![]() |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
BIULETYN - LISTOPAD 2003SPIS TRESCI | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||
SPRAWOZDANIE Z ZEBRANIA ZARZADU SIPw dniu 14 pazdziernika 2003 r. Obecni:
Sprawozdanie sporzadzila |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
PRZYDALABY SIE NOWA KOMISJA EDUKACJI NARODOWEJRozmowa z prof. Franciszkiem Ziejka, przewodniczacym Konferencji Rektorow Akademickich Szkol Polskich (KRASP), rektorem Uniwersytetu Jagiellonskiego Rz: Jak zapowiada sie nowy rok akademicki? FRANCISZEK ZIEJKA: Sa przeslanki, aby sadzic, ze bedzie lepszy od poprzednich. Od wrzesnia br. wchodzi w zycie drugi etap podwyzek dla pracownikow. Dostana oni od okolo 280 do 950 zlotych brutto. Do projektu budzetu panstwa na przyszly rok rzad wpisal trzeci etap podwyzek. To dla naukowcow, a co sie zmieni dla studentow? Mamy zapewnienia Ministerstwa Finansow, ze znaczaco, bo o 700 milionow zlotych zwiekszona bedzie kwota na stypendia socjalne. Rektorzy od dawna o to zabiegali. Systemem stypendialnym objeci zostana tez studenci zaoczni i wieczorowi, zarowno ze szkol publicznych, jak i niepublicznych. Minister edukacji Krystyna Lybacka deklaruje, ze rzad da wiecej pieniedzy na kredyty studenckie. Korzystac z nich beda mogli doktoranci - walcze o to od pieciu lat. Wzrosnac maja tez nieco naklady na inwestycje w nauce. A poza finansami? Trwaja ostatnie prace nad redakcja znaczaco poprawionego projektu ustawy o szkolnictwie wyzszym. Zajmuje sie tym zespol powolany w styczniu przez prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego, z udzialem przedstawicieli uczelni i pod przewodnictwem prof. Jerzego Woznickiego. Dlaczego projekt powstaje pod patronatem prezydenta, a nie jest propozycja rzadowa? Nie moglismy doczekac sie dzialan rzadu w sprawie tej ustawy, na nasza prosbe inicjatywe przejal wiec Aleksander Kwasniewski. Z ostatnich informacji wynika, ze do parlamentu trafi projekt prezydencki, ale wspierany przez rzad. Przyspieszy to proces ustawodawczy. Chcielibysmy, zeby nowa ustawa zostala uchwalona przed naszym wejsciem do Unii Europejskiej. Liczymy, ze zaprezentujemy ja na spotkaniu rektorow dziesieciu krajow wchodzacych do UE oraz aspirujacych do niej Rumunii i Bulgarii. Odbedzie sie ono w kwietniu 2004 w Lublinie. Co zmieni ustawa? Stanowi ona probe uporzadkowania stanu edukacji wyzszej, uregulowania m.in. praw i obowiazkow uczelni prywatnych, kwestii odplatnosci w szkolach publicznych, uznawalnosci dyplomow zagranicznych. Wiele zapisow wiaze sie z przystosowaniem do prawa Unii Europejskiej. Projekt kladzie nacisk na jakosc kadry naukowej. Przewiduje nawiazywanie stosunku pracy na podstawie mianowania tylko z doktorami habilitowanymi i profesorami. Inni pracownicy naukowi zatrudniani beda na terminowe kontrakty. Jesli nie beda sie rozwijac naukowo, beda zwalniani. Te zasade oprotestowuja starsi wykladowcy z magisterium i doktoratem, ktorzy nie robiac postepow naukowych chca dotrwac na uczelni do emerytury. Czesc z nich obsadzila stanowiska w zwiazkach zawodowych i podnosi bunt. Projekt przewiduje uznanie KRASP za jednego z przedstawicieli srodowiska akademickiego i partnera do rozmow z rzadem o szkolnictwie wyzszym. Krytykuja to zwiazkowcy z "Solidarnosci". Trudno sie z taka krytyka zgodzic. Przeciez faktycznie jestesmy takim partnerem i skutecznie zabiegamy o akademickie sprawy. Spojrzmy tylko, kto walczyl w ostatnim roku o utrzymanie dla naukowcow 50-procentowych kosztow uzyskania przychodow i o odejscie od opodatkowania kosztow delegacji sluzbowych naszych pracownikow i studentow? Ostatnio KRASP uzyskal m.in. zapewnienie o wycofaniu sie wladz z zamiaru opodatkowania dochodow szkol wyzszych i stypendiow naukowych, a takze wazna deklaracje, ze przekazujacy uczelniom darowizny, beda je mogli odliczyc od podatku, do wysokosci 15 procent dochodow. Uznanie KRASP przez ustawe, zmusi rzad do konsultowania z nami wszystkich przepisow dotyczacych nauki i uczelni. W pore wiec bedziemy mogli interweniowac w interesie szkolnictwa wyzszego. Jak nowe przepisy beda regulowac zatrudnianie sie kadry naukowej poza macierzysta uczelnia? Projekt wprowadza wymog uzyskania zgody rektora. Podniosly sie glosy, ze doprowadzi to do smierci szkoly niepubliczne, ktore istnieja czesto tylko dzieki wieloetatowcom. Byc moze niektore tak. Ale niech wreszcie szkoly niepubliczne zaczna budowac wlasne zespoly naukowo-dydaktyczne. Z uczelni publicznych wychodzi wielu mlodych naukowcow po studiach doktoranckich, mozna ich wykorzystac zamiast opierac sie na figurantach z nazwiskiem. Tylko nieliczne szkoly niepubliczne maja obecnie silna, wlasna kadre. Glosna uchwala Senatu UJ ograniczajaca zatrudnienie kadry naukowej tej uczelni poza nia, odczytywana jest jako sygnal do wojny uczelni panstwowych z prywatnymi. Chodzilo nam tylko o to, by wreszcie porozmawiac o patologiach w stosunkach miedzy tymi uczelniami. Nie moze byc tak, ze ktos jest przed poludniem profesorem UJ, a po poludniu rektorem prywatnej szkoly po sasiedzku. Czyj interes ten profesor reprezentuje? Bywa tez, ze znaczaca grupa moich profesorow publikuje w wydawnictwach szkoly prywatnej. Te publikacje umacniaja dorobek naukowy innej uczelni, a nie mojej. Powinni wiec zdecydowac, z ktora uczelnia sie identyfikuja. Uchwala Senatu UJ nie przewiduje zadnych represji, ma tylko forme apelu. Uwazalismy, ze trzeba rozpoczac dyskusje nad poziomem moralnym i etycznym naszej korporacji zawodowej. Prawdziwy uczony to chyba czlowiek etyczny? Z reguly tak jest. Ale sa jednak w naszym zawodzie tacy, ktorym trzeba o etyce przypominac. Moze trzeba im tylko lepiej placic? Jak ktos chce zarabiac krocie, to idzie pracowac do biznesu, nie do uczelni. Ale i u nas pensje nie sa glodowe. Srednie zarobki profesora w UJ (z pensji, zajec za studiach zaocznych i z grantow) wyniosly w ubieglym roku, w zaleznosci od wydzialu, od 5600 do 8100 zl brutto. Teraz beda jeszcze podwyzki. Oczywiscie jest to srednie wynagrodzenie, sa wiec tacy, co maja duzo mniej, ale i tacy, ktorzy otrzymuja wiecej. Czy uczelnie odczuly juz wplyw nizu demograficznego? Jeszcze nie. Maturzystow bylo w tym roku troche mniej, ale ten brak wypelnili absolwenci szkol srednich z poprzednich lat. Slysze jednak, ze zmniejszyla sie troche liczba kandydatow do szkol niepublicznych. Sadze, ze uczelnie wyzsze nie powinny bac sie, ze zabraknie studentow. W przyszlosci bedzie sie bowiem rozwijalo ksztalcenie ustawiczne, pojawi sie tez, moim zdaniem, wieksze zapotrzebowanie na studia podyplomowe. Obserwuje wielkie przebudzenie mlodziezy, ktora chce sie uczyc. Nie mozna jednak pozwolic, zeby byla oszukiwana. Aby dostawala iluzje dobrego ksztalcenia, nie zas rzeczywiscie wysoka jakosc studiow. Przy czym nie dziele uczelni na publiczne i niepubliczne, lecz na dobre i zle. Uczelnie przygotowane sa do naszej obecnosci w Unii Europejskiej? Szkolnictwo polskie nie jest w zlej sytuacji, zwlaszcza wyzsze uczelnie. Jesli jednak chcemy mocniej zaistniec w Europie, nalezy wylaczyc edukacje spod wplywow politykow. Wkrotce minie 230 lat od powolania Komisji Edukacji Narodowej. Potrzeba nam znow takiej komisji, ktora dokonczylaby reforme calej oswiaty tworzac nowoczesny system ksztalcenia, odpowiadajacy wyzwaniom wspolczesnosci. W takiej komisji powinny zasiadac autorytety, a nie przedstawiciele partii. Cel jest jeden: tak wyksztalcic mlodziez, zeby wygrywala konkurencje z rowiesnikami z innych krajow. Szkoly wyzsze maja obawiac sie zagranicznej konkurencji? Dobre uczelnie na pewno nie. Choc na razie nie widac, aby zagraniczna konkurencja szykowala sie do jakiejs ekspansji w Polsce. Ale w przyszlosci, dlaczego nie? Widze natomiast kierunek odwrotny. Juz dzis studiowaniem na polskich uczelniach zainteresowanych jest coraz wiecej studentow zagranicznych. Rozwijamy wiec studia z wykladowym jezykiem obcym. W UJ mamy obecnie ponad tysiac studentow z innych krajow. Bylibysmy w stanie przyjac kilka tysiecy, ale nie mamy dla nich miejsc w akademikach. Rozmawial Jerzy Sadecki |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
DOLINA LOTNICZAFirmy z poludniowo-wschodniej Polski uruchamiaja program pozytywistow dla regionu - Mamy tradycje, potencjal lotniczy i doskonalych fachowcow, a Zachod chce z nami wspolpracowac. Dlaczego nie mielibysmy wykorzystac tej okazji? - pyta Marek Darecki, prezes WSK PZL Rzeszow i inicjator powolania Doliny Lotniczej. - Powinnismy sie uczyc od narodow madrych, a ich doswiadczenia wskazuja, ze w gospodarce swiatowej najwazniejsze sa dzis nowoczesne technologie. Stowarzyszenie Dolina Lotnicza powstalo wlasnie w tym celu, by region poludniowo-wschodniej Polski stal sie nowoczesnym parkiem technologicznym produkujacym na potrzeby swiatowego przemyslu lotniczego i by byla to wiodaca branza polskiej gospodarki - przekonuje Marek Darecki, prezes WSK PZL Rzeszow i inicjator powolania Doliny Lotniczej, a od kilku dni jej prezes. Darecki wzbrania sie przed porownywaniem go z Eugeniuszem Kwiatkowskim, wicepremierem rzadu w II RP i tworca Centralnego Okregu Przemyslowego. - To nie ta skala, ale to, co robimy w WSK Rzeszow i bedziemy robic w Dolinie Lotniczej, to taki "program pozytywistow Polski poludniowo-wschodniej" - dodaje. Pomysl z Dolina Lotnicza jest w pewnym stopniu kontynuacja idei COP, tylko w nowym wydaniu, dostosowanym do sytuacji na swiecie i nowej pozycji Polski. Jego tworcy maja nadzieje, ze tak jak przed wojna budowa COP zmienila region z "kraju lesnego i polnego w kraj zbrojny i przemyslowy" - jak pisal Melchior Wankowicz, tak teraz region zmieni sie w "kraj najnowoczesniejszych technologii lotniczych". Pomysl atrakcyjny i pociagajacy, ale w pelni realny. - Przemysl lotniczy w tym regionie to trzy czwarte calosci polskiego przemyslu lotniczego. Mamy tradycje, potencjal lotniczy i doskonalych fachowcow, a Zachod chce z nami wspolpracowac. Dlaczego nie mielibysmy wykorzystac tej okazji? - pyta Darecki. Robert Robinson z Pratt & Whitney, nalezacego do koncernu UTC producenta silnikow samolotowych i przewodniczacy rady nadzorczej WSK Rzeszow, potwierdza, ze Rzeszow juz stal sie czescia swiatowej rodziny lotniczej. Wieloletnie tradycje Pomyslowi Dareckiego przyklasneli prezesi innych firm lotniczych, od Swidnika, przez Rzeszow, Krosno, Mielec po Bielsko-Biala. - Dolina Lotnicza to fantastyczna idea, ktora moze promieniowac na cala Europe. Dzieki wspolnym dzialaniom mozemy produkowac wyroby najwyzszej swiatowej jakosci znacznie taniej niz w zachodniej Europie - podkresla Ryszard Legiewicz, prezes Snecma Polska w Sedziszowie Malopolskim. Francuzi dwa lata temu zbudowali te fabryke od podstaw, przewidujac, ze branza lotnicza moze stac sie kolem zamachowym polskiej gospodarki. - To nie byl przypadek, ze Snecma ulokowala sie w tym regionie. Postapila tak nie tylko dlatego, ze tu jest piekna okolica. Zdecydowaly wieloletnie tradycje lotnicze, natezenie firm z tej branzy oraz dostep do kadry o wysokich kwalifikacjach - tlumaczy Legiewicz. Ozywienie w polskim przemysle lotniczym to glownie efekt sprywatyzowania WSK PZL Rzeszow. Ocenia sie, ze byla to jedna z najlepszych prywatyzacji polskich przedsiebiorstw. Przejecie rzeszowskiej fabryki przez Pratt & Whitney dodalo jej skrzydel. Zaklad przechodzi gruntowna modernizacje, a ponad 80 procent produkcji trafia na eksport, glownie do USA. Dodatkowym impulsem rozwoju zarowno WSK, jak i pozostalych firm lotniczych w regionie stal sie offset zwiazany z zakupem samolotow F-16. Firma sporo na tym skorzystala. Wraz z amerykanskimi inwestycjami do regionu zaczely plynac nowoczesne technologie. W przygotowanym przez "Rz" i CASE rankingu firm innowacyjnych WSK Rzeszow zajela drugie miejsce w kraju. Dla duzych i malych Zalozycielami Stowarzyszenia Grupy Przedsiebiorcow Przemyslu Lotniczego Dolina Lotnicza jest siedemnascie przedsiebiorstw z tej branzy oraz instytucji wspolpracujacych. Oprocz WSK Rzeszow do stowarzyszenia przystapily inne znane polskie fabryki przemyslu lotniczego: WSK i Goodrich w Krosnie, PZL w Mielcu i Swidniku, Snecma czy Fiat Avio oraz male firmy rodzinne, pracujace na potrzeby wiekszych zakladow. Przykladem moze byc firma Ultratech, zalozona trzy lata temu przez dwoch inzynierow z rzeszowskiej WSK. - Wiedzielismy, ze jest nisza w branzy lotniczej dla takiej malej firmy rodzinnej. Za pozyczone od szwagra pieniadze wzielismy w leasing dwie nowoczesne maszyny, ale od poczatku mielismy pomysl na to, co chcemy robic - mowi Marek Bujny, dyrektor produkcyjny Ultratechu, a od srody wiceprezes Stowarzyszenia Dolina Lotnicza. Dzis firma zatrudnia 18 osob i produkuje elementy podwozia do samolotow Boeing 737 i CRJ 700 Bombardier, ktorym podrozuja VIP na calym swiecie, a takze elementy drzwi do Boeingow 757. - Lotnictwo to branza z dziedziny najnowoczesniejszej techniki, tzw. high-tech, i niewiele jest panstw, ktore produkuja na potrzeby tego przemyslu. Jest to rowniez branza "wysokiej odpowiedzialnosci" za to, co sie robi. Tu nie moze byc pomylki, bo w lotnictwie oznacza to sabotaz - dodaje Grzegorz Wiecek, dyrektor ds. jakosci w Ultratechu. Wiecek pracowal w WSK, a pozniej w swiatowym gigancie General Elektric. Zrezygnowal, zeby sprawdzic sie we wlasnej firmie. Obaj prezesi chyla czola przed Dareckim, z ktorym znaja sie od lat, ale mowia tez o swoim wkladzie do stowarzyszenia. - Przeszlismy twarda szkole uruchomienia wlasnej firmy i wiemy, jak wspolpracowac z tak duzym organizmem jak WSK - podkreslaja. Podobnie nadzieje z Dolina Lotnicza wiaze inna rodzinna firma, Wiet-Pol, ktora w dwoch zakladach w Krosnie i Tarnowcu zatrudnia 90 osob. Dostarcza podzespoly i elementy do podwozi do samolotow F-16, produkowanych przez krosnienski Goodrich, a takze do samolotow Boeing. - Firmy, ktore sa w stowarzyszeniu, maja ogromny potencjal, a bez Doliny nie mamy szans, by wejsc na wielki rynek - uwaza Piotr Wietecha, prezes spolki. To wlasnie male firmy moga najbardziej skorzystac z tej inicjatywy. Stowarzyszenie oferowac bedzie plany marketingowe, wspolna prezentacje oraz szkolenia; razem beda sie starac o pieniadze na realizacje wspolnych projektow. Klucz do sukcesu Wsrod czlonkow zalozycieli istotne miejsce przypada Politechnice Rzeszowskiej, najwiekszej technicznej uczelni w regionie i jedynej w kraju, ktora ksztalci pilotow cywilnych. Statut stowarzyszenia przewiduje wsparcie materialne dla studentow kierunkow lotniczych oraz uczonych prowadzacych prace badawcze z zakresu lotnictwa. Michal Kleiber, szef Komitetu Badan Naukowych, podkresla, ze integracja w ramach Doliny Lotniczej jest przykladem dobrze ukladajacej sie wspolpracy miedzy przedsiebiorcami i naukowcami i zapowiada wsparcie finansowe KBN dla projektow realizowanych w ramach Doliny Lotniczej. - Zaklady zrzeszone w stowarzyszeniu maja nie tylko ogromny potencjal technologiczny, ale tez roznorodne mozliwosci. Wejscie do tego konsorcjum to klucz do sukcesu - mowi szef KBN. - Tak jak Szwajcaria slynie z serow i zegarkow, a Francja z dobrego wina i pieknych kobiet, tak Polska slynna bedzie nie tylko z pieknych kobiet, ale tez z lotnictwa - przekonuje Marek Darecki. Jozef Matusz |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
GENETYCZNIE MODYFIKOWANE (GM) ROSLINY - ZBAWIENIE CZY ZARAZA?Dr Lukasz Pietrzak Rosliny, juz od czasow starozytnych byly podstawa wyzywienia czlowieka. W momencie, kiedy zaczeto uprawiac male poletka z kukurydza, speltem czy kamutem, narodzila sie hodowla, czyli selektywna modyfikacja roslin w celu poprawienia wielkosci zbiorow czy tez lepszego przystosowania do owczesnych warunkow ekologicznych. Hodowla roslin jest procesem bardzo zmudnym i dlugotrwalym. We wspolczesnym swiecie wyhodowanie nowej odmiany pszenicy trwa okolo 13 lat. W ostatnich latach rozwinely sie nowe techniki badawcze okreslane inzynieria genetyczna. Tak zaczely powstawac nowe modyfikowane organizmy. Co to jest GMO, dlaczego powoduje tyle sensacji i zainteresowania? Na czym polega roznica w hodowli opartej na klasycznej, mendlowskiej genetyce i przy pomocy wspolczesnych technik inzynierii genetycznej? Po co to robimy? Czy rosliny genetycznie modyfikowane sa uprawiane w Kanadzie na skale przemyslowa? Czy zywnosc produkowana z GM roslin jest szkodliwa dla zdrowia? Co to jest "super chwast"? Przyszlosc GMO. Na te i inne podobne pytania Lukasz bedzie probowal pomoc znalezc odpowiedz w swojej prelekcji. Dr Lukasz N. Pietrzak - Notatka biograficzna Dr Lukasz Pietrzak ukonczyl studia na wydziale Technologii zywnosci SGGW w Warszawie, a doktorat robil z zakresu biochemii zboz. Jest jednym z zalozycieli Ogrodu Botanicznego PAN w Powsinie pod Warszawa, gdzie byl Kierownikiem Banku Genow, a pozniej Zastepca Dyrektora. Po odbyciu studiow podoktoranckich na Uniwersytecie w Idaho wyjechal do Afryki pracujac jako profesor na Uniwersytecie w Zarii. W Nigerii wykladal chemie, biologie i hodowle roslin. W 1985 roku przyjechal do Kanady i podjal prace naukowa na Uniwersytecie w Saskatoon w dziedzinie genetyki populacji. Od 1989 roku kieruje Pracownia Kontroli Jakosci Zboz w Ministerstwie Rolnictwa w Ottawie. Jest czlonkiem kilku miedzynarodowych towarzystw naukowych, a jego glowne zainteresowania naukowe to chemia i spektroskopia zboz, jak rowniez opracowywanie metod przewidywania jakosci pszenicy. Jego pasje pozazawodowe to zeglarstwo, tenis i narty. |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
ZAPISANE W HISTORII POLSKIEJ TECHNIKIPolskie Towarzystwo Historii Techniki wydalo, dzieki finansowemu wsparciu KBN, "II Rocznik PTHT" poswiecony nie tylko dokumentacji dzialalnosci w latach 1998-99, ale tez przypomnieniu waznych zagadnien dotyczacych historii polskiej techniki. Wiekszosc zamieszczonych w roczniku referatow byla wyglaszana na konferencjach naukowo-technicznych organizowanych przez Towarzystwo: "Technika polska w 20-leciu miedzywojennym" (1998 r.); "Ochrona zabytkow techniki w okresie 20-lecia miedzywojennego" (1998 r.); "Dzieje polskiego czasopismiennictwa technicznego" (1999 r.); "Polski wklad intelektualny w wysilek zbrojny Sprzymierzonych podczas II wojny swiatowej" (1999 r.). W zbiorze wiele miejsca zajmuja problemy czasopismiennictwa technicznego. Autorzy referatow z racji zainteresowan Towarzystwa zajeli sie glownie aspektami historycznymi prasy technicznej. Udokumentowali bardzo bogato jej rozwoj i stan obecny. Szkoda, ze nie pokusili sie o pewna analize jej wplywu na zycie gospodarcze, naukowe i techniczne kraju. Jest to temat otwarty, gdyz czasopisma techniczne w wielu okresach historycznych byly nie tylko zbiorem artykulow, czy zrodlem informacji naukowo-technicznej, lecz inspirowaly wiele dzialan na rzecz kraju, skupialy ludzi majacych wplyw na poziom zycia i gospodarki. Czytelnicy interesujacy sie okresem II wojny swiatowej znajda w tym roczniku niezwykle ciekawe informacje z zakresu technicznego zaplecza tej okrutnej wojny, w tym oczywiscie wkladu Polakow. Milosnicy historii lacznosci, a szczegolnie krotkofalarstwa, znajda w roczniku niezwykle interesujacy referat poswiecony lacznosci radiowej SZP-ZWZ-AK. Omowiono w nim prace konstruktorskie i zagadnienia produkcyjne w czasie II wojny swiatowej. Autor omawia takze zagadnienia eksploatacji sprzetu radiowego roznego pochodzenia, w tym dostarczonego z Wielkiej Brytanii. Chociaz zainteresowanie krotkofalarstwem i lacznoscia radiowa nie jest obecnie tak duze jak niegdys, to na pewno warto zapoznac sie z dorobkiem Polakow, a dzialo sie to w czasach zagrozenia zycia za posiadanie odbiornika radiowego. Na konferencji pt. "Ochrona zabytkow techniki w okresie 20-lecia miedzywojennego" podjeto male znane watki z zakresu dbalosci o przeszlosc techniki. W dwudziestoleciu miedzywojennym, mimo mlodej polskiej panstwowosci i ogromu zadan, jakie staly przed tym panstwem, nie szczedzono wysilku na rzecz ochrony dorobku materialnego polskich tworcow techniki, zachowania pamieci o ludziach i ich dzielach. Uznawano to za wazny dowod tozsamosci kraju i wkladu jego obywateli w wielkie dzielo "czynienia ziemi poddana". Wsrod referatow zawartych w omawianym "Roczniku PTHT" warto zwrocic uwage na tekst Janusza Zarnowskiego "Spoleczne skutki rozwoju cywilizacji technicznej w Polsce miedzywojennej". Jest to analiza wplywu techniki na poziom i sposob zycia w Polsce. Autor przypomina powody, dla ktorych nasz kraj wszedl w wiek XX z zapoznieniem cywilizacyjno-technicznym. W syntetyczny sposob pokazuje, jak osiagniecia niektorych dziedzin przemyslu w latach 1918-39 zmienialy styl zycia spoleczenstwa. O ile sukcesy przemyslowe Polski miedzywojennej zdecydowanie odmienily losy duzej czesci mieszkancow miast, to wies polska prawie nie odczula skoku cywilizacyjnego, zauwaza autor opracowania. Z zalem mozna dodac, ze podobna sytuacja jest dzis. Tematow poruszonych w "Roczniku" jest znacznie wiecej. PTHT - czlonek Federacji Stowarzyszen Naukowo-Technicznych - jest jednym z aktywniejszych stowarzyszen dzialajacych na rzecz podnoszenia prestizu zawodu inzyniera. Walka o to, by w historii kraju odnotowywac i uznawac dorobek techniki i jej tworcow, ma tu ogromne znaczenie. Dokumentowanie dorobku technicznego i przemyslowego oraz ukazywanie, jak zmienia on poziom zycia, pracy, a nawet kulture zycia codziennego, jest jedna z najlepszych metod dbania o wizerunek polskiego technika i inzyniera. Oczywiscie artykulow opublikowanych w "Roczniku" jest znacznie wiecej i mam nadzieje, ze zainteresowani dotra do nich. Chcialabym tu jeszcze zwrocic uwage na wspomnienie o prof. Eugeniuszu Olszewskim, czlowieku niezwykle zasluzonym dla historii polskiej techniki. A o to niektore fragmenty wspomnienia o Profesorze piora Boleslawa Orlowskiego. (...)1 czerwca 1994 r. zmarl profesor Eugeniusz Olszewski, uczony o blyskotliwej inteligencji i wszechstronnych, wrecz renesansowych, zainteresowaniach, wielki erudyta. Nie sposob Go przypisac do jakies dyscypliny naukowej, sam okreslal sie najchetniej jako filozof techniki. Historia techniki byla tylko jedna z kilku dziedzin, jakie uprawial z zamilowaniem i wlasciwa Mu skrupulatnoscia. Ale zawdziecza Mu wyjatkowo duzo. On to bowiem glownie sprawil, ze zalicza sie ja dzis w Polsce do uznanych oficjalnie dyscyplin naukowych. (...)Eugeniusz Olszewski wywarl bez watpienia niemaly wplyw na swoich wspolpracownikow, doktorantow, asystentow. W znacznym stopniu uksztaltowal intelektualnie badaczy dzialajacych dzis w Polsce na tym polu (...) Jesli nasza historia techniki jest stale obecna na forum miedzynarodowym, to w duzym stopniu takze Jego zasluga, dzieje sie bowiem tak dzieki Jego uczniom. Eugeniusz Olszewski byl jednym z zalozycieli PTHT, w dwoch pierwszych kadencjach (1984-86 i 1987-89) pelnil funkcje jednego z wiceprezesow, a w 1990 r. uchwala III Walnego Zgromadzenia otrzymal tytul czlonka honorowego Towarzystwa. EMC |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
MISTYFIKACJA Z KIOTOKlimatologia. Istnieja powazne watpliwosci, czy dwutlenek wegla ociepla klimat. Klimat Ziemi ociepla sie. Temperatura wzrasta od 1680 roku z roznym nasileniem w roznych okresach. Ostatni szczyt ocieplenia mial miejsce w latach 40. Ocieplenie globalne jest przede wszystkim zwiazane z aktywnoscia Slonca. Ale opinia publiczna jest mylnie informowana, ze wzrost temperatury naszego klimatu jest spowodowany wzrostem ilosci dwutlenku wegla w atmosferze i ze to czlowiek, poprzez dzialalnosc gospodarcza, moze doprowadzic do katastrofy ekologicznej. Aby wytlumaczyc zachodzace procesy, do nauki o zmianach klimatu wprowadzono pojecie efektu cieplarnianego, ktore opiera sie na zalozeniu, ze znajdujace sie w atmosferze para wodna i dwutlenek wegla zatrzymuja dlugofalowe promieniowanie cieplne emitowane przez Ziemie i tym samym przyczyniaja sie do stopniowego ocieplania klimatu. Ocieplenie? Nieoczekiwanie w latach 1940 - 1965, a nawet do roku 1980, zanotowano wyrazne ochladzanie sie klimatu i wsrod naukowcow powstaly watpliwosci, czy mamy do czynienia z procesem globalnego ocieplenia. Problem powrocil, gdy stwierdzono, ze w latach 1980 - 1983 oraz 1986 - 1990 srednia temperatura globalna znowu wzrastala. Umiejetnie laczac obserwacje przedstawiono hipoteze, ktora zaklada, ze najwazniejszym czynnikiem powodujacym ocieplenie globalne jest wzrastajaca ilosc dwutlenku wegla w atmosferze. Glownym winowajca tego wzrostu jest nieprzemyslane dzialanie czlowieka, ktory spala ogromne ilosci wegla, ropy naftowej i gazu. Hipoteza ta przyjmuje, ze ilosc pary wodnej w atmosferze nie zmienia sie. Jest to bardzo istotne zalozenie, poniewaz para wodna stanowi przynajmniej 75% masy gazow cieplarnianych w atmosferze, a dwutlenek wegla tylko 25% Czesc naukowcow twierdzi, ze udzial pary wodnej jest znacznie wyzszy (w szklarni para wodna stanowi az 97% objetosci gazow szklarniowych, a CO2 tylko 3%). Trudno jednak bezdyskusyjnie przyjac, ze ilosc pary wodnej (chociazby w postaci chmur) jest w atmosferze stala i dlatego nie podlega dynamicznym zmianom. Jesli woda pod roznymi postaciami jest szczegolnie waznym czynnikiem ksztaltujacym klimat, nie wolno pomijac zmieniajacej sie ilosci pary wodnej w atmosferze. Katastrofy nie bedzie Niektorzy eksperci, opierajac sie na zalozeniach przytoczonej wyzej hipotezy, wyliczyli, ze w najblizszych latach ilosc dwutlenku wegla w atmosferze ulegnie podwojeniu, co spowoduje znaczne ocieplenie klimatu na Ziemi. Wskutek tego planecie grozi katastrofa ekologiczna: stopione lody Arktyki i Antarktydy spowoduja wzrost poziomu wody w oceanach nawet o 25 m, ktore zatopia znaczna czesc ladow. Musimy wiec przeciwdzialac grozacej katastrofie podejmujac dzialania ograniczajace wydalanie dwutlenku wegla do atmosfery, najlepiej angazujac do tego sily i srodki rzadowe (protokol z Kioto). Zaskakujace jest przy tym, ze eksperci popierajacy idee z Kioto nie potrafia wytlumaczyc, dlaczego klimat Ziemi ociepla sie od 1680 r., chociaz jednoczesnie przyjmuja, ze dopiero w 1850 r. rozpoczelo sie intensywne emitowanie dwutlenku wegla z fabryk i elektrowni opalanych weglem, ropa naftowa czy gazem! A wiec przez prawie 200 lat nie wzrastala ilosc CO2 w atmosferze, a mimo to trwalo globalne ocieplenie... Nie musimy sie jednak bac! Stopiony lod nie zatopi nas. W rzeczywistosci poziom wody obnizy sie, poniewaz zamarzajaca woda zwieksza swoja objetosc i dzieki temu lod plywa, a nie tonie. Dla poparcia hipotezy o wplywie dwutlenku wegla na ocieplanie sie klimatu wykorzystano model obiegu wegla i bilans jego przemian na naszej planecie przyjmujac, ze wody glebinowe Oceanu Swiatowego zawieraja 34 000 Gt C (gigaton wegla), wody powierzchniowe 900 Gt C, ziemia i rosliny 1750 Gt C, a w atmosferze znajduje sie 740 Gt C. Wegiel w kazdej z tych stref wystepuje glownie w postaci dwutlenku wegla, metanu i innych zwiazkow, np. freonow czy halonow. Podane ilosci CO2 w atmosferze sa szacunkowe, gdyz brak dostatecznej wiedzy na temat zachodzacych w naturze procesow oraz stopnia ich zlozonosci. Dlatego rozni eksperci przyjmuja rozne wielkosci: ilosc wydalanego CO2 waha sie w ich raportach od 5 do 7 Gt C, ilosc CO2 w atmosferze waha sie od 740 do 770 Gt C, w roslinach i ziemi od 1700 do 2200 Gt C, w wodach powierzchniowych oceanow od 900 do 1000 Gt C, a w glebinach oceanow nawet od 34 000 do 38 000 Gt C. Przyjmijmy, ze w wyniku dzialalnosci czlowieka co roku do atmosfery ziemskiej wydalane jest 6 Gt C, glownie w postaci dwutlenku wegla. Jesli rolnictwo pochlania rocznie 3 Gt C, to w atmosferze pozostaje 3 Gt C. Nawiasem mowiac, nalezaloby placic rolnikom za te wielka przysluge dla ochrony srodowiska naturalnego. Potrzebne badania W celu uwiarygodnienia swoich prognoz ekologiczni eksperci opieraja sie na komputerowych modelach klimatu, w tym na najnowszych wersjach Modelu Ogolnej Cyrkulacji (GCMs = General Circulation Models). Niestety, programy te maja powazne ulomnosci glownie z tego powodu, ze klimat jest niezwykle zlozonym procesem o szczegolnie rozbudowanych wzajemnych zaleznosciach. Ta zlozonosc powoduje, ze uzyskujemy rozne prognozy, nawet przy tych samych danych wyjsciowych. W tym miejscu pojawiaja sie kolejne wielkie problemy. Chcac uzyskac model klimatu, musimy wprowadzic dane wyjsciowe. Jesli przyjmiemy, ze corocznie w atmosferze pozostaje 3 Gt C z calosci, jaka przemysl emituje, to ilosc ta stanowi zaledwie 0,4% calej ilosci dwutlenku wegla w atmosferze i z powodzeniem moze miescic sie w bledzie, jakim sa obarczone powyzsze dane szacunkowe. Po prostu nauka jeszcze nie wie wszystkiego! Mimo to przyjmuje sie z pelna wiara, ze hipoteza, na ktorej oparto postanowienia z Kioto o koniecznosci ograniczania ilosci emitowanego dwutlenku wegla z dzialalnosci gospodarczej czlowieka, jest prawdziwa z naukowego punktu widzenia. Niestety, nie jest do konca prawdziwa. Dlatego z uznaniem trzeba przyjac inicjatywe administracji prezydenta Busha o sfinansowaniu badan nad wyjasnieniem wplywu dwutlenku wegla w atmosferze na klimat Ziemi. dr inz. Andrzej Konarkowski Autor jest specjalista od rynku rolnego. Zajmuje sie wplywem srodowiska naturalnego na rolnictwo. |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
WIESCI Z KRAJU
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
IMPREZY, OGLOSZENIA***Stowarzyszenie Inzynierow Polskich w Kanadzie, Oddzial Ottawazaprasza na odczyt dra Lukasza Pietrzaka"Genetycznie modyfikowane (GM) rosliny - zbawienie czy zaraza?"Data: 18 listopada (wtorek) 2003 r. ***SPK Kolo Nr 8zaprasza na pogadanke p. Stanislawa ToporowskiegoWspomnienia o gen W. SikorskimData: 4 listopada (wtorek) 2003 r. Po programie Kolo Pan przy SPK zaprasza na kawe i ciastka. ***SPK Kolo Nr 8zaprasza na pokaz filmu "Akcja pod Arsenalem"Data: 20 listopada (czwartek) 2003 r. ***Nowy zarzad Oddzial SIP TorontoHieronim Teresinski - Przewodniczacy *** |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||