagu ostatniego miesiaca.
  • Juz mniej niz polowa Polakow uwaza, ze czlonkostwo w UE bedzie czyms dobrym dla Polski; wzrasta liczba osob przekonanych, ze zycie pogorszy sie po wejsciu do Unii, przeszlo 1/3 sadzi, ze nasz kraj nie jest przygotowany do czlonkostwa - wynika z pazdziernikowego sondazu OBOP.
  • Wiekszosc Polakow chce zmiany premiera, rzadu i Sejmu. 58% Polakow chce nowego premiera, 62% widzi potrzebe zmiany rzadu, a 52% opowiada sie za nowymi wyborami do Sejmu - wynika z pazdziernikowego sondazu OBOP przekazanego w srode PAP.
    Dzialalnosc rzadu dobrze ocenia zaledwie 10% ankietowanych (2% wiecej niz na poczatku pazdziernika), a az 85% wystawia mu negatywna ocene (2% mniej). 5% (bez zmian) nie mialo zdania.
    O tym, ze zmiana premiera nie jest potrzebna, przekonanych jest 28% pytanych. 14% nie ma zdania.
  • Wiekszosc Polakow - az osmiu na dziesieciu badanych (81%) - krytycznie ocenia kierunek zmian w kraju. Zaledwie nieco ponad jedna dziesiata (12%) sklonnych jest mowic o nim pozytywnie - wynika z sondazu Osrodka Badania Opinii Publicznej.
    Niemal dziewieciu na dziesieciu Polakow (86%) uwaza, ze polska gospodarka znajduje sie w kryzysie. Ponad polowa badanych (55%) jest zdania, ze kryzys ten ma charakter powazny, zas blisko jedna trzecia (31%) uwaza, ze jest on lekki. Tylko co dziesiaty ankietowany (11%) przekonany jest o rozwoju polskiej gospodarki, ale dodaje, ze rozwoj ten ma charakter powolny.
    Ponad polowa Polakow (56%) z obawa patrzy na najblizsza przyszlosc, liczac sie z pogorszeniem materialnych warunkow zycia. Niemal dwie piate respondentow (38%) prognozuje, ze pogorszenie to bedzie mialo charakter umiarkowany, zas prawie jedna piata (18%), iz bedzie ono znaczne. Troche wiecej niz jedna dziesiata Polakow (13%) na najblizsza przyszlosc patrzy z optymizmem, spodziewajac sie poprawy warunkow zycia. Jest to jednak optymizm zaledwie umiarkowany.
    Zdaniem jednej czwartej (25%) ankietowanych, w ciagu najblizszych kilku lat sytuacja materialna zasadniczo sie nie zmieni, ani na lepsze, ani na gorsze.
    Sondaz OBOP zostal przeprowadzony w dniach 4-6 pazdziernika na ogolnopolskiej, losowej, reprezentatywnej probie 1005 mieszkancow, w wieku 15 i wiecej lat.
  • Inflacja. Ceny konsumpcyjne byly w pazdzierniku br. o 0,6% wyzsze niz we wrzesniu br., a wskaznik inflacji wzrosl z 0,9 do 1,3% Do konca roku zapewne jeszcze nieco sie zwiekszy, ale wedlug prognoz nie powinien przekroczyc 1,5%.
  • Przecietne wynagrodzenie brutto spadlo w pazdzierniku do 2.331,08 zl i bylo o 0,9% nizsze niz we wrzesniu, jednak o 3,0% wyzsze niz w pazdzierniku ubieglego roku - podal Glowny Urzad Statystyczny.

Poczatek strony

IMPREZY, OGLOSZENIA

***

Stowarzyszenie Inzynierow Polskich w Kanadzie, Oddzial Ottawa

zaprasza na doroczny

Oplatek Polonii ottawskiej

zorganizowany po raz trzeci pod patronatem Kongresu Polonii Kanadyjskiej z udzialem Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej.

Data: 11 stycznia (niedziela) 2004 r.
Godz.: 18:00
Miejsce: Dom Polski SPK
Adres: 379 Waverley Street, Ottawa

***

SPK Kolo Nr 8

zaprasza na pogadanke

p. Jana Rudowicza

Polskie Panstwo Podziemne widziane oczami 10-letniego chlopca

Data: 2 grudnia (wtorek) 2003 r.
Godz.: 19:30
Miejsce: Dom Polski SPK
Adres: 379 Waverley Street, Ottawa

Po programie Kolo Pan przy SPK zaprasza na kawe i ciastka.

***

SPK Kolo Nr 8

zaprasza na pokaz filmu

"25-cie Pontyfikatu Ojca Sw. Jana Pawla II"

Data: 11 grudnia ( czwartek) 2003 r.
Godz.: 19:30
Miejsce: Dom Polski SPK
Adres: 379 Waverley Street, Ottawa

***

Poczatek strony

Przewodniczacy:

B. Gajewski

tel.: (613) 523-5174

Sekretarz:

L. Zielinska

tel.: (613) 721-8238

Skarbnik:

S. Ozorowski

tel.: (613) 225-3948

Redaktor:

K. Stys

tel.: (613) 224-1707

Redakcja Techniczna: K. Lipowski, tel.: (613) 565-3272; J. Taracha, tel.: (613) 225-4678

Association of Polish Engineers in Canada, P.O. Box 8093, STATION "T", Ottawa, Ontario K1G 3H6

SIP Internet: http://www.kpk-ottawa.org/sip/

ISSN 1496-7251

Redakcja e-mail: af736@ncf.ca